Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2019-10-07 13:27:58

Działania MON w latach 2015-2019

     Mijają cztery lata od kiedy stery w Ministerstwie Obrony Narodowej przejęli przedstawiciele „Prawa i Sprawiedliwości”. To okres w którym podjęto wiele decyzji, złych i dobrych, ale przez ten czas również kilku potrzebnych działań zabrakło. Czy w latach 2015-2019 sumarycznie Siły Zbrojne RP zwiększyły swoje zdolności, czy też ich potencjał zmalał? Czy był to czas dobrze wykorzystany, czy jednak stracony? To pytania na które warto dziś spróbować udzielić odpowiedzi, choć zapewne nie będą one jednoznaczna. Przedstawiona poniżej ocena ma charakter subiektywny i wyraża osobiste poglądy autora.

fot.Anna Jakubczyk-CO MON

Przez pierwsze ponad 2 lata kierowania pracami MON przez przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości krytycznie należy ocenić konflikt pomiędzy Ministrem ON Antonim Macierewiczem a Prezydentem RP Andrzejem Dudą. Fot. Anna Jakubczyk/CO MON.

LUDZIE

  Trwająca cztery lata kadencja nie jest okresem specjalnie długim, a mimo to w jej połowie doszło do niemal całkowitej wymiany kierownictwa w resorcie obrony narodowej. W latach 2015-2017 pracami ministerstwa kierował Antoni Macierewicz, natomiast w latach 2018-2019 Mariusz Błaszczak. Każdy z tych okresów można ocenić odmiennie. Przede wszystkim jednak dokonana w styczniu 2018 roku wymiana praktycznie całego kierownictwa w MON, aż do poziomu dyrektorów (poza wiceministrem Tomaszem Szatkowskim) oraz w Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. może świadczyć o tym, że samo Prawo i Sprawiedliwość pierwsze ponad dwa lata pracy MON oceniło krytycznie. W rezultacie ani ekipa ministra Macierewicza, ani ministra Błaszczaka nie miała wystarczającej ilości czasu, aby w pełni zrealizować swoje zamierzenia.

  Zmiany te miały szczególnie negatywne skutki ze względu na to, że dwa lata wcześniej, po objęciu stanowiska szefa MON przez Antoniego Macierewicza dokonano jeszcze szerszych czystek kadrowych. Dotknęły one zarówno pracowników MON i PGZ, ale także oficerów Sił Zbrojnych RP (w różnych stopniach), w tym wielu stosunkowo młodych, po zachodnich uczelniach wojskowych, służących w NATO oraz mających doświadczenie w misjach zagranicznych. Część z nich została usunięta z wojska bez jakiejkolwiek oceny merytorycznej i szansy obrony, a o tym, że zostali zwolnienie dowiadywali się najczęściej z pism przesyłanych w sławnych już „szarych kopertach”, albo po rozmowie z Szefem Gabinetu Politycznego ministra – Bartłomiejem Misiewiczem, który w 2019 roku został zatrzymany przez CBA i tymczasowo aresztowany z podejrzeniem powoływanie się na wpływy i czerpanie z tego korzyści materialnych. Część oficerów natomiast zwolniła się sama, nie będąc w stanie zaakceptować zasad i polityki nowego kierownictwa MON. Wielu z nich nie doczekało się nawet pożegnania i podziękowania za wieloletnią służbę, okupioną nieraz utratą zdrowia. Oczywiście każde nowe kierownictwo ma prawo do dobierania sobie współpracowników, jednak skala i forma dokonanych w latach 2015-2017 zwolnień przyczyniła się do obniżenia zdolności oraz potencjału Sił Zbrojnych RP, administracji MON, a także Grupy PGZ i działania te należy ocenić jednoznacznie krytycznie. Kładą się one cieniem na całych ostatnich 4 latach rządu PiS.

  Również krytycznie należy podsumować konflikt pomiędzy ministrem Macierewiczem a Prezydentem RP Andrzejem Dudą w wyniku którego w latach 2015-2017 współpraca MON z prezydenckim Biurem Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) sprowadzała się do wymiany formalnych pism. W praktyce działania i zalecenia płynące z BBN były często ignorowane lub marginalizowane. Przejawem konfliktu było odebranie przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego poświadczenia bezpieczeństwa gen. Jarosławowi Kraszewskiemu, który pełni funkcję Dyrektora Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi w BBN, a ze strony Prezydenta i BBN blokowanie awansów generalskich. Ponad dwuletni konflikt miał wpływ zarówno na przebieg Strategicznego Przeglądu Obronnego prowadzonego w latach 2016-2017 jak i opóźnienie w przyjęciu nowego Systemu Kierowania i Dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP. Dopiero powołanie na Ministra ON Mariusza Błaszczaka polepszyło współpracę pomiędzy zwaśnionymi instytucjami.

  Negatywną stroną lat 2015-2017 było także upolitycznianie Sił Zbrojnych RP. Przejawiało się ono m.in. zwalnianiem lub ignorowaniem oficerów którzy swoje stanowiska zawdzięczali decyzjom poprzedników lub krytykowali decyzje nowej władzy, przyznawaniem awansów oficerom którzy popierali działania nowego ministra, ingerowanie w tradycje poszczególnych jednostek wojskowych, czy też próby narzucania które media mają być źródłem informacji dla żołnierzy.

  Pozytywnie ocenić należy natomiast zniesienie w 2016 roku limitu służby dla szeregowych zawodowych przez okres tylko 12 lat. Automatyczne zwalnianie ze służby żołnierzy z dużym doświadczeniem, w tym w misjach zagranicznych było z pewnością krzywdzące i mogło mieć negatywne skutki dla zdolności polskiej armii. Konieczność dokonywania takich zwolnień w celu odmładzania korpusu szeregowych powinny regulować przepisy zapewniające merytoryczną ocenę poszczególnych żołnierzy z uwzględnieniem opinii ich przełożonych.

  Docenić warto także wzrost wynagrodzeń żołnierzy, funkcjonariuszy i pracowników cywilnych MON jaki nastąpił w latach 2015-2019. Choć działania te obciążały budżet resortu obrony to wydaje się, że były jednak niezbędne ze względu na konieczność zmniejszenia skali odejść z wojska ze względów materialnych oraz zachęcenia do służby nowych kandydatów.

BUDŻET

  Za jedną z najbardziej kluczowych i pozytywnych decyzji podjętych w minionych 4 latach należy uznać uchwalenie w 2017 roku nowej wersji ustawy „o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu Sił Zbrojnych RP”, w wyniku której następuje systematyczne zwiększenie wydatków na obronność z poziomu 2% PKB do 2,5% PKB w 2030 roku. Ma ona fundamentalne znaczenie dla poprawy zdolności Sił Zbrojnych RP, w tym przyspieszenia procesu modernizacji technicznej. Bez niej trudno także sobie wyobrazić planowane podniesienie liczebności polskiej armii. Dzięki zmianie ustawy i przesunięciu w 2018 roku z rezerwy dodatkowych środków do budżetu MON, tylko w latach 2018-2020 wydatki na obronność powinny być wyższe o ok 11,4 mld PLN, niż w przypadku, gdyby obowiązywały przepisy starej ustawy.

  Za sukces należy uznać także wydatkowanie w latach 2016-2018 niemal w 100% budżetu dostępnego na obronność, co wcześniej wielokrotnie się nie udawało. Rekord wykonania osiągnięto w 2018 roku wydatkując na obronność 103,4% planu z ustawy budżetowej. Skutkiem ubocznym tej determinacji były wydatki na zamówienia o nie zawsze priorytetowym znaczeniu.

  Pisząc o budżecie negatywnie trzeba ocenić niektóre wydatki ponoszone w latach 2016-2019 z budżetu na obronność, które w nieznacznym stopniu związane były z podniesieniem zdolności i utrzymaniem Sił Zbrojnych RP. Mowa tu o finansowaniu: zakupu samolotów do przewozu najważniejszych osób w państwie (VIP) oraz zakupów sprzętu na potrzeby służb: MSWiA, Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i Śmigłowcowej Służbie Ratownictwa Medycznego (HEMS), a także przekazywaniu środków na Funduszu Dróg Samorządowych z którego mają być remontowane drogi lokalne o przeznaczeniu m.in. obronnym. Na powyższe cele w latach 2016-2019 wydatkowana zostanie łącznie kwota ok 4,2 mld PLN (z czego 2,3 mld PLN na samoloty dla VIP). Warto przy tym zaznaczyć, że wszystkie powyższe nakłady były celowe, jedynie wątpliwości budzi ich ponoszenie z pieniędzy ustawowo przeznaczonych na obronność.  

  Niestety, kierownictwu MON w ostatnich czterech latach nie udało się dokonać przełomu w podnoszeniu udziału wydatków na finansowanie Planu Modernizacji Technicznej SZ w łącznych nakładach obronnych. Wskaźnik ten w latach 2013-2018 wynosił odpowiednio:

  • w 2013 roku 21%,
  • w 2014 roku 26,1%,
  • w 2015 roku 21,2%,
  • w 2016 roku 25,5%,
  • w 2017 roku 24,9%,
  • w 2018 roku rekordowo 29,9%,

  a w 2019 roku prawdopodobnie spadnie ponownie do ok. 24,5%. Aby realnie myśleć o przyspieszeniu modernizacji technicznej polskiej armii wskaźnik ten powinien znacząco przekraczać 30% (takie założenie przyjęto m.in. w rekomendacjach ze Strategicznego Przeglądu Obronnego przeprowadzonego w latach 2016-2017). Do oczekiwanego poziomu udało się zbliżyć tylko w 2018 roku.

  Trudno także o pozytywną ocenę wydatków na prace badawczo-rozwojowe (B+R) o znaczeniu obronnym. W 2015 roku w ramach nowelizacji ustawy „o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu Sił Zbrojnych RP” wprowadzono przepis, podnoszący udział wydatków przeznaczonych na B+R  w łącznych wydatkach obronnych do nie mniej niż 2,5%. O ile w projektach ustaw budżetowych planowano wydatki zgodnie z tym wymogiem, to na etapie wykonania nigdy oczekiwanego poziomu nie osiągnięto. Mało tego, udział ten systematycznie spadał (podobnie jak środki przeznaczane na projekty rozwojowe) i wynosił:

  • w 2016 roku 1,7% (na prace B+R wydatkowano 604 mln PLN),
  • w 2017 roku 1,0% (wydatkowano 360 mln PLN),
  • w 2018 roku zaledwie 0,5% (wydatkowano 214 mln PLN).

  Jak widać, daleko tym wskaźnikom do ustawowego minimum. To bardzo niebezpieczna tendencja. Bez opracowywania własnych nowoczesnych konstrukcji sprzętu wojskowego i uzbrojenia, który następnie może być produkowany i oferowany przez polski przemysł obronny, polska armia w coraz większym stopniu będzie uzależniać się od dostaw zagranicznych firm.

SkyCeptor Graf. Raytheon

Najkosztowniejszym zakupem dokonanym w ramach modernizacji technicznej Sił Zbrojnych w latach 2015-2019 było zamówienie dwóch pierwszych baterii systemu obrony powietrznej IBCS/Patriot. Koszt podpisanej w 2018 roku umowy określony został na ponad 20 mld PLN brutto. Grafika Raytheon.    

MODERNIZACJA TECHNICZNA

  W latach 2015-2018 na finansowani Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP (PMT) wydatkowano łącznie 37,7 mld PLN (nie licząc płatności za F-16), z czego tylko nieco połowę (54%) tj. ok. 20,5 mld PLN na najbardziej priorytetowe zadania ujęte w ramach 15 Programach Operacyjnych. Już tylko te proporcje pokazują, że finansowano zbyt wiele zadań o drugorzędnym znaczeniu, kosztem programów priorytetowych. Powinno się  przeznaczać na nie co najmniej 2/3 dostępnych środków (takie proporcje zakładano m.in. w PMT na lata 2013-2022).

  Prowadzony proces modernizacji można podzielić na 5 grup. Pierwsza to zadania realizowane w ramach Programów Operacyjnych o największym znaczeniu dla Sił Zbrojnych RP, których wykonanie przebiega stosunkowo kompleksowo, zgodnie z zamierzeniami i potrzebami wojska. Do zadań tych można zaliczyć zamówienie w latach 2015-2019:

  • Samobieżnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych kr. Poprad;
  • Przenośnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych kr. Piorun;
  • Przeciwlotniczych systemów rakietowo-artyleryjskich bliskiego zasięgu kr. Pilica;
  • Zdolnych do przerzutu stacji radiolokacyjnych kr. Bystra;
  • Mobilnych stacji radiolokacyjnych NUR-15M Odra;
  • Bezzałogowych Systemów Powietrznych (BSP) klasy taktycznej krótkiego zasięgu kr. Orlik;
  • Dodatkowych samolotów szkolenia zaawansowanego M346 Master;
  • Modernizacji czołgów Leopard 2A4 do wersji Leopard 2PL;
  • Przeciwpancernych pocisków kierowanych Spike-LR;
  • Dywizjonowych Modułów Ogniowych kr. Regina, w tym 155 mm armatohaubic samobieżnych kr. Krab;
  • Kompanijnych Modułów Ogniowych 120 mm moździerzy samobieżnych kr. Rak;
  • KTO Rosomak w wersji Wozu Rozpoznania Technicznego;
  • Ciężkich Kołowych Pojazdów Ewakuacji i Ratownictwa Technicznego;
  • Niszczycieli min typu Kormoran II;
  • Okrętu ratowniczego;
  • Pojazdów dalekiego rozpoznania kr. Żmija;
  • Systemów dowodzenia i łączności w ramach Programu Operacyjnego „Zintegrowane systemy wsparcia dowodzenia oraz zobrazowania pola walki – C4ISR”;
  • Systemów szkoleniowych o stosunkowo niewielkiej wartości zaplanowanych w Programie Operacyjnym „Symulatory i trenażery”.

  Druga grupa to zadania również realizowane w ramach priorytetowych Programów Operacyjnych, dla których w latach 2015-2019 podpisano umowy, jednak liczba zamówionych systemów była znacznie poniżej potrzeb Sił Zbrojnych RP. Do zadań tych należy zaliczyć pozyskanie:

  • Zestawów rakietowych obrony powietrznej średniego zasięgu IBCS/Patriot w ramach I fazy programu Wisła (zamówiono dwie baterie z potrzebnych minimum ośmiu, bez nowoczesnych radarów i tańszego efektora)
  • Dywizjonowego Modułu Ogniowego (DMO) wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych kr. Homar (zamówiono jeden DMO z planowanych trzech)
  • Śmigłowców AW101 w wersji zwalczania okrętów podwodnych i bojowego poszukiwania i ratownictwa – ZOP/CSAR (zamówiono cztery śmigłowce z potrzebnych minimum ośmiu ZOP i sześciu morskich CSAR);
  • Śmigłowców S-70i Black Hawk w wersji bojowego poszukiwania i ratownictwa dla pododdziałów wojsk specjalnych – CSAR/SOF (zamówiono cztery śmigłowce z planowanych ośmiu);

  Trzecia grupa to zadania realizowane w ramach priorytetowych Programów Operacyjnych na podstawie prac rozwojowych, których w latach 2015-2019 nie udało się ukończyć i przejść do etapu dostaw seryjnych. Są to zadania istotne dla zwiększenia zdolności Sił Zbrojnych RP. Należy do nich zaliczyć opracowanie:

  • nowego bojowego wozu piechoty kr. Borsuk;
  • wozu wsparcia bezpośredniego kr. Gepard;
  • DMO 155 mm armatohaubic samobieżnych na podwoziu kołowym kr. Kryl;
  • bezzałogowej wieży ZSSW-30 dla KTO Rosomak i nowych bwp Borsuk;
  • KTO Rosomak w wersji Wozu Pomocy Technicznej, w wersjach rozpoznawczych (R-1, R-2, AWR) oraz w wersji Wozu Rozpoznania Skażeń;
  • lekkiego opancerzonego transportera rozpoznawczego kr. Kleszcz;
  • Zaawansowanego Indywidualnego Systemu Walki kr. Tytan.

  Czwarta grupa to ważne, ale i kosztowne zadania (poza Notecią każde o wartości ponad 2 mld PLN) przewidziane do realizacji w ramach Programów Operacyjnych, które w latach 2015-2019 nie wyszły jednak z fazy analiz lub ich wykonanie zostało przerwane. Do grupy tej należy zaliczyć plany zakupów:

  • zestawów rakietowych obrony powietrznej krótkiego zasięgu kr. Narew;
  • przeciwlotniczych artyleryjskich środków ogniowych kr. Noteć;
  • śmigłowców uderzeniowych kr. Kruk;
  • śmigłowców wielozadaniowych, w tym: transportowych, CSAR i MEDEVAC (postępowanie anulowane);
  • BSP sześciu klas, w tym szczególnie klasy MALE kr. Zefir i klasy taktycznej średniego zasięgu kr. Gryf;
  • integracji wież Hitfist-30P zainstalowanych na KTO Rosomak z ppk Spike-LR (postępowanie anulowane);
  • okrętów obrony wybrzeża kr. Miecznik (pierwsze postępowanie anulowane, a drugie wstrzymane);
  • okrętów podwodnych nowego typu kr. Orka;
  • kilku innych zadań zaplanowanych w ramach Programu Operacyjnego „Zwalczanie zagrożeń na morzu”;
  • Systemu Zarządzania Walką Szczebla Batalionu Rosomak BMS (pierwsze postępowanie anulowane, nowe od 3 lat pozostaje bez rozstrzygnięcia).

H225M Caracal - fot.AH

Istotną porażką procesu modernizacji technicznej w latach 2015-2019 jest z pewnością realizacja Programu Operacyjnego „Śmigłowce wsparcia bojowego, zabezpieczenia i VIP”, której symbolem pozostaną śmigłowce H225M Caracal. Ich dostawy w liczbie 50 szt. miały nastąpić w rezultacie przeprowadzonego i trwającego 4 lata konkurencyjnego postępowania, anulowanego jednak w 2016 roku. Fot. Airbus Helicopters. 

  Ostatnia piąta grupa to zadania realizowane poza Programami Operacyjnymi, w większości o mniejszym znaczeniu dla zdolności Sił Zbrojnych RP, niemniej jednak istotnych dla normalnego funkcjonowania wojska. W  latach 2015-2019 w ramach tej grupy podpisano m.in. umowy związane z zakupem:

  • samochodów ciężarowych różnych typów;
  • pocisków rakietowych i amunicji dla samolotów F-16, w tym: pocisków manewrujących JASSM i  JASSM-ER oraz pocisków powietrze-powietrze Sidewinder i AMRAAM;
  • indywidualnego wyposażenia żołnierzy, w tym: karabinków: Beryl, Mini Beryl i MSBS Grot, karabinów maszynowych UKM 2000P, sprzętu optoelektronicznego, hełmów kompozytowych, czy kamizelek ochronnych;
  • samolotów do przewozu najważniejszych osób w państwie Boeing 737-800 i Gulfstream G550;
  • mostów towarzyszących MS-20 Daglezja;
  • remontów z modyfikacją czołgów T-72 (nie można wykluczyć, że wydatki z tego tytułu zostaną zaliczone do zakresu Programu Operacyjnego „Modernizacja Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych);
  • Pojazdów Wojsk Aeromobilnych o wysokiej mobilności wraz z przyczepami.

  Grupa ta obejmu również wiele innych umów o mniejszej wartości na dostawy, modernizacje i modyfikacje sprzętu wojskowego i uzbrojenia.

  W minionych czterech latach proces modernizacji był kontynuowany, jednak w wolniejszym tempie niż zakładano. Z powodu ograniczonego budżetu oraz opóźnień w wykonaniu poszczególnych zadań, (co jest głównie skutkiem wadliwego systemu pozyskiwania sprzętu wojskowego i uzbrojenia), a także ze względu na podjęte decyzje polityczne, wiele ważnych zadań nie doczekało się realizacji lub dokonano zakupów w ilościach poniżej potrzeb określonych przez wojsko. W rezultacie Siły Zbrojne RP uzyskały nowe zdolności, ale jedynie o charakterze wyspowym.

  W wyniku 30 lat zaniedbań, starzenie się sprzętu wojskowego i uzbrojenia następuje szybciej, niż pozyskiwany jest nowy, czego skutkiem jest systematyczna utrata posiadanych przez polską armię zdolności. Obecnie najbardziej widać to na przykładzie Marynarki Wojennej, ale także w Wojskach Lądowych czy Siłach Powietrznych jest coraz więcej sprzętu którego wiek przekracza 30, a nawet 40 lat, a jego sprawność i wartość bojowa jest wątpliwa. W morzu wiekowych i wyeksploatowanych: czołgów T-72, bojowych wozów piechoty BWP-1, transporterów rozpoznawczych BRDM-2, haubic Goździk, wyrzutni rakiet BM-21, zestawów rakietowych obrony powietrznej: Newa, Kub i Osa, śmigłowców: Mi-2, Mi-8, Mi-14, Mi-24, samolotów Su-22 i MiG-29, czy obecnie eksploatowanych prawie wszystkich okrętów, dokonane w latach 2015-2019 zakupy (ale i również w latach wcześniejszych), stanowią jedynie wysepki nowoczesności. Realną poprawę przyniosły tylko nieliczne zrealizowane w ostatnich dwóch dekadach duże programy, jak pozyskanie: KTO Rosomak, samolotów F-16, czy przeciwpancernych pocisków kierowanych Spike, armatohaubic Krab oraz samolotów transportowych C295 i szkolnych M346.

  Wróćmy do ostatnich czterech lat. Pozytywnie można ocenić wykonanie Programów Operacyjnych: „Modernizacja Wojsk Rakietowych i Artylerii”, „Samoloty szkolno-treningowe AJT”, „Symulatory i trenażery” oraz „Przeciwpancerne pociski kierowane Spike”.

  Na zdecydowaną krytykę zasługuje natomiast wykonanie Programów Operacyjnych: „Zwalczanie zagrożeń na morzu”, „Śmigłowce wsparcia bojowego, zabezpieczenia i VIP”, „Rozpoznanie obrazowe i satelitarne” oraz „Rozpoznanie patrolowe”. Ze względu na obszerny planowany zakres rzeczowy, szczególnie bolesny jest niski poziom realizacji programów związanych z zakupem śmigłowców i modernizacją Marynarki Wojennej RP, co wpłynęło na pogłębienie zapaści technicznej tych obszarów Sił Zbrojnych RP. W czasach kiedy o powodzeniu prowadzonych operacji decyduje dostęp do aktualnej i wiarygodnej informacji, opóźnienia w realizacji programów rozpoznawczych mogą także mieć fatalne skutki.

  W przypadku pozostałych Programów Operacyjnych wykonanie było na średnim poziomie, część zadań udało się zrealizować, a części niestety nie.

  Jak już wspomniano, jedną z głównych przyczyn opóźnień w realizacji programów i zadań związanych z modernizacją techniczną jest wadliwy system pozyskiwania sprzętu wojskowego i uzbrojenia. Niestety, w minionych czterech latach nie zrobiono praktycznie nic, aby ten stan poprawić. Choć minister Mariusz Błaszczak już na początku swojej kadencji zapowiedział utworzenie Agencji Uzbrojenia i powołał pełnomocnika który miał nadzorować ten proces, to do dzisiaj opinii publicznej nie ujawniono żadnych rezultatów tych działań.

  Niepokojącą tendencją była także rezygnacja z konkurencyjnych trybów pozyskania kupowanego sprzętu i uzbrojenia, w szczególności w przypadku zadań o dużej wartości. Przykładów można podać wiele. Poczynając od systemów: Wisła, Homar (zestawy HIMARS) i samolotów F-35, poprzez śmigłowce Black Hawk i samoloty Boeing 737-800, aż po anulowane postępowania konkurencyjne i uruchamiane ponownie procedury w których w praktyce głównym wykonawcą mogą być tylko firmy Grupy PGZ, jak w przypadku: BSP Orlik i Wizjer, systemu Rosomak BMS czy remontów okrętów. Zamiast poprawić system pozyskiwania sprzętu wojskowego próbuje się go omijać. Konsekwencją jest brak możliwości uzyskiwania niższych cen i lepszych korzyści przemysłowych.

  Negatywne skutki będzie miało także dzielenie zamówień na części, co miało miejsce w przypadku zakupów zestawów Patriot i HIMARS, czy też śmigłowców Black Hawk i AW101. To dostawcy tych systemów będą dyktowali ceny kolejnych (koniecznych) zamówień, bowiem możliwości ich negocjowania będą bardzo ograniczone. Dodatkowo niewielkie korzyści przemysłowe uzyskane w przypadku ww. kontraktów spowodują, że należy liczyć się z wysokimi kosztami eksploatacji tych systemów.

  Pozytywnie można ocenić podjęcie działań zmierzających do zakupu nowych wielozadaniowych samolotów bojowych F-35, jednak jak już wspomniano, wiele kontrowersji może budzić przyjęta procedura ich zakupu poza trybem konkurencyjnym. Można mieć także obawy o koszty tego przedsięwzięcia, bowiem poza zakupem samych samolotów i ich eksploatacji, konieczne będą istotne nakłady na infrastrukturę oraz poprawę funkcjonowania systemów łączności, dowodzenia i rozpoznania.

Minister M.Błaszczak AHS Krab Fot.MON

Za sukces w procesie modernizacji technicznej należy uznać wprowadzenie w ostatnich latach do służby 155 mm armatohaubic samobieżnych Krab. Warto jednak pamiętać jak długa jest historia tego programu i ile było w niej zakrętów. Fot. st. szer. Wojciech Król/CO MON. 

PRZEMYSŁ OBRONNY

  W latach 2015-2019 sytuacja państwowego przemysłu obronnego nie uległa istotnej zmianie. Działania koordynuje utworzona w 2013 roku Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. a nadzór sprawuje MON. Sytuacja ekonomiczna poszczególnych spółek wchodzących w skład Grupy PGZ uzależniona była w znacznym stopniu od wartości zamówień udzielanych przez resort obrony (czyli właściciela). Przykładowo dzięki kontraktom na seryjne dostawy armatohaubic Krab i moździerzy samobieżnych Rak istotnie udało się poprawić sytuację Huty Stalowa Wola S.A., natomiast brak wystarczającej liczby zamówień spowodował, że PGZ Stocznia Wojenna Sp. z o.o. zakończyła 2018 rok ze stratą. Z jednej strony resort obrony podjął wysiłek (także finansowy) ratowania Stoczni Marynarki Wojennej S.A. w upadłości likwidacyjnej, tworząc nowy podmiot, który wykupił jej majątek, ale nie był już w stanie zapewnić wystarczającej liczby zamówień, aby zapewnić Stoczni Wojennej odpowiedni poziom przychodów. Deklarowane przez MON zamówienia na nowe okręty nie doszły do skutku, co przełożyło się wprost na osiągnięty przez stocznię ujemny wynik ekonomiczny.

  Funkcjonowanie PGZ S.A. i spółek zależnych w okresie od stycznia 2015 roku do czerwca 2018 roku było przedmiotem kontroli Najwyższej Izby Kontroli (NIK), z której raport został opublikowany w sierpniu tego roku. Wykazano w nim wiele nieprawidłowości w funkcjonowaniu Grupy PGZ. Warto w tym miejscu bezpośrednio przytoczyć fragment oceny ogólnej z przeprowadzonej kontroli.

  „Najwyższa Izba Kontroli ocenia negatywnie funkcjonowanie Grupy Kapitałowej PGZ SA w okresie objętym kontrolą, w tym przede wszystkim sposób zarządzania tą Grupą oraz brak strategii działania.

  Potencjał produkcyjny i rozwojowy spółek GK PGZ SA nie gwarantował pełnego i terminowego zaspokojenia bieżących potrzeb Sił Zbrojnych RP ani ich potrzeb perspektywicznych, skatalogowanych m.in. w Planie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2013–2022.

  Sytuacja ekonomiczna spółek GK PGZ SA nie była stabilna, występowały w niej niekorzystne zjawiska, aczkolwiek nie było bezpośrednich zagrożeń dla równowagi finansowej.

  Nadzór właścicielski Ministra Obrony Narodowej nad PGZ SA i jej spółkami zależnymi nie był w pełni skuteczny, co wynikało przede wszystkim z niewłaściwej organizacji tego nadzoru oraz braku konsekwencji w podejmowaniu decyzji nadzorczych”.

  „Przyczynami ograniczonej zdolności niektórych spółek GK PGZ SA do pełnego i terminowego zaspokajania potrzeb Sił Zbrojnych był nie tylko brak dostępu do nowoczesnych technologii, ale także sięgające nawet siedmiu lat opóźnienia w realizacji prac rozwojowych i wdrażaniu ich efektów i niezadowalający często poziom jakościowy oferowanych wyrobów. W opinii MON, niektóre spółki GK PGZ SA były niezdolne do wyprodukowania w ogóle lub w ustalonych terminach, wyrobów zakontraktowanych przez Ministerstwo”.

  NIK odniosła się także do czystek kadrowych jakie miały miejsce w Grupie PGZ, które niewątpliwie wpłynęły na jej funkcjonowanie.  „W organach PGZ SA oraz spółek zależnych dokonywane były częste zmiany kadrowe, co negatywnie wpływało na sprawność zarządzania Grupą oraz na realizację celów Strategii. W okresie od 1 stycznia 2015 roku do 31 grudnia 2018 r. Walne Zgromadzenie PGZ SA dokonało w przeciętnie czteroosobowym składzie Rady Nadzorczej łącznie 13 zmian. Rada Nadzorcza PGZ SA zmieniła natomiast 12 członków Zarządu. Stanowisko Prezesa Zarządu PGZ SA w tym okresie pełniło pięć osób. W spółkach córkach i spółkach-wnuczkach zmiany dokonywane były z niewiele mniejszą częstotliwością. Dwie spośród 11 skontrolowanych spółek miały w okresie objętym kontrolą pięciu prezesów zarządów, jedna czterech, a cztery inne – trzech. W dwóch spółkach-córkach ingerencja PGZ SA w obsady kadrowe była na tyle duża, że spółki te nie miały swoich przedstawicieli w radach nadzorczych spółek zależnych (spółek-wnuczek). Pięć osób okresowo zajmowało stanowisko prezesa zarządu jednocześnie w dwóch spółkach”.

  „Pomimo stałego wzrostu przychodów ze sprzedaży w latach 2016 i 2017, skonsolidowany wynik finansowy netto GK PGZ SA spadł z zysku wynoszącego 49,5 mln PLN w 2015 roku do strat: 104,3 mln PLN w 2016 roku i 112,0 mln PLN w 2017 roku”. Ponownie na plus PGZ wyszła dopiero w 2018 roku uzyskując zysk netto w wysokości 37,4 mln PLN. Biorąc pod uwagę przychody PGZ w 2018 roku na poziomie 5,5 mld PLN uzyskany zysk należy uznać za bardzo skromny. 

  W latach 2015-2018 nie udało się także istotnie poprawić poziomu polskiego eksportu uzbrojenia i sprzętu wojskowego. W kolejnych latach wynosił on odpowiednio:

  • 420,9 mln Euro w 2015 roku,
  • 382,9 mln Euro w 2016 roku,
  • 472,2 mln Euro w 2017 roku,
  • 486,9 mln Euro w 2018 roku. 

  W 2017 roku resort obrony zapowiedział, że w celu „stworzenia efektywnego systemu pozyskiwania, eksploatacji i wycofywania sprzętu wojskowego oraz stymulowania rozwoju innowacyjnego i konkurencyjnego przemysłu obronnego” przy współpracy z instytucjami naukowymi i przedsiębiorcami opracuje „Narodową Politykę Zbrojeniową”. Choć projekt dokumentu powstał do końcu 2017 roku, to do dzisiaj nie został przyjęty.   

  Krytycznie należy także ocenić korzyści offsetowe uzyskane w latach 2015-2019. Miały one stanowić szansę na uzyskanie nowych zdolności przez spółki polskiego przemysłu obronnego. Niewielkie korzyści w stosunku do wartości zamówień udało się uzyskać tylko w przypadku realizacji I fazy programu Wisła (choć do dziś nawet nie podpisano wszystkich umów offsetowych) oraz zakupu śmigłowców AW101. Niestety, całkowicie zrezygnowano z offsetu i transferu technologii w przypadku pozyskania systemu HIMARS (choć wiązano z nim duże oczekiwania) oraz śmigłowców S-70i Black Hawk.

Minister M.Błaszczak i gen.J.Gromadziński-fot.MON

Ważnym wydarzeniem ostatnich czterech lat było rozpoczęcie formowania nowej, 18. Dywizji Zmechanizowanej. Jej dowódcą został gen. Jarosław Gromadziński. Fot. Leszek Chemperek/CO MON.

STRUKTURY I DOWODZENIE

  Jednym z głównych postulatów przedwyborczych PiS było przeprowadzenie reformy Systemu Kierowania i Dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP (SKiD). Zadanie to udało się zrealizować, ale tylko częściowo. Dokonano podziału reformy na dwa etapy, czego powodem był trwający ponad 2 lata konflikt pomiędzy ministrem Macierewiczem a Prezydentem Dudą, uniemożliwiający dokonanie jakichkolwiek zmian. W rezultacie przeprowadzono je dopiero w drugiej połowie 2018 roku po objęciu stanowiska szefa MON przez Mariusza Błaszczaka.

  W pierwszym etapie reformy SKiD przede wszystkim dokonano podporządkowania Szefowi Sztabu Generalnego WP: Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych oraz Szefa Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych. Kontrowersyjną decyzją było niewątpliwie czasowe podporządkowanie Dowódcy Wojsk Obrony Terytorialnej bezpośrednio pod Ministra Obrony Narodowej, a nie pod Szefa SGWP lub Dowódcę Generalnego RSZ.

  W  drugim etapie planowano m.in. likwidację Dowództwa Generalnego RSZ, które miały zastąpić dowództwa poszczególnych rodzajów Sił Zbrojnych, tak jak to miało miejsce przed wprowadzeniem reformy z 2014 roku. Do końca obecnej kadencji parlamentu, etapu tego nie udało się jednak wprowadzić w życie, co najprawdopodobniej wynikało z trzech powodów. Po pierwsze zabrakło czasu. Po drugie, o ile koncepcja zmian w pierwszym etapie była wspólna dla MON i BBN, to plany dotyczące docelowej struktury SKiD wypracowane w obu tych instytucjach mogą się różnić, co w konsekwencji utrudniało osiągnięcie kompromisu. Trzeci powód to problemy związane z zasobami ludzkimi, sprzętowymi i infrastrukturalnymi, a więc pośrednio z kosztami reformy.

  Drugim ważnym przedwyborczym postulatem PiS było wzmocnienie wschodniej granicy Polski. Poza doraźną i kontrowersyjną decyzją o przesunięciu czołgów Leopard 2 z 34. Brygady Kawalerii Pancernej z Żagania do 1. Warszawskiej Brygady Pancernej z Wesołej pod Warszawą, filarem tego wzmocnienia miało być utworzenie na wschodzie kraju nowej (czwartej) dywizji, w miejsce rozformowanej w 2011 roku 1. Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej. Realizując powyższe zamierzenia we wrześniu 2018 roku minister Błaszak poinformował, że w Siedlcach powstanie nowa 18. Dywizja Zmechanizowana, a jej dowództwo obejmie gen. Jarosław Gromadziński. Tworzenie dywizji podzielono na trzy etapy. W pierwszym, zakończonym we wrześniu br. stworzono sztab dywizji i 18. Batalion Dowodzenia oraz przejęto w podporzadkowanie dywizji: 1. Warszawską Brygadę Pancerną oraz 21. Brygadę Strzelców Podhalańskich. W drugim, rozpoczętym już etapie, do 2022 roku ma zostać utworzona nowa, 19. Lubelska Brygada Zmechanizowana z dowództwem w Lublinie oraz 18. Pułk Logistyczny z dowództwem w Łomży. W trzecim etapie w latach 2021-2026 zostaną sformowane pozostałe jednostki wsparcia dywizji:

  • Pułk artylerii w Nowej Dębie,
  • Pułk przeciwlotniczy w miejscowości Sitaniec koło Zamościa,
  • Batalion rozpoznawczy w Przasnyszu,
  • Pułk inżynieryjny w Dęblinie (na bazie batalionu drogowo-mostowego),
  • Kompania chemiczna w Tarnowskich Górach (dodatkowa kompania w ramach 5. Pułku Chemicznego),
  • Grupa PsyOps (Psychological Operations),
  • Grupa CIMIC (Civil-Military Co-operation).

  Cztery ostanie z ww. jednostek nie mają bezpośrednio podlegać pod 18. DZ, ale ich zadaniem ma być jej wsparcie. Nowa dywizja w dużej części ma powstać na bazie zasobów już dziś istniejących w Siłach Zbrojnych, a tylko w ograniczonym stopniu, w oparciu o nowo tworzone jednostki. Można szacować, że po zakończeniu budowy nowej dywizji, w stosunku do obecnego stanu Wojska Lądowe zostaną rozbudowane realnie o potencjał odpowiadający jednej nowej brygady (z czterema batalionami bojowymi, jednym batalionem dowodzenia i pododdziałów wsparcia) praz ponad trzech pułków.

  W opinii autora decyzję o rozpoczęciu tworzeniu 18. DZ z wojskowego punktu widzenia należy uznać za celową i pozytywną, jednak obarczona jest ona kilkoma poważnymi ryzykami. Po pierwsze, utworzenie nowych jednostek musi kosztować, zarówno na etapie ich formowania (co wynika z potrzeby budowy infrastruktury oraz zakupów sprzętu i uzbrojenia) jak i późniejszego utrzymania. Istnieje zatem wysokie ryzyko, że w rezultacie zabraknie pieniędzy na utrzymanie i modernizację techniczną już istniejących jednostek. Jeśli dziś brakuje środków dla zapewnienia odpowiedniego poziomu nowoczesności polskiej armii, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że utworzenie kolejnych oddziałów tylko pogłębi problem. Po drugie, nowe pułki, bataliony i kompanie wymagają pozyskania żołnierzy, którzy częściowo będą pochodzić z istniejących jednostek, co przez pewien okres osłabi ich zdolności. W końcu po trzecie, zmiany w podporzadkowaniu i lokalizacji jednostek ograniczają czasowo ponowne osiągnięcie przez nie gotowości operacyjnej. 

  Należy także pamiętać, że w latach 2018-2019 jedynie rozpoczęto proces formowania 18. DZ (powstał tylko sztab i batalion dowodzenia), a najważniejsze działania zaplanowano dopiero na kolejne lata. Niemniej, jeśli przyjęte plany uda się zrealizować, 18. DZ będzie stanowiła istotne wzmocnienie zdolności Sił Zbrojnych RP na ścianie wschodniej.

  Kolejnym zamiarem PiS było utworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej (WOT). Początkowo zakładano, że ten nowy, piąty rodzaj Sił Zbrojnych będzie liczył 35 tys. żołnierzy lekkiej piechoty, jednak dość szybko zwiększono tę liczbę do 53 tysięcy. Zakłada się, że zakończenie procesu formowania WOT nastąpi w 2021 roku. Obecnie formacja liczy już 21,7 tys. żołnierzy, w tym 3,2 tys. żołnierzy zawodowych. Wydaje się jednak, że uzyskanie docelowego poziomu liczebności do końca 2021 roku może być trudne do osiągnięcia i to mimo, że tworzenie WOT traktowane jest przez resort obrony priorytetowo. Otrzymują one najnowszy sprzęt, który częściowo kupowany jest na podstawie specjalnych przepisów zamówień ustanowionych tylko na potrzeby Terytorialsów, jak się o nich mówi potocznie. Można szacować, że w latach 2017-2019 koszty tworzenia WOT wyniosą ok. 3,6-3,8 mld PLN.

  Wśród ekspertów oceny celowości sformowania WOT są odmienne i zależą u dużej mierze od poglądów politycznych. Zwolennicy PiS najczęściej chwalą tę decyzję, a opozycja krytykuje.

  Niewątpliwie, w przypadku wystąpienia konfliktu zbrojnego wojsk operacyjnych jest zbyt mało, aby mogły one zapewnić ochronę całego terytorium Polski, a w szczególności krytycznej infrastruktury w jakże ważnych pierwszych godzinach i dniach walk. Obecnie konflikty mogą przebiegać bardzo dynamicznie, co może skutecznie utrudnić proces mobilizacji. Posiadanie pod bronią 50 tysięcy żołnierzy, nawet tylko lekkiej piechoty, rozlokowanych na całym terytorium Polski może mieć istotne znaczenie. Dodatkowo, możliwość udzielenia przez Terytorialsów wsparcia w sytuacjach klęsk żywiołowych w czasie pokoju (co miało już miejsce), jest z pewnością wartością dodaną tej formacji. Zaletą WOT jest na pewno zaangażowanie części społeczeństwa w sprawy obronne. Żołnierze Terytorialnej Służby Wojskowej stanowią naturalne zaplecze kadrowe dla wojsk operacyjnych. To w opinii autora zalety WOT. Z minusów można wskazać koszty oraz realną wartość oddziałów WOT (przy tak ograniczonym czasie szkolenia), w przypadku potencjalnego starcia z wojskiem zawodowym lub poborowym. Pojawiający się argument, że WOT drenują system rezerw wydaje się mało trafiony, bowiem na wypadek konieczności przeprowadzenia mobilizacji, Terytorialsi zawsze będą mogli zostać przeniesieni do wojsk operacyjnych, a ich zaletą będzie posiadanie już pewnego doświadczenia. Oczywiście WOT powinny jak najszybciej zostać podporządkowane Szefowi SG WP lub Dowódcy Generalnego RSZ. Konieczna wydaje się także dalsza dyskusja na temat zadań i optymalizacji procesu szkolenia tego nowego rodzaju Sił Zbrojnych. 

  O ile sformowanie WOT należy uznać za działanie które może nie bardzo istotnie, ale jednak zwiększa zdolności polskiej armii, to w latach 2015-2019 podjęto niewiele działań, których celem byłaby odbudowa systemu rezerw, zaniedbanego w wyniku przeprowadzonego do 2010 roku procesu uzawodowienia.

  Zabrakło również szerszych działań, których rezultatem powinna być poprawa gotowości operacyjnej wojsk, czy to w wyniku zwiększania stanów ukompletowania w żołnierzy jednostek które są obecnie skadrowane, czy też poprzez próbne mobilizacje i ćwiczenia, w których zaangażowane są całe tak zmobilizowane jednostki. W drugim przypadku wiadomo tylko o pojedynczych przypadkach podejmowania takich działań, do tego w mocno ograniczonej skali.

Wojska Obrony Terytorialnej Fot. MON.

Inną istotną decyzją podjętą przez resort obrony pod kierownictwem przedstawicieli PiS było utworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej. Formacja ta liczy obecnie już ponad 21 tysięcy żołnierzy, a do 2021 roku ma ulec zwiększeniu do docelowego poziomu 53 tysięcy żołnierzy. Fot. st. szer. Wojciech Król/CO MON.

WOJSKA SOJUSZNICZE W POLSCE

  Podczas szczytu NATO, który odbył się w dniach 8-9 lipca 2016 roku w Warszawie podjęto m.in. decyzję o utworzeniu „wzmocnionej Wysuniętej Obecności” eFP (enhanced Forward Presence) i „dostosowanej Wysuniętej Obecności” tFP (tailored Forward Presence). Była ona ukierunkowana na zwiększenie potencjału obrony i siły odstraszania NATO na wschodniej flance Sojuszu Północnoatlantyckiego. Z polskiej perspektywy istotniejsze było utworzenie eFP, bowiem to w ramach tej inicjatywy jednostki NATO miały zacząć stacjonować na terenie naszego kraju. Główną siłę eFP stanowią cztery wielonarodowe batalionowe grupy bojowe NATO rozmieszczone w: Polsce, Litwie, Łotwie i Estonii. Każda grupa została utworzona przez państwo ramowe, którymi są odpowiednio: Stany Zjednoczone (z lokalizacją w Polsce, w Orzyszu), Niemcy (z lokalizacją na Litwie), Kanada (z lokalizacją na Łotwie) i Wielka Brytania (w Estonii). Polska sama także wystawiła swoje siły do udziału w batalionowej grupie bojowej eFP, która została zlokalizowana na Łotwie. Batalion eFP stacjonujący na terenie polski liczy ponad 1100 żołnierzy, w tym 800-900 żołnierzy amerykańskich, 150 brytyjskich, 120 rumuńskich i 70 chorwackich.

  Niezależnie od inicjatywy eFP, w 2017 roku na terenie Polski zostały rozmieszczone znaczące siły wojsk Stanów Zjednoczonych. Ich rotacyjna obecność została wynegocjowana w latach 2014-2016 i doprecyzowana podczas warszawskiego szczytu NATO. Do Polski trafiła amerykańska Pancerna Brygadowa Grupa Bojowa (ABCT), wspomagana przez Brygadę Lotnictwa Bojowego (CAB) i pododdziały logistyczne. W kolejnych latach negocjowano dalsze wzmocnienie tych sił i zapewnienia, że będzie to obecność jeśli nie „stała”, to choć „trwała”. Ich rezultatem była podpisana 12 czerwca br. „Wspólna deklaracja o współpracy obronnej w zakresie obecności sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej”, uszczegółowiona dodatkową deklaracją z 23 września tego roku. Wynika z nich, że amerykańskie siły na terenie Polski mają wzrosnąć z obecnych ok 4500 do 5500 członków personelu wojskowego. Ustalono także gdzie dodatkowo mają zostać rozmieszczone amerykańskie wojska.

  Rozmieszczenie na terytorium Polski sił Stanów Zjednoczonych i NATO to z pewnością jedno z największych osiągnięć rządu PiS oraz Prezydenta Andrzeja Dudy, choć należy pamiętać, że działania w tym kierunku zostały zainicjowane jeszcze przez poprzedników.

M1 Abrams - fot. kpt Martyna Kupis

Obecność amerykańskich wojsk na polskich poligonach jest rotacyjna, choć według podpisanych porozumień "trwała". To efekt wieloletnich starań, które jednak doczekały się efektów w szerszym zakresie dopiero od 2017 roku. Fot. kpt Martyna Kupis.

PLANOWANIE

  Ocenę systemu planowania w ostatnich czterech latach należy zacząć od „Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP” (SBN), jako najważniejszego dokumentu w tym obszarze. Wydawało się, że po wyborach w 2015 roku będzie to jeden z pierwszych dokument który ulegnie zmianie, bowiem obowiązująca dotąd SBN z 2014 roku nie uwzględniała wszystkich zagrożeń jakie pojawiły się w ostatnich latach. Prawdopodobnie z powodu konfliktów na linii MON-BBN tak się jednak nie stało i opracowanie nowej strategii zapowiedziano dopiero kilka tygodni temu. W tej kadencji nie zostanie ona przyjęta, co zdecydowanie trzeba uznać za porażkę.  

  Co ciekawe, w styczniu br. Prezydent Andrzej Duda wydał „Polityczno-Strategiczną Dyrektywę Obronną RP”, niejawny dokument który określa zadania struktur państwa na czas zagrożenia i wojny. To nieco dziwna sytuacja, bowiem podczas jego tworzenia powinny zostać uwzględnione wytyczne zawarte w nowej SBN, której jednak jeszcze nie przyjęto. 

  Również inny dokument – „Główne kierunki rozwoju Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej i ich przygotowań do obrony państwa na lata 2021-2035” został przyjęty przez Prezydent RP 30 lipca br., przed opracowaniem nowej SBN. Czy zatem uwzględniono w nim wytyczne SBN z 2014 roku, czy jednak nowej Strategii, która być może w praktyce jest już napisana (przez kogo?), a teraz nastąpi jedynie procedura jej formalnego zatwierdzenia?

  Krytycznie należy ocenić opracowanie dokumentów planistycznych związanych z modernizacją techniczną Sił Zbrojnych RP na lata 2017-2026 tj. „Szczegółowe kierunki przebudowy i modernizacji technicznej Sił Zbrojnych na lata 2017-2026”, „Program rozwoju Sił Zbrojnych na lata 2017-2026” i „Plan Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2017-2026”. Zostały one przyjęte z ponad dwuletnim opóźnieniem. Zamiast w 2016 roku proces ich akceptacji nastąpił w okresie od czerwca 2018 roku do lutego 2019 roku. Odpowiedzialność za to zaniedbanie spada na czas kierowania pracami resortu obrony przez Antoniego Macierewicza.

  Obecnie trwa proces przyjmowania ww. dokumentów na nowy okres lat 2021-2035. Wszystko wskazuje na to, że tym razem zostaną one przyjęte w terminie. Pochwalić należy także wydłużenie okresu planowania z 10 na 15 lat (co jest zgodne z zaleceniami NATO). Ponownie jednak można mieć wątpliwości, czy w dokumentach tych uwzględniono kierunki wskazane w SBN.

  W omawianym obszarze trzeba także przypomnieć opracowanie w latach 2016-2017 i nadzorowanego przez wiceministra Tomasza Szatkowskiego Strategicznego Przeglądu Obronnego (SPO). W jego rezultacie określono wiele trafnych rekomendacji, choć były wśród nich także kontrowersyjne, jak w przypadku kierunków modernizacji Marynarki Wojennej. Szczególnie docenić należy uwzględnienie w rekomendacjach relacji koszt-efekt oraz weryfikację założeń w oparciu o gry wojenne i symulacje. Nie wiadomo jednak, które z wniosków z SPO zostały przyjętych do realizacji po zmianach w 2018 roku kierownictwa MON.

  Na zakończenie tego rozdziału jeszcze jeden przykład negatywnych skutków ograniczonej współpracy MON i BBN. W 2017 roku pod nadzorem BBN została opracowana i opublikowana „Strategiczna Koncepcja Bezpieczeństwa Morskiego RP”. Ten wartościowy dokument nie doczekał się jednak kontynuacji. Jednym z jego głównych celów miało być zainicjowanie debaty, która powinna zaowocować przyjęciem całościowej i potrzebnej „Strategii morskiej RP”. Niestety, działań w tym kierunku nie podjęto.   

  Całość działań związanych z opracowaniem nowych dokumentów planistycznych w latach 2015-2019 trudno ocenić pozytywnie. Powstawały one w oderwaniu od nadrzędnej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP, której w nowej wersji nie udało się przyjąć do końca kadencji. W latach 2018-2019 nadrobiono tylko część błędów popełnionych w okresie od 2015 do 2017 roku.

OHP 273_T.Kościuszko_Fot.TD

Lata 2015-2019 to okres praktycznie stracony pod względem modernizacji technicznej Marynarki Wojennej RP. Mimo deklaracji MON nie udało się podpisać umów ani na nowe okręty podwodne kr. Orka, ani na okręty obrony wybrzeża kr. Miecznik. Nawet próba doraźnego wzmocnienia tego rodzaju Sił Zbrojnych używanymi, australijskimi fregatami typu Adelaide zakończyła się fiaskiem. Fot. Tomasz Dmitruk/Dziennik Zbrojny.   

POLITYKA INFORMACYJNA

  Przed wyborami w 2015 roku PiS zarzucało rządzącej wówczas koalicji PO/PSL brak współpracy z opozycją i ograniczanie dostępu do informacji. Kiedy natomiast przedstawiciele tego ugrupowania przejęli kierowanie pracami resortu obrony, sami zastosowali jeszcze większe ograniczenia. O współpracy z opozycją nie było w ogóle mowy, bowiem rządzących krytykowali praktycznie wszystkie decyzje swoich poprzedników, niezależnie czy miało to podstawy merytoryczne. Starano się wymazać z historii wszystko, co działo się kilka lat wcześniej. Na porządku dziennym stało się nie udzielanie jakichkolwiek odpowiedzi na interpelacje poselskie, co było wprost łamaniem Konstytucji. Na pytania dziennikarzy jeśli były niewygodne udzielano jedynie lakonicznych odpowiedzi, które nie odnosiły się do zadanych pytań lub w ogóle nie odpowiadano. Prawie całkowicie zrezygnowano z konferencji prasowych, czasami dopuszczając jedynie do zadania kilku pytań, najlepiej przez media sprzyjające rządzącym. Jaskrawym przykładem blokowania dostępu do informacji była rezygnacja z rzecznika prasowego.

  Przypomnieć także trzeba, że minister Antoni Macierewicz wielokrotnie składał publicznie deklaracje, które miały niewiele wspólnego z rzeczywistością, czym niewątpliwie osłabił powagę sprawowanego urzędu. Wyjątkowo przykre było również wykorzystywanie w celach politycznych katastrofy w Smoleńsku. 

  Powyższa sytuacja nieco poprawiła się w latach 2018-2019 po objęciu stanowiska szefa MON przez Mariusza Błaszczaka. Zaczęto odpowiadać na interpelacje posłów, choć zazwyczaj były to odpowiedzi nie odnoszące się do pytań lub pomijano w nich część pytań. Lepiej wyglądała współpraca z dziennikarzami. Starano się udzielać odpowiedzi na pytania (warto przy tym pochwalić rzeczników prasowych: Inspektoratu Uzbrojenia, Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych i Wojsk Obrony Terytorialnej oraz niektórych pracowników Centrum Operacyjnego MON), jednak nie rzadko następowało to po upływie ustawowych terminów. Usprawiedliwiano to przyjętym rozbudowanym systemem akceptacji (a w praktyce częściowej cenzury) tych odpowiedzi. W tym miejscu należy jednak zastrzec, że powyższa ocena wynika wyłącznie z własnych doświadczeń autora. Niestety, po zmianie szefa MON nie zdecydowano się na przywrócenie stanowiska rzecznika prasowego MON, ani konferencji prasowych podczas których media miałyby możliwość zadawania pytań. Natomiast, aby uniknąć możliwości rozliczenia kierownictwa resoru obrony z wykonania własnych planów, od 2018 roku praktycznie przestano udzielać informacji na ich temat.

  Po czterech latach rządów PiS w MON pozostaną w pamięci liczne pikniki i defilady, dobrze zorganizowane i najczęściej przyciągające tłumy ludzi. Można jednak zadać pytania, czy nie było ich więcej niż ćwiczeń na poligonach i co było główną intencją osób decydujących o ich organizacji, czy tylko chęć promowania polskiego wojska i patriotyzmu? O ile pikniki i defilady z pewnością miały swoich zwolenników, to inicjatywy takie jak „Ławki Niepodległości”, czy „Kolumny Niepodległości” trudno uznać za dobre pomysły. Warto pochwalić za to inicjatywy: „Projekt Wojownik”, którego celem jest integracja środowiska żołnierzy weteranów uczestników misji poza granicami kraju i zainteresowanie żołnierzy sportami walki oraz kampanię „Zostań Żołnierzem RP”, zachęcającą do służy w polskiej armii. Działania promocyjne resortu obrony szczególnie nasiliły się w ostatnich miesiącach i miały głównie związek ze zbliżającymi się wyborami. Doszło nawet do tego, że uroczyście podpisywano zapytania ofertowe, co do tej pory zawsze odbywało się w ciszy gabinetów.

  W opinii autora w ostatnich czterech latach dostęp do informacji o planach i działaniach MON został istotnie ograniczony, a głównym priorytetem prowadzonej polityki informacyjnej resortu było uzyskiwanie jak największych korzyści politycznych.

PODSUMOWANIE

  Spośród decyzji podjętych w latach 2015-2019 przez Ministerstwo Obrony Narodowej za sukces oraz działania na rzecz podniesienia zdolności Sił Zbrojnych i poprawy bezpieczeństwa Polski należy uznać:

  • ustanowienie przepisów prawa na podstawie których następuje systematyczne podnoszenie wydatków obronnych;
  • pełne wykorzystywanie środków finansowych zaplanowanych w ustawie budżetowej na wydatki obronne;
  • działania podejmowane na rzecz trwałej obecności na terenie Polski żołnierzy z państw należących do NATO, a w szczególności wojsk Stanów Zjednoczonych;
  • rozpoczęcie procesu tworzenia nowej, 18. Dywizji Zmechanizowanej, nawet jeśli docelowo tylko nieco ponad 35-40% jej oddziałów będą stanowiły nowo sformowane jednostki;
  • zapewnienie podwyżek wynagrodzeń dla żołnierzy, funkcjonariuszy i pracowników cywilnych MON;
  • utworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej, choć konieczne są dalsze analizy co do optymalizacji procesu szkolenia, wykonywanych zadań i dalszego rozwoju tej formacji;
  • realizację Planu Modernizacji Technicznej w zakresie Programów Operacyjnych: „Przeciwpancerne pociski kierowane Spike”, „Samoloty szkolno-treningowe AJT”, „Symulatory i trenażery” oraz „Modernizacja Wojsk Rakietowych i Artylerii” (za wyjątkiem zadania o kr. Homar);
  • podjęcie działań zmierzających do pozyskania nowych wielozadaniowych samolotów bojowych F-35, choć wątpliwości może budzić wybrany tryb pozyskania.

  Natomiast do porażek i działań nie podnoszących, a czasami wręcz obniżających zdolności Sił Zbrojnych RP trzeba zaliczyć:

  • brak przyjęcia nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP;
  • przeprowadzone w okresie kierowania pracami MON przez Antoniego Macierewicza czystki kadrowe, które doprowadziły do odejść z wojska wielu doświadczonych oficerów;
  • brak realnych decyzji w zakresie poprawy systemu pozyskiwania sprzętu wojskowego i uzbrojenia;
  • opóźnienia w przyjęciu dokumentów dotyczących rozwoju Sił Zbrojnych w latach 2017-2026;
  • realizację Planu Modernizacji Technicznej w zakresie Programów Operacyjnych: „Zwalczanie zagrożeń na morzu” oraz „Śmigłowce wsparcia bojowego, zabezpieczenia i VIP” (za wyjątkiem śmigłowców ZOP/CSAR i CSAR/SOF);
  • ograniczenie stosowania trybów konkurencyjnych w przypadku dużych zamówień modernizacyjnych;
  • niewystarczające korzyści offsetowe dla polskiego przemysłu uzyskane w wyniku zawartych umów na dostawy zagranicznego uzbrojenia;
  • przeznaczanie z budżetu MON środków na zadania w niewielkim stopniu związane z poprawą zdolności Sił Zbrojnych RP;
  • malejące nakłady na prace badawczo-rozwojowe;
  • zbyt częste i głębokie zmiany kadrowe i błędy w zarządzaniu popełnione w spółkach Grupy PGZ;
  • brak istotnych działań w zakresie poprawy systemu rezerw i podniesienia gotowości operacyjnej jednostek;
  • próby upolityczniania Sił Zbrojnych RP;
  • prowadzoną politykę informacyjną.

  Ponieważ nie wszystko można podzielić na „czarne” lub „białe”, należy także wskazać działania które nie były sukcesem, ani porażką, ale które można uznać za niewystarczające lub takie, w których udało się zrealizować tylko część planów. Można do nich zaliczyć:

  • realizację Planu Modernizacji Technicznej w zakresie Programów Operacyjnych: „Rozpoznanie obrazowe i satelitarne” oraz „Rozpoznanie patrolowe”;
  • prowadzenie niektórych zadań modernizacji technicznej w sposób który pozwolił jedynie na uzyskanie zdolności o charakterze wyspowym (Wisła, Homar, śmigłowce ZOP/CSAR i CSAR/SOF);
  • dalsze opóźnienia w wykonaniu wielu zadań przewidzianych w Planie  Modernizacji Technicznej, w szczególności w zakresie systemów obrony powietrznej Wisła (II faza) i Narew oraz prowadzonych prac badawczo-rozwojowych;
  • niewielki wzrost wskaźnika udziału wydatków na finansowanie Planu Modernizacji Technicznej w łącznych nakładach obronnych;
  • ponoszenie zbyt niskich nakładów na priorytetowe Programy Operacyjne w ramach łącznych wydatków na modernizację techniczną;
  • brak uregulowań w zakresie współpracy wojskowo-przemysłowo-badawczej (brak akceptacji Narodowej Polityki Zbrojeniowej, brak strategii przemysłowo-obronnej);
  • częściowe zmiany w Systemie Kierowania i Dowodzenia Siłami Zbrojnymi.

Tomasz Dmitruk




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Samoloty F-35A dla Sił Zbrojnych RP zamówione

Samoloty F-35A dla Sił Zbrojnych RP zamówione

W Dęblinie, w obecności m.in.: Prezydenta RP Andrzeja Dudy, premiera Mateusza Morawieckiego i ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher, 31 styczn...

więcej polecanych artykułów