Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2020-09-20 21:23:23

System Narew – oczekiwania przemysłu kontra potrzeby wojska

     W opublikowanym niedawno na portalu Dziennik Zbrojny artykule „Narew to polska rzeka, Narew to polski system przeciwlotniczy” przedstawiono argumenty firm PIT-RADWAR S.A. i Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. dotyczące proponowanego sposobu realizacji programu pozyskania zestawów rakietowych obrony powietrznej krótkiego zasięgu (ZROP-KZ) kr. Narew oraz komentarz Redaktora Mariusza Cielmy do tego stanowiska. Z częścią zaprezentowanych argumentów należy się zgodzić, z częścią jednak zdecydowanie nie, a część wniosków w opinii autora jest dyskusyjna. Zamieszczony poniżej komentarz ma zatem charakter polemiki w odniesieniu do ww. artykułu i przedstawia jak realizacja programu Narew może być postrzegana z perspektywy potrzeb Sił Zbrojnych RP.

CAMM-MBDA-BW

Wyrzutnie pocisków rakietowych CAMM wydają się dość pewnym elementem programu Narew, niezależnie czy program ten zostanie zrealizowany z wykorzystaniem polskiego systemu kierowania, dowodzenia i łączności C3 PL, systemu IBCS, czy też obu tych systemów jednocześnie, co wydaje się rozwiązaniem najbardziej korzystnym. Fot. MBDA.

  Pełna treść artykułu „Narew to polska rzeka, Narew to polski system przeciwlotniczy” dostępna jest TUTAJ. Dla pełniejszego obrazu omawianego problemu, warto również zapoznać się z artykułem „Od Wisły do Narwi małymi krokami?”, który zapoczątkował nasiloną w ostatnich miesiącach dyskusję dotyczącą programu Narew. Jego treść została opublikowana TUTAJ.

  Poniżej przytaczane będą kolejne fragmenty artykułu „Narew to polska rzeka, Narew to polski system przeciwlotniczy” pod którymi zamieszczone zostały odnoszące się do nich komentarze.

1. „Konsorcjum stworzone na potrzeby programu Narew liczy 11 podmiotów, a jej technicznym liderem jest spółka PIT-Radwar”.

  Nie ulega wątpliwości, że wizja jak ma wyglądać programu Narew według polskiego przemysłu obronnego jest nieco odmienna, niż potrzeby w tym zakresie widziane z perspektywy Sił Zbrojnych RP. Wspomniane polskie Konsorcjum na czele z PGZ S.A. (nazywane dalej Konsorcjum PGZ) było tylko jednym z dziewięciu uczestników dialogu technicznego przeprowadzonego przez Inspektorat Uzbrojenia w 2015 roku. W rezultacie wiedza pozyskana w fazie analityczno-koncepcyjnej przez Ministerstwo Obrony Narodowej o możliwych sposobach nabycia ZROP krótkiego zasięgu jest znacznie szersza, od koncepcji przedstawionej przez Konsorcjum PGZ. Jednocześnie, z różnych względów, wojsko nie przedstawia publicznie szczegółów własnych wymagań. Warto mieć zatem świadomość, że opisana w pierwszej części artykułu Mariusza Cielmy koncepcja priorytetowo traktuje interes państwowych spółek zbrojeniowych, a potrzeby wojska, choć z pewnością w dużym stopniu uwzględnione, mogą mieć jednak drugorzędne znaczenie. Dobrze obrazują to stwierdzenia: „Jednocześnie wskazano argumenty, że oferta jest na miarę możliwości polskiego przemysłu” i dalej „Narew traktowana jest jako akcelerator rozwoju dla PGZ, zarówno pod kątem technologicznym, organizacyjnym, jak i ekonomicznym”.

2. „W głównych jednostkach sprzętowych zapisanych w Planie Modernizacji Technicznej ma on obejmować 19 baterii rakietowych tworzących 38 pododdziałów ogniowych. Łącznie mowa o zakupie 114 wyrzutni, 90 radarów (kierowania ogniem Sajna, wstępnego wykrywania P-18PL, pasywnych PET/PCL), 440 specjalistycznych kontenerów z wyposażeniem elektronicznym (węzły łączności, kabiny dowodzenia, kabiny kierowania walką), 680 specjalizowanych pojazdów na podwoziu Jelcz oraz blisko 1500 rakiet”.

  Plan Modernizacji Technicznej (PMT) jest dokumentem niejawnym i również przedstawiciele Konsorcjum PGZ prawdopodobnie nie posiadają do niego bezpośredniego dostępu. Potrzeby Sił Zbrojnych RP dotyczące zakupu 19 baterii Narew zostały określone w PMT na lata 2013-2022 i udostępnione Konsorcjum PGZ podczas przeprowadzonego w 2015 roku dialogu technicznego. Od tego czasu przyjęto najpierw PMT na lata 2017-2026, a następnie na lata 2021-2035. Dodatkowo, w 2018 roku podjęto decyzję o sformowaniu 18. Dywizji Zmechanizowanej, w skład której ma wejść m.in. 18. Pułk Przeciwlotniczy, który także ma otrzymać zestawy Narew. Ponadto, jedna z baterii Narew (lub jej elementy) ma trafić do Centrum Szkolenia Sił Powietrznych w Koszalinie, zatem jej konfiguracja będzie nieco odmienna od baterii bojowych. Nie wolno także zapominać o obronie powietrznej Marynarki Wojennej RP, do której również powinny trafić dwie baterie ZROP krótkiego zasięgu. Co jednak najważniejsze, program Narew cały czas znajduje się w fazie analityczno-koncepcyjnej, trudno zatem przewidzieć, jaki ostatecznie będzie zakres przedmiotu zamówienia. W rezultacie można mieć duże wątpliwości, na ile wiarygodnymi i aktualnymi informacjami co do potrzeb Sił Zbrojnych RP dysponuje obecnie Konsorcjum PGZ, a to na ich bazie oszacowano zakres rzeczowy i kosztowy programu Narew, a wynik tej analizy przedstawiono w omawianym artykule. 

3. „Co ciekawe, podano wartość zakupu pakietu dla wymienionej ilości i konfiguracji, szacując go na 33 mld PLN brutto (29 mld PLN netto), z kolei wskazując koszty cyklu życia (eksploatacja, modernizacja, wycofanie) w okresie 30 lat na następne 35 mld PLN brutto”.

  Nie znając wyceny poszczególnych elementów systemu i wykazu co obejmuje przedstawiona wycena trudno ocenić na ile jest ona realna. Z informacji które uzyskał autor wynika, że podana kwota zakupu może być zaniżona, jeśli mówimy o pełnych kosztach pozyskania 19 baterii Narew. W samym artykule stwierdzono nawet, że „podana kwota 29 mld PLN netto za 19 baterii (38 pododdziałów) ogniowych jest oczywiście wyceną płynną”. Warto  także zwrócić uwagę, że jeśli koszt zakupu to faktycznie 29 mld PLN netto, to przy 23% podatku VAT cena brutto powinna wynosić nie 33, a 35,7 mld PLN. To jednak szczegół i być może zakłada się, że dla części przedmiotu zamówienia obowiązywać będzie niższa stawka podatku VAT. Cieszy natomiast podkreślenie, że na łączną wartość systemu duży wpływ mają koszty na etapie eksploatacji. W tym przypadku łączny koszt cyklu życia LCC dla 19 baterii Narew wyceniono na 68 mld PLN brutto. Co jednak ważne, nie wiadomo czy koszty te obejmują wszystkie niezbędne testy (poligony, rakiety, cele powietrzne), a przede wszystkim zbudowanie potrzebnych zdolności w przemyśle i w MON oraz samodzielne ich utrzymanie w cyklu życia.

4. „Przy optymalnej współpracy z zamawiającym, zachowaniu stałego i odpowiedniego finansowania, czas niezbędny na prace projektowe, budowę zestawu prototypowego oraz jego przebadanie oceniono na 6 lat. Kolejne około 10 lat powinny trwać dostawy zestawów z partii produkcyjnej”.

  W opinii autora jest to bardzo optymistyczne założenie. Trudno bowiem wskazać jakikolwiek duży projekt badawczo-rozwojowy realizowany w ostatnich latach przez firmę PIT-RADWAR S.A. (czy też inną spółkę wchodzącą w skład Grupy PGZ), w którym zostałby dotrzymany początkowy termin realizacji. Opóźnienia w tego typu projektach sięgają zazwyczaj kilku lat, co dobrze pokazał opublikowany niedawno raport Najwyższej Izby Kontroli. Nie jest to oczywiście wina tylko wykonawców, a całego systemu realizacji prac B+R z zakresu obronności w Polsce. Zakładanie „optymalnej współpracy z zamawiającym” jest więc w sposób nieuzasadniony optymistyczne, podobnie jak w przypadku kosztów. Bez szczegółowego harmonogramu trudno ocenić, na ile podane terminy są realne, ale należy wskazać, że do czasu opracowania prototypu należy doliczyć 2-3 lata na przejście do produkcji seryjnej, co oznacza, że pierwszy zestaw Narew wojsko może najszybciej otrzymać nawet dopiero za 8-9 lat, a następnie, wzorem innych państw, powinien on zostać jeszcze dokładnie przebadany przed uruchomieniem produkcji seryjnej, na co może mogą być potrzebne kolejne 2-3 lata.

  Warto także zwrócić uwagę, że w artykule nie sprecyzowano, jakie możliwości będzie miał polski system kierowania i dowodzenia C2 (Command and Control) dla zestawów Narew opracowany i przebadany po tych 6 latach oraz ile jeszcze czasu będzie potrzeba, aby spełniał on wszystkie wymagania zamawiającego (jak choćby sieciocentryczność, ale zgodnie z definicją wojska, a nie Konsorcjum PGZ).

  Ponieważ kręgosłupem systemów sieciocentrycznych jest łączność, to zarówno system IBCS jak i system, który planuje opracować Konsorcjum PGZ powinien być określany mianem systemu dowodzenia, kontroli i łączności C3 (Command, Control and Communications), a nie C2, dlatego w dalszej części artykułu polski system będzie określany akronimem „C3 PL”.

5. „Przedstawiciele PGZ podkreślają także, że Narew budowana siłami polskiego przemysłu to szansa na produkt eksportowy. Proponowane rozwiązanie ma być kosztowo znacząco niższe o 30-40% od podobnych systemów obrony przeciwlotniczej, w tym wykorzystujących IBCS”.

  Bez określenia o jakich konkretnych „podobnych systemach obrony przeciwlotniczej” mowa, stwierdzenie o niższych o 30-40% kosztach jest tylko marketingowym zabiegiem. Deklaracje o szansach eksportowych systemu C3 PL pozostawiam ocenie Czytelników, wydają się jednak, że mają one charakter głównie życzeniowy, podobnie jak się to dzieje od wielu lat w przypadku innych produktów Grupy PGZ. Trzeba bowiem pamiętać, że główne elementy systemu Narew, czyli wyrzutnie i pociski rakietowe, mają być produkowane na podstawie zagranicznej licencji. Trudno dziś przewidzieć, czy w wersji ostatecznej nie będzie ona miała ograniczeń eksportowych (nawet jeśli obecna oferta ich nie przewiduje) lub marża dla licencjodawcy nie będzie na tyle wysoka, że trudno będzie o uzyskanie ceny konkurencyjnej na rynku światowym. Oczywiście, pochwalić należy Konsorcjum PGZ, że już na tym wstępnym etapie myśli się o eksporcie.

  Nie można natomiast zrozumieć, o jakich „podobnych systemach obrony przeciwlotniczej … wykorzystujących IBCS” mowa. Takie systemy obecnie bowiem jeszcze nie istnieją. Jeśli chodzi tu o system Patriot integrowany z IBCS, to z pewnością nie jest on porównywalny kosztowo z Narwią, są to bowiem produkty różnej klasy.

  Warto także zwrócić uwagę, że na świecie coraz częściej dąży się do integracji ZROP średniego i krótkiego zasięgu tworząc systemy sieciocentryczne, jak to się dzieje np. w Stanach Zjednoczonych, gdzie pod kontrolą IBCS mają działać ZROP średniego zasięgu Patriot, ZROP krótkiego zasięgu IFPC (Indirect Fire Protection Capability) oraz rakiety SkyHunter opracowane na bazie pocisków Tamir (systemu Iron Dome), czy też w Niemczech, w przypadku budowanego systemu TLVS (Taktisches Luft Verteidigungs System), który ma łączyć zdolności ZROP średniego zasięgu MEADS i ZROP krótkiego zasięgu z rakietą IRIS-T SL. 

6. „Przynajmniej od 2001 roku, wraz z wprowadzeniem systemu Dunaj, PIT-Radwar wytwarza sieciocentryczne rozwiązania z obszaru dowodzenia i kierowania”.

  Sieciocentryczność na poziomie zaimplementowanym w systemie IBCS w wojsku jest zdecydowanie nowością. Konsorcjum PGZ konsekwentnie stawia znak równości pomiędzy systemami sieciocentrycznymi a systemami interoperacyjnymi połączonymi siecią, bez brania pod uwagę poziomu integracji pomiędzy łączonymi komponentami. Jeżeli Konsorcjum PGZ twierdzi, że od 20 lat buduje systemy sieciocentryczne to żartobliwie można zapytać, dlaczego US Army nie kupiło całej firmy PIT-RADWAR S.A. wraz z systemem Dunaj, co zapewne byłoby korzystniejszym rozwiązaniem, niż wieloletni rozwój systemu IBCS.

7. „Sieciocentryczność jest więc w pierwszej kolejności zdolnością (budową sieci) do wymiany informacji, w mniejszym zaś znaczeniu dotyczy integracji”.

  Zgodnie z tą definicją, baterie systemu Patriot w obecnej wersji połączone siecią, miałyby właściwości sieciocentryczne. Po co zatem US Army wydaje setki milionów dolarów na opracowanie systemu IBCS? Niestety, ta definicja wskazuje, że Konsorcjum PGZ nie chce zrozumieć idei sieciocentryczności uzyskanej w systemie IBCS lub celowo ją odmiennie definiuje, aby wykazać, że systemy będące w ofercie własnych spółek są równie nowoczesne.

  Tak jednak nie jest, bowiem wojskowi eksperci wymaganie sieciocentryczności widzą w powiązaniu z pogłębioną integracją. W jaki sposób, dokładnie opisano to w opublikowanym niedawno na portalu Dziennik Zbrojny artykule „Sieciocentryczność - optymalizacja wykorzystania posiadanego potencjału”, którego autorami są pułkownicy Michał Marciniak i Tomasz Jakusz. Z jego treścią można zapoznać się TUTAJ.

  Zgodnie z definicją sieciocentryczności przedstawioną przez Konsorcjum PGZ możliwa jest wymiana informacji pomiędzy dwoma systemami poprzez łączącą je sieć. Pozwala to na uzyskanie wspólnej świadomości sytuacyjnej i rozdziału zadań, a w rezultacie efektywne skoordynowanie działań jednostek. W przypadku systemów kierowania i dowodzenia obroną powietrzną do osiągniecia tego celu wystarczy w obu systemach dokonać implementacji terminali Link 16 zapewniających wymianę danych za pomocą protokołu JREAP-C.

  Natomiast zgodnie z definicją podaną w ww. artykule pułkowników Marciniaka i Jakusza, przez sieciocentryczność należy rozumieć zdolność do wymiany informacji pomiędzy dwoma systemami poprzez łączącą je sieć, ale na takim poziomie, który zapewnia dodatkowo możliwość wzajemnego wykorzystania zasobów obu systemów w czasie rzeczywistym, czyli w polskiej konfiguracji należy przez to rozumieć możliwość sterowania przez kabiny dowodzenia systemu Wisła, wyrzutniami rakiet i sensorami zarówno systemu Wisła jaki i Narew oraz odwrotnie.

  Aby tego dokonać, konieczny jest wyższy poziom integracji, inny zakres przekazywanych informacji oraz sposób ich wymiany, a także przetwarzanie zapewniające wysoką niezawodność i małe opóźnienia, czego nie zapewnia protokół JREAP-C. Nie jest on bowiem protokółem do sterowania sensorami i efektorami, a do kierowania walką, co oznacza że można za jego pomocą wydawać i przyjmować informację o sytuacji powietrznej oraz stawiać zadania ogniowe, lecz nie bezpośrednio poszczególnym komponentom, a poprzez element systemu C3. W wyniku integracji poprzez interfejs A/B-kit dany komponent staje się integralną częścią systemu, natomiast integracja poprzez JREAP-C (czyli poprzez C2) zapewnia koordynację pracy systemów.

  Różnicę pomiędzy tymi dwoma sposobami integracji można zilustrować w następujący sposób:

  • integracja poprzez JREAP-C to tak jakby zobaczyć kubek z wodą, powiedzieć drugiej osobie, gdzie on jest oraz żeby chwyciła go i przybliżyła do twoich ust tak byś mógł się napić;
  • integracja poprzez interfejs A/B-kit to tak jakby zobaczyć kubek z wodą, chwycić go i napić się.

  To właśnie ww. unikalne cechy stanowią o znaczącej przewadze sieciocentryczności na polu walki i nowoczesności systemów obrony powietrznej.

8. „Drugim rozwiązaniem z tego obszaru jest wprowadzony w 2014 roku do jednostek naziemnej obrony powietrznej Sił Powietrznych (obecnie skupionych w ramach jedynej 3. Brygady Rakietowej OP) system SAMOC. To rozwiązanie zarówno szczebla brygadowego, jak i na poziomie dywizjonów rakietowych. Jego opracowanie i wdrożenie to wynik ogromu pracy, ale i stałej współpracy przemysłu z wojskiem”.

  SAMOC (Surface-to-Air Operation Center) jest systemem dowodzenia szczebla brygady i został wdrożony w 3. Warszawskiej Brygadzie Rakietowej Obrony Powietrznej oraz w jednym z dywizjonów Obrony Powietrznej, gdzie funkcjonuje zapasowe stanowisko dowodzenia brygady. Mimo, że SAMOC rozwijany jest od kilkunastu lat, to obecnie wśród operatorów uzyskuje podobno ocenę co najwyżej dostateczną. SAMOC jest wykorzystywany do dowodzenia jednokanałowymi ZROP (S-125 Newa-SC) i wątpliwości budzi w jakim stopniu jest dostosowany do dowodzenia wielokanałowymi ZROP jakimi mają być zestawy Narew. Warto dodać, że system SAMOC, choć posiada zdolność wymiany informacji w protokole JREAP-C, to aktualnie nie jest wyposażony w terminal MIDS. Wyposażenie go w taki terminal jest dopiero planowane i wówczas będzie zdolny do wymiany informacji w sieci Link 16. Mimo to, Konsorcjum PGZ poinformowało, że „w docelowej wersji polskiej Narwi przewidziano nie modyfikację systemu SAMOC, ale opracowanie nowego rozwiązania”. I tu warto zadać pytanie, czy ta „docelowa wersja polskiej Narwi”, czyli z zupełnie nowym sieciocentrycznym systemem C3 PL (zdolnym do kierowania i dowodzenia zestawami wielokanałowymi oraz zapewnienia łączności) będzie gotowa już po wspomnianych 6 latach, czy też dopiero później (kiedy)? Z treści artykułu niestety nie wynika to jednoznacznie.

SAMOC SDP-20-3WBROP

Elementy stanowiska dowodzenia naziemnymi środkami obrony powietrznej SAMOC SDP-20. Doświadczenia i kompetencje polskiego przemysłu obronnego w zakresie tworzenia systemów kierowania i dowodzenia obroną powietrzną powinny być konsekwentnie rozwijane, jednak działania te nie mogą skutkować koniecznością rezygnacją z istotnych zdolności przez Siły Zbrojne RP. Fot. 3. WBROP.

9. „Według wykonawcy, nie ma problemu, aby budować system współpracujący z przyszłym systemem sił lądowych Wierzba czy batalionowym BMS, strona polska dysponuje odpowiednimi do tego celu protokołami wymiany danych. Dzięki terminalom MIDS istnieje możliwość wymiany informacji (protokoły Link 16) z samolotami F-16. Nie dość tego, przecież dziś SAMOC może na odległość bezpośrednio współpracować z blisko 10 stacjami radiolokacyjnymi. Uzyskana informacja krąży w sieci, ale trafia tylko do tych, którzy otrzymali uprawnienia do jej otrzymania. Świadomość sytuacyjna może być wzbogacona poprzez Link 11B/Link 16 o RAP (obraz sytuacji powietrznej) tworzony w systemie Dunaj”.

  Czytając powyższy fragment można odnieść wrażenie, że polskie systemy mają jakieś wyjątkowe możliwości interoperacyjności z innymi systemami kierowania i dowodzenia, co daje im przewagę nad systemem IBCS. Warto zatem przypomnieć, że IBCS od początku projektowany był do współpracy z 23 różnymi zewnętrznymi sieciami, nie tylko więc podstawowy protokół komunikacji obowiązującym w NATO jakim jest Link 16, ale także z takimi sieciami jak: C2BMC, GIG, JIM, FDL czy CEC, co może mieć znaczenie przy założeniu współpracy Sił Zbrojnych RP z wojskami Stanów Zjednoczonych.

10. „Pilica jest również o tyle ciekawa, że wykorzystano w niej bardzo wymagające rozwiązania związane z oceną zagrożeń i rekomendacją dla operatora do ich neutralizacji”.

  Trzeba podkreślić, że cechy te osiągnięto dopiero dzięki współpracy z wojskiem, a i tak Pilica w tym zakresie posiada ograniczenia. System ten określa które cele są możliwe do zniszczenia, lecz nic nie wiadomo o tym, by obliczał prawdopodobieństwo zniszczenia (tzw. Probability of Kill) w zależności od ich rodzaju, trasy lotu i sposobu prowadzenia ognia.

11. „Do utrzymania tej współpracy, budowy systemu zintegrowanego służą łącza wymiany danych, jak Link 11B czy Link 16”.

  To oczywiście dobrze, że polskie systemy mogą komunikować się między sobą i z systemami sojuszniczymi z wykorzystaniem protokołów Link 11B i Link 16. Niestety, to za mało, aby zapewnić taki poziom integracji, aby możliwe było wzajemne wykorzystanie zasobów pomiędzy systemami obrony powietrznej różnych warstw (np. wyrzutni systemu Narew przez zestaw Wisła).

12. „Wyzwaniem jest integracja z nowoczesnym pociskiem rakietowym, których polska obrona powietrzna od dekad nie posiada”.

  Jest to niewątpliwie jedno z istotnych ryzyk, które może wpłynąć na opóźnienie w opracowaniu systemu C3 PL, lecz chyba nie jedyne i nie największe. Nie znane są bowiem osiągnięcia, ani nie były prezentowane na konferencjach prace, które mogłyby wskazywać, że zostały już opracowane w Polsce podwaliny teoretycznie do opracowania systemu sieciocentrycznego zapewniającego naprowadzanie rakiet.

13. „Najbardziej ożywcze było przedstawienie próby porównania z amerykańskim systemem IBCS, również porównanie finansowe. Zwrócono uwagę, że powstały one na podstawie danych dostępnych publicznie, do innych polski przemysł dostępu nie ma”.

  Ten fragment jest kluczowy, szczególnie dla dalszych rozważań dotyczących porównania kosztów systemu C3 PL z systemem IBCS. W opinii autora, pilnie śledzącego od kilku lat rozwój systemu IBCS i wszelkie informacje publiczne dostępne na ten temat, na ich podstawie nie ma możliwości nawet przybliżonego oszacowania kosztów wdrożenia tego systemu dla architektury sprzętowej planowanej w programach Wisła i Narew, nie mówiąc już o kosztach eksploatacji, których nawet strona amerykańska nie zna, bowiem system IBCS nie został jeszcze wprowadzony do służby. W dokumentach amerykańskich są publikowane szacunki takich kosztów, ale ulegają one ciągłym zmianom i są liczone dla warunków amerykańskich i dla architektury systemów obrony powietrznej US Army.

  Porównując pod względem finansowym dwie opcje nie można zapomnieć o tym, że niezbędne jest stworzenie odpowiednich struktur po stronie przemysłowej i wojskowej wraz z zapleczem, które nie zakończą pracy wraz z uzyskaniem pozytywnych wyników przez prototyp, lecz będą funkcjonowały w całym cyklu życia. Po stronie amerykańskiej one już istnieją i są finansowane przez rząd USA, jak też w znacznym stopniu przez grupy użytkowników, a w Polsce trzeba będzie je dopiero stworzyć, wyposażyć, wyszkolić i samodzielnie utrzymywać. Wielkość nakładów na te zespoły, na etapie rozwojowym wpływa na możliwości i jakość sprzętu, a ich dalsze finansowanie determinuje możliwość jego utrzymania, gdyż w przeciwnym razie, w relatywnie krótkim czasie pojawią się problemy nie tylko wynikające z doświadczeń z eksploatacji i rozwoju środków napadu powietrznego, lecz również związane z utrzymaniem sprzętu w sprawności. Nie trzeba być wielkim specjalistą by widzieć jak szybko następują zmiany w sprzęcie teleinformatycznym i jak oprogramowanie musi za tym nadążać. W rezultacie przedstawione w artykule szacunkowe koszty wdrożenia i eksploatacji systemu IBCS, a w szczególności ich porównanie z systemem narodowym trudno uznać za wiarygodne.

  Co jednak istotne, koszty zakupu systemu IBCS i utrzymania w okresie 5 lat są dokładnie znane w Ministerstwie Obrony Narodowej. Mało tego, resort obrony zna także koszty integracji polskich elementów ZROP (tj. radarów: Bystra, Sajna, P-18PL, SPL, a także pocisków CAMM, czy sensorów optoelektronicznych) z systemem IBCS.

14. „Przeciwstawia się jednak traktowaniu IBCS jako nadrzędnego rozwiązania w domenie systemów dowodzenia i kierowania obroną powietrzną oraz optymalnego dla zestawów krótkiego zasięgu Narew”.

  Z informacji autora wynika, że Konsorcjum PGZ ma w tej sprawie odmienne zdanie od opinii żołnierzy wojsk obrony powietrznej, według których, to system dowodzenia i kierowania zestawów Wisła powinien być nadrzędny w stosunku do systemu dowodzenia i kierowania zestawów Narew, a jest to na tyle istotne, że w 3. Warszawskiej Brygadzie Rakietowej Obrony Powietrznej mają być użytkowane zarówno zestawy Wisła jaki i Narew. Ponadto nawet logika podpowiada, że to system o większym zasięgu sensorów i efektorów powinien pełnić rolę nadrzędną.

  Oczywiście IBCS nie zastąpi nadrzędnych systemów dowodzenia wykorzystywanych przez Centrum Operacji Powietrznych - Dowództwo Komponentu Powietrznego i podległe mu Ośrodki Dowodzenia i Naprowadzania. Należy jedynie zapewnić możliwość wymiany danych pomiędzy nimi za pomocą standardowych protokołów transmisji danych. Tu nie jest potrzebna sieciocentryczność i integracja, a jedynie możliwość wymiany informacji, gdyż systemy dowodzenia wykorzystywane na wyższych poziomach, nie służą bezpośrednio do kierowania ogniem poszczególnych ugrupowań ZROP.

15. „Przede wszystkim żaden polski ośrodek nie zweryfikował możliwości systemu IBCS. Nikt nie jest w stanie określić, jakie faktycznie charakterystyki posiada ten system”.

  To nie „polskie ośrodki” (w domyśle przemysł) są odpowiedzialne za weryfikację możliwości systemu IBCS. To rola i zadania wojska oraz MON. Czytając takie słowa można odnieść wrażenie, że przemysł chciałby jednocześnie pełnić rolę wykonawcy i gestora.

  Uwagę Czytelników chciałbym zwrócić również na to, że uzyskanie zgody Kongresu Stanów Zjednoczonych na sprzedaż Polsce najnowszego systemu zaraz po wprowadzeniu go do US Army jest niewątpliwym sukcesem i dowodem zaufania USA do Polski, a obecność polskich specjalistów na testach prowadzonych na etapie rozwojowym jest sytuacją bezprecedensową. Tego zaufania nie widać ze strony przemysłu, który sugeruje, że otrzymywane dane nie są rzetelne, a nawet dalej, że Siły Zbrojne Stanów Zjednoczonych mogą zaakceptować system nie spełniający wymagań, gorszy od ciągle doskonalonego zestawu Patriot, lub wykorzystywanego od lat w Waszyngtonie systemu NASAMS i to w sytuacji narastającego na świecie napięcia.

Umowa-Patriot-MON fot.Wojciech Król

Choć niniejszy artykuł ma charakter polemiki, to warto jednak przypomnieć fragment, z którym autor w pełni się zgadza."Oczywiście można deklarować, a nawet planować, że będą kolejne baterie Wisła, zbudujemy to i tamto. Lata czy nawet dekady obserwacji polskiej modernizacji powinny nauczyć jednego - warto zwracać uwagę tylko na podpisy pod kontraktami". Wniosek ten dotyczy także systemu Narew, a do umowy na jego dostawy może się jeszcze wiele wydarzyć. Fot. Wojciech Król (MON).

16. „Trudno także za przekonujące traktować obecność niektórych polskich oficerów podczas testów w Stanach Zjednoczonych”.

  Kwestionowanie przez Konsorcjum PGZ opinii polskich specjalistów – oficerów z wyższym wykształceniem technicznym biorących udział w testach systemu IBCS na terenie Stanów Zjednoczonych, którzy odpowiadają za wdrożenie tego systemu w Siłach Zbrojnych RP i którzy otrzymują szczegółowe raporty z przebiegu tych testów pozostawię ocenie Czytelników.

17. „Pustynny poligon White Sands w niczym, ani w temperaturze, ani w ukształtowaniu terenu, nie przypomina na przykład polskiego Orzysza”.

  To prawda, jednak stwierdzenie to w opinii autora jest dość zabawne. Jaki bowiem wpływ ma ukształtowanie terenu i temperatura na działanie oprogramowania informatycznego jakim jest IBCS? Jedyne realne oddziaływanie może mieć wysoka temperatura, która może powodować przegrzewanie się komputerów na których zainstalowany jest system IBCS, ale one zazwyczaj znajdują się w klimatyzowanych pomieszczeniach. W Orzyszu pod tym względem może być tylko lepiej.

  Można zadać też pytanie, jak Konsorcjum PGZ wyobraża sobie testowanie w Orzyszu systemu, gdzie efektory zwalczają obiekty powietrzne z odległości przekraczających nawet 100 km, a cele pozorujące realne zagrożenia są wystrzeliwane z odległości ponad 350 km od miejsca dyslokacji ZROP, jak to miało miejsce m.in. podczas testów LUT (Limited User Test) systemu IBCS przeprowadzonych na poligonie White Sands Missile Range w sierpniu tego roku.

18. „Przy takim podejściu praktycznie całość kosztów związanych z cyklem życia systemów dowodzenia będzie kierowana do partnera zagranicznego”.

  To fałszywa teza, zważywszy na fakt, że w polskiej konfiguracji systemu IBCS zastosowane będą produkowane i serwisowane w Polsce kabiny dowodzenia, systemy łączności, polskie ciężarówki, czy polska logistyka. Nikt nie będzie naprawiał Jelczy i dokonywał ich przeglądów w Stanach Zjednoczonych. Jeszcze w tym roku mają zostać ogłoszone postępowania na pozyskanie w ramach  I fazy programu Wisła od polskich producentów Mobilnych Węzłów Łączności MCC (Mobile Communication Centers) i kabin dowodzenia.

  Dodatkowo, w programie Narew sieć IFCN ma wykorzystywać polskie środki łączności, które będą przetestowane na zgodność z wymaganiami dla sieci IFCN (w I fazie Wisły jest to sprzęt amerykański). Ponadto, w Polsce mają być opracowane i produkowane moduły integracyjne A-kit, co jest zaplanowane w zakresie offsetu dla I fazy programu Wisła, ale istnieje też możliwość pozyskania tej zdolności na zasadach biznesowych.

  Należy także podkreślić, że system Narew to nie tylko system C3, a pod względem najwyższych kosztów zakupu i eksploatacji to przede wszystkim: wyrzutnie, rakiety i radary. Wszystkie te elementy mają być produkowane w Polsce, a za ich przeglądy, naprawy i modyfikacje ma odpowiadać polski przemysł obronny.

19. „Producent nie dostarcza danych niezbędnych do integracji (tzw. API, Application Programming Interface), ale jedynie protokół transmisji znany pod nazwą A/Kit, określany przez polskich specjalistów mianem wtyczki. Z kolei gniazdko w systemie (B/Kit), pozwala na jego wpięcie do systemu”.

  Do pełnej integracji systemu IBCS z sensorami i efektorami konieczne jest ich podłączenie przez ww. moduły integracyjne A-kit i B-kit, przy czym B-kit jest modułem instalowanym w węzłach przekaźników sieci IFCN (IFCN Relay), a A-kit po stronie wyrzutni rakiet i radarów. A-Kit jest w praktyce translatorem protokołów wymiany informacji i występuje tylko w przypadku starszej generacji sprzętu nie projektowanego na potrzeby IBCS, gdyż w przyszłości komponenty będą informacje wymieniać bezpośrednio zgodnie ze standardem interfejsu A/B Kit. Dlatego opracowanie modułu A-Kit jest zadaniem producenta wyrzutni czy radaru i ta wiedza jest udostępniana. Natomiast B-Kit jest elementem systemu IBCS, a integracja to nie tylko wymiana informacji, lecz również spowodowanie by system znał możliwości danego komponentu i potrafił je wykorzystać. Informacje na ten temat są wrażliwe i nie są udostępniane przez producenta IBCS (i trudno się temu dziwić). 

20. „W taki sposób producent amerykański zablokował dostęp do IBCS, co z jego punktu widzenia i amerykańskich sił zbrojnych jest pożądane, ale na przykład polskiemu użytkownikowi wiązać ma ręce z opracowaniem własnych rozwiązań. Wyrażono także zdziwienie na fetyszyzowanie A/Kit, zawierającego po prostu podstawowe dane do transmisji, które niestety nie są żadnymi istotnymi rozwiązaniami na których stronie polskiej zależeć powinno, choćby w ramach offsetu. O każdą zmianę w systemie, integrację radaru, także ledwie zmodernizowanego (historia polskiej radiolokacji jasno wskazuje, jak kolejne partie sprzętu zyskują nowe możliwości) trzeba będzie prosić rząd Stanów Zjednoczonych i amerykańską firmę. Integracji dokonać może jedynie strona amerykańska”.

  Istnienie interfejsu A/B-kit można uznać za korzystne dla polskich producentów, a nie „wiążące im ręce”, bowiem w przypadku bieżących zmian w konstrukcji produkowanych i modyfikowanych przez Konsorcjum PGZ: radarów, wyrzutni rakiet i samych pocisków, nie będzie konieczności zmiany systemu IBCS. Tym bardziej, że sterowanie zaawansowanymi, unikalnymi trybami pracy np. systemu pasywnej lokacji ma być realizowane przez polskie oprogramowanie o nazwie SMS (Surveillance Management System).

  Prawdą jest natomiast, że polski przemysł nie będzie miał dostępu do samego kodu źródłowego systemu IBCS i konstrukcji modułów B-kit, z wszystkimi tego konsekwencjami. Jednak jedynie modernizacje sensorów oraz efektorów o istotnym zakresie, mogą powodować konieczność modyfikacji oprogramowania IBCS.

  W kontekście ambicji opracowania polskiego sieciocentrycznego systemu C3 zainteresowanie PGZ pozyskaniem informacji na temat rozwiązań zastosowanych w IBCS nie dziwi, gdyż kwestie zapewnienia wymaganej jakości wymiany informacji w sieci IFCN, czy zdolności Plug&Fight (co można porównać do mechanizmu podłączania urządzeń do komputerów poprzez złącze USB) nie są trywialne. Przy tym można zadać sobie pytanie, czy gdybyśmy sprzedawali Polski system, to czy byśmy klientowi (i to o ambicjach zrobienia konkurencyjnego produktu) ujawniali sekrety naszych rozwiązań będące efektem dużych nakładów i wielu lat pracy? Czy byłoby to dopuszczalne ze względu na kwestie bezpieczeństwa narodowego?

21. „Z punktu widzenia polskich firm to dla nich pułapka, aby bowiem dokonać integracji, polski producent musi przekazać pełną dokumentację na przykład radaru (lata pracy i miliony złotych zainwestowane przez polskiego podatnika w projekty P-18PL czy PET/PCL) prywatnemu podmiotowi z USA”.

  Aby tego uniknąć, potrzebne jest właśnie pozyskanie „fetyszyzowanej” technologii modułów A-kit. Jeśli tak się stanie, to polski producent będzie musiał opracować i wyprodukować A-kit do swojego radaru i nikomu nie będzie musiał przekazywać dostępu do dokumentacji radaru (po to by np. zdalnie włączyć zapytanie swój-obcy). Natomiast do budowy modułów B-kit Amerykanie nie potrzebują całej wiedzy o integrowanej stacji radiolokacyjnej. Niezbędne dla systemu IBCS będzie uzyskiwanie informacji na temat możliwości radaru, którą jednak może pozyskiwać z wykorzystaniem  tzw. technologii black box, w taki sposób, że nie ma potrzeby przekazywania algorytmów działania radaru.

  Warto wspomnieć, że tak samo integrowane są z IBCS produkty firm amerykańskich. Przykładowo, koncern Lockheed Martin nie udostępnił producentowi IBCS (firmie Northrop Grumman) całej wiedzy o pocisku rakietowym PAC-3 MSE. Tam też zastosowano tzw. black box.

22. „Obrona przeciwlotnicza tego poziomu powinna przede wszystkim działać na korzyść związków taktycznych (dywizje zmechanizowane i pancerna)”.

  Jest to teza tylko częściowo prawdziwa. System Narew planuje się bowiem pozyskać nie tylko na potrzeby pułków przeciwlotniczych Wojsk Lądowych, ale także dla dywizjonów Obrony Powietrznej znajdujących się w strukturze Sił Powietrznych, odpowiadających głównie za ochronę stałej infrastruktury krytycznej, takiej jak bazy lotnicze oraz dla dywizjonów przeciwlotniczych Marynarki Wojennej, których rolą jest przede wszystkim ochrona portów wojennych i baz lotniczych lotnictwa morskiego, a zatem również infrastruktury. Według wiedzy autora aktualne potrzeby Sił Zbrojnych RP dotyczące pozyskania ZROP Narew obejmują dostawy: 14 baterii dla WL, 6 baterii dla SP, 2 baterii dla MW oraz jednej dla CSSP, co daje łącznie 23 baterie. Oczywiście to nie oznacza, że do końca aktualnej wersji PMT, tj. do 2035 roku znajdą się środki finansowe, na zakup tylu baterii Narwi.

  Docelowo, byłoby dobrze, gdyby także okrętowe ZROP średniego i krótkiego zasięgu, które planuje się zamontować na fregatach wielozadaniowych kr. Miecznik i okręcie patrolowym ORP Ślązak mogły zostać zintegrowane z ZROP Wisła i Narew, lub mogły choć z nimi wymieniać informacje w czasie rzeczywistym. Załóżmy sytuację, że w rejonie Helu mamy stację radiolokacyjną Bystra który wykrywa lecące przeciwokrętowe pociski rakietowe wystrzelone z wrogich okrętów lub lądowych wyrzutni. Byłoby celowe, aby okręt wyposażony w ZROP znajdujący się np. na północ od Kołobrzegu na podstawie tej informacji mógł na nie naprowadzać swoje efektory, nawet jeśli jego radary nie są jeszcze w stanie wykryć zbliżającego się zagrożenia (tzw. zdolność Engage on Remote).

  W kontekście Narwi warto także wspomnieć, że planowane w jej zakresie do pozyskania pociski rakietowe CAMM są także stosowane na okrętach i można je stosunkowo łatwo zainstalować nawet na jednostkach będących już w służbie. Przykładem mogą tu być brytyjskie fregaty Typu 23, na których usunięto wyrzutnie rakiet obrony powietrznej krótkiego zasięgu z pociskami Sea Wolf, które startowały z wyrzutni pionowego startu GWS-26 VLSW i zastąpiono zupełnie nowym systemem Sea Ceptor z 32 wyrzutniami pocisków CAMM. Podobne rozwiązanie, powinno być możliwe do wykonania na okręcie patrolowym ORP Ślązak. Również zasadne, wydaje się zastosowanie w przyszłości na fregatach wielozadaniowych Miecznik efektorów krótkiego zasięgu tego samego typu, jak w przypadku zestawów Narew.

  Wątek dotyczący morskich systemów obrony powietrznej krótkiego i średniego zasięgu w niniejszym artykule nie będzie szerzej rozwijany, jednak mówiąc o Narwi, trzeba pamiętać i o tym obszarze potrzeb Sił Zbrojnych RP.

Type-23_HMS Westminster-Fot.RN

Pisząc o rakietowych systemach obrony powietrznej średniego i krótkiego zasięgu nie można zapominać o potrzebach Marynarki Wojennej RP i to zarówno jej komponentu lądowego jak i okrętowego. Jeśli dla Narwi jako efektor zostaną wybrane pociski CAMM, warto rozważyć ich instalację również na okrętach. Zostały one zainstalowane m.in. w ramach przeprowadzonej modernizacji na brytyjskiej fregacie HMS Westminster. Fot. Royal Navy.

23. „Z kolei jednym z dążeń strony polskiej jest uporządkowanie i ujednolicenie systemów dowodzenia związków taktycznych. Tego nie da się zrobić z amerykańskim IBCS, fizycznie wręcz oddzielonym od stosowanych rozwiązań. Narew w pułkach przeciwlotniczych dywizji powinna integrować zwalczanie zagrożeń powietrznych w ramach systemu, także dywizjony artyleryjsko-rakietowe w brygadach (zmechanizowanych i pancernych)”.

  System IBCS poprzez standardowy w NATO, protokół wymiany danych (Link 16) będzie mógł wymieniać informacje w obu kierunkach z nadrzędnymi systemami dowodzenia oraz z innymi systemami obrony przeciwlotniczej wykorzystywanymi w Wojskach Lądowych, w tym w dywizjonach artyleryjsko-rakietowych znajdujących się w brygadach zmechanizowanych i pancernych, o ile wszystkie te systemy będą miały także zaimplementowane ten standardowy w NATO protokół komunikacji.

  Nie ma natomiast potrzeby, aby systemy obrony przeciwlotniczej bardzo krótkiego zasięgu, a w szczególności ich efektory wykorzystywane lub planowane przez Wojska Lądowe, Marynarkę Wojenną czy Siły Powietrzne (Osa, Poprad, Sona, Pilica, Blenda, Noteć, itp.) były integrowane w jednej sieci ze ZROP Narew ze względu na ich niewielki zasięg oraz zważywszy na fakt, że z zasady działają autonomicznie i zwalczają cele niewidoczne dla systemów o większym zasięgu, które w przeciwnym przypadku zniszczyły by je wcześniej. W rezultacie systemy te nie muszą być tak ściśle zintegrowane z Narwią, jak ma to miejsce w przypadku ZROP Narew z ZROP Wisła. Oznacza to, że wpinanie ich do IBCS będzie miało niewielki sens, a jednocześnie działanie takie byłoby obarczone wysokimi kosztami.

  Optymalnym rozwiązaniem wydaje się, aby to system C3 PL integrował systemy obrony przeciwlotniczej bardzo krótkiego zasięgu, a także poradzieckie systemy krótkiego zasięgu i wymieniał informacje poprzez standardowe protokoły wymiany danych z systemem IBCS (integrującym Wisłę i Narew). To przede wszystkim w tym zakresie widać potrzebę tworzenia i rozwoju systemu C3 PL.

  Dodatkowo, z informacji uzyskanych przez autora wynika, że powinny istnieć techniczne możliwości takiego zaprojektowania architektury ZROP Narew, aby równolegle do IBCS system C3 PL mógł pełnić dla Narwi rolę drugiego systemu C3, gdyby zaszła taka potrzeba.

  Kolejnym argumentem za integracją ZROP Wisła i Narew jest fakt, że w oba te systemy zamierzano wyposażyć nie tylko dywizjony Obrony Powietrznej Sił  Powietrznych, ale także dwie baterie Wisła z ośmiu łącznie planowanych miały trafić do Wojsk Lądowych, co dla części Czytelników może być sporym zaskoczeniem.

  Lecz należy wiedzieć, że zestawy krótkiego zasięgu posiadają ograniczony pułap zwalczania celów powietrznych i lotnictwo może operować ponad nimi, a jeżeli zestawy S-300/400 nie zostaną obezwładnione to użycie przeciwko nim własnego lotnictwa może być niemożliwe. Dlatego zapewnienie osłony związkom taktycznym wymagać będzie również ZROP Wisła, oczywiście współpracujących z ZROP Narew, najlepiej w jednym ugrupowaniu sieciocentrycznym.

24. „System musi być wpięty w całość procesu manewru wojsk, dziś nawet obrona nie może być statyczna […] Nie są znane walory oprogramowania systemowego IBCS, ale pewnych wniosków nasuwa analiza właśnie systemu łączności. Ten oparty jest o sieć blisko 30-metrowych masztów IFCN z radioliniami firmy Harris. Co ciekawe, do IFCN metodą kablową podłączone są radary i wyrzutnie. Rozstawienie przewożonych na przyczepach masztów zajmować ma około 40 minut. Według rozmówców, trudno sobie wyobrazić, aby takie rozwiązanie mogło towarzyszyć i osłaniać manewrujące wojska. Zwykle wyrzutnie z pociskami rozstawia się w odległości kilku kilometrów od linii styczności wojsk. Stawianie w ich pobliżu wysokich masztów, promieniujących na okolicę i wskazujących z jakim pododdziałem przeciwnik ma do czynienia - łagodnie jest określane mianem błędu”.

  System Narew owszem, musi być zdolny do manewru, ale przy zasięgu efektorów wynoszącym 25 km z pewnością nie ma potrzeby aby poruszał się w pierwszej linii razem z czołgami, bwp i KTO. Do tego celu Wojska Lądowe wykorzystują zestawy Osa i Poprad oraz planują zakup przeciwlotniczych systemów rakietowych bardzo krótkiego zasięgu dla wojsk pancernych, w tym do zwalczania zagrożeń typu RAM kryptonim Sona.

  Trudno także zrozumieć, dlaczego system Narew z IBCS miałby być mniej manewrowy od systemu Narew z C3 PL, skoro w obydwu przypadkach wszystkie komponenty mają posiadać takie same podwozia oraz ma zostać zastosowana taka sama polska łączność.

  W przypadku kabin dowodzenia systemu IBCS, mają one konstrukcję kontenerową i będą transportowane na podwoziu ciężarówek Jelcz. Dla systemu C3 PL będzie to wyglądało prawdopodobnie identycznie. Nie ma bowiem sensu, aby kabiny dowodzenia umieszczać na innym rodzaju podwozia niż stacje radiolokacyjne: Sajna, P-18PL i SPL oraz wyrzutnie rakiet (prawdopodobnie CAMM), a te planuje się umieścić również na podwoziach ciężarówek Jelcz

  Najmniej mobilnym elementem systemu IBCS w I fazie Wisły są stacje przekaźnikowe IFCN Relay zabudowane na przyczepie z rozkładanym teleskopowo 30 m masztem zakończonym anteną z elektronicznie przełączanymi sektorami, która cały czas pracuje dookólnie. Jego przygotowanie do pracy jest rzeczywiście dość czasochłonne, ale były one optymalizowane pod kątem przerzutu transportem lotniczym. Na potrzeby Narwi (czy też II fazy Wisły), zakup przekaźników IFCN Relay nie jest już planowany.

  Mają je zastąpić wspomniane w omawianym artykule, całkowicie polskie Mobilne Węzły Łączności MCC, z polskimi urządzeniami łączności, umieszczone na podwoziu Jelcz, na którym również zamontowany będzie wysoki maszt zakończony antenami, jednak bez odciągów, którego rozkładanie będzie szybsze niż w przypadku przekaźników IFCN Relay. Na dziś nie widać lepszego rozwiązania, które można by wykorzystać dla zapewnienia łączności w przypadku systemu C3 PL.

MCC PGZ S.A.

Wizualizacja możliwej koncepcji budowy Mobilnego Węzła Łączności MCC na podwoziu ciężarówki Jelcz P662D.42. Mogą się one stać głównymi elementami łączności systemu Narew zarówno w wersji z systemem C3 PL jaki i IBCS. Grafika z prezentacji PGZ S.A.

  Co ważne, dzięki zastosowaniu węzłów MCC, możliwe będzie rozmieszczenie kabin dowodzenia, radarów i wyrzutni rakiet w znacznej odległości od nich, a także zapewniona zostanie możliwość komunikacji z nadrzędnymi polskimi i sojuszniczymi systemami dowodzenia, z wykorzystaniem standardowych protokołów komunikacji.  

  Warto także podkreślić, że nawet jeśli jednostka ogniowa systemu Narew wykorzystująca IBCS nie będzie mogła zestawić połączenia z resztą sieci IFCN (ze względu na zbyt dużą odległość do kolejnego węzła MCC lub z innych przyczyn), to mimo to będzie mogła funkcjonować jako samodzielny zestaw miejscocentryczny.

  Nie ma zatem żadnych podstaw do twierdzenia, że zestawy Narew zbudowane z wykorzystaniem IBCS będą charakteryzowały się mniejszą mobilnością od Narwi zbudowanej w oparciu o system C3 PL. Mało tego, dzięki IFCN i połączeniu z IBCS, ZROP Narew będą mogły wymieniać się informacjami i zasobami z ZROP Wisła, co jak już wyżej wspomniano, znacząco zwiększy skuteczność obrony związków taktycznych Wojsk Lądowych, a ponadto część zagrożeń będzie mogła zostać wyeliminowana zanim nawet znajdą się one w strefie rażenia efektorów Narwi.

25. „Zgodnie z informacjami, które polski przemysł otrzymał od producenta IBCS, możliwa jest współpraca polskiego C2 z amerykańskim systemem poprzez A/Kit”.

  Taka konfiguracja systemu IBCS nie była jak dotąd testowana przez Amerykanów. Jeżeli nawet jest technicznie możliwa, to logika podpowiada, że zapewni jedynie zdolność do wymiany informacji, ale bez możliwości wzajemnego wykorzystania zasobów pomiędzy systemami. Jednocześnie, opcja taka będzie wymagała odrębnej umowy z rządem Stanów Zjednoczonych na integrację systemu C3 PL z IBCS, co ze względu na brak doświadczeń w tym zakresie, może być zarówno czasochłonne, jak i bardzo kosztowne.

  Osobną kwestią jest celowość takiego działania. Jaką rolę miałoby w takiej sytuacji spełniać C3 PL i jaki miałoby wpływ na efektywność działań? Czy takie rozwiązanie nie wprowadziłoby dodatkowego opóźnienia i nie stworzyło pojedynczego punku krytycznego w systemie sieciocentrycznym?

26. „Zakup także baterii rakietowych Narew z zagranicznym systemem dowodzenia (IBCS) na podstawie dostępnych danych szacunkowo wyceniono na 40,7 mld PLN brutto, w tym udział polskiego przemysłu na 20,1 mld PLN. […] Biorąc pod uwagę zakup i 30-letni okres eksploatacji (LCC) polskiego C2 i proponowanych rozwiązań miałby wynieść 66 mld PLN, ale dla zagranicznego wykorzystującego IBCS już 97 mld PLN”.

  Jak już wspomniano, Konsorcjum PGZ nie posiada informacji, które pozwalają na wiarygodne dokonanie takich szacunków, natomiast na podstawie publicznie dostępnych informacji nie jest to możliwe. Dane takie posiada natomiast resort obrony i zapewne stosowna analiza w tym zakresie znajdzie się w Studium Wykonalności programu Narew.

  Niezależnie od tego, warto chwilę poświęcić podanym wartościom. Według Konsorcjum PGZ Narew z systemem C3 PL ma kosztować 33 mld PLN brutto, a udział polskiego przemysłu w nim 29,1 mld PLN (pomniejszony o 3,9 mld PLN na brakujące elementy pozyskane z zagranicy). Jednocześnie, udział polskiego przemysłu w Narwi z systemem IBCS ma wynosić 20,1 mld PLN. Obie opcje różnią się tylko zastosowanym systemem kierowania i dowodzenia. Wniosek z tego można wyciągnąć taki, że zdaniem Konsorcjum PGZ system C3 PL na potrzeby Narwi będzie kosztował aż 9 mld PLN! Oczywiście tak wysokie koszty systemu C3 PL nie są raczej możliwe, pokazuje to jednak, że podany przez Konsorcjum PGZ szacunek może być obarczony błędami.

  W przypadku pozyskania systemu Narew opartego na IBCS Polska zapłaci rządowi Stanów Zjednoczony za: sprzęt (serwery i moduły interfejsów B-kit) oraz oprogramowanie IBCS, integrację z IBCS polskich sensorów i efektorów oraz koszty aktualizacji oprogramowania IBCS. Dostawcą pozostałych elementów systemu C3, tj. kabin dowodzenia, węzłów MCC, modułów interfejsów A-kit, podwozi oraz elementów logistycznych będzie polski przemysł. Oczywiście polskiej produkcji będą także radary, wyrzutnie rakiet i bardzo kosztowne pociski. W rezultacie udział polskiego przemysłu w kosztach pozyskania takiej konfiguracji Narwi może przekroczyć nawet poziom 90%. Konsekwentnie, podobne proporcje powinny mieć koszty eksploatacji.

  Biorąc powyższe pod uwagę również przedstawione przez Konsorcjum PGZ szacunki dotyczące kosztów LCC systemu Narew w opinii autora są błędne i mają na celu demonizowanie kosztów IBCS.

27. „Przecież po dwóch latach od podpisania umowy na dwie baterie IBCS/Patriot, nie ma w ogóle świadomości o możliwościach systemu będącego już wkrótce w dyspozycji Wojska Polskiego”.

  To prawda, ale trudno, aby taka świadomość była zanim nie zostaną zrealizowane dostawy oraz nie nastąpi odbiór i uruchomienie systemu. Działania w tym zakresie przebiegają jednak zgodnie z harmonogramem i co istotne, niezależnie od skutków pandemii COVID-19.

28. „jedynie specjalizowane do zwalczania celów balistycznych pociski MSE”.

  Z tym twierdzeniem nie można się zgodzić. Zakupione w ramach I fazy programu Wisła pociski rakietowe PAC-3 MSE są uniwersalne i pozwalają na zwalczanie zarówno celów balistycznych jak i aerodynamicznych z odległości adekwatnych dla ZROP średniego zasięgu. Oczywiście zaprojektowano je w taki sposób, aby umożliwiały zwalczanie nowoczesnych pocisków balistycznych krótkiego zasięgu takich jak rosyjski system 9K720 Iskander-M, ale równie skutecznie mogą zostać wykorzystane do zwalczania takich celów jak: samoloty (w tym lotnictwa taktycznego), śmigłowce, pociski manewrujące czy bezzałogowe systemy powietrzne. Głównym problemem w przypadku pocisków MSE jest ich wysoka cena, dlatego ZROP Wisła powinny zostać jak najszybciej zintegrowane z ZROP Narew wyposażonymi w tańszy efektor. Podobny scenariusz ma miejsce w przypadku niemieckiego programu TLVS, gdzie obok pocisku PAC-3 MSE ma być wykorzystywany pocisk IRIS-T SL.

29. „Przewrotnie zabrzmi również teza, że w polskich warunkach sieciocentryczny IBCS/Patriot wcale takim nie jest - z kim ma w Siłach Zbrojnych RP tworzyć taką sieć powiązań, czerpie przecież dane jedynie z tych czterech posiadanych radarów?” [...] „większe nawet znaczenie dla świadomości sytuacyjnej Wisły ma włączenie do IBCS 3. Brygady Radiotechnicznej ze wszystkimi rozrzuconymi po kraju posterunkami poszczególnych kompanii radiotechnicznych, radarami Odra czy dużymi systemu Backbone”.

  IBCS jest systemem interoperacyjnym i może poprzez standardowe protokoły komunikacji wymieniać informacje z innymi systemami kierowania i dowodzenia. Może zatem otrzymywać informacje o celach z nadrzędnych systemów dowodzenia, np. z systemu Dunaj, a więc otrzymywać będzie informacje z wszystkich stacji radiolokacyjnych znajdujących się na wyposażeniu 3. Wrocławskiej Brygady Radiotechnicznej, bez konieczności ich wpinania do IBCS. Aby to fizycznie umożliwić (zapewnić łączność), jeszcze w ramach I fazy programu Wisła zostaną pozyskane Mobilne Węzły Łączności MCC.

  Inaczej mówiąc, do IBCS powinny zostać wpięte tylko te zasoby (sensory, efektory i kabiny dowodzenia), które są niezbędne do kierowania, sterowania i prowadzenia ognia ZROP średniego i krótkiego zasięgu, natomiast świadomość sytuacyjna operatorów systemu IBCS będzie uzupełniana informacjami przekazywanymi z nadrzędnych systemów dowodzenia, poprzez standardowe protokoły komunikacji, co jest standardem.

  W polskich warunkach sieciocentryczny IBCS/Patriot właśnie takim ma być i w Siłach Zbrojnych RP tworzyć taką sieć powiązań przede wszystkim z systemem Narew i takimi radarami jak Soła i Bystra, które analogicznie jak w Stanach Zjednoczonych radary Sentinel mogą pozwolić zwalczać cele daleko poza horyzontem radarów systemu Patriot, a wraz z wyrzutniami rakiet systemu Narew zapewnić dookólną strefę ognia wokół radaru AN/MPQ-65 i są to zdolności trudne do przecenienia.

30. „Sieciocentryczny IBCS/Patriot przez lata będzie wyspą. Bez IBCS w Narwi nie będzie wykorzystana jego sieciocentryczność w Wiśle, bez Narwi w Siłach Powietrznych, nie dokona się przełomu we wprowadzeniu systemów rakietowych nowej generacji”.

  Proces budowy sieciocentrycznego systemu obrony powietrznej Polski dopiero się rozpoczął i z powodu wysokich kosztów z pewnością będzie trwał wiele lat. Zakup dokonany w ramach I fazy programu Wisła stanowi jedynie jego pierwszy etap. Zalety sieciocentryczności przełożą się na zdolności wraz z rozbudową systemu. Dlatego pilnie potrzebne są decyzje dotyczące rozpoczęcia programu Narew i zakupu kolejnych elementów na potrzeby programu Wisła. Nie powinno się przy tym rezygnować z włączania elementów zestawów Narew do IBCS, ponieważ to właśnie spowoduje powstanie dwóch odrębnych wysp, które nie będą mogły wzajemnie udostępniać sobie zasobów, a w rezultacie zaprzepaści się szansę na budowę sieciocentrycznego i zintegrowanego systemu obrony powietrznej średniego i krótkiego zasięgu, mimo wydatkowania na ten cel dziesiątków miliardów złotych.

  Dla Polski sieciocentryczność powinna stanowić priorytet, gdyż pozwala na pełne wykorzystanie posiadanych zasobów i radykalnie poprawia żywotność, a w obliczu konieczności bycia w gotowości do przeciwstawienia się znacznie silniejszemu przeciwnikowi cechy te są kluczowe.

31. „Tym samym uda się stworzyć w każdym z trzech dziś posiadanych pułków przeciwlotniczych po trzy dywizjony rakietowe (w każdym 4 baterie, plus pododdział do Centrum Szkolenia w Koszalinie)”.

  Niestety, Polski prawdopodobnie nie stać na sformowanie w każdym z (dziś trzech, a docelowo czterech) pułków przeciwlotniczych trzech dywizjonów ZROP Narew, a w każdym z dywizjonów dwóch baterii (czterech jednostek ogniowych), ponieważ potrzeba do tego aż 24 baterii Narew (4 pułki x 3 dywizjony x 2 baterie), a tymczasem w planach dla Wojsk Lądowych przewidziano ich tylko 14. W praktyce może okazać się, że stać nas będzie na znacznie mniej, zatem dokonane zakupy powinny być jak najefektywniejsze.

32. „może i polski resort obrony zaplanuje zakup tylu ile wojsko potrzebuje baterii systemu Narew, ale patrząc na koszty chyba można bardziej spodziewać się powtórzenia casusa Wisły, czyli wprowadzenia formuły niekończącej się tzw. I fazy”.

  Powyższe słowa mogą okazać się prorocze. Biorąc pod uwagę dostępne środki budżetowe może dojść do sytuacji, że do 2035 roku, czyli do końca okresu obowiązującego PMT resortowi obrony uda się zapewnić pieniądze na zamówienie tylko niewielkiej części z 23 potrzebnych baterii ZROP Narew. Postawi to pod dużym znakiem zapytania całą koncepcję budowy tej warstwy obrony powietrznej w oparciu o efektor produkowany w całości w Polsce na licencji zagranicznego wykonawcy, ze względu na opłacalność ekonomiczną takiej inwestycji, bez gwarancji produkcji odpowiedniej liczby pocisków i wyrzutni. W opinii autora niestety to bardzo realny scenariusz. W takiej sytuacji zapewnienie właściwości sieciocentrycznych i wysokiego poziomu integracji ZROP Wisła i Narew nabierze jeszcze większego znaczenia. Pozostaje mieć nadzieję, że poziom udzielonego zamówienia na efektory ZROP Narew lub udzielone gwarancje rządowe, pozwolą na opłacalność zakupu licencji przez Konsorcjum PGZ.

33. „Trudno się zgodzić z poglądami, że należy rozwijać własny system C2 dla programu Narew oraz integrować i tworzyć wtyczki A/Kit pozwalające na jednoczesne włączenie poprzez IFCN do IBCS użytkowanych radarów oraz wyrzutni z systemu Narew”.

  Opracowanie nowoczesnego systemu C3 PL jest konieczne nie tylko na potrzeby realizacji programu Narew. Jak już wspomniano, powinien on integrować krajowy systemy obrony przeciwlotniczej bardzo krótkiego zasięgu, a także poradzieckie zestawy krótkiego zasięgu do czasu ich wycofania z eksploatacji (czyli przez minimum kolejną dekadę). Zlecenie wykonawcy dodatkowo opracowania funkcjonalności umożliwiających kierowanie, dowodzenie i sterowanie elementami systemu Narew nie podniesie istotnie kosztów prac badawczo-rozwojowych, a zapewni rozwój zdolności polskiego przemysłu w tym obszarze i umożliwi podłączenie do kabin dowodzenia z systemem C3 PL elementów zestawów Narew, gdyby zaszła taka konieczność. Jednocześnie, rozwój takiego systemu nawet po osiągnięciu określonych zdolności nie umożliwi zastąpienia nim systemu IBCS ze względu na brak możliwości integracji komponentów amerykańskich w programie Wisła. Niemniej bez takich działań, za kilkanaście lat możemy doprowadzić do sytuacji jaką mamy obecnie np. w przemyśle pancernym, gdzie przerwanie prac rozwojowych nad konstrukcją czołgu PT-91 i jego następcy po kilku latach doprowadziło do utraty przez przemysł części posiadanych zdolności 

  Z drugiej strony oparcie Narwi tylko na nieistniejącym jeszcze systemie C3 PL uniemożliwi wykorzystanie możliwości operacyjnych Wisły (za co zapłacono już nie małe pieniądze) oraz odsuwa znacznie w czasie i stwarza duże ryzyko dla pozyskania zdolności sieciocentrycznych w docelowym systemie obrony powietrznej Polski.

Opracowanie systemu C3 PL zlecone równolegle do budowy Wisły i Narwi na IBCS nie jest kosztowną fanaberią (jak może ocenić ten pomysł część Czytelników), ale wysoce przemyślanym i kompromisowym rozwiązaniem. Każde inne podejście do tego zagadnienia będzie w jakimś zakresie niekorzystne, albo ze szkodą dla zdolności Sił Zbrojnych RP, albo dla rozwoju polskiego przemysłu obronnego.

34. „IFCN nie wydaje się, aby miał przewagi techniczne nad polskimi rozwiązaniami w budowie sieci opartej o radiolinie i radiostacje, ma jednak podstawowy wyróżnik - stanowi bramę do IBCS”.

  Należy odróżnić warstwę sprzętową sieci IFCN od protokołu komunikacji i systemu zarządzania przepływem informacji systemu IBCS. Zakłada się, że w programie Narew oraz w II fazie programu Wisła sieć IFCN w warstwie sprzętowej zostanie zbudowana na bazie produkowanych w Polsce Mobilnych Węzłów Łączności MCC.

35. „Pułki przeciwlotnicze dywizji oraz pododdziały Wisły dzielić mogą setki kilometrów”.

  Zarówno natarcie jak i obrona związków taktycznych odbywa się na pewnym obszarze, określonym (niejawnymi) doktrynami obronnymi. Nie są to jednak setki, a w przypadku brygad dziesiątki kilometrów. Warto jeszcze raz przypomnieć, że IBCS nie musi działać jako jedna chmura. Aby posiadał zdolność do działania, musi składać się z tzw. MEP (Minimum Engagement Package), czyli radaru, kabiny dowodzenia i wyrzutni rakiet.

  Ponadto można sobie wyobrazić, że poszczególne, znacząco oddalone od siebie elementy systemu IBCS, zostaną połączone za pomocą wojskowej sieci światłowodowej, a na wypadek konfliktu zbrojnego także cywilnej. Test takiego połączenia podczas fazy badawczo-rozwojowej systemu IBCS dokonano w październiku 2018 roku w Stanach Zjednoczonych. W trakcie próby połączono ze sobą trzy znacznie  oddalone od siebie ośrodki: White Sands Missile Range w Nowym Meksyku, Tobin Wells Training Area Tactical Systems Integration Lab w Fort Bliss (Texas) oraz rządowy System Integration Laboratory w bazie Redstone Arsenal w Alabamie (znajdujący się w odległości ponad 1800 km od poligonu WSMR). Użyto do tego różnych środków łączności, w tym istniejącą sieć telekomunikacyjną opartą na światłowodach. Wyniki testu wykazały, że zaprojektowany podsystem wymiany informacji umożliwia wykorzystanie różnych mediów. W praktyce oznaczało to, że operatorzy we wszystkich lokalizacjach posiadali te same informacje, a odległość nie grała tutaj roli.

IBCS_NG

W amerykańskiej wersji systemu IBCS część sprzętu informatycznego umieszczono w namiotach, natomiast w polskiej konfiguracji zostaną one zainstalowane w kontenerowych kabinach dowodzenia transportowanych z wykorzystaniem podwozi ciężarówek Jelcz. Fot. Northrop Grumman. 

36. „Jak zadbać o przeżywalność takiej sieci w trudnym, symetrycznym polu walki?”.

  Jest to ważne pytanie, ale taki sam problem będzie dotyczył ZROP Narew zbudowanych na systemie C3 PL, który również będzie musiał komunikować się docelowo ze wszystkimi elementami systemu obrony powietrznej. Nie da się tego inaczej zrobić jak z wykorzystaniem radiolinii, światłowodów i w ostateczności połączeń satelitarnych. Możliwość budowy tych pierwszych mają zapewnić węzły MCC.

37. „Integracja typów wyrzutni czy radarów z samej tylko Narwi w połączeniu z ponad 200 egzemplarzami samych wyrzutni i radarów pokazuje rząd kosztów o których rozmawiamy”.

  Nie ma potrzeby dokonywania integracji każdej pozyskiwanej wyrzutni czy radarów z systemem IBCS. Najprościej porównać integrację do napisania sterowników dla systemu operacyjnego Windows. Nie ma znaczenia, czy integruje się jedną czy 200 wyrzutni. Za integrację co do zasady płaci się tylko raz dla danego typu wyrzutni (czy radaru), a jej uaktualnienie jest konieczne tylko w przypadku przeprowadzenia istotnej modernizacji. Jedyny koszt na który wpływ ma liczba radarów i wyrzutni podłączonych do systemu IBCS związany jest z koniecznością zakupu odpowiedniej liczby modułów B-kit.

38. „Jesteśmy skazani na polskie rozwiązania, budowę sieci dzięki wymianie informacji poprzez Link 16”.

  W opinii autora to błędny wniosek. Bez budowy sieciocentrycznego systemu kierowania i dowodzenia oraz integracji systemów ZROP Wisła i Narew nie uda się uzyskać oczekiwanych przez Siły Zbrojne RP zdolności. Link 16 jest do tego niewystarczający.

  Ponadto, wystąpienie problemów na etapie prac badawczo-rozwojowych związanych z opracowaniem systemu C3 PL (co jest wysoce prawdopodobne) i jego integracji z sensorami oraz efektorami może nawet o kilkanaście lat opóźnić uzyskanie gotowości operacyjnej przez pierwsze seryjne baterie Narew.  

  Co równie ważne, łączne koszty zakupu i eksploatacji  zestawów Narew/IBCS nie powinny być istotnie wyższe w odniesieniu do budowy zestawów Narew/C3 PL, ponieważ w 90%, oba systemy będą składały się z identycznych elementów, a na opracowanie systemu C3 PL będzie trzeba ponieść dodatkowe nakłady.

  W rzetelnej analizie, nie można pominąć również porównania możliwości operacyjno-taktycznych, jakie będą mogły zapewnić oba rodzaje systemów C3. Dlatego nie same koszty LCC, ale relacja koszt/efekt powinna mieć decydujący wpływ na podejmowane decyzje.

39. „uruchomić kolejne poziomy Polish Mission Network”.

  Kabiny dowodzenia IBCS zapewnią także dostęp do systemu Polish Mission Network. W tym celu otrzymają stosowne wyposażenie.

Tomasz Dmitruk




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
USAF zamawia myśliwce F-15EX

USAF zamawia myśliwce F-15EX

13 lipca bieżącego roku amerykański Departament Sił Powietrznych (Department of the Air Force) zawarł kontrakt na dostawę pierwszej partii samolotó...

więcej polecanych artykułów