Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2014-03-22 01:19:22

Król jest nagi – Su-22 w polskim lotnictwie wojskowym

     Samolot Su-22 w bieżącym roku obchodzi 30-lecie wprowadzenia do służby w polskim lotnictwie wojskowym. Jego kariera z biało-czerwoną szachownicą miała zakończyć się już wkrótce. Jeszcze na początku stycznia 2014 roku aktualne były plany resortu obrony dotyczące wycofania z końcem 2015 roku wszystkich 32 samolotów bojowych i szkolno-bojowych Su-22 znajdujących się na wyposażeniu 21. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie. 12 lutego br. Minister Obrony Narodowej Tomasz Siemoniak odwiedził świdwińską bazę, a z jego ust padły ważne deklaracje. Po pierwsze – Świdwin będzie istotną bazą dla polskiego lotnictwa wojskowego, po drugie sam Su-22 pozostanie w służbie na kolejne trzy, a może nawet dziesięć lat. Ta ostatnia kwestia ma być w dalszym ciągu przedmiotem analiz w MON. Pozostawiamy w służbie samolot o znikomym potencjale bojowym, ale ciągle przydatny w codziennym zabezpieczeniu funkcjonowania Sił Zbrojnych, potrzebny także politykom dbającym o swoich lokalnych wyborców.

    Decyzję o zakupie samolotów Su-22 (w ZSRR rodzina oznaczana jako Su-17M) dla Wojsk Lotniczych zapadła jeszcze w 1982 roku. Początkowo zakładano nabycie samolotów w wersji Su-22M3 (z silnikiem R-29BS-300), rok później pojawiła się możliwość wprowadzenia do służby nowocześniejszej odmiany Su-22M4 z silnikiem AL-21F3. Po pewnych korektach, ostatecznie w latach 1984-1988 zakupiono 90 samolotów myśliwsko-bombowych Su-22M4 i 20 szkolno-bojowych Su-22UM3K. Nowe samoloty uderzeniowe zastępowały w służbie wyprodukowane w mieleckich zakładach samoloty Lim-6M/6bis i weszły na uzbrojenie 6., 8. i 40. Pułku Lotnictwa Myśliwsko-Bombowego oraz jednej eskadry 7. Pułku Lotnictwa Bombowo-Rozpoznawczego. W tym miejscu należy przypomnieć, że pierwotne plany, pokrzyżowane ostatecznie sytuacją ekonomiczną PRL, mówiły o zakupie dodatkowych 22-24 Su-22M4/UM3K na potrzeby 7. Pułku Lotnictwa Szturmowego Marynarki Wojennej. Dla pilotów i personelu lotnictwa wojskowego, do tej pory mającego do czynienia w codziennej służbie ze stosunkowo prostymi Lim-6bis, samolot Su-22 nie mógł kojarzyć się inaczej, niż z „supertechniką”. I tak był określany w latach 80-tych XX wieku.

    Swoimi korzeniami projekt samolotu, oznaczonego fabrycznie S-32 (potem także S-54), prowadzony przez konstruktora N. G. Zyrina, nawiązywał do samolotu Suchoj Su-7. Początkowo była to tylko modernizacja tej maszyny, potem przerodziła się w produkowanego w latach 1970-72, w zakładach w Komsomolsku nad Amurem Su-17, charakteryzującego się poszerzonym i zmodyfikowanym w stosunku do pierwowzoru kadłubem, skrzydłem z mechanizmem obrotu i unoszoną do góry osłoną kabiny pilota. W tym samym mniej więcej czasie pojawiła się propozycja eksportowa – Su-17 – o nieco zubożonym wyposażeniu i oznaczona Su-20. Maszyny te zostały wprowadzone w niewielkiej liczbie także do polskiego lotnictwa, trafiły do dwóch eskadr 7. Pułku Lotnictwa Bombowo-Rozpoznawczego z Powidza. 

Na sprawę przyszłości Su-22 w polskim lotnictwie wojskowym należy spojrzeć z dwóch stron. Z jednej, samolot nie ma już większej wartości bojowej. Z drugiej, wypełnia wiele zadań związanych z pokojowym zabezpieczeniem przygotowania Sił Zbrojnych. No i może najważniejsze - w odróżnieniu od różnych planów resortu obrony on jest rzeczywisty, jest w służbie.

    W 1975 roku do produkcji trafił zmodernizowany Su-17M, główna zmiana dotyczyła zastąpienia problematycznego silnika AL-7F-1, zdecydowanie silniejszym AL-21F3 (ciąg maksymalny z dopalaniem 11200 kG zamiast 9600 kG, na dodatek silnik miał niższą masę). W latach 1975-77 produkowano z kolei Su-17M2, doposażonego jeszcze w nowy celownik strzelecki ASP-17, dalmierz laserowy Fon-1400 umieszczony w stożku wlotu powietrza i rozbudowany system nawigacyjny.

    Symbol Su-22 pojawił się w drugiej połowie lat 70-tych, gdy Su-17M2 zaproponowano klientom zagranicznym. Pierwszy wariant Su-22 charakteryzował się silnikiem R-29BS-300, znanym z samolotu MiG-23M. Na kolejnym wariancie, powstałym na bazie szkolno-bojowego Su-17UM, a oznaczonym zgodnie z kolejnością numeracji jako Su-17M3, powiększono kabinę pilota, wymieniono dalmierz laserowy na nowszy Klon-PS, zamontowano elementy układu samoobrony w postaci urządzeń ostrzegających oraz wyrzutników flar i dipoli. Wariant eksportowy Su-22M (kupiony choćby przez Węgry) otrzymał silniki R-29BS-300, ale starszy dalmierz Fon-1400. Wyposażenie Su-17M3 i Su-17UM posiada użytkowany również w naszym kraju szkolno-bojowy Su-22UM3K.

    Samolot Su-17M4 (oznaczenie projektu S-54) i wywodzący się z niego bohater tekstu, czyli Su-22M4 (S-54K) były już dużo głębszą modernizacją dotychczas użytkowanych wersji płatowca. Maszyna została predysponowana do prowadzenia zadań uderzeniowych w różnych warunkach. Oczywiście wcześniejsze Su-17 nie były rasowymi myśliwcami, nie posiadały przykładowo stacji radiolokacyjnej, ale wówczas uważano jeszcze, że myśliwiec musi charakteryzować się dużym zakresem prędkości użytkowych i maksymalnych na różnych wysokościach, co w S-32 umożliwiały skrzydła o zmiennej geometrii i przedni stożek wlotowy powietrza do turbiny. Z przeciwnikiem powietrznym Su-17 walczyć miał za pomocą działek 30 mm i pocisków rakietowych powietrze-powietrze krótkiego zasięgu (do wersji M2 były to R-3S, czyli kopie AIM-9 Sidewinder, potem lekkie R-60).

   Uderzeniowy Su-17M4 otrzymał natomiast system automatycznego sterowania SAU-22-M2, kompleks nawigacyjno-celowniczy PrNK-54 (z dalmierzem Klon-54 i celownikiem S-17WG-1) i aż 10 punktów mocowania podwieszeń o maksymalnej masie do 4000 kilogramów. Su-17M4 na potrzeby lotnictwa sowieckiego produkowany był do 1984 roku. Następnie zgodnie z zasadami postępowania kierownictwa wojskowego i politycznego Związku Radzieckiego, samolot mógł być sprzedawany do lotnictwa wojskowego państw satelickich i „zaprzyjaźnionych”, w pierwszej kolejności należących do Układu Warszawskiego. Z tej możliwości skorzystała Polska, nabywając wspomnianą liczbę maszyn Su-22M4/UM3K.

   Jak przystało na zdominowaną przez Sowietów machinę Układu Warszawskiego, każdy jej element był częścią większej całości i jako taki pracował na rzecz pozostałych składowych. Podobnie było z uderzeniowym lotnictwem taktycznym. W latach 80-tych XX wieku w Układzie Warszawskim stanowiła je triada trzech samolotów z biura konstrukcyjnego Suchoja, a precyzyjniej - trzy systemy uzbrojenia. Szturmowy Su-25, nie zakupiony przez Polskę, wypełniał zadania bezpośredniego pola walki wspierając pododdziały wojsk lądowych. Su-22 miał wykonywać uderzenia na cele naziemne w ramach izolacji pola walki (niszczyć podchodzące drugie rzuty nieprzyjacielskich związków taktycznych, także za pomocą uzbrojenia jądrowego), natomiast bombowy Su-24 miał za zadanie głównie atakować wojska operacyjne drugiego rzutu, np. odwodowe zwiazki Sojuszu Północnoatlantyckiego i inne krytyczne cele na głębszym zapleczu pola walki: szlaki komunikacyjne, centra dowodzenia, bazy logistyczne. Każdy z samolotów miał więc swoje miejsce i każdy był opracowany z myślą, aby jak najlepiej wypełniał funkcje maszyny wyspecjalizowanej, a nie wielozadaniowej.

Przez 30 lat służby samolot Su-22 nie doczekał się w Polsce modernizacji, co najwyżej doposażenia. Podobnie będzie przez kolejną dekadę.

  Po 1989 roku polskie Siły Zbrojne zostały wyrwane z dotychczas funkcjonującego układu militarnego, choć oficjalnie Układ Warszawski, w aspekcie politycznym, rozwiązano dopiero w 1991 roku. Państwo polskie stało się teoretycznie podmiotem neutralnym, przez kilka lat jego armia była jedynym gwarantem bezpieczeństwa zewnętrznego i integralności granic. W lotnictwie wszystkie zadania uderzeniowe miały być zaspokojone przez samoloty Su-22M4/UM3K (era Limów i Su-20 definitywnie wkrótce się zakończyła). Nawiązując do kupionych 90 samolotów bojowych, warto w aspekcie ich możliwości przypomnieć, że nabyte maszyny pochodziły z ośmiu serii produkcyjnych (23, 24, 27-30, 37 i 38 serie). Wśród nich można wyróżnić także dwie podwersje. Maszyny od 30 serii (zakupiono 22 sztuki) były przystosowane do przenoszenia i użycia uzbrojenia kierowanego metodą telewizyjną, charakterystycznym wyróżnikiem tych Su-22M4 jest umieszczony w kabinie pilota z prawej strony odpowiedni wyświetlacz pokazujący obraz z głowicy uzbrojenia.

  To co stanowiło siłę Su-22 to uzbrojenie kierowane. Wachlarz użytkowany w naszym kraju był skromniejszy od arsenału typów przeznaczonych przez konstruktorów dla tej maszyny. Wraz z samolotami polskie lotnictwo nabyło bowiem pociski powietrze-ziemia H-25MŁ i H-29MŁ – oba kierowane metodą laserową, pociski H-29T, naprowadzane telewizyjnie i przeciwradiolokacyjne H-25MP. W warunkach dobrej widzialności, w ciągu dnia, Su-22M4 mógł wykonywać skuteczne misje uderzeniowe na cele punktowe za pomocą uzbrojenia kierowanego, jak i powierzchniowe za pomocą uzbrojenia bombowego, ładunków paliwowo-powietrznych czy zasobników strzeleckich SPPU-22-01. Rozrzut zrzuconego w takich warunkach ładunku bombowego i przy zastosowaniu do celowania dalmierza laserowego jest stosunkowo niewielki, wynosi 20-30 metrów, według danych rosyjskich. Od początku problem występował, gdy podobne zadania zaplanowano do wykonania w złych warunkach pogodowych, czy w nocy. Nie było możliwe rażenie cele punktowego uzbrojeniem konwencjonalnym. Z tego powodu na Zachodzie w swoim czasie otrzymał nieoficjalny przydomek "ślepy bokser". Rozbudowany kompleks celowniczo-nawigacyjny PrNK-54, który pozyskiwał w czasie lotu dane z sieci nadajników radiotechnicznych, charakteryzował się błędem pomiaru około 2800 metrów na dystansie 250 kilometrów. Trudno było mówić w takim wypadku o precyzyjnym wyjściu samolotu uderzeniowego nad cel. W polskim lotnictwie wojskowym od 1998 roku samoloty Su-22 doposażano więc w cywilne odbiorniki GPS, które wspomagają kompleks PrNK-54 w wypracowaniu pozycji samolotu, tym samym poprawiają dokładność nawigacyjnego bombardowania. Tą dokładność można szacować na 50 metrów.

   Pierwotnie samolot Su-22M4 został przygotowany do operowania nad obszarem przeciwnika wyposażonego w zintegrowaną obronę powietrzną. Urządzenia przeznaczone do samoobrony stanowią wspomniana stacja ostrzegająca SPO-15ŁS, podwieszana stacja zakłóceń aktywnych SPS-141MWG-E oraz wyrzutniki flar i dipoli. Wszystko to nie stanowi jednego zintegrowanego systemu walki radioelektronicznej, co dziś jest standardem w maszynach bojowych, a oddzielne elementy. Poziom zabezpieczenia samolotu odpowiada technologiom lat 70-tych – chodzi np. o częstotliwości zakłócania stacji SPS-141, dedykowane ówczesnym a nie dzisiejszym stacjom radiotechnicznym.

   Iluzoryczne w swej skuteczności jest także uzbrojenie powietrze-powietrze. Samolot nie posiada stacji radiolokacyjnej i tylko w sytuacji widzialności może użyć przenoszone uzbrojenie kierowane w postaci rakiet krótkiego zasięgu R-60 o relatywnie niewielkim zasięgu i głowicy bojowej.

   Przy realizacji misji uderzeniowych samoloty wymagają wsparcia innych maszyn osłony radioelektronicznej oraz osłony myśliwców. Bez wsparcia z ich strony, wysyłanie samolotów Su-22M4 z bojową misją nad współczesne pole walki byłoby zagrożeniem głównie dla nich samych i pilotów. Przy tak bezbronnym samolocie jakim jest Su-22, taktyka jego użycia zakłada lot na niskim pułapie przy utrzymywaniu dużych prędkości, co powoduje, że jednoprzepływowy silnik samoloty zużywa wyjątkowo duże ilości paliwa. Wymusza to konieczność podwieszania dodatkowych zbiorników paliwa w miejsce uzbrojenia, co sprowadza samolot do roli maszyny jednego ataku.

   W trakcie eksploatacji w polskim lotnictwie, pięć samolotów Su-22M4 (numery boczne 3407, 3508, 3509, 3710 i 3811 – wszystkie z 30 serii produkcyjnej) przystosowano do prowadzenia misji rozpoznawczych za pomocą podwieszanego zasobnika KKR-1 rozpoznania fotograficznego i radioelektronicznego. Zasobniki wcześniej wykorzystywane były przez samoloty Su-20. Już w latach 90-tych były przestarzałe, na dodatek zużyte w toku wieloletniej eksploatacji. Żadnym innym narzędziem nasze lotnictwo wówczas jednak nie dysponowało. Dopiero wprowadzenie do służby nowoczesnych zasobników Goodrich DB-110 przenoszonych przez samoloty F-16 Jastrząb zapewniło naszemu lotnictwu odpowiednie możliwości w rozpoznaniu szczebla taktycznego i operacyjnego.

   Z braków Su-22 (Su-17) zdawano sobie sprawę i większość państw zdecydowanie szybko pozbyła się tych samolotów, podobnie postąpiono także w Rosji, gdzie w służbie pozostały tylko Su-24 i Su-25. Jednak nim to nastąpiło, pojawiły się pierwsze propozycje modernizacji maszyny, rynek mógł wydawać się chłonny – Su-22 tylko w Europie był jeszcze na uzbrojeniu Bułgarii, Czech, Polski, Słowacji i Węgier.

Zapasy uzbrojenia kierowanego są skromne, na dodatek zostało ono wyprodukowane kilkadziesiąt lat temu. Pozostał nam w zasadzie arsenał jedynie uzbrojenia niekierowanego, dziś przydatnego na poligonach czy ewentualnie w konfliktach asymetrycznych, na pewno nie na polu walki nasyconym obroną powietrzną. Na pierwszym planie pocisk H-25, powyżej R-60 oraz zasobnik strzelecki. fot. Łukasz Pacholski/Dziennik Zbrojny

   Pierwsza wywodziła się jeszcze z biura konstrukcyjnego Suchoja. Wersja Su-17M5 opracowana już po 1990 roku, miała pozbawić samolot skomplikowanych mechanizmów w skrzydłach, co skutkowało spadkiem jego prędkości maksymalnej, jednak upraszczało i odchudzało konstrukcję.

   W pierwszej połowie lat 90-tych pojawiła się propozycja Israel Aircraft Industries. Izraelscy konstruktorzy zaproponowali usunięcie najważniejszych wad Su-22 – modyfikację awioniki, poprawę przeżywalności oraz ulepszenie systemów kierowania uzbrojeniem. Chodziło o wyposażenie samolotu w odbiornik systemu nawigacji satelitarnej GPS i platformę nawigacji inercyjnej wykorzystującą żyroskopy laserowe, montaż wyświetlaczy ciekłokrystalicznych, szerokokątnego wskaźnika przeziernego HUD, termowizyjnego systemu obserwacji i naprowadzania uzbrojenia, nowych środków walki elektronicznej i łączności.

   W 1995 roku zdecydowanie dalej w swoich propozycjach poszło konsorcjum złożone z biura projektowego Suchoja oraz francuskiej firmy Sextant Avionique. Oferta była skierowana głównie dla Polski, wówczas użytkującej jeszcze około 80 maszyn bojowych i 15 szkolno-bojowych Su-22. Kierunek prac był zbliżony do zaprezentowanego przez Izraelczyków z IAI. W kabinie znaleźć się miały dwa francuskie wyświetlacze, na przedniej szybie nowość w postaci szerokokątnego wskaźnika przeziernego HUD, sterowanie samolotem i uzbrojeniem miałoby odbywać się zgodnie z filozofią HOTAS. Dodatkowo oczywiście nowe systemy nawigacji (platforma INS wykorzystująca żyroskopy laserowe oraz odbiornik systemu GPS), nowy system ostrzegania przed opromieniowaniem przez radar, stacja radiolokacyjna zamontowana w przednim stożku wlotowym (Klon-54 przeniesiony pod kadłub Su-22), szyna danych odpowiadająca NATO-wskiemu standardowi Mil-Std 1553, nowe rosyjskie i ewentualnie zachodnie uzbrojenie kierowane (bomby KAB-500T, pociski H-31A, R-73, R-27, R-77). Żywotność techniczna płatowca każdego samolotu miała być z kolei wydłużona do 3000 godzin lotu lub 30 lat eksploatacji. Koszt modyfikacji pojedynczego Su-22 wyceniono wówczas na 4,5 mln USD. Trudno jednak było oczekiwać, by Polska mogła w ówczesnych realiach finansowych przeznaczyć około pół miliarda USD i to tylko na modernizację samych samolotów. Dodatkowo, aby program nabrał należnego znaczenia, niezbędna byłaby inwestycja w zakup nowoczesnego pakietu uzbrojenia. W tym czasie nasi lotnicy i decydenci ciągle żyli przeświadczeniem, że wkrótce rozpocznie się wymiana samolotów produkcji sowieckiej na wielozadaniowe samoloty budowane na Zachodzie. Rezygnowano więc bez sentymentu z traktowanej jako doraźna, a dodatkowo jeszcze kosztownej, modernizacji postsowieckiej techniki.

   W 1997 roku polskim wojskowym zaproponowano dwie oferty – ponownie izraelskiego IAI oraz samodzielną rosyjską z OKB Suchoja. Zakres prac jaki zaplanował Suchoj obejmował w swych kierunkach w zasadzie to, co wskazano powyżej. Podzielono jednak je na poszczególne zadania, przez co w zależności od zasobności portfela istniała możliwość jego dostosowania. Pełen zakres prac wyceniany był na 3,2 mln USD za jedną maszynę.

Rozbudowana baza remontowo-obsługowa Su-22 stworzona przez 30 lat służby maszyny sprzyja utrzymaniu samolotów tego typu w służbie. Sprawność techniczna pozwoli na kolejne lata jego służby w lotnictwie, ale to odrestaurowanie archaicznego systemu. Tym powinni zajmować się muzealnicy czy entuzjaści lotnictwa, nie siły powietrzne z zadaniami obrony kraju.

   Główna filozofia propozycji IAI to bardziej rozbudowane prace modernizacyjne przy samolotach Su-22UM3K i prostsze przy samolotach bojowych. Dwumiejscowy Suchoj stać się miał liderem formacji uderzeniowych – dzięki pokładowemu celownikowi radiolokacyjnemu, podwieszanym zasobnikom celowniczym Litening i łączu wymiany danych pomiędzy Su-22UM3K i Su-22M4, te ostatnie miały otrzymywać precyzyjne dane dotyczące parametrów atakowanego obiektu i zagrożeń w przestrzeni powietrznej (praca stacji w trybie powietrze-powietrze). Zakładane wówczas prace miały stosunkowo głęboko ingerować w same samoloty. Wszystkie Su-22 poddane modernizacji miały otrzymać wielofunkcyjne wyświetlacze, sterowanie według zasady HOTAS, wyświetlacz HUD oraz nowe uzbrojenie kierowane, np. izraelskie bomby szybujące Opher. Na przełomie wieku wydawało się, że zapadły już decyzje w sprawie wyboru izraelskiej oferty. W celu wypełnienia zobowiązań sojuszniczych związanych z wydzieleniem Su-22 do Sił Szybkiego Reagowania NATO, musiano w końcu program realizować. Pracom miano poddać 24 Su-22M4 i 8 Su-22UM3K (dla ośmiu zespołów - „lider” i trzy samoloty uderzeniowe). Ostatecznie i z tego projektu nic nie wyszło, samoloty Su-22 nie weszły w skład Sił Szybkiego Reagowania, a w 2003 roku podjęto wreszcie decyzję – zakupiono 48 samolotów Lockheed Martin F-16C/D Block 52+. W nowy typ samolotu przezbrojono między innymi 6. Eskadrę Lotnictwa Taktycznego, wcześniej użytkującą kilkanaście egzemplarzy Su-22.

   W tym czasie los Su-22 w polskim lotnictwie wojskowym został przypieczętowany. Na obronę polskich decyzji, odrzucających te propozycje należy wskazać jednak to, że były to projekty niesprawdzone a w kontekście kłopotów z izraelskimi modernizacjami innych rosyjskich samolotów na świecie, nie dziwi ostrożność polskich decydentów. Nie zmienia to jednak ostatecznej negatywnej oceny braku modernizacji naszych Su-22M4 – wówczas byłoby to jeszcze racjonalne, dziś już nie jest.

   W 2005 roku zakończono program remontów samolotów Su-22M4 i UM3K prowadzonych przez Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 w Bydgoszczy, w dalszym ciągu prowadzono prace związane z wydłużaniem ich resursów (o dwa lata i 200 godzin), jednak nie dłuższym niż 3000 godzin w powietrzu i 30 lat eksploatacji. Samoloty tego typu znajdowały się wówczas w 4 eskadrach lotnictwa taktycznego (6., 7., 8., i 40.), rok później już tylko w trzech, by ostatecznie w liczbie 32 egzemplarzy (w tym 26 bojowych) stanowić dzisiejsze uzbrojenie dwueskadrowej 21. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie.

   Przez wszystkie dotychczasowe lata służby w polskim lotnictwie, samoloty Su-22 nie były w jakikolwiek sposób modernizowane, a jedynie doposażone. Zamontowano lampy antykolizyjne, odbiorniki systemów TACAN KLU-709 i ILS ANV-241MMR, cywilny odbiornik GPS Trimble 2101AP oraz krajowy system identyfikacji swój-obcy Supraśl. Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 S.A. w Bydgoszczy opracowały swoimi siłami stosunkowo zaawansowaną modernizację tego typu samolotu, chodziło głownie o systemy awioniczne, a która w niewielkiej liczbie została wdrożona na Su-22 użytkowanych przez Angolę. W odróżnieniu od późniejszych prac przy modernizacji MiG-29, nie znalazła zainteresowania ze strony naszych wojskowych, nawet w zakresie szczątkowym.

   Założona, 30-letnia eksploatacja samolotu Su-22 w polskim lotnictwie wojskowym pozwalała na użytkowanie po 2015 roku tylko ośmiu maszyn w wersji bojowej i jednej szkolno-bojowej. W praktyce z powodu dużej liczby operacji lotniczych jest jednak jeszcze gorzej. W 2016 roku zdolne do służby mogą pozostać tylko cztery samoloty Su-22M4. Nie może więc dziwić decyzja, że z końcem 2015 roku obie świdwińskie eskadry miały pozbyć się samolotów tego typu. Tym bardziej, że gros ich uzbrojenia precyzyjnego już dawno straciła podawane przez producentów resursy kalendarzowe i ich dalsze użytkowanie wymagało stałego ich monitoringu i badań, a od 2008 roku z powodów bezpieczeństwa („uciekanie” rakiet przy naprowadzaniu) zaniechano z nich w ogóle poligonowych strzelań.

   Z tego powodu w uzbrojeniu polskich Su-22 nie ma już pocisków przeciwradiolokacyjnych H-25MP, pozostało jedynie około 260 sztuk H-25MŁ i H-29 (w odmianach MŁ i T). Zapas środków bojowych pozwala teoretycznie na jedynie 2-3 misje bojowe każdego z posiadanych 32 Su-22. Nie ma problemu z dostępnością swobodnie spadających bomb, czy niekierowanych pocisków rakietowych, jednak na współczesnym polu walki rozważanie tego typu uzbrojenia do użycia przez samolot załogowy może być tylko ostatecznością, nawiązującą do tradycji pilotów japońskich z koncowego okresu drugiej wojny światowej.

     Niska zdolność do przetrwania na polu walki samolotu, nie oznacza jednak, że jest on całkowicie zbędny. Druga sfera działalności wojska to przygotowanie systemu do działań zbrojnych. W tym wypadku nasze Suchoje bywają nawet niezastąpione. Eskadry Su-22 zabezpieczają szkolenie jednostek rakietowych obrony powietrznej odpalając w rejonie poligonu Ustka symulatory celów powietrznych (pociski SCRP), biorą udział w przygotowaniu Taktycznych Zespołów Kontroli Obszaru Powietrznego (naziemne zespoły naprowadzające lotnictwo), czy wraz z F-16 uczestniczą w szkoleniowym tworzeniu mieszanych zespołów lotniczych. Nie wszystkie te funkcje wynikają tylko z indywidualnych właściwości Su-22, ale również z tego, że F-16 posiadamy tylko 48 sztuk. Co istotne, w praktyce w gotowości Jastrzębi jest jeszcze mniej, dlatego potrzebne są tu również Su-22. 

Bez radaru, bez uzbrojenia kierowanego, bez systemów samoobrony, ale za to lata i jest. I zapewne będzie przez kolejne 10 lat z różnych powodów. Także z tego, że nie ma u nas w wojsku wiary, że jak coś raz się zreorganizuje to za kilka lat odtworzy - a tak od lat funkcjonuje brytyjskie lotnictwo wojskowe. Zawieszanie funkcjonowania dywizjonów, potem ich odtwarzanie jest na wyspach normalną praktyką, zresztą nie tylko w siłach zbrojnych Albionu. Zdjęcia, jeżeli nie zaznaczono inaczej, Mariusz Cielma/Dziennik Zbrojny

   Koniec 2013 roku i zbliżający się kres służby samolotów w Świdwinie spowodował wysyp interpelacji poselskich (posłowie Stanisław Wziątek, Łukasz Krupa) i oświadczeń (senator Sławomir Preiss), podkreślających w swojej treści korzyści z utrzymania Su-22 w służbie. Co ciekawe, w odpowiedzi na interpelację posła Wziątka, 2 stycznia 2014 roku, sekretarz stanu Czesław Mroczek, odpowiedzialny w resorcie obrony za modernizację techniczną, podtrzymał zasadność planów MON w stosunku do Su-22. Miały zniknąć z polskiego nieba z końcem 2015 roku z powodu wyczerpania resursów, potrzeby dużych inwestycji związanych z dalszym utrzymaniem maszyn w linii, brakiem środków bojowych i nie ujęciem tego rodzaju wydatków w Planie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych. Dla Świdwina przewidywano przyszłość i nie dotyczyła tylko programu bezzałogowców. W PMTSZ 2013-2022 założono zakup eskadry wielozadaniowych samolotów bojowych, jak się dziś okazuje, kolejnych F-16.

   Jak wspomnieliśmy na początku artykułu, 12 lutego 2014 roku w Świdwinie, Minister Tomasz Siemoniak zapowiedział przedłużenie służby samolotów Su-22. W zależności od podjętej decyzji, pozostaną w lotnictwie dłużej na okres 3 lub 10 lat. Nie przewiduje się ich modernizacji, a tylko doposażenie w środki łączności, w tym radiostację z krokiem 8,33 kHZ (międzynarodowy wymóg), ewentualnie nowy system identyfikacyjny swój-obcy.

   Według ostatnich informacji, kilka dni wcześniej, 6 lutego br., minister Tomasz Siemoniak miał zatwierdzić zmodyfikowany Plan Modernizacji Technicznej na lata 2013-2022. Zrezygnowano w nim z zakupu 16 wielozadaniowych F-16 jako następców dla Su-22 i całą inwestycję związaną z zakupem większej liczby (nawet 64 sztuki) nowych samolotów bojowych, określanych mianem "piątej generacji", mianoby przenieść na okres po 2022 roku.

   Jeżeli z kolei ostatnie wydarzenia za naszą wschodnią granicą nie spowodują kolejnej modyfikacji PMTSZ 2013-2022, w postaci powrotu pomysłu związanego z zakupem nowych F-16, to w praktyce na kolejną dekadę pozostaniemy z iluzoryczną siłą bojową w postaci dwóch eskadr Su-22. Bardziej fałszujących obraz polskiego lotnictwa bojowego niż istotnie wnoszących bojowy potencjał w system militarny. Na okres dekady, bowiem jak wykazali przedstawiciele WZL nr 2 w Bydgoszczy, 3-letni okres będzie wiązał się z kosztami jednostkowymi niewiele niższymi niż prace nad resursem dla Su-22 na kolejne 10 lat (6 mln PLN za egzemplarz, co przy 32 samolotach wiąże się z wydatkowaniem około 200 mln PLN). Dodatkowo, na cały program rewitalizacji Su-22 i ich doposażenia potrzeba 1,5-2 lata, jaki więc sens miałby cały pomysł, gdyby samoloty miały służyć dodatkowo tylko 3 lata? Chyba tylko związany ze wsparciem branży lotniczej i lokalnego środowiska Świdwina, mocno związanego z wojskiem, obsługa Su-22 bezpośrednio angażuje blisko 350 osób personelu.

   Wyzwania modernizacyjne Sił Zbrojnych są ogromne, plany dotyczące wydatkowania na ten cel do końca 2022 roku 134 mld PLN bardzo optymistyczne. Naszym zdaniem zakładanie, że po 2022 roku zakupimy 64 samoloty bojowe (nawet i "piątej generacji"), przy wzięciu pod uwagę kosztów lotnictwa tej klasy i ciągłych redukcjach planów u bogatszych partnerów europejskich (warto zapoznać się ile F-35 i za jakie kwoty kupuje Holandia czy Włochy) jest chyba równie prawdopodobne, jak oczekiwania naszych lotników, że w latach 90-tych Su-22 nie będzie modernizowany, bo „za moment w pułkach pojawi się zachodnia technika”.

   Oczywiście trudno znaleźć racjonalne rozwiązanie, każde będzie kosztem czegoś. Jednak utrzymywanie w służbie operacyjnej do przynajmniej 2025 roku samolotu bez radaru, systemów samoobrony i nawet uzbrojenia jest chyba gorszym rozwiązaniem niż uczciwe przyznanie już dziś, nie stać nas na posiadanie siedmiu eskadr lotnictwa bojowego. Rzucanie haseł o potrzebach operacyjnych niewiele tą rzeczywistość zmieni. Dziesięć lat temu te „minimalne ilości” określano przecież na 10 eskadr, a nikt w 2014 roku już takiej liczby nie przytoczy.Tych 40 pilotów Su-22 można rozdysponować pomiędzy pozostałe 5 eskadr i gdy przyjdzie faktycznie moment zakupu maszyn nowego pokolenia, za 10 lat, rozwinąć kolejne eskadry - tak "od zawsze" robi choćby brytyjski RAF.

   Oczywiście można pominąć tezę, że samolot Su-22 ma służyć do walki. Jeżeli ma być tylko uzasadnieniem dla utrzymywania potencjału kadrowego, wypełniania misji wsparcia szkolenia na rzecz innych podmiotów, zapewnienia egzystencji dla lokalnego środowiska i odtrąbienia sukcesów przez polityków, czy w końcu jako rzadkiej atrakcji pokazów lotniczych - to faktycznie, te 200 milionów złotych i kolejne 10 lat służby ma sens.  

Mariusz Cielma




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Fregaty rakietowe typu Sachsen (typ 124)

Fregaty rakietowe typu Sachsen (typ 124)

Zakres zadań i znaczenie niemieckiej marynarki wojennej w odniesieniu do całych sił zbrojnych tego państwa w ostatnim czasie uległy znacznemu zwięk...

więcej polecanych artykułów