Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2011-09-15 19:04:01

Bitwa pod Al-Khafji

     Konflikt w Zatoce Perskiej w latach 1990 – 1991, rozpoczęty przez iracką inwazję na Kuwejt a zakończony przez interwencję koalicji antyirackiej – stugodzinną, zwycięską kampanię lądową poprzedzoną prawie dwumiesięcznymi działaniami lotniczymi na niespotykaną dotąd skalę, doprowadził do wyzwolenia Kuwejtu, rozbicia irackich sił zbrojnych i trwałego pozbawienia ich potencjału ofensywnego. Operacja Pustynna Burza pokazała wiele możliwości prowadzenia działań zbrojnych z użyciem najnowocześniejszych technologii, zarówno w lotnictwie, jak i w siłach lądowych.

     Bardzo interesującym epizodem działań w czasie Pustynnej Burzy doskonale ukazującym rewolucję jaka dokonywała się przez działania sprzymierzonych, a także błędne założenia dla całego konfliktu przyjęte przez dowództwo irackie jest bitwa pod Al-Khafji. Podjęty już w czasie trwania kampanii lotniczej iracki wypad na terytorium Arabii Saudyjskiej, zakończony całkowitą klęską wojsk irackich zadaną przez wojska państw arabskich wspierane przez Korpus Marines i lotnictwo amerykańskie wszystkich rodzajów sił zbrojnych, które skutecznie było w stanie zidentyfikować zagrożenie i doprowadzić do całkowitej izolacji pola walki. Zagadnienie jest tym bardziej interesujące, że po amerykańskiej inwazji na Irak w 2003 roku uzyskano dostęp do archiwów irackich i opracowano je w ramach projektu Iraqi Perspectives Project.

     Plany irackiego ataku w kierunku Arabii Saudyjskiej przygotowywane były już w sierpniu 1990 roku, jeszcze przed inwazją na Kuwejt. Przygotowano kilka wariantów uderzenia lądowego – niektóre z nich mówiły o uderzeniu nawet ponad 150 km w głąb terytorium Arabii Saudyjskiej, ale już wtedy iraccy planiści zdawali sobie sprawę, że trudno będzie osiągnąć powodzenie w działaniach ofensywnych na lądzie z uwagi na przewagę koalicji w powietrzu. Warto zauważyć, że o ile – do pewnego stopnia – irackie kierownictwo (a przede wszystkim Saddam Husajn, od którego ostatecznie zależały wszystkie kluczowe decyzje w tym okresie w Iraku) wiedziało, że przewaga koalicji w powietrzu będzie mieć znaczący wpływ na przebieg konfliktu, o tyle przewaga technologiczna wojsk lądowych państw koalicji antyirackiej miała być kompensowana przez większą niż w wypadku ich żołnierzy wolę walki żołnierzy irackich, walkę na krótkich odległościach w której przewaga technologiczna rzekomo traci na znaczeniu, oraz domniemaną ogólną niechęć i brak akceptacji społeczeństw państw koalicji, a w szczególności USA, do ponoszenia strat i wystawiania własnych żołnierzy na ryzyko. Przebieg operacji Pustynna Burza, w tym również bitwy pod Al-Khafji pokazał, jak bardzo błędne były te kalkulacje.

     Po dziesięciu dniach kampanii lotniczej siłom powietrznym koalicji udało się uzyskać absolutne panowanie w powietrzu, przełamać iracką obronę powietrzną i zadać znaczne straty zarówno infrastrukturze, jak i samym siłom zbrojnym Iraku. Aby zmienić sytuację na swoją korzyść, irackie dowództwo podjęło decyzję o wykonaniu zwrotu zaczepnego, który miał pokazać światowej opinii publicznej, że armia iracka nie została jeszcze rozbita i jest w stanie prowadzić skuteczne działania lądowe przeciwko siłom państw Koalicji. Wiedząc o panowaniu w powietrzu państw sprzymierzonych, zdecydowano się na realizację najmniej ambitnego z rozważanych już w drugiej połowie 1990 roku wariantów ataku na Arabię Saudyjską.

     Iracki plan ataku zakładał zajęcie miasta Al-Khafji, położonego w Arabii Saudyjskiej, tuż przy granicy z Kuwejtem, przy wybrzeżu Zatoki Perskiej. Miasto, liczące do 20 tysięcy mieszkańców, zostało ewakuowane tuż po inwazji Iraku na Kuwejt, po ostrzelaniu przez iracką artylerię. Po rozpoczęciu operacji Pustynna Tarcza ewakuowano także garnizon, z uwagi na brak jakichkolwiek korzyści militarnych z utrzymywania go w mieście, tuż przy granicy z Kuwejtem oraz możliwość prowadzenia ostrzału artyleryjskiego przez Irakijczyków z okupowanego terytorium Kuwejtu. Celem ataku było, z punktu widzenia irackiego dowództwa, pokazanie skuteczności irackich wojsk w czasie walk lądowych, a także wciągnięcie wojsk koalicji w uciążliwe walki miejskie w czasie prób odbijania miasta. Poniesione przez wojska koalicji ewentualne straty, między innymi na skutek zniwelowania ich przewagi w uzbrojeniu w walkach na bliskim dystansie, miały umocnić morale wojsk irackich, pokazać domniemaną słabość koalicji i zniechęcić opinię publiczną ich państw, według irackiego kierownictwa niechętną do walki lądowej „twarzą w twarz” do dalszego udziału w operacji wojskowej, tym samym wywierając nacisk na rządy państw koalicji. Warto wspomnieć, że obraz wojny lądowej jaki stworzyli iraccy przywódcy oparty był w znacznej mierze na doświadczeniach z pierwszych – i ostatnich lat wojny iracko – irańskiej, gdzie podejmowane z zaskoczenia działania ofensywne irackich wojsk przynosiły większe lub mniejsze sukcesy.

     Plan irackiej operacji zakładał uderzenie dwóch korpusów zmechanizowanych, składających się z dywizji zmechanizowanej 1 dywizji pancernej każdy, przy czym główne uderzenie wykonywał III. Korpus w składzie 5. Dzmech i 3. DPanc, a uderzenie pomocnicze miało zostać przeprowadzone przez IV. Korpus, składający się z 1. DZmech i 6. DPanc. W założeniu obydwie dywizje pancerne miały wykonać pozorowane ataki na słabo bronione lub niebronione tereny dla odciągnięcia uwagi sił powietrznych koalicji. Dywizje zmechanizowane stanowiły natomiast główną siłę uderzeniową obydwu zgrupowań. Zadaniem 5. DZmech było pokonanie oporu jednostek znajdujących się w strefie przygranicznej, zajęcie Al-Khafji, umocnienie się w mieście i oczekiwanie na przyjście posiłków przy jednoczesnym odpieraniu kontrataków wojsk koalicji. 1. DZmech miała natomiast uderzyć dwoma brygadami na odległość 20 km w głąb terytorium Arabii Saudyjskiej, po czym przemieścić się na wschód i wrócić za granicę Kuwejtu, w sektor III. Korpusu. Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że wytypowane do działań jednostki były jednymi z najlepiej wyszkolonych i wyposażonych w armii irackiej – na ich wyposażeniu znajdowały się m.in. zmodernizowane czołgi T-55 i T-62, a także niewielka liczba czołgów T-72 w 3. DPanc. – jedynej jednostce irackiej armii wyposażonej w ten typ czołgu, pododdziały 3 DPanc. wyposażone w T-72 nie wzięły jednak większego udziału w działaniach lądowych. Warto zauważyć też, jak dużą wagę iraccy przywódcy przywiązywali do odwrócenia uwagi sił powietrznych koalicji, jednocześnie szczerze wierząc w skuteczność własnych sił lądowych, szczególnie podczas walk miejskich. Wydaje się, że takie postawienie stanu rzeczy wiąże nie tylko ze świadomością miażdżącej przewagi sił koalicji w powietrzu, występującą już przed inwazją na Kuwejt, a umocnioną obserwacją przebiegu pierwszych dni wojny, ale także doświadczeniami z wojny iracko–irańskiej, podczas której znacznie słabsze od sił sprzymierzonych ówczesne irańskie siły powietrzne były w stanie, w sprzyjających warunkach, przeprowadzać uderzenia na wojska irackie nawet w ostatnich latach wojny, pomimo wyczerpania i bardzo ograniczonego dostępu do części zamiennych, braku możliwości zakupu nowych statków powietrznych oraz ciągłego wzmacniania irackich wojsk lądowych i obrony przeciwlotniczej. Dążenie do przeprowadzenia pozorowanego ataku mającego zwrócić uwagę sił powietrznych koalicji siłami aż dwóch dywizji pancernych świadczy także o akceptacji dla strat, jaką wykazywali iraccy dowódcy. Z uwagi na panowanie w powietrzu wojsk koalicji, nie zakładano prowadzenia wsparcia powietrznego dla nacierających wojsk.

W obronie Marines istotne znaczenie miały przeciwpancerne LAV-AT z ppk TOW. Na zdjęciu żołnierze saudyjskiej gwardii narodowej przy takim niszczycielu czołgów, fot. cpl. D. Haynes/US DoD.

     Jak już wspominano, koalicja antyiracka nie miała rozmieszczonych sił w Al-Khafji. W mieście znajdował się jednak zespół obserwatorów artyleryjskich, który miał odegrać w walkach znaczną rolę. Ponadto, w okolicach miasta rozlokowanych było 8 punktów obserwacyjnych, obsadzonych przez żołnierzy USMC w sile do kompanii, wyposażonych w transportery opancerzone LAV-25 oraz LAV-AT, grupy rozpoznawcze USMC i US Navy SEAL.

     Ostateczna decyzja o rozpoczęciu działań została podjęta 27 stycznia 1991 roku. W opracowywaniu planów natarcia brał udział Saddam Husajn. Iracki przywódca spotkał się również w Basrze z dowódcami związków taktycznych biorących udział w operacji, aby uzgodnić ostateczne szczegóły. Rozmieszczenie elementów III. i IV. Korpusów odbyło się bez większych przeszkód. Co prawda, pojedyncze ruchy wojsk były wykrywane przez system J-STARS oraz bezpilotowe środki latające USMC, jednak z wielu powodów nie podjęto przeciwdziałania. Przede wszystkim w czasie operacji Pustynna Burza dostępne były jedynie 2 samoloty J-STARS, a ich uwaga skupiona była na śledzeniu wyrzutni pocisków balistycznych Scud, a także oddziałów Gwardii Republikańskiej, które uważano za największe zagrożenie. Ponadto, używane wówczas systemy łączności i wymiany danych, oraz rozwiązania organizacyjne w tym zakresie nie były na tyle doskonałe, aby w odpowiednim czasie zestawić informacje, które pozwoliłyby rozpoznać irackie zamiary przed rozpoczęciem działań. Wreszcie, irackie wojska, w szczególności elementy III. Korpusu podjęły działania z zakresu maskowania – irackie kolumny przemieszczały się w miarę możliwości przez tereny zurbanizowane lub dające możliwości maskowania, jak las Al-Wafra.

     Początek operacji wyznaczono na 29 stycznia na godzinę 20:00. Wtedy też granicę przekroczyły elementy IV. Korpusu, którego działania miały dość kuriozalny przebieg. Elementy 6. DZmech wkroczyły na niezamieszkane terytorium Arabii Saudyjskiej (1. DPanc działała na kierunku pomocniczym w stosunku do 6. DZmech), posunęły się do 20 km w głąb terytorium Arabii Saudyjskiej, po czym następnego dnia powróciły na teren okupowanego Kuwejtu, nie osiągając kontaktu bojowego z siłami przeciwnika. Co ciekawe, irackie dowództwo uważało sam fakt penetracji terytorium przeciwnika za sukces. Podkreślano m.in. uzyskanie efektu zaskoczenia. Działania na kierunku głównym – III. Korpusu miały jednak zgoła odmienny przebieg, chociaż i tutaj udało się uzyskać taktyczny efekt zaskoczenia.

Al-Khafji było miasteczkiem położonym bardzo blisko granicy z Kuwejtem, jednocześnie stało się obiektem irackiej operacji wojsk lądowych. Mapa - Ministerstwo Obrony Wielkiej Brytanii, modyfikcja Stephen Hill. 

     6. BPanc ze składu 3. DPanc, mającej w założeniu odciągnąć uwagę sił powietrznych Koalicji, przekroczyła granicę kuwejcko–saudyjską o 20:00 i od razu spotkała się ze zdecydowanym przeciwdziałaniem. Naprzeciw nacierającej kolumny 6. BPanc w okolicy wsi al-Zabr znajdował się punkt obserwacyjny OP-4 – jeden z najsilniej obsadzonych punktów obserwacyjnych w rejonie Al-Khafji. Jego załogę stanowiła kompania D z 3. batalionu lekkiej piechoty, przyporządkowana do 1. batalionu piechoty lekkiej (Task Force Sheperd), wyposażona w 12 transporterów rozpoznawczych LAV-25, dodatkowo wzmocniona siedmioma niszczycielami czołgów LAV-AT wyposażonymi w ppk TOW-2 oraz systemy celownicze z kamerami termowizyjnymi. Optoeletroniczne systemy obserwacyjne wozów bojowych miały odegrać znaczną rolę w nadchodzącej walce.

     Transportery LAV po zauważeniu przeciwnika za pomocą urządzeń do obserwacji nocnej otworzyły ogień z działek kalibru 25 mm i ppk TOW-2 do nacierających irackich czołgów i pojazdów opancerzonych. Irakijczycy zostali zatrzymani i odpowiedzieli silnym, ale bardzo niecelnym i chaotycznym ogniem. Marines wezwali wsparcie lotnicze, ale łączność była przez pewien czas skutecznie zakłócana przez Irakijczyków. Ostatecznie udało się wezwać wsparcie lotnicze – nad polem walki pojawiły się najpierw dwa samoloty F/A-18 USMC, a potem A-10 Thunderbolt II USAF. Podjęto decyzję o wycofaniu kompanii D na przygotowaną pozycje obronną, jak było to planowane wcześniej, przy czym pierwotne plany mówiły o zajęciu tej pozycji jeszcze przed otwarciem ognia. W powstałym zamieszaniu jeden z niszczycieli czołgów LAV-AT zniszczył za pomocą ppk TOW-2 inny pojazd LAV-AT. Nie była to niestety jedyna strata kompanii D batalionu od ognia własnego – jeden z transporterów LAV-25 został zniszczony pociskiem AGM-65D Maverick wystrzelonym przez samolot A-10. Kompania D wycofała się i zastąpiona została przez kompanię A z 1. batalionu, której przekazała sześć pozostałych LAV-AT. Do bezpośredniego wsparcia wojsk włączyły się kolejne samoloty, m.in. 2 F-15E, 2 F-16L i 3 AC-130H. Ataki irackich wojsk zostały ostatecznie zatrzymane w nocy z 29 na 30 stycznia ogniem transporterów LAV-AT, LAV-25 i lotnictwa, które odegrało szczególnie istotną rolę, nie dopuszczając do okrążenia relatywnie nielicznych pododdziałów Marines. W z 29 na 30 stycznia miały także miejsce ataki elementów 3. DPanc (prawdopodobnie 6. BPanc) na punkty OP-2 i OP-6, który został jednak odparty przez Marines ogniem broni pokładowej transporterów LAV-25 oraz ppk TOW, a nacierające wojska zostały skutecznie porażone przez wezwane na pole walki samoloty F/A-18, A-10, F-16L i AV-8. Ostatecznie ataki na OP-2 i OP-6 zostały powstrzymane do godziny 3:00 w nocy i nie zostały ponowione. 6. BPanc ponowiła atak około 7:00 rano, jednakże został on odparty przez kompanię A przy wsparciu samolotów F/A-18 i A-10. Był to ostatni atak 6. BPanc, jednakże po wycofaniu na terytorium Kuwejtu elementy brygady dalej były atakowane przez lotnictwo. Na polu walki zostały 22 irackie czołgi i transportery opancerzone, a jeszcze więcej zostało zniszczonych przez lotnictwo w czasie izolacji pola walki. Straty Marines wyniosły 11 zabitych (więcej niż połowa od ognia własnego) i 2 transportery LAV zniszczone ogniem własnym. Jednakże, pomimo strat od ognia własnego rolę lotnictwa w potyczce w obszarze OP-4 należy ocenić jednoznacznie i pozytywnie – przyczyniło się ono w sposób decydujący do powodzenia obrony pododdziałów USMC, zadając 6. BPanc straty pozbawiające ją zdolności bojowej, wyłączając z walki większość pojazdów bojowych brygady, izolując pole walki i tym samym nie dopuszczając do okrążenia dobrze dowodzonych i wyposażonych, ale nielicznych i nie dysponujących czołgami sił amerykańskich. Niemniej jednak w pewnym sensie zadanie postawione 3. DPanc, choć okupione ogromnymi stratami, zostało wykonane – uwaga sił powietrznych koalicji skupiła się na rażeniu 6. BPanc, co pozwoliło elementom 5. DZmech dotrzeć do Khafji.

Przewaga Koalicji w powietrzu pozwoliła na powstrzymanie irackich wojsk przy użyciu stosunkowo skromnych pododdziałów lądowych, na zdjęciu F-16 i A-10, fot. Tech. Sgt. John K. McDowell/US DoD.

     Elementy 5. DZmech przekroczyły granicę Arabii Saudyjskiej nieco po godzinie 20:00. Nacierające czołgi i transportery opancerzone zmusiły do wycofania się załogę OP-8, składającą się z wydzielonego pododdziału rozpoznawczego, pododdziału SEAL oraz pododdziału naprowadzania lotnictwa. Na szczęście wycofanie odbyło się bez strat. Wycofały się również, bez wchodzenia w kontakt ogniowy z nacierającymi wojskami irackimi, po irackim ostrzale artyleryjskim 3 bataliony saudyjskiej Gwardii Narodowej, które osłaniały granicę kuwejcko-saudyjską. Pozwoliło to irackim 15. BZmech i 20. BZmech ze składu 5. DZmech w dwóch kolumnach, osłanianych przez 26. BPanc dotrzeć bez większych przeszkód do miasta i zająć je. Jednostki irackie w ciągu nocy umocniły się w mieście. Siły powietrzne koalicji zaatakowały i w większości zniszczyły niewielką iracką morską grupę desantową wykrytą wcześniej przez US Navy i Royal Navy, zmuszając ją do odwrotu zanim dotarła do miasta, przez co siły 15. BZmech i 20. BZmech znajdujące się w mieście nie otrzymały oczekiwanego wsparcia.

     Iracki atak, pomimo praktycznego zniszczenia 6. BPanc zakończył się w pewnym stopniu sukcesem taktycznym, o dużym znaczeniu propagandowym. Amerykańscy wojskowi zdawali sobie sprawę z małego znaczenia potyczki, jednakże Saudyjczycy byli bardzo zdenerwowani zaistniałą sytuacją, do tego stopnia, że król Arabii Saudyjskiej Fahd bin Abdul Aziz wieczorem 30 stycznia zwrócił się do dowodzącego wojskami amerykańskimi gen. Schwarzkopfa z zapytaniem, czy ten nie mógłby zniszczyć miasta, zhańbionego iracką inwazją, z pomocą sił powietrznych oraz z utrzymanym w ostrym tonie żądaniem wyjaśnienia powodów wycofania saudyjskiego garnizonu z miasta na początku wojny. Dlatego też siły koalicji podjęły działania, mające na celu wyzwolenie miasta.

Największą stratą jednorazową Koalicji było zestrzelenie samolotu AC-130 Spirit 03, na zdjęciu samolot tego typu, fot. SSgt. Robinson/US DoD.

     Po przeprowadzeniu rozpoznania z użyciem bsl, lotnictwo sprzymierzonych przystąpiło do atakowania pozycji 15. BZmech i 20. BZmech. Jednocześnie 2. Brygada Zmotoryzowana Gwardii Narodowej Arabii Saudyjskiej, wyposażona w samochody pancerne Cadillac Cage V-150 w wersji transporterów piechoty, wozów rozpoznawczych, wozów wsparcia z armatami 90 mm, niszczycieli czołgów z ppk TOW oraz moździerzy samobieżnych wraz z wydzielonymi pododdziałami pancernymi ze składu katarskiej brygady zmechanizowanej wyposażonymi w czołgi AMX-30 rozpoczęła przygotowania do okrążenia i szturmu na miasto. Jeszcze przed natarciem, w potyczce z katarskimi czołgami zniszczone zostały 3 irackie T-55, a jeden czołg tego typu został zdobyty. Irackie dokumenty mówią z kolei o odparciu ataku batalionu koalicji przez jedną z kompanii czołgów 20. BZmech. Tymczasem siły okrążające miasto były stopniowo wzmacniane oddziałami 8. Brygady Piechoty armii saudyjskiej. Połączone siły arabskie były wspierane przez artylerię i pododdziały przeciwpancerne USMC, a odizolowane irackie pozycje bombardowane przez coraz liczniejsze lotnictwo, w tym śmigłowce AH-1 prowadzące efektywny ogień ppk TOW. 30 stycznia USAF i USMC wykonały 260 lotów na wsparcie wojsk walczących pod Al-Khafji. Pierwsze arabskie natarcie 7. batalionu 2. BZmot Gwardii Narodowej wzmocnionej przez katarskie czołgi zostało odparte, pomimo połączenia się z pododdziałem obserwatorów USMC którzy przez dwa dni kierowali ogniem lotnictwa i artylerii na pozycje nieświadomych ich obecności Irakijczyków. Saudyjskie siły wycofały się w nocy w celu wzmocnienia i przegrupowania. Do 7. batalionu dołączyły 6. i 8. bzmot, utworzono także grupę uderzeniową składającą się z 5. bzmot i batalionu pancernego ze składu 8. BP, wyposażonego w czołgi M60, która została rozlokowana na północ od Al-Khafji. Przez cały dzień wojska irackie bombardowało lotnictwo. Wieczorem system J-STARS wykrył kolumnę 70 czołgów i wozów opancerzonych, najwyraźniej dążących do wsparcia irackich wojsk w Al-Khafji, które znalazły się w trudnym położeniu. Kolumna ta została jednak wielokrotnie, skutecznie bombardowana przez lotnictwo (w tym bombowce strategiczne B-52), po czym została odparta przez saudyjską grupę uderzeniową blokującą miasto od północy, przy czym irackie wojska były zdemoralizowane, co pozwoliło Saudyjczykom wziąć dużą liczbę jeńców. Niestety, wskutek braku doświadczenia we współdziałaniu saudyjskich wojsk i oddziałów Gwardii Narodowej podjęto po odparciu irackiego ataku decyzję o wycofaniu z zajętych pozycji na północ od miasta, przez co siły irackie nie zostały całkowicie okrążone nad ranem 31 stycznia.

Podstawowym uzbrojeniem batalionów saudyjskiej Gwardii Narodowej były lekkie transportery V-150 Commando w kilku wersjach, fot. US DoD.

      Około godziny 2:00 31 stycznia rozpoczęło się natarcie większości sił 2. BZmot saudyjskiej Gwardii Narodowej. Skutecznie wspierane przez artylerię USMC oraz przez lotnictwo, które odbyło tego dnia 360 lotów, wojska saudyjskie po zaciętych walkach odzyskały większą część miasta. Iracki 2 bzmech 15. BZmech został praktycznie zniszczony przez lotnictwo, co pozwoliło wojskom lądowym koalicji przełamać iracką obronę. Do popołudnia 31 stycznia nacierające 7. i 8. bzmot zdołały się połączyć i oczyścić większą część miasta z sił irackich. Wieczorem 7. bzmot został wycofany w celu uzupełnienia zaopatrzenia, a 8. bzmot pozostał w mieście. 31 stycznia zasadnicza część bitwy pod Al-Khafji zakończyła się, ale koalicja poniosła jedną z najboleśniejszych strat. Po zniszczeniu wyrzutni rakiet taktycznych Łuna-M samolot AC-130 Spirit 03 został zestrzelony z pomocą PPZR Igła-1. Pojedynczym jednostkom irackim udało wycofać się w nocy z Al-Khafji. Następnego dnia siły saudyjskie – 7. i 8. bzmot – całkowicie oczyściły miasto z niedobitków irackich, które nie zdążyły się wycofać, przy czym intensywność walk była zdecydowanie mniejsza, niż poprzedniego dnia – nieliczni Irakijczycy nie dysponowali już ciężkim sprzętem i zwykle poddawali się do niewoli.

      Bitwa pod Al-Khafji zakończyła się zdecydowanym zwycięstwem sił koalicji. Po czterech dniach atakujący zostali całkowicie wyparci z miasta, ponosząc przy tym ogromne straty. Irackie: 6. Brygada Pancerna 3. DPanc oraz 5. DZmech utraciły zdolność do działań bojowych. Irackie wojska poniosły duże straty w ludziach i sprzęcie. Według różnych źródeł, wojska irackie straciły w walkach od 780 do ponad 900 żołnierzy zabitych, rannych i zaginionych, z czego większość stanowią jeńcy wojenni, od 81 do ponad 110 czołgów i pojazdów opancerzonych, oraz co najmniej kilkadziesiąt innych pojazdów i jednostek artylerii, przy czym liczby te mogą nie w pełni obejmować strat spowodowanych przez lotnictwo koalicji, zwłaszcza w działaniach izolacji pola walki przeciwko wojskom znajdującym się na okupowanym terytorium Kuwejtu. Siły amerykańskie straciły 25 zabitych (11 Marines w czasie walk na OP-4 oraz załogę AC-130H), trzech rannych i dwóch zaginionych, którzy trafili do irackiej niewoli, transporter LAV-25 i transporter LAV-AT zniszczone od ognia własnego oraz samolot wsparcia wojsk AC-130H. Połączone wojska arabskie straciły 18 zabitych, 50 rannych, 2 uszkodzone czołgi AMX-30 oraz 7 zniszczonych lub poważnie uszkodzonych transporterów V-150, kilka kolejnych zostało lżej uszkodzonych, ale nie zostały wyłączone z działań bojowych. Arabskie straty były spowodowane głównie ogniem granatników przeciwpancernych w czasie walk na bliskich odległościach w terenie zurbanizowanym, a także ogniem armat czołgowych irackich T-55 i T-62.

Wsparcia ogniowego Saudyjczykom udzieliły katarskie czołgi AMX-30, na zdjęciu francuskie wozy 6. Dywizji (AMX-30B2) z okresu Pustynnej Burzy, fot. US DoD.

     Walki pod Al-Khafji były źródłem wielu cennych doświadczeń zarówno dla wojsk koalicji, jak i dla sił irackich. Lotnictwo sprzymierzonych w bardzo skuteczny sposób licznymi i zdecydowanymi uderzeniami w dzień i w nocy wspierało nieliczne siły lądowe, dzięki czemu dwóm kompaniom Marines, pozbawionym czołgów, ale uzbrojonym w broń przeciwpancerną i dysponującym środkami obserwacji nocnej, w tym kamerami termowizyjnymi na niszczycielach czołgów, udało się odeprzeć atak irackiej brygady pancernej na OP-4, ponosząc przy tym niewielkie straty własne, głównie od ognia własnego. Bardzo ważną rolę odegrał także system J-STARS, który po rozpoczęciu bitwy przekazywał informacje o ruchach irackich wojsk, dzięki czemu mogły one zostać obezwładnione uderzeniami lotnictwa, zanim w ogóle dotarły do obszaru działań lądowych. Również w czasie walk w mieście lotnictwo, w tym śmigłowce bojowe, odgrywały istotną rolę, zadając wojskom irackim straty, które przyczyniły się walnie do rozbicia wojsk irackich w mieście przez wojska lądowe koalicji. Niestety, nie obyło się bez strat od ognia własnego, ale należy mieć na uwadze, że bez wsparcia lotniczego straty własnych wojsk lądowych byłyby nieporównywalnie większe – jest wielce prawdopodobne, że pododdziały Marines broniące wysuniętych punktów obserwacyjnych zostałyby okrążone i zniszczone przez przeważające liczebnie siły irackie, a wojska lądowe państw arabskich musiałyby zmagać się ze z wielokrotnie liczniejszym i lepiej przygotowanym do obrony przeciwnikiem. Doświadczenia z Al-Khafji posłużyły do doskonalenia procedur przekazywania informacji między walczącymi wojskami na lądzie oraz informacji o ruchach wojsk pochodzących ze środków rozpoznania. Walki pod Al-Khafji były również chrztem bojowym dla wojsk lądowych państw arabskich, w którym odniosły one zwycięstwo, które z pewnością jednak nie byłoby tak łatwe, jeżeli w ogóle możliwe, bez wsparcia lotniczego zapewnianego przez USAF, USMC a także samoloty US Navy. Wykazano jednak pewne błędy we współdziałaniu sił saudyjskiej armii i Gwardii Narodowej. Wojska irackie, biorące udział w bitwie pod Al-Khafji osiągnęły bardzo krótkotrwałe taktyczne zaskoczenie, jednak po kilku dniach zostały całkowicie rozbite i poniosły znaczne straty, a krótkotrwałe zajęcie niebronionego miasta nie miało większego znaczenia wojskowego. Udało im się jednak wywołać krótkotrwały zgrzyt w koalicji. Co ciekawe, iraccy dowódcy (w tym dowódca 5. DZmech, dowódca IV. Korpusu, a także sam Saddam Husajn) fakt, że udało im się przedostać do Al-Khafji i wziąć udział w walkach lądowych, zadając straty wojskom koalicji, niezależnie od poniesionych strat własnych, uważali za moralne zwycięstwo. Takie podejście daje wiele do myślenia na temat reguł, jakimi kierowali się w swoim postępowaniu iraccy przywódcy.

Jakub Palowski






Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Jak-23 - służba w lotnictwie polskim

Jak-23 - służba w lotnictwie polskim

Wkrótce po dostarczeniu 3 Jaków-17 i pierwszych Jaków-17W do Polski, rozpoczęły się przygotowania do wprowadzenia do służby kolejnych myśliwców Jak...

więcej polecanych artykułów