Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2014-02-22 20:36:40

Ratnik – technologie żołnierza przyszłości okiem rosyjskiego przemysłu

     Jeszcze niedawno rosyjskie Ministerstwo Obrony planowało zakończyć w 2013 roku testy własnego indywidualnego systemu walki (ISW) Ratnik, który miałby stać się w nadchodzących latach standardowym wyposażeniem pododdziałów piechoty, rozpoznawczych i specjalnych sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Faktycznie jednak próby państwowe elementów systemu Ratnik, które rozpoczęły się w październiku ubiegłego roku mają zakończyć się w pierwszej połowie 2014 roku.

 Koncepcja Wojownika a rosyjski resort obrony

  W założeniach, testowany obecnie indywidualny system walki Ratnik ma skokowo zwiększać możliwości bojowe żołnierzy, a jednocześnie poprawić ich bezpieczeństwo na polu walki. W skład wyposażenia Ratnika, oprócz kilku typów broni strzeleckiej, wchodzić będą systemy optoelektroniczne, nawigacyjne, łączności i transferu danych, zasilające oraz umundurowanie i osłony balistyczne, m.in. kamizelka modułowa 6B43, celowniki dzienno-nocne 1PM-139 i 1PM-140, celownik kolimatorowy Kreczet, wielofunkcyjny przyrząd obserwacyjno-celowniczy Szachi, terminal systemu dowodzenia Strieliec. Zestaw ma być modułowy, co z jednej strony ma stworzyć możliwość jego dowolnej konfiguracji, a z drugiej - dać asumpt do przyjęcia systemu w wersji podstawowej, a następnie jego doskonalenia w miarę uzyskiwania doświadczeń.

  Założenia Ratnika opracowano w pierwszych latach XXI wieku a w drugiej połowie poprzedniej dekady rozpoczęto prace nad komponentami systemu, z uwzględnieniem wniosków z prób poprzedniego projektu ISW - Barmica-M. Bazowano m.in. na doświadczeniach z obu wojen czeczeńskich, a później również konfliktu rosyjsko-gruzińskiego, a same wymagania sformułowano w porozumieniu z żołnierzami służby czynnej, w tym z wojsk specjalnych. W projekcie bierze udział kilkadziesiąt rosyjskich przedsiębiorstw, w tym Centralny Naukowo-Badawczy Instytut Mechaniki Precyzynej (CNIIToczMasz) i zakłady Kałasznikowa, zajmujące się bronią, koncern Roselektronika i NPO Spectechniki i Łączności opracowujące urządzenia termowizyjne, komputerowe i łączności, czy NPO Specmateriałów zajmujący się umundurowaniem i ochroną balistyczną. Na obecnym etapie rozwoju prace koncentrują się na zmniejszeniu wagi elementów ISW oraz ceny jednostkowej wyposażenia. W tym roku zarezerwowano środki na zakup kilku tysięcy kompletów, a pierwsze seryjne modele trafić mają do jednostek Zachodniego Okręgu Wojskowego.

 ISW Ratnik ma dać rosyjskim żołnierzom komfort i skuteczność prowadzenia działań w różnych warunkach o każdej porze doby. Na zdjęciu na pierwszym planie operator trzyma kbk AK-107, za nim karabin wyborowy ORSIS-5000 - fot. Ministerstwo Obrony Rosji.

  Od października 2013 roku Ratnik przechodzi testy, które obejmują, według wojskowych, pełen zakres funkcjonalności, w tym strzelania w dzień, w nocy oraz próby podsystemu dowodzenia. Rosyjskie Ministerstwo Obrony planuje zakup co najmniej 50 tysięcy zestawów sprzętu dla wszystkich rodzajów sił zbrojnych, a łączne potrzeby są co najmniej dwu- lub trzykrotnie większe. Szczególne znaczenie mają badania elektroniki systemu, w tym układów celowniczych, łączności i przesyłania danych. Problemem dla przedstawicieli armii jest to, że w obecnej postaci nie wszystkie elementy ISW pochodzą z własnych zakładów i muszą być nabywane za granicą, co zwiększa cenę całości. Dotyczy to przede wszystkim układów celowniczych. Przykładowo, według podawanych przez źródła związane z przemysłem informacji, system termowizyjny dla Ratnika będzie kosztować około miliona rubli (około 110 tys. PLN) jeśli w celowniku zostanie użyta francuska matryca mikrobolometryczna firmy Ulisse, ale przy zastosowaniu rosyjskich matryc cena spadnie, choć oceny o dziesięciokrotnej redukcji kosztów wydają się przesadzone. W związku z tym rozwój Ratnika poszedł – częściowo w sposób wymuszony – dwoma drogami. W 2014 roku rozpocząć się mają prace nad ulepszoną rosyjsko-francuską wersją ISW nazywaną obecnie Ratnik Plus, Natomiast Ratnik w wersji podstawowej ma posiadać importowane elementy, których rosyjskie odpowiedniki nie spełniają jeszcze wymagań.

  Warto dodać, że Ratnik Plus jest ofertą przemysłu i jego rozwój nie jest efektem porozumień rządowych. Doskonalszy ISW może być ofertą dla sił specjalnych, które mają większe wymagania, a indywidualne wyposażenie żołnierza dla operatorów pododdziałów rozpoznawczo-dywersyjnych jest kupowane w znacznie mniejszych ilościach. 

  Komentatorzy wskazują jednak, że czas "bezmyślnych licencji" minął i elementy kluczowego dla wojska systemu nie mogą być nabywane za granicą. Jednocześnie podkreśla się, że obecnie już wszystkie elementy, w tym podzespoły elektroniczne i optoelektroniczne dla Ratnika zostały stworzone przez rosyjskich naukowców, mimo że część z nich przechodzi próby lub znajduje się w fazie prototypowej i nie osiąga zakładanych parametrów. Rosyjskie przedsiębiorstwa nie mogą pozwolić sobie na "wpadki" w rodzaju tej, ktra miała miejsce w 2012 roku, kiedy premier FR oglądając karabinek koncernu Kałasznikow odkrył, że jego elementy pochodzą z Izraela. Przedstawiciele firmy natychmiast zropistowali, że są w stanie wyprodukować takie same elementy w kraju. "Miejmy nadzieje, że jesteście" miał powiedzieć premier.

  Ibecny rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu i jego zastępca do spraw modernizacji technicznej Jurij Borysow są zwolennikami inwestowania we własny potencjał przemysłowy (co widać choćby po częstych wizytach w zakładach zbrojeniowych w całej Rosji, poza tym Borysow jest z wykształcenia inżynierem elekronikiem). Poprzedni szef resortu chciał np. wykazać niezdolność do stworzenia przez rosyjski przemysł systemów bezzałogowych i funkcjonujących systemów robotów bojowych, związaną z „zacofaniem technologicznym” i „brakiem wykwalifikowanych specjalistów” w rosyjskich zakładach zbrojeniowych. Ponadto stwierdził, że rosyjski kompleks wojskowo-przemysłowy ma bardzo słabo rozwinięty podsystem produkcji bazowych układów scalonych potrzebnych do stworzenia niewielkich, niezawodnych i funkcjonalnych systemów elektronicznych. Skutkowało to tym, że po pierwsze w ostatnich latach rosyjskie ministerstwo obrony konsekwentnie odrzucało prototypy nowych platform bezzałogowych (BSP) klasy mikro i mini, koncentrując się na zakupie rozwiązań izraelskich - mimo, że w Rosji w ostatnich latach powstało kilkadziesiąt prototypów małych BSP i do zeszłego roku żaden z nich nie znalazł uznania w oczach wojska. Po drugie wojsko "nie było od początku zadowolone" z Ratnika i próbowało kupić licencję na francuski system FÉLIN, za którego termowizor francuski resort obrony płaci około 240 tys. PLN (2,2 mln rubli).

            Roselektronika - koncern, który ma w ofercie moduły elektroniczne, ale i kamery termowizyjne, czy radiostacje - fot. Roselektronika.  

  Te wypowiedzi były pokłosiem „konfliktu” jaki miał miejsce w latach 2009-2012 pomiędzy rosyjskim Ministerstwem Obrony, na którego czele stał Anatolij Serdiukow, a podmiotami przemysłu zbrojeniowego Rosji. W szczególności wojskowi, popierani przez ówczesnego szefa resortu obrony, mocno kwestionowali nowoczesność i jakość nowego rosyjskiego uzbrojenia, propagując tezę, że jego możliwości bojowe są gorsze od analogicznego sprzętu NATO, a krajowy przemysł obronny nie jest w stanie produkować konkurencyjnych i nowoczesnych wyrobów, a jeśli już to po wyższych cenach, które muszą akceptować wojskowi. Spór miał kilka wątków, jednak - w uproszczeniu - skończył się mniej lub bardziej udanymi próbami adaptacji zachodniego sprzętu, np. samochodów opancerzonych, czy wielozadaniowych okrętów desantowych. W przypadku projektu Ratnik okres ten skutkował negowaniem własnych rozwiązań w zakresie optoelektroniki i brakiem dialogu pomiędzy producentami a wojskiem, które miało "z góry założoną negatywną ocenę". Podawane były przykłady sytuacji, w której przedstawiciele wojska stwierdzali, że rosyjska optoelektronika ma się nijak do francuskiej i dopiero próby spowodowały zmianę stanowiska i podpisywanie stosownych umów na rozwój systemu.

Rosyjski przemysł elektroniczny a oczekiwania wojska

  Wspomniane wypowiedzi byłego szefa rosyjskiego resortu obrony wzbudziły zrozumiałe poruszenie wśród zainteresowanych. Ciekawie w tym kontekście brzmią ostatnie wypowiedzi Andrieja Zwieriewa, dyrektora generalnego Roselektroniki, która zajmuje się m.in. opracowaniem celowników termowizyjnych dla Ratnika. W jego ocenie problem drogich i nie spełniających wymagań wojska elementów elektronicznych np. planowanych dla Ratnika jest złożony. Kwestię podzespołów elektronicznych należy rozpatrywać w kontekście ich klasyfikacji – w postaci aparatury elektroniki, czyli układów scalonych i mikrofalowej bazy elementowej z wykorzystaniem azotku galu (GaN) i arsenku galu (GaAs). Aparatura elektroniczna oparta jest na układach scalonych bazujących na technologii krzemowej. Podzespoły są tworzone na bazie krzemu lub węglika krzemowego, a następnie używane do wytwarzania różnych modułów nadawczo-odbiorczych, które odbierają i wzmacniają sygnały mikrofalowe.

Rosyjski przemysł produkuje doskonałą broń automatyczną, jednak wszystkie zaawansowane armie na świecie szybko zwiększają zdolności do walki w nocy i w ograniczonej widoczności, dające przewagę również w wojnach asymetrycznych, przewaga wynikająca z posiadania doskonalszej broni ręcznej już nie wystarcza. Armia amerykańska dysponuje ponad 500 tysiącami indywidualnych urządzeń termowizyjnych, z tego ponad 300 tysięcy to celowniki. Ilość tych urządzeń w rosyjskiej armii sięga obecnie kilkuset sztuk - fot. BAE Systems.

  W technologii mikrofalowej, według Zwieriewa, Rosjanie są w czołówce światowej i nie trzeba „nikogo doganiać”. Zdaniem szefa Roselektroniki należy podjąć wysiłek, aby cały łańcuch produkcji elementów krzemowych znajdował się na własnym terytorium. Do 2014 roku Rosja zamierza uniezależnić się w tym zakresie od importu, np. głównie z Ukrainy. Związane jest to z tym, że produkcją elementów mikrofalowych dla wojska zajmuje się niewiele podmiotów na świecie, które są kontrolowane przez państwo, a to wyklucza istnienie normalnego rynku i eksportu.

   W ocenie Zwieriewa Rosja jest natomiast opóźniona w zakresie produkcji układów scalonych i matryc, np. CMOS (Complementary Metal Oxide Semiconductor). Przykładowo, Instytut Naukowo-Badawczy i Produkcyjno-Technologiczny (NIPTI) Mikron opanował technologię produkcji podzespołów o wymiarach 90 nanometrów, jednak już od 2012 roku tajwańskie zakłady Taiwan Semiconductor Manufacturing Company (TSMC) oferują chipy o wymiarach 22 nanometrów (w tym samym czasie w Rosji wdrażana jest technologia 110-130 nanometrów). Dla potrzeb obronności – zdaniem szefa Roselektroniki – układy scalone o wymiarach 130-180 nanometrów będą wystarczające w wielu systemach przez kolejne 10-20 lat, m.in. w pojazdach bojowych, samolotach, czy na okrętach. W tych przypadkach różnica wagi, sięgająca kilkudziesięciu lub kilkuset gramów, pomiędzy podzespołami rosyjskimi i importowanymi, nie ma większego znaczenia. Inaczej jest w przypadku ISW dla żołnierza, gdzie oprócz możliwości podzespołów liczą się również jego wymiary i waga. Także zużycie energii jest istotne – żołnierz nie może nosić ze sobą ciężkich źródeł zasilania, z tego względu istotne jest, czy podzespoły zużywają 10 W, czy trzykrotnie mniej.

  Zdaniem przedstawiciela rosyjskiego przemysłu, bariery w zakresie produkcji najbardziej zaawansowanych podzespołów elektronicznych istnieją nie tylko w Rosji, ale także w wielu innych krajach. Zniwelowanie tej luki technologicznej jest czasochłonne i kosztowne, a wydatki na inwestycje mogą sięgać miliardów dolarów - dla przykładu każde zmniejszenie o połowę wielkości podzespołów, np. z 90 na 45 nanometrów a potem do 24 nanometrów – zwiększa koszt linii produkcyjnej dwa do trzech razy. Trzeba również uwzględnić popyt i opłacalność produkcji – rentowność zakładu produkującego chipy zaczyna się od 30000 sztuk miesięcznie. Obecnie Mikron produkuje 3500 podzespołów na miesiąc, a spółka OAO Angstrem – 10000 sztuk w tym samym czasie.

Rosyjscy przedstawiciele przemysłu elektronicznego podkreślają, ze zasadniczym warunkiem samodzielności  jest posiadanie własnych możliwości produkcji elektroniki dla wojska - fot. Roselektronika.

 Wskazywana jest alternatywna droga – aby nadążyć za zagraniczną konkurencją trzeba opracowywać swoje chipy (kwestia projektowania zintegrowanych obwodów scalonych), a następnie zamawiać produkcję w Azji Południowo-Wschodniej. Wtedy będzie to opłacalne, a przy tym cała architektura chipu będzie we własnych rękach, innym rozwiązaniem jest zakup udziałów w azjatyckich zakładach produkujących podzespoły elektroniczne o dużej skali integracji. Takie rozwiązanie jest możliwe jedynie w przypadku wyrobów na rynek cywilny – w zakresie projektów wojskowych nie obędzie się bez inwestycji rządowych we własne zdolności. Jak wspomniał Zwieriew, produkcja tych elementów dla potrzeb obronności powinna rządzić się innymi prawami – z mniejszym wpływem klasycznej ekonomii – państwo „powinno po prostu wziąć ten kierunek przemysłu pod swoje skrzydła”, połączyć projekty i podmioty, aby uzyskać efekt synergii, inwestować w kadry, dotować badania i rozwój, przy jednoczesnej racjonalnej ocenie kosztów produkcji. W ocenie szefa rosyjskiego koncernu elektronicznego taka jest praktyka w wielu krajach europejskich, np. we Francji, która inwestuje środki rządowe na utrzymanie i rozwój potencjału produkcji elementów elektroniki dla przemysłu obronnego i kosmicznego.

  Jak zauważył Zwieriew, w 2013 roku w Rosji znajdowało się ponad 300 producentów i importerów zaawansowanych podzespołów elektronicznych, z tego około 250 miało odpowiednie certyfikaty, wystawiane przez odpowiednie podmioty certyfikujące. Z tego względu konsolidacja jest korzystna, bo porządkuje rynek wewnętrzny. Alternatywnym rozwiązaniem jest zakup licencji i produkcja w obecnie funkcjonujących zakładach – w tym przypadku Zwieriew zauważył, że przy poziomie produkcji rzędu kilku czy kilkunastu tysięcy chipów ich koszt będzie jednak bardzo wysoki.

  Według rosyjskich szacunków światowy rynek chłodzonych kamer termowizyjnych wart jest obecnie około 2 mld USD, a urządzeń niechłodzonych (mniejszych i tańszych, o coraz lepszych osiągach) - ponad 20 mld USD. Na zdjęciu polski celownik UCT-1 z Etroniki - fot. Etronika.

  Również potencjał intelektualny rosyjskich specjalistów i naukowców jest wystarczający do rozwijania najbardziej zaawansowanych technologii optoelektronicznych, a zakłady współpracują z wiodącymi firmami i centrami projektowymi w Azji Południowo-Wschodniej. Z kolei wiodącą rolę badawczą w kraju wiodą w tym zakresie Narodowy Uniwersytet Badań Jądrowych (NIJU MIFI) w Moskwie i Państwowy Sanktpetersburski Uniwerstyet Elektrotechniczny (SGEU LETI). Sukcesy zanotowano również w zakresie opracowania i produkcji elektroniki na bazie germanu (Ge) używanej w strzeleckich celownikach termowizyjnych i lornetkach wielofunkcyjnych, w tym zakresie know-how dysponują zakłady German, wchodzące w skład Roselektroniki. Jedynie niechłodzone matryce bolometryczne są importowane, ale w 2015 roku Roselektronika ma osiągnąć zdolność do produkcji tych elementów, w tym dla Ratnika.

  Zdaniem Zwieriewa, jeśli produkcja zaawansowanych technicznie wyrobów elektronicznych znajduje się w Rosji - z punktu widzenia gospodarki jest to korzystne, bo pieniądze pozostają w kraju. Z punktu widzenia nauki tym bardziej - więcej serii, tym bardziej firma może zrobić w przyszłości. Jest to korzystne także dla klienta, ponieważ naprawy nie sprawiają żadnego problemu - producent jest na miejscu, w przypadku niektórych sytuacji kryzysowych partner zagraniczny może się wycofać. Analogia z polskimi problemami nasuwa się sama.

Robert Ciechanowski




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Serbska haubica samochodowa SORA

Serbska haubica samochodowa SORA

W ostatnich latach nastąpił silny rozwój samochodowych dział samobieżnych, które stały się ciekawą alternatywą dla haubic gąsienicowych. Rozwój koł...

więcej polecanych artykułów