Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2012-09-08 21:02:01

Marinedagen Den Helder 2012

     Den Helder jest małym miasteczkiem położonym w północnej Holandii. Można powiedzieć, że to istny koniec świata zwłaszcza jeżeli przyjedzie się tam pociągiem z Amsterdamu, bo na tej linii jest to stacja końcowa. Jedynie w sezonie letnim nieco senną atmosferę miejscowości ożywiają turyści zmierzający na wypoczynkową wyspę Texel, na którą można się dostać promem właśnie z Den Helder. Miasto powstało dzięki morzu, a dokładnie dzięki marynarce wojennej, bo właśnie tutaj na początku XIX wieku ulokowana została baza holenderskiej floty (Willemsoord) posiadająca niezbędną infrastrukturę, czyli zaplecze stoczniowe z dokami. Z czasem wokół bazy rozrastało się miasto, podobnie jak to miało miejsce kilka wieków wcześniej w przypadku Karlskrony. Infrastruktura ta istnieje do dziś, jednak straciła ona swój militarny charakter. Nadal jednak jej związki z flotą są wyraźnie widoczne, jako że zlokalizowane tam zostało prężne Muzeum Marynarki Wojennej (Marinmuseum).

Na Marinedagen holenderska Królewska MW prezentuje prawie cały swój potencjał. Na zdjęciu trzy z czterech okrętów podwodnych typu Walrus, czwarty jest zresztą niedaleko - w hali stoczniowej.

   Natomiast baza floty wraz z niezbędną infrastrukturą została przeniesiona w 1993 roku do nowoczesnych obiektów w Nowym Porcie (Nieuwe Haven) położonym na wschód od Willemsoord. Den Helder nadal żyje dzięki morzu i marynarce wojennej. Na co dzień jest to życie raczej spokojnie, jest jednak w ciągu roku jeden weekend kiedy stary port wojenny zmienia się nie do poznania, stając się żywo bijącym sercem nie tylko miasta, ale i tej części Holandii. A ma to miejsce za sprawą Dni Marynarki Wojennej (Marinedagen). Ta coroczna impreza tym razem miała miejsce w dniach 7-8 lipca i mimo że drugiego dnia aura była wyraźnie niesprzyjająca, nie mogło na niej zabraknąć Dziennika Zbrojnego, czego efektem jest niniejsza relacja i ilustrujące ją zdjęcia.

   Czym są Marinedagen? Jest to przede wszystkim święto holenderskiej floty i jej piechoty morskiej, ale z widocznym udziałem innych rodzajów sił zbrojnych (lotnictwa i wojsk lądowych), agend Ministerstwa Obrony (np. Departamentu Zaopatrzenia Materiałowego - hol. Defensie Materieel Organisatie), czy też innych służb państwowych takich jak straż graniczna, straż pożarna czy pogotowie ratunkowe. Bezapelacyjnie głównym celem jaki przyświeca organizatorom tej imprezy jest zapoznanie jak najszerszych kręgów społeczeństwa z tym, czym dysponuje marynarka i inne rodzaje sił zbrojnych oraz przybliżenie zadań przez nie realizowanych. Temu właśnie celowi służyło udostępnienie do zwiedzania pokładów okrętów, prezentacje uzbrojenia i sprzętu wojskowego, podniebne pokazy śmigłowca Lynx, inscenizacja porwania jednostki handlowej przez piratów, a następnie obicia jej przez komandosów czy też pokaz desantu na zajętym przez nich odcinku wybrzeża i akcja ich pojmania.

Prawdziwym świeżym rodzynkiem dla Holendrów jest pozyskany oficjalnie w lipcu br. pierwszy z patrolowców typu Holland. 

   To właśnie działania antypirackie były tematem przewodnim tegorocznych Marinedagen. Nic w tym dziwnego, bowiem holenderska marynarka bardzo aktywnie angażuje się w zwalczanie współczesnego piractwa. Widocznym tego przykładem była obecność w porcie wojennym statku Pool Express, na którym zaokrętowani byli żołnierze piechoty morskiej, którzy ochraniać mieli go podczas misji pod auspicjami Światowego Programu Żywnościowego – WFP (World Food Programme), czy też zamknięcie dla zwiedzających okrętu desantowego-doku Rotterdam ze względu na jego przygotowywanie się do rejsu na wody Somalii w ramach operacji „Ocean Shield”.

   Tym co na pewno zwracało uwagę było to ile energii organizatorzy poświęcili aby zapewnić jak najwięcej atrakcji dzieciom. Nie było chyba rejonu portu, w którym nie znalazłyby one coś dla siebie. I tak specjalnie dla nich przygotowane zostały stanowiska, w których mogły pomalować twarz w barwy ochronne, ugasić w specjalnym ognioodpornym kombinezonie prawdziwy ogień, przebyć wraz z żołnierzami tor przeszkód czy tez odbyć przejażdżkę dwuczłonowym transporterem gąsienicowym Bv 206 po specjalnie usypanych na ta okazję muldach. To przecież w przyszłości właśnie spośród dzieci wyrosną dorośli ludzie, którzy zasilą szeregi armii Królestwa Niderlandów, decydować będą o jej budżecie, czy też po prostu będą płacić na nią podatki. Zaś zainteresowanie ich sprawami wojska poprzez zabawę na pewno zaprocentuje.

Marinedagen to prawdziwe święto dla miłośników morza, a tych jak wskazują różnorakie sygnały nie brakuje.

   Tym co przyciągnęło do Den Helder piszącego te słowa były oczywiście okręty. Naprawdę było co oglądać, Koninklijke Marine mimo ciągłych cieć w jej budżecie spowodowanych najpierw postzimnowojennym odprężeniem, a obecnie europejskim kryzysem gospodarczym nadal jest jedną z silniejszych i najnowocześniejszych flot na starym kontynencie. Z pewnością największą okrętową gwiazdą był w tym roku nowy patrolowiec oceaniczny Holland, który oficjalnie wszedł do służby 6 lipca 2012 roku, w przeddzień dni marynarki wojennej. Jednostka ta jest prototypem czterookrętowej serii i jako pierwsza otrzymała zintegrowany maszt IM-400 firmy Thales. Podczas Marinedagen prezentowana była wraz z śmigłowcem NH 90 na lądowisku, który również od niedawna wszedł do służby w holenderskiej marynarce. Poza tym patrolowcem można było zobaczyć okręty wszystkich klas służących obecnie we flocie, takie jak fregaty rakietowe, okręty podwodne, okręty desantowe, niszczyciele min czy zaopatrzeniowce. Ponadto można było wejść na pokłady trzech zagranicznych jednostek, tj. niemieckiego niszczyciela min Siegburg, rosyjskiego okrętu desantowego Kaliningrad oraz brytyjskiej fregaty Lancaster. Elementem, który bez wątpienia uatrakcyjniał podziwianie okrętów było udostępnienie pokładów holowników dla zwiedzających w celu odbycia rejsów po porcie.

   Jednak największe wrażenie zrobiło na Waszym korespondencie zaplecze stoczniowe bazy, dokładnie zaś to, co gospodarze pokazali – a pokazali dosłownie wszystko. Te usytuowane nieco na uboczu budynki, podlegające komórce ministerstwa obrony zajmującej się remontami morskiej techniki wojskowej (Marinebedrijf), jeżeli zobaczy się je od środka, robią duże wrażenie. W kompleksie możliwe są remonty oraz naprawy wszelkiego rodzaju uzbrojenia, sprzętu elektronicznego i elementów wyposażenia okrętowego znajdującego się na jednostkach holenderskiej floty. Możliwe w nim jest również prowadzenie remontów dokowych okrętów podwodnych oraz jednostek nawodnych do wielkości fregaty włącznie.

Na holenderskim Dniu MW szczególną uwagę przywiązuje się do dzieci organizując im różne formy rozrywki - dba się w ten sposób o przyszły narybek dla sił zbrojnych, prowadzi lobbing u przyszłego parlamentarzysty lub wzbudza sympatię u tego, co za dziesiąt często lat będzie łożył podatki na flotę.

   Autor miał między innymi możliwość, dzięki wycieczce autokarowej, zobaczyć halę w której dokonuje się przeglądów i remontów uzbrojenia artyleryjskiego i urządzeń obserwacji technicznej (radiolokacyjnych i optronicznych), ujrzeć znajdujący się w trakcie remontu okręt podwodny Walrus z zdemontowanym zespołem dziobowej stacji hydrolokacyjnej czy podziwiać podczas przebudowy znajdującą się w doku VI belgijską fregatę Leopold I, na której montowany jest nowy masz z optoelektronicznym systemem obserwacyjnym Gatekeeper. Mimo, że na znajdującej się w suchym doku jednostce prowadzone były prace remontowe, można było ją nie tylko zobaczyć, ale i zrobić zdjęcia, zaś jej prezentacja była dodatkowo uatrakcyjniona przez pokazy laserowe i efekty dymne. To właśnie sposób, w jaki zaprezentowano znajdujący się w stoczni okręt wywołał uznanie i szczery podziw u zwiedzających.

Bez tajemnic pokazano to co na morzu ale i w halach stoczniowych. Na zdjęciu przechodząca modernizację belgijska fregata Leopold I w świetle efektownych laserów i dymów. Zdjęcia Andrzej Nitka.

   Podsumowując, Marinedagen to jedna z największych (ok. 100 000 zwiedzających) i najlepszych imprez tego typu w Europie. Gospodarzom należy się pełne uznanie za profesjonalizm i jej perfekcyjne przygotowanie, czego przejawem były na przykład realizowane na żywo relacje telewizyjne wyświetlane na telebimach rozlokowanych na terenie całej bazy. Przyszłoroczne obchody Święta Marynarki Wojennej będą zapewne jeszcze większe i ciekawsze z racji przypadającej za rok 525 rocznicy powstania Marynarki Wojennej Holandii.

Andrzej Nitka




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Narew to polska rzeka, Narew to polski system przeciwlotniczy

Narew to polska rzeka, Narew to polski system przeciwlotniczy

System rakietowy obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu Narew należy do tej grupy polskich programów modernizacyjnych, wcale nie tak mało liczne...

więcej polecanych artykułów