Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2014-04-30 13:11:33

Przyśpiesza program bezzałogowców dla polskiej armii

     Za kilka tygodni resort obrony uruchomi duży program pozyskania bezzałogowych statków powietrznych (BSP) przeznaczonych dla polskich Sił Zbrojnych. Skutkować to ma już w najbliższych latach skokowym wzrostem ilości wyposażenia armii w tej kategorii sprzętu. Wzrost potencjału wojska oraz wykorzystanie programu bezzałogowców do rozwijania istniejącego już w naszym kraju potencjału naukowo-produkcyjnego były celami wizyty wiceministra obrony narodowej Czesława Mroczka w Gliwicach oraz bazie lotniczej w Mirosławcu.

    Ministerstwo obrony narodowej, na podstawie przeprowadzonych w zeszłym roku w ramach dialogu technicznego rozmów dokonało analizy dotychczasowych wymagań w stosunku do planowanych do nabycia powietrznych bezzałogowców. Do rozmów zgłosiło się wówczas 51 potencjalnych oferentów, w tym kilkunastu do najbardziej zaawansowanej technicznie klasy MALE (Medium Altitude Long Endurance). Według wiceszefa MON, po kilku miesiącach pracy potwierdzono zasadność zadań ujętych w Planie Modernizacji Technicznej i odpowiednie komórki są już gotowe do uruchomienia procedury pozyskiwania wyposażenia tego rodzaju. Bezzałogowce jako element rozpoznania oraz rażenia są istotnym elementem planu modernizacyjnego i cząstką w budowaniu ogólnej zdolności do odstraszania i rażenia w Siłach Zbrojnych.

   Resort obrony stanął przed koniecznością synchronizacji trzech procesów: realizacji konkretnych projektów z PMT prowadzących do powiększenia potencjału i osiągnięcia określonego poziomu zdolności, wykorzystania istniejącego w Polsce potencjału naukowo-przemysłowego oraz przygotowania wojska do przejęcia i w nieodległej już perspektywie czasowej wdrożenia nowego sprzętu.

Projekty Zefir i Gryf 

   Do Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych na lata 2013-2022 wprowadzane są korekty wynikłe także z sytuacji w naszej części Europy. Ich efektem są decyzje o przyśpieszeniu pozyskiwania dwóch największych składowych programu bezzałogowców: maszyn szczebla taktycznego kryptonim Gryf oraz szczebla operacyjnego kryptonim Zefir.

   Pierwszy w wojsku pojawić ma się Gryf. Jak powiedział minister Mroczek, związane to jest z naszymi dotychczasowymi doświadczeniami z kilkuletniej już eksploatacji zestawów Orbiter w utworzonym w 2010 roku Dywizjonie Rozpoznania Powietrznego w Mirosławcu, wcześniej także Wojsk Specjalnych oraz samej filozofii działania. Planujemy ewolucyjne przygotowywanie systemu do przejścia z użytkowanych dziś BSP klasy mini na klasę taktyczną, następnie na najbardziej rozbudowane maszyny operacyjne. Już za kilka tygodni rozpocznie się procedura związana z zakupem zestawów rozpoznawczych szczebla taktycznego Gryf. Będzie ich ponad dwadzieścia (w każdym prawdopodobnie 4-5 BSP) i wszystkie trafią do kilku eskadr w Mirosławcu. Według wcześniejszych założeń, w 2016 roku dopiero planowano rozpoczęcie procedury pozyskiwania Gryfa, teraz resort przyśpiesza projekt o dwa lata i maszyn w wojsku należy spodziewać się już w 2016 roku.


W latach 2016-2020 MON pozyska kilkadziesiąt zestawów powietrznych bezzałogowców, zarówno maszyn rozpoznawczych klasy taktycznej, jak i operacyjnej do zadań rozpoznawczo-uderzeniowych. Nasycenie taką liczbą środków tej klasy Sił Zbrojnych oznacza w wielu kategoriach wojskowego działania zmianę, która przyczynić się ma do najważniejszej zdolności przed jakimi stoją Siły Zbrojne RP - zdolności odstraszania. Na zdjęciu MQ-9 Reaper, fot. RAF.

   Najwięcej emocji wzbudza bezzałogowy system klasy MALE o nadanym przez polskich wojskowych kryptonimie Zefir. Te emocje wzbudza nie tylko informacja, że to "najwyższa" klasa BSP jaka trafi do zasobów naszych Sił Zbrojnych, chodzi także o jej uderzeniowo-rozpoznawcze możliwości i wynikłe z tego zadania. Zakupione zostaną cztery zestawy Zefir z łącznie 12 BSP. Wszystkie trafią do specjalnie tworzonej pod tym kątem w Mirosławcu eskadry. Według wojskowych, zasadne jest posiadanie bezzałogowca prowadzącego długotrwałe rozpoznanie na rzecz zgrupowania szczebla operacyjnego, jednocześnie z możliwością prawie natychmiastowego rażenia krytycznych i wrażliwych dla przeciwnika celów (stanowiska dowodzenia i kierowania, łączności, wyrzutnie rakiet itp.). Typowy promień działania BSP klasy MALE to około 200 kilometrów od stanowiska kierowania, będzie mógł on być powiększony dzięki innemu BSP i zasadzie retranslacji danych.

   Minister Czesław Mroczek przypomniał, że podobnie jak w przypadku Gryfa, system Zefir zostanie nabyty wcześniej niż planowano. Dotychczas obowiązujący harmonogram dostaw zakładał rozpoczęcie procedury w 2016 roku i dostaw w 2020 roku. Według nowych ustaleń, postępowanie na bezzałogowce MALE rozpocznie się jeszcze w tym roku. Chociaż w programie pozostanie zapis o dostawach w 2020 roku, strona polska zakłada, że z racji dwuletniego przyśpieszenia ten proces powinien być szybciej zrealizowany.

   Część obsług i zestawów Zefir oraz Gryf zostanie przygotowanych do działania nad akwenami morskimi i tym samym do współpracy z Marynarką Wojenną. Zwraca się uwagę na zdolność do działania z Nadbrzeżnym Dywizjonem Rakietowym (w najbliższej przyszłości planowany jest zakup kolejnego NDR), wymagającego do efektywnego wykorzystania ponad 200-kilometrowego zasięgu posiadanych pocisków NSM otrzymywania informacji o sytuacji także od bezzałogowców.

   Szybsze pozyskanie Zefira i Gryfa wymusza pewne modyfikacje w finansowaniu PMT. Z racji tego, że oba typy bezzałogowców znajdowały się i tak w programie zakupów do 2022 roku, nie ma jednak potrzeby szukania nowych środków. Według ministra Mroczka, to kwestia negocjacji z dostawcami oraz odpowiedniej inżynierii finansowej polegającej także na przesunięciach płatności. Nie ma mowy o tym, że skoro szybciej kupujemy kilkadziesiąt zestawów taktycznych i operacyjnych BSP, inne projekty będą realizowane z opóźnieniem, czy wręcz znikną z Planu Modernizacji Technicznej.

   Plany wojska wobec bezzałogowców ulegną w dalszej perspektywie czasowej jeszcze większemu rozszerzeniu, nastąpi duże nasycenie pododdziałów ogólnowojskowych niskiego szczebla (mikro BSP) czy artyleryjskich (systemy różnych klas).

Budowa narodowych zdolności naukowo-przemysłowych

   Zdolności Sił Zbrojnych w rozpoznaniu czy rażeniu są jednym z filarów działań resortu obrony. Drugim jest zdolność przemysłowa. Poznaniu tej zdolności służyła wtorkowa wizyta ministra Czesława Mroczka u czołowego w kraju reprezentanta technologii powietrznych bezzałogowców, śląskiej spółce Flytronic (składowa Grupy WB Electronics, lidera polskiego konsorcjum sektorowego).

   O ile w przypadku największych systemów Zefir, nie zakłada się dużego stopnia polonizacji, inaczej będzie w przypadku taktycznego Gryfa. Tutaj liczymy na znaczący udział przemysłowy Polski. Maksymalizacja tak zwanej "polonizacji", ustanowienie określonych zdolności w zakresie produkcji i serwisowania tego sprzętu będzie ważnym sprawczym konkretnych wyborów MON.Nie ma jeszcze decyzji co do szczegółowej prawnie procedury pozyskiwania systemów (przetarg, umowa międzyrządowa itp.), ale według ministra Mroczka, dążyć będziemy do stosowania offsetu i transferu technologii w ramach europejskich czy krajowych możliwości prawnych. To nie będzie zwykły zakup, za systemami będzie szła współpraca produkcyjna oraz serwisowanie. Aby uzyskać jak najkorzystniejsze warunki, resort utrzyma konkurencyjność postępowania. Natomiast prawdopodobne zaliczenie programu do tych o podstawowym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa, umożliwi większą swobodę w wyborze partnera dla polskiego przemysłu.

Obok nowych zdolności dla Sił Zbrojnych, podobne oczekiwania w przypadku programu bezzałogowców są wobec mającej już pewne zdolności polskiej bazy naukowo-przemysłowej. Wizyta wiceministra Czesława Mroczka w śląskiej spółce Flytronic, dostawcy bezzałogowców Fly Eye, miała pomóc w poznaniu istniejącej infrastruktury, bazy intelektualnej i programów nad którymi pracuje się w firmie. 

   W przypadku każdego z projektów będzie oceniany polski potencjał naukowo-przemysłowy - na ile będzie miał możliwość przekazania „wiana” w postaci własnych technologii, na ile będzie wymagane wsparcie od podmiotu zewnętrznego. Dziś w Polsce mamy już zdolności do wytwarzania bezzałogowców klasy mini (Fly Eye dostarczony do Sił Zbrojnych - 16 zestawów i łącznie 62 BSP), chcemy je podnieść na kolejny poziom, temu służyć ma przede wszystkim program Gryf. Polska firma może być w tym przypadku liderem projektu taktycznego bezzałogowca. Inna sytuacja jest w przypadku MALE, tutaj według ministra Mroczka, nasze możliwości są zdecydowanie skromniejsze.

   Przy okazji wizyty wiceministra we Flytronic, była okazja do wysłuchania opinii w temacie programu bezzałogowców także ze strony przemysłu. Zwrócono wówczas uwagę na już wdrożony projekt w postaci Fly Eye, ciągłe prace przy poprawieniu jego możliwości (podczas spotkania zaprezentowano nową głowicę dla systemu) oraz rozwijanie kolejnych większych projektów, jak przykładowo Manta (wersja klasyczna wykonała swój pierwszy lot 1 kwietnia br., odmiana pionowego startu jest w trakcie budowy). Podkreślano fakt przygotowania polskiego środowiska do programu bezzałogowców poprzez jego konsolidację (Grupa WB Electronics, Polski Holding Obronny, Wojskowa Akademia Techniczna, Wojskowe Zakłady Elektroniczne i wiele innych) i już osiągnięte możliwości. W przypadku dużych BSP wymagane będzie uzyskania pewnych szczątkowych elementów od podmiotów zewnetrznych, ale generalnie przy takim wsparciu polska baza naukowo-badawcza i produkcyjna może zaproponować polskiej armii całą gamę planowanych do nabycia bezzałogowców. Dążeniem przedstawicieli firmy Flytronic byłoby stworzenie, na jej bazie, narodowego centrum lotnictwa bezzałogowego, powstałego także dzięki zewnętrznemu wsparciu. Takie formy międzynarodowej współpracy są prowadzone w świecie, czego dobrym przykładem jest WK450 Watchkeeper, ale i dotychczasowa międzynarodowa kooperacja Flytronic. Na bazie technologii firmy, w jednym z azjatyckich krajów opracowano latający bezzałogowiec (prawdopodobnie w Wietnamie, zgodnie z infomacjami uzyskanymi przez Dziennik Zbrojny). Argumentem za jak największym spolonizowaniem programu BSP, ma być fakt nie tylko posiadania kluczowych technologii w rękach polskich, ale także umiejętności ich modyfikacji i tworzenia jej własnej i narodowej specyfiki, do czego skłaniają się także specjaliści wojskowi (tzw. „syndrom gruziński” - neutralizacja gruzińskich bezzałogowców przez stronę rosyjską) .

Przygotowanie bazy w Mirosławcu

  Centrum polskiego lotnictwa bezzałogowego niewąptliwie będzie Mirosławiec. Lotnisko i infrastruktura dziś wykorzystywana przez Dywizjon Rozpoznania Powietrznego (dwie eskadry BSP Orbiter przechodzące właśnie program modernizacyjny) i samoloty szturmowo-bombowe Su-22 z pobliskiego Świdwina, czy generalnie polskie lotnictwo wojskowe. W takiej sytuacji nie trzeba więc wszystkiego w przygotowaniach pod nowe zadania zaczynać od początku.

  Minister Czesław Mroczek wraz ze specjalistami naocznie na miejscu chciał zapoznać się ze stanem mirosławieckiej bazy, jej możliwościami adaptacyjnymi i opiniami służących tam specjalistów. Bazy lotniczej wyznaczonej do przyjęcia bezzałogowców w niedługiej już perspektywie czasowej. Do 2016 roku czasu pozostało faktycznie niewiele. Generał dywizji Mirosław Różański, dziś doradca wiceministra Czesława Mroczka wyjaśnił, że chcemy doprowadzić do sytuacji, żeby sprzęt przyjmowała już jednostka przygotowana i mamy świadomość, zbudowaną na bazie własnych czy przekazanych przez sojuszników doświadczeń, że proces przygotowania tylko personelu zajmuje kilkanaście miesięcy. Generał Różański zwrócił także uwagę, że nie można pamiętać tylko o elemencie operacyjnym w przygotowaniach, ale także całym spektrum zabezpieczenia inżynieryjno-lotniczego. Wątpliwości, czy takie przygotowania można realizować jeszcze przed wskazaniem docelowych typów bezzałogowców rozwiewał porównując proces do zdobywania prawa jazdy na samochód. Nie ważne czy będzie mniej czy bardziej ekskluzywny, z jakiej fabryki będzie pochodził, podstawowe umiejętności uzyskujemy. Jest rzeczą wtórną jaki więc wybór padnie w wyniku postępowania Inspektoratu Uzbrojenia, my chcemy, aby sprzęt został przejęty przez już przygotowaną jednostkę.W przeszłości było z tym różnie. Sprzęt często się pojawiał w jednostkach, a my nie mieliśmy do końca przygotowanych rozwiązań organizacyjno-funkcjonalnych – dodał generał.

Chociaż w Mirosławcu nie ma od kilku lat na stałe samolotów bojowych, to pokazany na zdjęciu przykład nowego hangaru wskazuje, że nie wszystko trzeba tam robić od podstaw. Jest grupa ludzi mających doświadczenie z bezzałogowcami, jest już pewna infrastruktura, jest także plan zakupu sprzętu i inwestycji. Zdjęcia Mariusz Cielma.

   Wybór Mirosławca dla bezzałogowców, także ten z 2010 roku, korzystnie uzasadniał dowódca sąsiedniego 1. Skrzydła Lotnictwa Taktycznego, generał brygady Tadeusz Mikutel. W przewidzianych dla wojska strefach, jest tutaj duża swoboda do wykorzystania bezzałogowców zarówno przy szkoleniu związanym z wysokim pułapem lotu jak i terytorialnym. Nie ma problemu, aby uzbrojone BSP klasy MALE mogły wykonywać zadania ogniowe na terenie poligonu lotniczego w Nadarzycach czy morskiego w Ustce, od lat w tym rejonie wojsko dysponuje odpowiednimi korytarzami możliwymi do wykorzystania.

   Umiejscowienie w Mirosławcu docelowo kilku eskadr bezzałogowców (Zefir oraz Gryf z szacunkowymi 100-120 maszynami w blisko 30 zestawach) spowoduje, że w tym miejscu służbę odbywać będzie nawet 800-900 wojskowych. Takie są szacunki przedstawione przez ministra Mroczka. To nawet więcej niż było w czasach, gdy stacjonował w tym miejscu pułk lotniczy. Napływ wojskowych i ich rodzin będzie oczywiście następował stopniowo, latami, jednak sytuacja jest o tyle dobra, że w samym tylko Mirosławcu samorząd lokalny dysponuje blisko 200 wolnymi mieszkaniami. Nie trzeba przypominać, jak wielkie znaczenie cywilni mieszkańcy okolicy przywiązują do pojawienia się tak licznej grupy nowych obywateli. W takich regionach jak Mirosławiec, Świdwin, Powidz, wojsko zawsze było impulsem do lokalnego rozwoju. Dziś taka druga szansa jest w zasięgu Mirosławca.

Mariusz Cielma




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Ogniem na wprost! Haubice 155 mm w bezpośredniej walce

Ogniem na wprost! Haubice 155 mm w bezpośredniej walce

W artykułach przedstawiających możliwości i kierunki rozwoju samobieżnej artylerii lufowej, przede wszystkim kalibru 155 mm, zwraca się szczególną ...

więcej polecanych artykułów