2014-05-28 06:38:08
W Rumunii jest blisko 1000 amerykańskich żołnierzy
Stany Zjednoczone nie skierowały do Rumunii większych nowych sił wojskowych, tak jak było w przypadku Polski, Litwy, Łotwy i Estonii, ponieważ stale utrzymuje w tym kraju znaczny kontyngent sił zbrojnych. Obecność wynika ze znaczenia rumuńskiego położenia dla amerykańskiej projekcji siły, nie tylko w wymiarze regionalnym, ale i globalnym.
Spośród stacjnujących w Europie 67 tysięcy wojskowych amerykańskich (wojska lądowe, piechota morska, lotnictwo, marynarka) zdecydowana większość, bo 57 tysięcy, podlega regionalnemu dowództwu europejskiemu (US EUCOM), pozostali dowództwu afrykańskiemu (US AFRICOM). Nie bez powodu wspomina się o sąsiednim do Europy kontynencie, oficjalnie także w Rumunii znajdują się przewidziane d użycia na tym kierunku siły.
Amerykański potencjał w Rumunii można podzielić na cztery podstawowe grupy.
Przede wszystkim Rumunia jest dziś bardzo ważnym elementem amerykańskiego łańcucha logistycznego. Blisko 500 żołnierzy stacjonuje w bazie lotniczej Mihail Kogălniceanu (okolice portowej Konstancji). Ich zadaniem jest obsługa obiektu. To typowy port przeładunkowy czy etapowy dla sił i zasobów materiałowych kierowanych np. do Afganistanu czy na Bliski Wschód.
Rumuńscy spadochroniarze podczas szkolenia z wykorzystaniem transportowych C-130J USAF. fot. airmen 1st class Hailey Haux/USAF
Oddział operacyjny to przede wszystkim Siły Rotacyjne Morza Czarnego (Black Sea Rotational Force), czyli blisko 250 osobowy kontyngent wystawiany przez piechotę morską i stacjonujący w największej instalacji USA na terenie Rumunii, bazie lotniczej Mihail Kogălniceanu. Jest on przeznaczony do prowadzenia operacji w basenie Morza Czarnego, ale i na Kaukazie. BSRF wystawiany jest przez 3. batalion 8. Pułku Piechoty Morskiej.
Wkróce, oprócz BSRF, także w bazie w okolicach Konstancji stacjonować będzie 175 osobowy oddział marines z Camp Lejeune z Północnej Karoliny. Jego zadaniem będzie reagowanie kryzysowe w ramach podległego US AFRICOM specjalnego oddziału (Special-Purpose Marine Air-Ground Task Force-Crisis Response, SPMAGTF-CR) utworzonego po ataku na amerykański konsulat w libijskim Benghazi w 2012 roku. Zasadnicze siły SPMAGTF-CR zwykle operują z bazy lotniczej Moron w Hiszpanii, okazjonalnie z Sigonella na włoskiej Sardynii. Oficjalnie wzmocnienie oddziału kryzysowego w Europie nie ma związku z wydarzeniami na Ukrainie.
W rejonie bazy Deveselu od blisko roku budowany jest element amerykańskiego systemu przeciwrakietowego w Europie (European Phased Adaptive Approach, EPAA). Gotowość operacyjną Aegis Ashore uzbrojny w pociski SM-3 Block IB uzyska pod koniec 2015 roku. Obecnie prace prowadzone są pod kierunkiem amerykańskiego korpusu inżynieryjnego. W przyszłości skład osobowy wysoce zautomatyzowanego i wcale nie tak rozległego pod względem rozmiarów obiektu zabezpieczać będzie stosunkowo mało liczna grupa personelu. Z racji znaczenia systemu EPAA, będzie to dla Europejczyków najważniejsza amerykańska baza na terenie Rumunii i jedna z ważniejszych dla Amerykanów. Nie można zapominać bowiem o znaczeniu lotniska Mihail Kogălniceanu dla całego systemu militarnego USA.
Na terenie Rumunii odbywają się także ćwiczenia okazjonalne. Ostatnim takim wydarzeniem były lotnicze Carpathian Spring, w których pomiędzy 12 a 21 kwietnia uczestniczyły samoloty transportowe C-130J Super Hercules z bazy Ramstein. Nie należy również zapominać, że to głównie o porty rumuńskie opiera się działalność amerykańskiej floty na Morzu Czarnym. Obecnie na tym akwenie przebywa krążownik USS Vella Gulf.
(MC)