Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2013-02-20 17:44:07

Szwecja nie obroni się sama

     Chociaż nie należy do NATO, w praktyce Szwecja jest wprzęgnięta w europejski system bezpieczeństwa. Bez bliskiej współpracy z tym krajem, ze względów geograficznych, raczej trudno wyobrazić sobie działania obronne NATO w regionie Morza Bałtyckiego, a szczególnie pomoc trzem małym republikom nadbałtyckim. Chociaż neutralna i stawiająca na samodzielność militarną Szwecja, w rzeczywistości, w drugiej dekadzie XXI wieku, pozostaje bez dużych szans na obronę swojego terytorium własnymi siłami. Armia szwedzka zdolna do samodzielnej obrony państwa to dziś pusty slogan. Prześledźmy zatem sytuację obronną tego kraju.

    Plan obronny 2009 (Försvarsbeslutet 2009) zakłada obronę całego terytorium kraju i zachowanie jego integralności. Plan wprowadził istotne i dalekosiężne zmiany w koncepcji funkcjonowania szwedzkich sił zbrojnych. Stają się one armią profesjonalną, mocno ukierunkowaną na prowadzenie operacji zagranicznych w ramach mandatów organizacji międzynarodowych. Mimo, że konflikt gruzińsko-rosyjski w 2008 roku był dla Szwedów „kubłem zimnej wody” pokazującym odradzającą się potęgę militarną Rosji, a przede wszystkim aprobatę do użycia siły zbrojnej jako narzędzia w stosunkach z sąsiadami, trend zainicjowany w FB 2009 jednak się nie zmienił – zawieszono pobór, drastycznie osłabiono „wizytówkę” szwedzkiego potencjału militarnego, czyli obronę terytorialną.

    Szwedzki punkt widzenia na bezpieczeństwo globalne wyrażają poniższe zdania: Świat nie jest na drodze do pokoju, ale do wzrastających antagonizmów. Zmniejsza się amerykańska obecność w Europie i NATO (reorientacja na Pacyfik), co może wywołać zmiany balansu sił w Europie. Wzrasta potencjał militarny Rosji a maleje krajów Europy Zachodniej, destabilizuje się wiele regionów świata (Afryka Północna, Bliski Wschód), narastają zbrojenia Chin, wzrasta rywalizacja o surowce na terenach podbiegunowych.

Armia 2014

    Zgodnie z planem obronnym opracowuje się strukturę organizacyjną sił zbrojnych, najbliższy cel do którego dążą SZ Szwecji to Struktura 2014 (Försvarsmaktsorganisation 14). Szwecja to duże terytorium o powierzchni prawie 450 tysięcy kilometrów kwadratowych zamieszkałe przez 9,5 mln mieszkańców. Chociaż ze względów geograficznych, prawdopodobieństwo operacji militarnej występuje przede wszystkim na południu kraju, poniższe dwie tabele prezentujące potencjał sił zbrojnych z 1988 roku oraz ze Struktury 2014 pokazują obecny, ale i przyszły problem SZ Szwecji:

Personel sił zbrojnych:

  1988 2014
Kadra służby czynnej (powyżej sierżanta) 17500 8800
Kadra w rezerwie 9500 2500
Cywilni pracownicy 15000 5700
Powoływani w mobilizacji 708000 0
Żołnierze kontraktowi w służbie 0 6900
Żołnierze kontraktowi rezerwy 0 9200
Obrona terytorialna 100000 22000
Łącznie siły zbrojne czasu „W” ok. 850000 ok. 54000

Struktura organizacyjna sił zbrojnych:

  1988 2014
Sztaby regionalne 30 4
Sztaby szczebla taktycznego 17 3
Brygady (średnio po 5 tys. ludzi) 29 2
Bataliony operacyjne 82 5
Bataliony obrony terytorialnej 85 1
Bojowe okręty nawodne 34 7
Okręty podwodne 14 4
Bataliony artylerii nadbrzeżnej/amfibijne 29 1
Dywizjony samolotów bojowych 23,5 4
Bataliony naziemnej obrony powietrznej 22 2

    Porównanie tylko tych dwóch tabel pokazuje drastyczny spadek potencjału militarnego Szwecji w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Obecne SZ Szwecji będą miały wielki problem związany z efektywną obroną całego terytorium Szwecji – brakuje sił i środków w stosunku do obszaru (ten wskaźnik można częściowo zniwelować poprzez większą efektywność ogniową i mobilność pododdziałów, jednak ilość obecnie czynnych batalionów to siła skromna). Nie lepiej jest z wydatkami na obronność, w przywoływanym 1988 roku pochłaniały one 2,5%, a w 2012 roku już tylko 1,2% PKB. Największe państwo skandynawskie wydaje najmniej na wojsko. Z powodu wieloletnich oszczędności finansowych w siłach zbrojnych już dziś wskazuje się na konieczność wzrostu wydatków majątkowych z 9 mld o kolejne 3-4 mld koron, wszystko to by wypełnić zadania związane z planem Struktura 2014. Bez tych środków okrojone siły zbrojne pozostaną tylko z możliwościami intencyjnymi, a nie realnymi. Bez zwiększenia środków i wyłożenia dodatkowych ok. 30 mld koron do 2019 roku Szwedzi nie będą posiadali: wydajnych systemów dowodzenia, mostów samobieżnych, artylerii bliskiego wsparcia (moździerze automatyczne), uzbrojenia przeciwpancernego, nowych elementów logistyki na szczeblu brygady, nowych systemów przeciwlotniczych, uzbrojenia precyzyjnego dla samolotów JAS 39 Gripen, nie przeprowadzą wymiany floty okrętów podwodnych, nie wdrożą nowego okrętu logistycznego itd. Bez wzrostu wydatków już dziś niski potencjał zostanie znacznie zredukowany. Wydaje się, że obecni decydenci polityczni mają tego świadomość i w coraz mniej spokojnym, także wewnętrznie, państwie (potrzeby społeczne, wzrastająca liczba imigrantów) taki wydatek znajdzie w końcu zrozumienie i akceptację.

Wojska lądowe z kilkoma batalionami operacyjnymi, trzema kompaniami czołgów to potencjał zdolny do osłony tylko stołecznego (Sztokholm) regionu Szwecji. fot. SZ Szwecji.

    Armia w 2014 roku ma liczyć: 4 bataliony zmechanizowane (po około 900 ludzi i 40 bwp CV90), 4 bataliony piechoty (po około 900 ludzi i 40 transporterów), 2 bataliony artylerii (24 samobieżne haubice Archer), 3 kompanie czołgów (łącznie 45 czołgów), 2 bataliony logistyczne, 2 bataliony przeciwlotnicze (z zestawami IRIS-T), batalion inżynieryjny. Dowodzenie wojskami przejmą dwa dowództwa brygad. Dodajmy do tego około 20000 żołnierzy obrony terytorialnej, rozrzuconych po całym kraju i prowadzącej dozór lokalnych obiektów, rozpoznanie a w ostateczności zmuszającej przeciwnika do rozczłonkowania sił i wysiłku. Jak oceniają sami Szwedzi, dostępnych wojsk i elementów ich wsparcia wystarczy do zabezpieczenia Sztokholmu i regionu stołecznego, a dowódcy staną przed dylematem związanym z trafnością własnych decyzji o miejscu koncentracji wojsk. De facto wojska operacyjne to przeliczeniowa brygada ciężka i brygada zmotoryzowana, wszystko z minimalnym wsparciem (2 dywizjony artylerii) i osłoną (2 bataliony obrony powietrznej) – gdzie ją skierować? Trzeba pamiętać, że chociaż szwedzka armia ma być zawodowa to w 65% będzie mobilizowana (potrzebny jest na to czas) i każda błędna decyzja, a nawet zaskoczenie taktyczne (przeciwnik może wprowadzić desanty na drugorzędnych kierunkach) mogą spowodować paraliż własnych sił operacyjnych.

   Marynarka wojenna w 2014 roku ma liczyć 2 dywizjony korwet (7 jednostek), flotyllę okrętów podwodnych (4 jednostki), 2 dywizjony okrętów przeciwminowych (5 jednostek), 2 dywizjony okrętów pomocniczych, dywizjon nurków bojowych, manewrowy batalion amfibijny i mniejsze jednostki wsparcia. Jednostki morskie zgrupowane w trzech portach, dwóch nadbałtyckich (Karlskrona oraz w Berga – w okolicach Sztokholmu) oraz nad Morzem Północnym (Goteborg – jednostki pomocnicze, kompania batalionu amfibijnego). Bardzo istotna dla obrony rejonu Sztokholmu jest wyspa Gotlandia. To w oparciu o nią szwedzka marynarka wojenna powinna prowadzić operację obronną. Scenariusz zakłada rozmieszczenie okrętów podwodnych na północ i południe od wyspy (po rozpoznaniu zamiaru przeciwnika, tj. rzeczywistego kierunku desantu, mają prowadzić ataki na siły morskie przeciwnika), a części jednostek uderzeniowych (3 korwety) pomiędzy Gotlandią a terytorium kontynentalnym Szwecji. Samo podejście do rejonu stolicy kraju ma być chronione siłami 4 korwet rakietowych, śmigłowców ZOP, jednostek przeciwminowych, ale i systemem zapór minowych. Marynarka Wojenna Szwecji ma obecnie siły do osłony tylko jednego kierunku operacyjnego. Jako priorytetowy traktowany jest południowy-wschód (Gotlandia – Sztokholm). Flota nie posiada dziś sił, które mogły by być użyte na południu czy tym bardziej na zachodzie kraju (wyjście na Morze Północne).

Sugerowany plan obrony wskazujący strefy działania poszczególnych narzędzi militarnych Szwecji.

    W stosunku do innych państw skandynawskich, w 2014 roku szwedzkie lotnictwo wojskowe zachowa jeszcze pokaźny potencjał i – spośród innych rodzajów sił zbrojnych – będzie chyba w najlepszej sytuacji sprzętowej. To jednak tylko cień tego czym dysponowano jeszcze kilkanaście lat temu. Szwedzi pozostaną z czterema dywizjonami samolotów bojowych liczącymi 64-80 maszyn (w gotowości tylko 16-32 samoloty Gripen). Wsparcia wojskom lądowym i marynarce udzieli batalion z 53 śmigłowcami (15 HKP 16, czyli Black Hawk do transportu i ewakuacji medycznej, 20 HKP 15, czyli A109, 5 HKP 14, czyli NH90 w wersji ZOP i 13 HKP 14 w odmianie transportowej i poszukiwawczo-ratowniczej). Dodatkowo w ramach lotnictwa funkcjonować będzie skrzydło specjalne (transportowe) z 8 samolotami transportowymi Tp 84 (C-130 Hercules), 2 samolotami wczesnego ostrzegania S200D (Saab 340 z radarem Erieye), 2 samolotami rozpoznania radioelektronicznego S102B (Gulfstream IV) oraz 5 transportowymi Tp100 i S102 (Saab 340 i Gulfstream IV). Jednostki naziemne sił powietrznych to głównie batalion radiotechniczny i 2 bataliony obsługi (w bazach lotniczych). W zależności od złożoności sytuacji przewidywana jest redyslokacja części bojowej skrzydła F21 z Gripenami (stacjonuje na północy Szwecji w Luleå) w rejon Sztokholmu do zadań osłony kierunku z Gotlandi. Założenie przewiduje podniesienie stanu gotowości sił powietrznych i utrzymywanie na stałym dyżurze zgrupowań w przynajmniej dwóch bazach (północ i południe kraju) wspieranych w sytuacji nadzwyczajnej dyżurną parą myśliwców JAS 39 w rejonie Sztokholmu.

Pierścienie obronne i scenariusze działań przeciwnika

    Największym zagrożeniem może być dla Szwecji niespodziewany atak neutralizujący jeden z kluczowych dla kraju obszarów, tzw. pierścienie obronne. Do nich zalicza się: obszar stołecznego Sztokholmu, infrastrukturę systemów rozpoznawczych dalekiego zasięgu, południowe wybrzeże z systemem portów niezbędnych również dla NATO, rejon Goteborga jako obszar przyjęcia wsparcia sojuszniczego HNS z NATO, południowo-centralny obszar Szwecji dla rozwinięcia pomocy sojuszniczej, a także północ Szwecji w przypadku „kryzysu arktycznego”.

   Szwedzi potencjalny konflikt z własnym udziałem upatrują w działaniach zbrojnych w krajach nadbałtyckich i wykorzystaniu szwedzkiego terytorium jako bazy do operacji obronnej NATO, a tym samym wprowadzenia Szwecji jako strony do konfliktu NATO z Rosją.

    W związku z tym Sztokholm uważa, że Rosjanie muszą zdawać sobie sprawę z kluczowej pozycji Szwecji w planach NATO, a zatem mogą przeprowadzić operację uprzedzającą i skierowaną początkowo tylko przeciwko temu państwu. Będą zapewne dążyli do osiągnięcia zakładanych celów bez konfrontacji z sojuszem NATO a ich potencjalne działania można podzielić na kilka faz.

   Pierwsza to opanowanie wyspy Gotland i blokada Szwecji celem wymuszenia określonego zachowania politycznego. Sama wyspa, z punktu widzenia obu stron, ma strategiczne znaczenie. Dla Szwedów stanowi osłonę rejonu Sztokholmu, u jej wybrzeży mogą działać okręty nawodne marynarki wojennej a w cieśninie prowadzona będzie komunikacja morska ze stołecznego rejonu portowego. Problem w tym, że Szwecja nie ma możliwości obrony jej terytorium (dziś są plany rozmieszczenia na Gotlandii kompanii czołgów liczącej 14 maszyn). Działania obronne obecnie mogą tam prowadzić marynarka wojenna, lotnictwo oraz rozmieszczona na wyspie obrona terytorialna. Wojska operacyjne pozostaną na kontynentalnym obszarze Sztokholmu – ich liczebność jest zbyt skromna by mogły zostać podzielone na więcej niż dwa zgrupowania operacyjne. Dla Rosjan Gotlandia to z kolei baza operacyjna dla dalszych działań w kierunku kontynentalnej Szwecji, na dodatek jej opanowanie umożliwia faktyczną blokadę Morza Bałtyckiego i zerwanie szlaków komunikacyjnych z państwami nadbałtyckimi. W oparciu o Gotlandię, obwód kaliningradzki, Białoruś i rejon Sankt Petersburga, Rosjanie mogą przeprowadzić faktyczną izolację Litwy, Łotwy i Estonii. W takim scenariuszu ich opanowanie wydaje się kwestią czasu. Stosunkowo szybko Rosjanie mogą złamać opór sił zbrojnych tych państw, a w konsekwencji zniszczyć polityczny przyczółek NATO w głębi, uważanej za własną, strefy wpływów. Dodatkowo pozwoli połączyć drogą lądową Kaliningrad z pozostałą częścią Rosji. Walka o Gotlandię zapewne będzie dynamiczna. Brak sił do obrony wyspy powoduje, że taką operację Rosjanie mogą przeprowadzić z zaskoczenia, siłami lokalnymi, np. brygadą piechoty morskiej z Floty Bałtyckiej. W momencie rozpoczęcia konfliktu można mieć do czynienia z zaskoczeniem operacyjnym strony przeciwnej.

Prawdopodobne fazy rosyjskiej operacji militarnej przeciwko Szwecji. Kolor pomarańczowy - zajęcie Gotlandii, kolor zielony - ataki rakietowe, lotnicze i wojsk specjalnych, kolor niebieski - desanty taktyczne na kontynentalnej Szwecji, blokujące wojska operacyjne oraz dokonujące zajęcia strategicznych obiektów.

    Po zajęciu wyspy może nastąpić faza ataków grup specjalnych na terytorium Szwecji, uderzeń rakietowych i lotniczych skierowanych na krytyczne obiekty infrastruktury, dowodzenia i kierowania państwem. W tym etapie osłabione będzie już szwedzkie lotnictwo oraz marynarka wojenna. Pogłębi się demontaż obrony powietrznej. Ataki mają doprowadzić do osłabienia oporu, kryzysu humanitarnego oraz wzmocnienia presji społecznej i w konsekwencji naciskać na władze w kwestii negocjacji politycznych.

    Przeciwnik może także pójść za ciosem i planować opanowanie ograniczonych obszarów na kontynentalnej Szwecji. Ocenia się, że będzie to miało miejsce na południe od Sztokholmu. Prawdopodobnie dojdzie do desantów powietrzno-morskich w sile wzmocnionych batalionowych zgrupowań taktycznych. Pierwsze dwie doby konfliktu powinny skutkować próbą przejęcia inicjatywy na lądzie przez Szwedów. Ostatecznie raczej trudno oczekiwać od dwóch brygad wojsk operacyjnych możliwości długotrwałego oddziaływania na przeciwnika, będą one zmuszone do prowadzenia działań opóźniających i obronnych. Jeżeli Rosjanie przeprowadzą podobne desanty pomocnicze np. w Skanii czy Blekinge (najbardziej na południe wysunięte regiony Szwecji) to prócz lotnictwa i obrony terytorialnej nie napotkają przeciwnika. Przejście zgrupowań operacyjnych z rejonu Sztokholmu na południe to czas kilku dni. Z kolei przy umiejętnym negliżowaniu pozycji szwedzkich Rosjanie, bez wdawania się w większe walki na lądzie, mają szansę na osiągnięcie zakładanych celów strategicznych (np. na południu Szwecji baza powietrzna w Blekinge). Obrona terytorialna może odnieść jedynie lokalne sukcesy taktyczne, ale nie jest w stanie na dłużej sprostać pododdziałom rosyjskim.

    W trakcie każdej z faz realizowane będą ataki w cyberprzestrzeni (systemy przesyłania danych, bankowość, energetyka, media) połączone z własną ofensywą informacyjną (np. podkreślanie braku agresywnych zamiarów wobec innych państw regionu).

Podsumowanie okiem Sztokholmu

Dysponując około 2020 roku przedstawionymi na początku artykułu możliwościami militarnymi, Szwedzi, stawiają sobie trzy podstawowe pytania:

  • Czy oczekiwania obronne pokrywają się z możliwościami potencjału?
  • Czy Struktura 2014 jest w stanie zapewnić obronę całego terytorium?
  • Czy Struktura 2014 jest wystarczająca by utrzymać integralność państwa do czasu otrzymania pomocy z zewnątrz i czy pomoc ta jest realna?

W zasadzie na każde z postawionych pytań należy odpowiedzieć negatywnie.

    Przede wszystkim błędna będzie doktryna obronna zakładająca obronę całego terytorium Szwecji. Ani dziś, ani w przyszłości własne siły zbrojne nie będą miały ku temu możliwości. Mogą się skupić tylko na wybranych kierunkach oczekując by w jak najkrótszym czasie otrzymać wsparcie z zewnątrz. Szwedzki szef sztabu generalnego, gen. Sverker Göranson stwierdził, że jego wojska mogą odpierać jeden duży atak i działać samodzielnie przez tydzień. Wojska lądowe są nieliczne i podobnie jak marynarka wojenna zdolne do osłony jednego kierunku operacyjnego. Brakuje im nowoczesnego uzbrojenia przeciwpancernego, sprzętu przeprawowego i naziemnych systemów rozpoznawczych szczebla wyższego niż na poziomie batalionu. Rozdrabnianie sił operacyjnych osłabi kluczowy rejon państwa (Sztokholm) i wniesie niewiele – oprócz rozrzucenia sił w terenie. A zatem południowa Szwecja nie będzie broniona przez wojska operacyjne. Z kolei lotnictwo przy wykorzystaniu pomocniczych lotnisk powinno przetrwać około tygodnia. Nie posiada jednak ofensywnego uzbrojenia dalekiego zasięgu. Naziemna obrona powietrzna może zapewnić tylko osłonę nielicznych kluczowych obiektów (2 bataliony obrony przeciwlotniczej).

Skromny potencjał własny powoduje, że operację zaczepną Rosjanie mogą wykonać tylko siłami lokalnymi Floty Bałtyckiej (zajęcie Gotlandii) uzyskując zaskoczenie operacyjne. Stąd dla Szwecji istotne jest zbudowanie wiarygodnego systemu rozpoznawczego. Na zdjęciu jeden z jego elementów, samolot Saab 340 w wersji powietrznego radaru. fot. SZ Rosji.

    Poza tym siły zbrojne poprzez przejście na zawodowstwo pozbawiły się zaplecza osobowego. Ubytków w oddziałach liniowych nie będzie kim uzupełniać. Pewnym przeciwnikiem dla agresora może być obrona terytorialna, ale przy dzisiejszych działaniach manewrowych, ukierunkowanych na zajmowanie strategicznej infrastruktury i obiektów a nie całego terytorium, w dużej mierze pozostanie ona niewykorzystana (w centralnej i północnej Szwecji).

    Zdaniem szwedzkich wojskowych pomoc, jakiej można oczekiwać ze strony państw europejskich, nie jest taka pewna. Europie brakuje solidarności, każdy pilnuje własnych interesów (np. południe Europy w regionie Morza Śródziemnego, Afryce). Przy długotrwałym podejmowaniu decyzji, nagły atak na Szwecję mógłby szybciej wymusić jej ustępstwa niż dotarłyby doń posiłki z Europy Zachodniej.

    Dodatkowo istotnym elementem ograniczającym pomoc militarną jest fakt, że Szwecja nie jest członkiem NATO. Nie ma w tym kraju stworzonych podstaw do przyjęcia sił sojuszu, np. baz (także materiałowych ze sprzętem ciężkim) czy lotnisk lub portów przystosowanych do przyjęcia sił paktu. Nawet jeżeli decyzja o skierowaniu wojsk NATO zapadnie natychmiast, przerzut sił zajmie kilka tygodni. Szybko mogą się pojawić co najwyżej jednostki wojsk lotniczych, marynarki i siły szybkiego reagowania, ale bez całej machiny wsparcia nie będzie to pełnowartościowe wzmocnienie. Prawdopodobnie NATO grupowałoby swoje siły albo w rejonie Goteborga albo na północy Szwecji. Sztokholm prawie na pewno straciłby na dłuższy czas kontrolę nad południową częścią kraju.

    Stąd wniosek, że Szwedzi muszą szukać wspólnoty interesów i obrony przed zagrożeniami w regionie. Naturalnym jest budowa powiązań polityczno-militarnych w ramach Skandynawii (bezpośrednia strefa zainteresowania Sztokholmu) i w regionie Bałtyku. Więzy solidarności mogą wymusić taki sojusz przynajmniej z Estonią, Łotwą, Litwą, czy Danią, Norwegią i Finlandią. Kraje nadbałtyckie niosą zagrożenie wciągnięcia Szwecji w konflikt - popularne jest stwierdzenie, że przyszła wojna rozpocznie się w Estonii, jeżeli ta nie stanie się wcześniej wasalem Rosji. Kraje nadbałtyckie mogą być buforem przed Rosją, podobnie zresztą jak Polska. Nasz kraj, szczególnie nasza marynarka wojenna, choć obecnie słaba, stanowiłaby przeszkodę na drodze Floty Bałtyckiej w kierunku Szwecji (bez udziału rosyjskich okrętów Szwecja nie będzie zagrożona przez rosyjskie siły lądowe). Obecnie polska Marynarka Wojenna z 5 okrętami podwodnymi, 3 korwetami rakietowymi i Nadbrzeżnym Dywizjonem Rakietowym ma skromne możliwości zabezpieczenia środkowego Bałtyku i obszaru na południe od Gotlandii ale i tak stanowiłaby pewną zaporę na kierunku (południowa Szwecja), gdzie Szwecja nie posiada już własnych sił.

    Szwecja potrzebuje sojuszu w rejonie Skandynawii i Morza Bałtyckiego by przetrwać. Możemy się spodziewać reorientacji jej polityki obronnej, także tej związanej z zasadą nieangażowania się.

Podsumowanie

    Wbrew części obiegowych opinii nasze obecne położenie jest dość dobre. Szczególnie w opozycji do małych krajów nadbałtyckich. Istnieje bowiem bufor terytorialny pomiędzy Polską a Federacją Rosyjską. O ile w przypadku Szwecji, Rosja ma siły by skrycie przeprowadzić operację ofensywną, wykorzystując jedynie siły lokalne (Flota Bałtycka, lotnictwo, piechota morska), o tyle w przypadku naszego kraju taka sytuacja nie będzie możliwa. Rosjanie musieliby zneutralizować politycznie Ukrainę, rozmieścić zgrupowanie uderzeniowe na Białorusi, wzmocnić wojska w obwodzie kaliningradzkim oraz zabezpieczyć się od strony republik nadbałtyckich. Takie postępowanie nie może przejść niezauważone. Będzie czas na rozwinięcie sił i przygotowanie ich do operacji. To przypadek, że jedna z trzech dywizji Wojska Polskiego znajduje się na wcale nie tak rozległym obszarze Warmii i Mazur?

Sytuacja militarna Szwecji wcale nie jest tak korzystniejsza od Polski. Są oddzieleni morzem, ale nie mają sił do osłony dużego terytorium. Sytuacja w regionie może spowodować, że mogą być szybciej przedmiotem agresji niż nawet nasz kraj. Natomiast polski interes we wsparciu Szwecji to trzy argumenty: dodatkowy partner w presji na zachodnią Europę, szlaki komunikacyjne na Bałtyku oraz wsparcie słabej polskiej Marynarki Wojennej.

    Sojusz ze Szwecją niesie dla Polski korzyści przede wszystkim polityczne (stosunki Warszawy z innymi stolicami Skandynawii oraz Finlandią, Estonią i Łotwą) i możliwość utworzenia bloku mogącego zdynamizować podjęcie decyzji o wsparciu przez kraje Europy Zachodniej (kilka kanałów nacisku, od Unii Europejskiej po NATO). Po drugie, utrzymanie suwerenności Szwecji jest dla nas warunkiem do zachowania strategicznych szlaków komunikacyjnych na Bałtyku. Siły rosyjskie w Szwecji (np. w rejonie Goteborga i blokada cieśnin duńskich) to koniec morskiego tranzytu na Bałtyk. Jednostkom pozostanie tylko niemiecki Kanał Kiloński, ale upadek południowej Szwecji nawet i to skomplikuje. Po trzecie, siły zbrojne Szwecji, a przede wszystkim marynarka wojenna i lotnictwo, to szansa na częściowe związanie Floty Bałtyckiej i wsparcie polskie Marynarki Wojennej. Potencjał lądowy Szwecji z polskiego punktu widzenia nie ma znaczenia, jest zbyt mały, aby była mowa o wiązaniu znaczących sił przeciwnika i w konsekwencji pośrednim wsparciu w razie konfliktu.

    W przypadku porozumienia wojskowego ze Skandynawią, przy neutralnej, ale przyjaznej postawie Niemiec oraz przynajmniej neutralnej Ukrainie groźba konfliktu zbrojnego z udziałem naszego kraju zdecydowanie się oddala. Maleje ryzyko takiego konfliktu, biorąc pod uwagę jak wzrastają koszty agresora, wobec potencjalnych korzyści jakie może uzyskać. Dla Warszawy sojusz ze Sztokholmem, to przede wszystkim korzyści polityczne (odstraszające), a w drugiej kolejności militarne.

   Potencjalne użycie sił szwedzkich, scenariusz obronny, prawdopodobny plan działań Rosjan oparto w zdecydowanej większości o materiały z konferencji, jaka odbyła się 14 lutego br. w szwedzkiej Królewskiej Akademii Wojennej (Kungl Krigsvetenskapsakademien), a dotyczącej potencjału obronnego Szwecji.

Mariusz Cielma




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Nowe systemy rozpoznania i walki radioelektronicznej

Nowe systemy rozpoznania i walki radioelektronicznej

W dniu 19 grudnia br. ze szwedzką spółką koncernu Saab oraz turecką spółką ASELSAN Elektronik Sanayi ve Ticaret A.Ş podpisano dwa kontrakty w zakre...

więcej polecanych artykułów