2013-01-16 10:39:46
C-130E do Afganistanu dolecą a do Mali ?
15 stycznia minister obrony Francji Jean-Yves Le Drian rozmawiał telefonicznie ze swoimi odpowiednikami w kilku krajach europejskich: Brytyjczykami, Duńczykami, Belgami, Włochami, Hiszpanami, Niemcami oraz Polakami. Z upływem czasu przekłada się to na konkretne informacje o wsparciu.

Nie bądźmy ostatni, podejmijmy decyzję - taką, która zostanie zauważona. Na zdjeciu polski C-130E Hercules z bazy w Powidzu. fot. Michał Gajzler.
A więc po kolei. Brytyjczycy – dwa samoloty transportowe C-17 Globemaster III, Duńczycy – jeden transportowy C-130J Super Hercules, Belgowie – dwa transportowe C-130H oraz śmigłowce ratownicze A109, Niemcy – dwa samoloty C-160 Transall. Najmniej wiadomo o Włochach, Hiszpanach (otworzyli przestrzeń powietrzną) no i Polakach.
Polska deklaruje, słownie, poparcie dla akcji Francuzów w Mali. Słychać to zarówno ze strony ministra Siemoniaka jak i Sikorskiego. Może jednak nie warto czekać, aż zostaniemy przymuszeni do deklaracji lub - nie daj Boże - telefon od Le Driana pozostanie przemilczany.
Polska i wojsko ma okazję pojawić się w serwisach światowych, to prócz praktycznego wsparcia sojusznika także ważna korzyść z aktywniejszego działania naszego kraju – szczególnie jak jeszcze jest medialne zainteresowanie operację Serval.
Posiadamy pięć leciwych C-130E Hercules w bazie w Powidzu, mogą wykonywać misje do Afganistanu, do Mali chyba również dolecą. W tej misji nikt nie zagląda w metrykę, ale interesuje się metrami sześciennymi powierzchni ładunkowej. Zadanie proste ale jakże ważne wizerunkowo. Pokażmy, że umiemy podejmować ważne decyzje, budujmy kooperację nie tylko na szczytach i spotkaniach rządowych.
(MC)