2013-01-31 12:31:34
Szukanie problemów – ciężarówki Jelcz bez przetargu
W ramach Planu Modernizacji Technicznej SZ RP na lata 2013-2022 przewidziano zakup pierwszej partii 866 samochodów ciężarowych z terminem dostaw już od roku bieżącego. W ostatnich dniach z kolei pojawiła się informacja (podała ją Polska Zbrojna) jakoby Inspektorat Uzbrojenia miał prowadzić postępowanie na zasadzie negocjacji tylko z jednym dostawcą, a nie w ramach przetargu. Do niedawna udawało się takie sytuacje korzystnie dla polskiego przemysłu obronnego rozstrzygać, podając takie zlecenia jako istotne dla obronności kraju i wyłączające je spod typowej, otwartej dla wszystkich podmiotów w Unii Europejskiej, procedury. W październiku 2012 roku Prezydent Bronisław Komorowski podpisał nowelizację ustawy o zamówieniach publicznych, dostosowując ją do prawa unijnego (Dyrektywa 81 z 2009 roku). Chodzi o czystą i przejrzystą konkurencję na wolnym rynku unijnym. Niektóre elementy prawa unijnego, przykładowo dialog techniczny już zostały wdrożone (przykład rozmów IU w sprawie zakupu bezzałogowców). Do nowelizacji prawa byliśmy już w dużej mierze zmuszeni, groziły nam kary dzienne w kwocie 70 tysięcy euro z powodu opóźnień. Znowelizowana ustawa dotycząca także zakupów dla armii wchodzi w życie 20 lutego 2013 roku. Czyli już za trzy tygodnie.
Jelcz-Komponenty to wyroby jedynie dla wojska, ale dzięki temu firma dostosowująca się do potrzeb nabywcy o często specyficznych wymaganiach. Walczymy o Jelcza, choć trochę niekonsekwentnie. Jakież to przyzwyczajenie jest do samochodów Tatra w Siłach Powietrznych, skoro nawet niedawno zamówione radary NUR-15 Odra będą na nośnikach od tego producenta (Tatra T815). Odry w wersji "morskiej" są natomiast umieszczone na Jelczu P882D.43. Teraz konkurencja Jelcza z Zachodu również powalczy o "przyzwyczajenie" do swoich produktów. Na zdjęciu kontener stacji RM-100 na podwoziu Jelcza P662. fot. Mariusz Cielma.
Wyłączanie zakupów jako konieczności ochrony interesów bezpieczeństwa państwa nie będzie już takie proste. Ciekawe jakie argumenty ma kierownictwo polityczne MON - bo raczej nie sądzimy, by tego typu forma postępowania w padła ze strony IU, próbującego za wszelką cenę inwestować narodowe środki w krajowych podmiotach (publicznie deklarowana strategia) - by udało się doprowadzić postępowanie w sprawie zakupu samochodów ciężarowych Jelcz w ilości około 900 sztuk dla Sił Zbrojnych do szczęśliwego końca. Nie działamy już w środowisku odosobnionym, w gospodarce nakazowo-rozdzielczej. Musimy uwzględniać uwarunkowania prawne Unii Europejskiej, która nie tylko przekazuje środki na budowę infrastruktury w Polsce ale i oczekuje pewnych rozwiązań i procedur z naszej strony.
Bo chyba nie można być aż tak naiwnym, by sądzić, że konkurencja z przemysłu motoryzacyjnego pozostawi takie decyzje bez echa. O ile Iveco można jakoś ugładzić, choćby zleceniami na jednostki napędowe dla Jelcza, o tyle gorzej będzie z Mercedesem czy MAN-em. Na dodatek te prawie 900 samochodów to tylko pierwsza partia zakupów. Wojsko potrzebuje kilka tysięcy terenowych ciężarówek średniej ładowności, następców Starów 660/244/266/944. Walka idzie nie o setki ale miliardy złotych. Zakup to jedno, serwisowanie to często bardziej dochodowa inwestycja wiążąca nabywcę z dostawcą na dekady.
Z ciekawością będziemy obserwować rozwój sytuacji z nadzieją, że jednak „Polak potrafi” i tak jak mieliśmy do czynienia z falandyzacją prawa, tak w tym wypadku wytworzy się nowy i skuteczny nurt w postaci „MON-izacji” prawa zakupów publicznych. Życzymy dobrze, ale mamy także nadzieję, że nie stracimy kolejnych lat na przesuwanych przetargach (i traconych rokrocznie funduszach na modernizację) z powodu niegdysiejszych błędów.
(MC)