2013-02-20 09:51:30
Śmigłowce – po negocjacjach technicznych i testach rozstrzygnie aukcja
W kilka dni po decyzji Ministra Obrony Narodowej akceptującej wniosek pozyskania 70 śmigłowców dla Sił Zbrojnych na stronie internetowej prowadzącego postępowanie Inspektoratu Uzbrojenia pojawiła się informacja dotycząca poszczególnych etapów jego realizacji. Nie zawarto w nim żadnego harmonogramu prac, a jedynie podstawowe dane dotyczące procedury.
Ciekawy jest już tytuł: „(...) na dostawę śmigłowców wsparcia bojowego oraz zabezpieczenia”. To wskazuje podtrzymanie wcześniejszych deklaracji o zmianie oczekiwań wobec nowej platformy, następcy Mi-8. Wojsko, głównie kawaleria powietrzna, oczekuje śmigłowca zdolnego nie tylko do transportu, ale do przetrwania nad polem walki, ergo uzbrojonego, dynamicznego, z potencjałem do wykonywania rajdów powietrznych nad terytorium przeciwnika. W praktyce oznacza to, że kupujemy uzbrojoną i bogato wyposażoną maszynę klasy średniej.
Inspektorat Uzbrojenia podtrzymał wcześniejsze deklaracje, także polityków, o zakupie 70 śmigłowców opartych o jedną platformę bazową (czyli jeden podstawowy typ, np. AW149 lub S-70). Przypomnijmy, będzie to 48 maszyn w wersji transportowej (dla lekkiej piechoty), 10 śmigłowców poszukiwawczo-ratowniczych dla Sił Powietrznych (lotnicze grupy ratownicze; szkoda, że nie kupujemy maszyn specjalistycznych w wariancie ratownictwa bojowego - CSAR), 6 śmigłowców poszukiwawczo-ratowniczych dla Marynarki Wojennej (następcy Mi-14, już można powiedzieć, że rezygnujemy z ciężkich maszyn ratowniczych), 6 śmigłowców zwalczania okrętów podwodnych, zintegrowany system szkoleniowy, pakiet szkoleniowy i logistyczny.
Z racji skomplikowania postępowania oraz pozyskiwania sprzętu nie będącego w uzbrojeniu Sił Zbrojnych RP, Inspektorat Uzbrojenia obrał drogę „negocjacji technicznych”. Zabezpiecza się tym samym przed niepowodzeniem postępowania w przypadku, gdy oczekiwania wojskowych będą się miały nijak do tego co może zaoferować rynek. Negocjacje pozwolą na sprawdzenie poprawności wymagań wojska a w niektórych wypadkach zapewne i ich zmianę.
Dopiero po negocjacjach oferenci będą mogli złożyć konkretne propozycje. W przypadku zatwierdzenia poprawności oferentów i ofert, śmigłowce zostaną poddane testom. Sam wybór oferty nie odbędzie się na zasadzie porównania propozycji wyłaniając w finale tylko jednego – zwycięzcę. Testy sprawdzą tylko, czy śmigłowce faktycznie spełniają wymagania użytkownika. O przyszłym, podstawowym śmigłowcu Wojska Polskiego zadecyduje ostatecznie aukcja elektroniczna. To także asekuracyjna decyzja Inspektoratu Uzbrojenia. To nie wojskowi wyłonią zwycięzcę (co może być kwestionowane przez przegranych), oni tylko wskażą, że oferta mieści się w „widełkach” wymagań – zadecyduje cena. Czy taka procedura jest właściwa w przypadku tak skomplikowanego sprzętu jakim jest śmigłowiec? I czy cena będzie również obejmować LCC, czyli koszt użytkowania w czasie "życia" sprzętu?
Taki wybór niesie również inne zagrożenia. Skoro zadecyduje cena, to już dziś należy skreślać z listy potencjalnych faworytów Eurocoptera EC725 (duża, kosztowna maszyna, koprodukcja z polskim przemysłem w powijakach). Czyli faworytami będą S-70i International Hawk od Sikorsky'ego (produkcja w Mielcu) oraz AW149 (maszyna w trakcie rozwoju, nie posiada wersji ZOP, produkowana w Świdniku) koncernu AgustaWestland. Jest jeszcze czwarty gracz. Samodzielnie wystartował także PZL-Świdnik. Nie znamy wymogów taktyczno-technicznych, one zadecydują o potencjalnych ofertach, ale jestem sobie w stanie wyobrazić, że w „widełkach WTT” zmieści się np. zmodernizowany Sokół. Jeżeli zadecyduje cena zaproponowana w aukcji, to mogę również wskazać zwycięzcę. Czy PZL-Świdnik (ze wsparciem właściciela, czyli AgustaWestland) może być „czarnym koniem” w przetargu, a przynajmniej alternatywą polsko-włoską w walce z ofertą polsko-amerykańską?
(MC)