2013-05-19 09:32:34
Prezydent wśród uczniów klas mundurowych
Trudno o większy sygnał akceptacji dla prowadzonej działalności niż wizyta głowy państwa. I tak się stało. Prezydent Bronisław Komorowski odwiedził blisko 2 tysiące uczniów szkół ponadgimnazjalnych z tak zwanych klas mundurowych, którzy przez cztery dni, pomiędzy 16 a 19 maja zajmowali obozowisko przy Akademii Obrony Narodowej w ramach I Ogólnopolskiego Biwaku Klas Mundurowych.
To właśnie Akademia Obrony Narodowej, na czele z komendantem-rektorem generałem dywizji Bogusławem Packiem, wespół z Wojskową Akademią Techniczną i komendantem-rektorem generałem brygady Zygmuntem Mierczykiem, zorganizowały i zebrały w jednym miejscu rozproszone, tak jak dzisiejsza polska edukacja, środowisko osób zainteresowanych w przyszłości służbą i pracą w systemie bezpieczeństwa państwa.
Przy wspólnym ognisku, Prezydent Komorowski powiedział, jak dziś potrzebny jest naszemu krajowi nowoczesny patriotyzm funkcjonujący w zgodzie z dawną tradycją, a związany z codzienną pracą, nauką, otwarty na inny świat, patriotyzm ludzi otwartych na drugiego człowieka. Powiedział również, że co jakiś czas patriotyzm to także obowiązek do obrony ojczyzny. Miejsce w którym przyszło nam żyć wcale nigdy bezpiecznym do końca nie będzie. Głowa państwa skorzystała z gościny, ale również zaproponowała coś od siebie. Wybrana, najbardziej aktywna klasa mundurowa otrzyma zaproszenie do odwiedzenia Belwederu.
Podczas spotkania Prezydentowi Komorowskiemu towarzyszył szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Stanisław Koziej, jak przyznał generał Pacek, pośrednik pomiędzy organizatorami a głową państwa, w próbie zainteresowania go tematem biwaku. Jak odpowiedział najbardziej zainteresowany – długo namawiać go na przyjazd nie trzeba było.
Po blisko godzinnej pogadance, a przede wszystkim wspólnym śpiewaniu piosenek, Prezydent pożegnał uczniów. Na koniec wspólnie odśpiewano „Pierwszą Brygadę”. Jak zauważył Prezydent Komorowski, większość uczestników ogniska słowa znała i wspólnie śpiewała, a przecież nie zawsze tak było w historii Polski.
Do warszawskiego Rembertowa przyjechało blisko 80 klas mundurowych z całej Polski: z Częstochowy, Odonowa, Ostrołęki, Białobrzegów, Łap, Kościelca, Białego Boru, Białogardu i wielu innych. Były to głównie klasy wojskowe, ale zdarzały się także te o profilu policyjnym. Czterodniowe spotkanie prócz wymiaru rekreacyjnego pozwoliło na nawiązanie kontaktów, wymianę doświadczeń kadry prowadzącej oraz pokazało, że klasa mundurowa nie jest specyficzną formą prowadzenia edukacji. Jest nas wielu.
Armia zawodowa, profesjonalne agendy bezpieczeństwa, stawiają na jakość i wymagają od kandydatów do służby przede wszystkim perfekcji w rzemiośle, a coś takiego mogą dać ludzie zmotywowani, z charakterem. Klasy mundurowe to naturalny sojusznik struktur państwa, pierwszy stopień w edukacji, pierwszy filtr do selekcji kandydatów do „munduru”. Nie każdy z uczących się w nich ów mundur przyodzieje. Ale to nawet dobrze. Ważne, że może zakiełkują w nich pewne wartości. W społeczeństwie brakuje osób propaństwowych, szanujących dobro wspólne, tych co płacąc podatki nie uważają tego za zło konieczne. W przyszłości, za dziesiąt lat, ci sami ludzie będą szanować podatki obywateli także, gdy będą je wydawać. Wspólnota tworzy takich ludzi. Dlatego to co nazywamy klasami mundurowymi nie powinno funkcjonować w oderwaniu od ogólnopaństwowego systemu, od zorganizowanego wsparcia. Tego żywiołu nie można pozostawiać tylko wolnemu rynkowi, koniunkturze na etaty w armii czy formacjach resortu spraw wewnętrznych. Skandynawia także nie była tak obywatelska 100 czy 150 lat temu, to proces, który i u nas trzeba zacząć. Nie jest to wielka inwestcja finansowa, jest liczna kadra złożona z odchodzących ze służby w pełni sprawnych żołnierzy czy funkcjonariuszy – wielu z nich naprawdę chce się jeszcze coś zrobić - jest w końcu i niż demograficzny, problem dla państwa, ale sojusznik dla tworzenia bardziej kadrowej struktury.
I Ogólnopolski Biwak Klas Mundurowych przeszedł do historii, to ważne wydarzenie, próba scalenia środowiska, oby za tym poszły kolejne kroki.
Tekst i zdjęcia: Mariusz Cielma