2013-08-13 08:06:34
Wojsko pozbyło się Twierdzy Modlin za 15%
Po pięciu latach, za dziewiątym przetargiem i przede wszystkim przy ogromnej obniżce finansowych oczekiwań (z 220 mln PLN wojsko z ceną wywoławczą zeszło do 35 mln PLN) resort obrony może odetchnąć – poprzez Agencję Mienia Wojskowego pozbyło się obiektu widmo – Twierdzy Modlin. Nabywcą jest firma developerska z Poznania, która za kwotę ok. 18 mln PLN (50% bonifikata za obiekt zabytkowy) stanie się właścicielem 57 hektarów terenu i 40 budynków (w tym ponad 2 kilometrowego koszarowca) na atrakcyjnych obrzeżach Warszawy. Nie pozbyto się balastu, lecz stracono okazję.
Wspaniały widok z wieży Twierdzy Modlin. Warto jeszcze się tam wybrać - póki można, fizycznie i z efektem doznań obcowania z historią. fot. Mariusz Cielma (potomek obrońcy Modlina 1939).
Może i wojsko przemyślało ten krok, ale biorąc pod uwagę, że oficjalne przetargi rozpoczęły się jeszcze w 2008 roku, a przygotowania i decyzje jeszcze wcześniej, zapewne niewielu (albo kto z nich służy jeszcze w mundurze) już w resorcie pamięta jakie były motywy takiego kroku i równie niewielu brało pod uwagę, że może coś w potrzebach armii mogło się przez ten czas zmienić. Za cenę pojedynczych apartamentów w wieżowcu w centrum Warszawy, owe 18 mln PLN, stracono okazję do wyprowadzenia centralnych instytucji dowodzenia i kierowania siłami zbrojnymi poza Warszawę. Stracono okazję by stworzyć jednolity kompleks administracyjno-sztabowy na miarę prowadzonej reformy systemu dowodzenia. Doskonale rozlokowany, w pobliżu stolicy oraz nowego lotniska (Modlin – można by stworzyć tam wojskową komendę portu do obsługi „polskiego Pentagonu”), na dużym terenie (bezpośrednia obecność jednostek zabezpieczenia i obsługi) no i wcale nie najmniej ważne – obiekt z tradycjami wojskowymi.
W Twierdzę Modlin, dostosowaną do potrzeb nowoczesnego kierowania systemem bezpieczeństwa trzeba by zainwestować setki milionów PLN. Byłaby to jednak trafniejsza decyzja niż choćby większe kwoty włożone w lotnisko dla odrzutowców bojowych w Poznaniu. Gdzieś ów kompleks administracyjno-sztabowy powinien powstać, wojskowi nie planują chyba stale przemieszczać się z dokumentami do podpisu pomiędzy pojedynczymi budynkami na Klonowej, Rakowieckiej, czy Żwirki i Wigury.
Za kilka lat w pobliżu Zalewu Zegrzyńskiego, połączenia Wisły i Narwi, w zabytkowych murach, będziemy mogli zatrzymać się w nowoczesnych kawiarniach, wynająć pokoje z widokiem na Wisłę, zakupić pewnie wspaniałe apartamenty zwane popularnie loftami. To także wspaniałe, ale szkoda. Szkoda straconej szansy i wojsko na własne życzenie z niej zrezygnowało. MON pozbywa się „rodowych sreber” pozyskanych jeszcze w czasach, gdy głos mundurowych dużo znaczył. Dziś są tylko cieniem wpływów jakie mieli w II Rzeczpospolitej czy nawet PRL-u. Jeżeli już z czegoś zrezygnowano to stracono. Za nowe lokalizacje trzeba będzie płacić grube miliony, ewentualnie resort obrony zbuduje taki Pentagon na poligonie w Drawsku Pomorskim, czy Świętoszowie, tam jest dosyć miejsca - oczywiście jeżeli zgodzą się na to leśnicy, w realiach XXI wieku bardziej decyzyjni niż generalskie wężyki.
Owe miliony za sprzedaż pójdą na fundusz modernizacji sił zbrojnych, wspaniale, pozyskajmy 18 milionów, promil w planowanych wydatkach rzeczowych MON, jednocześnie pamiętajmy aby skreślić z budżetu 3 miliardy.
(MC)