2013-08-25 06:37:58
Hawk zapewni zakładom z Dęblina przychód 800 mln złotych
Pokazy w Radomiu to doskonała okazja dla producentów, aby przedstawić oferowany Polsce sprzęt lotniczy szerokiemu gronu miłośników podniebnych maszyn, ale i decydentom. Nie zapominajmy, że podniebne akrobacje, z czym wiążą się również wspaniałe emocje dla widzów, oglądał między innymi Zwierzchnik Sił Zbrojnych Prezydent Bronisław Komorowski. Skoro był Prezydent, było i cale grono osób odpowiedzialnych za funkcjonowanie armii oraz jej przyszłość – na pewno podpatrywali oraz słuchali. A BAE Systems jako jedyny z trzech oferentów (pozostali to Lockheed Martin UK oraz Alenia Aermacchi) w postępowaniu na samolot szkolny mógł przedstawić w Radomiu swój produkt, na dodatek w kilku egzemplarzach.
W Radomiu samolot Hawk T Mk2 w powietrzu można było zobaczyć podczas przylotów i odlotów z pokazów lotniczych. W sumie było dobrym krokiem producenta to, że maszyna znalazła się na naziemnej otwartej prezentacji. Nowoczesne wyposażenie awioniczne najlepiej pokazać przy otwartym kokpicie, własności lotne nie gorzej zaprezentowało starsze pokolenie Hawka, czyli fińskie Mk51. fot. Łukasz Pacholski.
Prócz samolotu szkolnego Hawk T Mk2 brytyjskich sił powietrznych (Royal Air Force) zaprezentowanego przy stoisku BAE Systems w powietrzu kunszt lotników i potencjał maszyny pokazał fiński zespół akrobacyjny Midnight Hawks wykorzystujący ten typ samolotu w wersji Mk51.
Polski program pozyskania nowego samolotu szkolenia zaawansowanego (kategoria Advanced Jet Trainer) prócz aspektu lotniczego jest skorelowany z oczekiwaniami dotyczącymi korzyści ekonomicznych dla naszych podmiotów gospodarczych. Stąd warto odnotować przynajmniej jedną deklarację BAE Systems. Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 z filią w Dęblinie do tej pory obsługujące samoloty TS-11 Iskra, w ciągu założonego 30-letniego okresu eksploatacyjnego samolotu Hawk z biało czerwonymi szachownicami powinny uzyskać z obsługi technicznej przychód rzędu 800 milionów PLN.
Używany przez Brytyjczyków Hawk pokazany został na stoisku firmowym BAE Systems. Rzut oka na kokpit uświadamia, że podobnie jak z F-16 Block 52+ to już całkiem inne pokolenie tego samolotu produkowanego przecież od kilku dekad. fot. Mariusz Cielma.
W praktyce faktycznie jest duża szansa by tak się stało. Po wycofaniu się z postępowania przetargowego Czechów z Aero Vodochody, to właśnie BAE Systems ma szansę na zaproponowanie najkorzystniejszej oferty cenowej za wyborem której może przemawiać również zapewnienie wieloletniej pracy dla dęblińskich zakładów – jednych z tych, które choćby w odróżnieniu od Bydgoszczy, Mielca czy Świdnika nie skorzystały do tej pory na modernizacji naszych sił powietrznych i kooperacjach z koncernami zachodnimi.
Jak w praktyce będzie zobaczymy już wkrótce, według wojskowego harmonogramu 8 samolotów szkolnych nowego pokolenia w Polskich Siłach Powietrznych pojawić się ma w latach 2016-2017, dotrzymanie terminu wymaga podjęcia szybkich decyzji.
(MC)