Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2012-11-06 12:32:42

Brytyjska dyskusja o BSP Reaper

     Z dziś używanych pięciu, do dziesięciu bezzałogowych statków powietrznych MQ-9 Reaper powiększył się stan brytyjskich sił powietrznych. Pierwsza piątka służy w Afganistanie, druga będzie operować nad wyspami z bazy Waddington w Lincolnshire. Nowy zakup RAF zwiększył brytyjskie inwestycje w ten program o 135 mln funtów (średnio na jeden nowy BSP 27 mln funtów, trzeba jednak pamiętać, że wraz ze statkami powietrznymi nabywana jest cała infrastruktura zestawu, począwszy od stacji kontroli lotu). Jak zwykle przy takich informacjach, pojawia się pytanie czy warto?

   Bezzałogowce zapewniają przede wszystkim bezpieczeństwo dla obsługi (operator BSP może znajdować się choćby na innym kontynencie, co na szeroką skalę stosują Amerykanie) oraz długotrwałość lotu, tym samym czas przebywania w strefie wykonywania zadania. Nie zawsze jest jednak skuteczny w 100%. Podczas słynnego ataku na bazę Bastion w afgańskiej prowincji Helmand, jej rejon patrolował jeden z MQ-9 Reaper. Przeoczono jadące w kierunku koalicyjnego lotniska pickupy Toyota z napastnikami. Ten przykład pokazuje, że nie może być mowy o stałym i permanentnym nadzorze terenu przy pomocy BSR, a jedynie ograniczonym i wyrywkowym. Dodatkowo koszt maszyn. Do wypełniania zadań bliskiego wsparcia (Close Air Support) efektywniej byłoby użyć samoloty szturmowe A-10 Warthog II (Amerykanie proponowali Brytyjczykom użyczenie 3 eskadr tych samolotów do działań w Afganistanie) – przy jednostkowym koszcie szacowanym na 20% nowego Reapera (4 mln funtów wobec 20 mln funtów za MQ-9). Podobnie z kosztem obsługi, szacowanym na 25% tego co pochłania amerykański BSP tego typu. Mitem ma być również owa „bezzałogowość”. Obsługą 4 samolotowej jednostki operacyjnej MQ-9 zajmować się musi 171 osób, a samo kierowanie Reaperem wymaga zastosowania nowoczesnych i drogich technologii.

   Według Amerykanów, typowa jednostka operacyjna BSP złożona z 4-5 maszyn nie ma wystarczających możliwości do operowania w trybie 24/7. Chociaż bezprzecznie Reaper ma większą długotrwałość lotu od maszyn załogowych, należy pamiętać, że jest ona ograniczana przez ładunek uzbrojenia (zasada ładunek/paliwo/masa startowa, nota bene odnosząca się do wszystkich statków powietrznych), co zwykle powoduje, że lot bojowy trwa do 14 godzin. Minimalna ilość BSP w jednostc operacyjnej powinna wynosić 6-7 maszyn (szczególnie, jeżeli musimy wziąć pod uwagę prowadzenie ciągłych operacji). Jeden amerykański MQ-9 Reaper wykonuje w praktyce tylko dwie misje w tygodniu. Dodatkowo owo niebezpieczeństwo związane z lataniem na pokładzie samolotu jest równie mityczne, w przypadku A-10 Warthog II, jedna katastrofa przypada na 2000 misji (oczywiście jest to liczba nie uwzględniajaca oddziaływania ogniowego przeciwnika w konflikcie pełnoskalowym). Nie ma dokładnych danych, ale szacunki mówią o zniszczeniu do tej pory blisko stu BSP Predator i Reaper.

   Krytykowane są również możliwości systemu obserwacyjno-rozpoznawczego BSP. Chociaż mogą one wykonywać loty na wysokości ponad 10000 metrów, w praktyce, dla zapewnienia akceptowalnej jakości danych muszą realizować misje na pułapach 3500-5000 metrów. Zwraca się uwagę, że mityczna skuteczność BSP opiera się w dużej mierze na uwzglednieniu informacji o celach z innych źródeł, operator tylko kieruje Reapera na zidentyfikowany obiekt i wykonuje atak. Dodatkowo przenoszony arsenał uzbrojenia ogranicza możliwość reakcji w zależności od zagrożenia. Warthog II przenosi cały wahlarz uzbrojenia, począwszy od działka kalibru 30 mm po pociski rakietowe i bomby, BSP głównie kierowane i drogie uzbrojenie rakietowo-bombowe.

   Zastosowanie BSP jako maszyn patrolowych nie jest efektywne przede wszystkim ekonomicznie. BSP (początkowo Hermesy, potem 6 Reaperów) użyto do ochrony południowej granicy Stanów Zjednoczonych. Owszem, dzięki nim udało się (10000 godzin w powietrzu) zatrzymać blisko 5000 nielegalnych imigrantów i 250 przemytników narkotyków. Ale teraz ekonomika, przeliczeniowe wykrycie jednego zatrzymanego kosztowało amerykańskiego podatnika 7054 USD. Bardziej opłacalna dla służb ochrony granic była dzierżawa lekkiego samolotu pilotowanego typu Cessna (1,2 mln USD rocznie, wyposażonego między innymi w systemy FLIR – 25% kosztów operacyjnych i obsługi pojedynczego MQ-9) – w tym przypadku przechwycono narkotyków za 54 mln USD, a przeliczeniowy koszt jednego zatrzymanego wyniósł skromne 230 USD.

   Brytyjczycy wskazują, że być może nie warto inwestować dziesiątek milionów w sprzęt, który owszem, jest z górnej półki technologicznej ale po prostu nie realizuje efektywnie swoich zadań. Może warto powrócić do prostszych rozwiązań, szczególnie, że środków w budżetach obronnych raczej ubywa. Brytyjczykom brakuje maszyn do misji typu CAS, wprowadzane do linii Typhoony są zbyt kosztowne do często klasycznych zadań uderzeniowych i wsparcia, a Harrierów już dosyć dawno temu się pozbyto. Alternatywą są jedynie wspomniane A-10. Do misji rozpoznawczych w konfliktach asymetrycznych, za ułamek kosztów MQ-9, można zastosować małe samoloty wojskowe SMA (Small Military Aircraft). Pozostaje na koniec postawić pytanie czy tandem rozpoznawczy mały samolot oraz bojowa, rasowa maszyna uderzeniowa – może być bardziej skuteczny, a na dodatek racjonalniejszy od dziś stosowanych BSP?

(MC) za blogiem Wiliama Forbes'a na mailonline.




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Radia Radmoru trafiły do pomorskich terytorialsów

Radia Radmoru trafiły do pomorskich terytorialsów

Partia 50 radiostacji doręcznych 3501/8 trafiła do żołnierzy 7. Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Sprzęt z rąk prezesa spółki Radmor Bartłom...

więcej polecanych artykułów