2013-02-11 15:24:09
W przypadku wojny na Bałtyku Szwecja nie będzie neutralna
W wywiadzie dla szwedzkiej telewizji SVT, minister spraw zagranicznych Carl Bildt powiedział dosyć ważne zdanie: Szwecja nie będzie neutralna jeżeli któryś z krajów [w domyśle republiki nadbałtyckie, ale użył zwrotu UE] zostanie zaatakowany.
Deklaracja padła gdy ministrowi zadano pytanie na temat szwedzkich priorytetów obronnych związanych z relacjami tego kraju także z Litwą, Łotwą oraz Estonią. Do wypowiedzi o szwedzkim zaangażowaniu dodał, że nie oznacza to, że jego kraj nie ma zamiaru zastępować NATO ani sojuszniczych relacji amerykańskich z republikami nadbałtyckimi.
Bildt odniósł się również do własnej oceny potencjału armii rosyjskiej. 20 lat zapóźnień w tym względzie w Rosji powoduje, że na chwilę obecną nie widzi zagrożeń „ze strony wschodu”. Potencjał militarny Rosji nie poprawi się przed 2020 rokiem. Co ciekawe Bildt wskazał, że w rejonie nadbałtyckim Rosja będzie mogła użyć dwadzieścia przeliczeniowych dywizji.
Inne regiony w geostrategicznym zainteresowaniu Szwecji jakie wymienił minister (i były premier, co warto dodać) to Ukraina, Kaukaz oraz Azja Centralna.
Interesy w zasadzie zbieżne z polskimi. Niby wszyscy powinniśmy dążyć do współpracy ale chyba do końca tak nie jest. Skandynawia dąży do współpracy obronnej z krajami nadbałtyckimi, raczej bez dużego angażowania Polski. Ta z kolei bardziej ukierunkowuje się na strefę kontynentalną (Wyszegrad, Weimar) lekceważąc trochę basen Morza Bałtyckiego. Było kilka miesięcy temu spotkanie polsko-szwedzkie w konwencji kwadrygi, jednak skala naszego zaangażowania na innych kierunkach wydaje się większa.
(MC)