2013-04-15 13:28:41
Szwajcarski dowódca – albo Gripen albo nic
W wywiadzie dla Die Nordwestschweiz, dowódca szwajcarskich Sił Powietrznych gen. Aldo C. Schellenberg mówi o własnej formacji ciekawie, ale pada również jedno istotne zdanie w wypowiedzi: albo kupimy Gripeny albo nie będzie nic innego.
Sprawa Gripena E, a konkretnie 22 samolotów tego typu dla Szwajcarii emocjonuje od miesięcy. Ze względu na sam wybór jak i na specyficzny, szwajcarski system podejmowania decyzji (demokracja bezpośrednia). Gripen ma podstawowy zarzut, jest „za słaby”. Chodzi o to, że klasyczny samolot tego typu to lekka maszyna wielozadaniowa, dopiero wariant jaki jest opracowywany – oraz kupowany przez Szwajcarów – przedstawiać ma sobą większe możliwości operacyjno taktyczne (np. zasięg maszyny, zasób uzbrojenia). Można w tym miejscu przypomnieć, że zastąpi w służbie również lekkie, samoloty F-5.

Mało prawdopodobne, ale szansa taka jest, że Patrouille Suisse przesiądą się z F-5E Tiger na Gripeny lub F/A-18 Hornet, inne alternatywy to turbośmigłowe PC-7 lub PC-21. fot. Saab.
Generał Schellenberg obawia się, że przy odrzuceniu decyzji o zakupie samolotu Saaba, jego formacja pozostanie tylko z 33 samolotami F/A-18C/D. W praktyce oznacza to, że Szwajcarzy stracą wiele z dziś posiadanych możliwości bojowych a własny potencjał w takiej sytuacji określił jako air policing (osłona a nie obrona przestrzeni powietrznej). Obrazowo przedstawił to tak, tylko z Hornetami Szwajcaria będzie zdolna do operacji tylko przez okres 2 tygodni (4 samoloty w powietrzu) – następnie system przestanie być wydajny, z Gripenami, chociaż kupuje się ich tylko 22 działania takie będzie można prowadzić non stop przez 4 tygodnie. Do faktycznego konfliktu nawet i Gripeny to za mało, dowódca SP ocenia potrzeby na 60-80 odrzutowców bojowych.
Generał broni także decyzji o wypożyczeniu 11 starszych Gripenów C. Pozwoli na wycofanie całej floty 54 sztuk wiekowych F-5E Tiger. Umożliwi łatwiejsze przeszkolenie na nowy samolot, jednocześnie zapewni nowe możliwości – Tigery wykonują misje tylko w dzień i przy dobrej pogodzie. Roczne utrzymanie floty Tigerów kosztuje Szwajcarów 50 mln franków, wypożyczenie 11 Gripenów będzie kosztować 55 mln franków – według Schellenberga warto tak zrobić.
Mylą się ci, którzy twierdzą, że Szwajcaria, chociaż korzystnie położona geopolitycznie (sąsiedzi to członkowie Unii Europejskiej) wydaje przesadne kwoty na siły zbrojne. Generał wskazuje, że realnie w ostatnich latach budżet jego formacji spadł o 40% a całe siły zbrojne są niedoinwestowane, to wszystko przy ciągłym wzroście gospodarczym kraju. Stąd prawdopodobnie wynika również jego zdanie w wywiadzie, że nie jest pytaniem czy Gripen czy inny samolot, a raczej albo Gripen albo nic nowego.
W pytaniu dotyczącym przyszłości zespołu akrobacyjnego Patrouille Suisse, Schellenberg wymienia cztery możliwości – pozostajemy przy F-5 Tiger (nie jest opłacalne), wyposażamy w samoloty nadźwiękowe Gripen lub Hornet (wysokie koszty i zespół jako zadanie pomocnicze), wyposażamy w Pilatus PC-7 lub PC-21. Wszystko zależy od decyzji w sprawie Gripenów.
Na koniec kilka słów o samym generale Aldo C. Schellenberg. Dowódca sił powietrznych nie jest pilotem a radość latania maszynami bojowymi zna dzięki samolotom dwuosobowym (jako pasażer). Profesjonalniej z armią związany jest bowiem dopiero od 1 lipca 2010 roku – został dowódcą 12. Brygady Piechoty Górskiej (co ważne stanowisko rezerwisty nie na pełny etat! wcześniej był tylko oficerem rezerwy od lat 90-tych), dowódcą sił powietrznych został 1 stycznia 2013 roku. Wcześniej był właścicielem firmy konsultingowej 1992-2011 (teraz żona prowadzi) i wykładowcą uniwersyteckim. To się nazywa armia obywatelska w praktyce.
(MC)