2012-03-08 11:10:34
US Army - żadnych czołgów
Szef Sztabu US Army gen. Ray Odierno prosi Kongres (podkomisja obrony) o nie wpisywanie do bieżących zakupów nowych czołgów M1 Abrams. Czołgi to grupa uzbrojenia o jednym z lepszych parametrów gotowości ze średnią 2,5 roku (zapewne chodzi o remonty a nie rok produkcji – DzZ). Armia planuje modernizacje wozów do 2014 roku, a potem rozpocznie ich modernizację od 2017 roku. Pomimo próśb wojsk lądowych, używających tych samych argumentów w zeszłym roku, na 2012 zaplanowano prace przy 42-44 Abramsach za kwotę 255 mln USD. Cały czas trwa spór o utrzymanie linii produkcyjnej tych pojazdów z zakładach w Limie (Ohio).
Według wojskowych i sekretarza US Army Johna McHugha zapewnione dla zakładów Lima środki i tak nie pozwalają na utrzymanie linii Abramsów. Zlecenia powinny być na poziomie 70 czołgów rocznie. Według analityków w mundurach, lepiej byłoby zatrzymać produkcję i uruchomić ją za 2-3 lata (koszt 600-800 mln USD) niż rokrocznie zlecać prace przy zakładanej liczbie Abramsów (przez 3 lata w sumie 3 mld USD).
Dodatkowo na mniejsze zapotrzebowanie na czołgi nakłada się prawdopodobne zmniejszenie liczby brygad bojowych. Dla oddziałów rezerwowych czy Gwardii Narodowej korzystniejsze zdaje zdaje się pozostawienie M1A1 (łatwiejszy w szkoleniu), który jest cały czas „bardzo dobrym czołgiem” (Odierno) niż inwestować w M1A2 SEP.
Cały czas Amerykanie liczą, że problem rozwiążą odbiorcy zagraniczni, Egipt czy Arabia Saudyjska. Choć w tych wypadkach problemem realnym i dyplomatycznym może okazać się arabska wiosna.
(MC)