2012-07-16 17:28:33
Indyjski lotniskowiec później
Jeszcze kilka lat temu indyjska marynarka wojenna planowała, że w 2015 roku będzie posiadać dwie lotniskowcowe grupy bojowe oparte o nowo wcielone okręty. Pierwszym jest INS Vikramaditya, eks rosyjski Admirał Gorszkow, który dziś po raz drugi wyszedł w morze na testy – ten ma trafić w indyjskie ręce na początku 2013 roku. Drugim budowany w indyjskiej stoczni Cochin od lutego 2009 roku (stępka) INS Vikrant. Ten drugi jednak będzie skończony jednak nie wcześniej niż w 2017 roku (3 lata opóźnienia). Na 2010 rok przy masie 25 tysięcy ton (z 40 tysięcy) planowano jego wodowanie, daleko jeszcze do tego etapu budowy, dziś konstrukcja waży 14 tysięcy ton. Budowa jest zaawansowana w granicach 30 %.
Opóźnienia w budowie pierwszego lotniskowca made in India powodują, że blisko 50 letni INS Virat (eks brytyjski Hermes) będzie musiał służyć dłużej niż jeszcze planowany 2014 rok. Jego służba jest zresztą mocno dyskusyjna, służy w zasadzie utrzymaniu załogi, jednostka jak na dzisiejsze standardy jest w zasadzie bezbronna (11 maszyn Sea Harrier i śmigłowce). Z kolei 260 metrowy IAC (Indigenous Aircraft Carrier) będzie zabierał 12 samolotów MiG-29K, 8 rodzimych morskich Tejasów i do 10 śmigłowców. Załoga ma liczyć 160 oficerów oraz 1400 podoficerów i marynarzy. Jego napęd stanowią znane i sprawdzone cztery turbiny LM2500.
Na deskach kreślarskich Indie mają jeszcze większy lotniskowiec – IAC-II, jednostkę o wyporności ponad 60 tysięcy ton. Z powodu opóźnień, ale i wzrostu kosztów pozostaje on marzeniem. Marzeniem w sytuacji, gdy największy konkurent – Chiny – dynamicznie rozwijają swój program morski, a światowy potentat, US Navy – zaczyna grupowac swój potencjał w rejonie Azji i Pacyfiku.
(RC)