Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2013-01-29 12:08:20

Indyjski Arjun - ku przestrodze zapatrzonym w polski czołg

     W 1974 roku w Indiach rozpoczął się program opracowania nowego czołgu następcy pojazdów typu T-55 a potem i T-72. Od początku projekt 40-tonowego pojazdu uzbrojonego w 105 mm armatę zdominowało założenie – czołg (przyszły Arjun) ma być na tyle indyjski na ile to będzie wykonalne. No ale zbudowanie indyjskiego czołgu to rozwijanie a nawet budowa przemysłu lokalnego, odpowiadającego za poszczególne podzespoły. Decyzję jednak podjęto i zaczęła się epopeja projektu, trapiona ciągłymi opóźnieniami, krytyką wojskowych, co trwało prawie do końca pierwszej dekady XXI wieku. Dopiero bowiem w 2009 roku przezbrojono w Arjuny pierwszy pułk pancerny (w sile batalionu). W indyjskim czołgu pozostało i tak 58% (w odniesieniu do całkowitej wartości wozu) wyposażenia importowanego – np. silniki, system kierowania ogniem. Program znacznie przeciągnął się w czasie ale nie był aż taki kosztowny, w mediach specjalistycznych pada kwota 57 mln USD (podejrzanie niska, w walucie lokalnej to 306 crore) ale najistotniejszy był otrzymany efekt. Czołg uzbrojony w armatę 120 mm ostatecznie o masie 62 do 67 ton.

   Po fali krytki wydawało się, że narodowy program opracowania czołgu zostanie w Indiach skreślony po wyprodukowaniu 124 pierwszych sztuk. Jednak testy poligonowe przeprowadzone w parze z produkowanym na licencji T-90S pokazały, że "własny" wóz nie jest taki zły. Nadzieje odżyły, powstała nowa, zmodernizowana wersja czołgu pod nazwą Mk II. Aktualne zamówienia opiewają na 248 czołgów tego modelu, indyjski ośrodek badawczy (DRDO) mówi jednak o 500 budowanych Arjunach, a dłuższa seria pozwoli na ich dopracowanie, zwiększenie zaangażowania lokalnego przemysłu, wyciągnięcie wniosków eksploatacyjnych i wtedy skonstruowanie czołgu kolejnej generacji (wiadomo już, że będzie lżejszy). I na koniec ciekawe zestawienie kosztów. Według Hindusów jeden T-90S kosztuje ich 2,78 mln USD a jeden z 248 Arjunów już 3,92 mln USD.

   Wydaje się, że Arjun to wiarygodny przykład efektu, jaki może uzyskać lokalny przemysł, który przy chaotycznym wsparciu technologicznym bardziej doświadczonych firm z zagranicy próbuje w myśl zasady „damy radę” wejść do światowej ligi producentów zbrojeniowych. Jednak chyba ciekawsza i mniej kłopotliwa jest linia postępowania np. Koreańczyków (czołg bazujący na amerykańskim M1 Abrams - K-1, a obecnie własna konstrukcja o nazwie K-2) czy Turcy (Altay bazujący na tym ostatnim wozie koreańskim). Konkluzja jest jedna: potrzebny jest partner, który "poprowadzi nas za rękę", bowiem przecierał już szlak zaawansowanych technologii przed nami – pomysł „dawania rady samemu” jest chybiony. Dlatego znalezienie partnera strategicznego dla polskiego sektora pojazdów pancernych jest warunkiem sine qua non istnienia w naszym kraju ośrodka produkcji ciężkich wozów bojowych.

(MC)




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Jaśmin też dla zarządzania kryzysowego

Jaśmin też dla zarządzania kryzysowego

Zarządzanie kryzysowe jest jedną z istotniejszych aktywności służb państwowych prowadzących działania z zakresu ochrony ludności i mienia. Chociaż ...

więcej polecanych artykułów