2013-03-27 09:54:33
RPA także ma swój ratusz w Karbali
Do historii powojennego Wojska Polskiego przeszła historia obrony ratusza w irackiej Karbali przez Polaków, Bułgarów (łącznie w sile plutonu) oraz policjantów i żołnierzy irackich przed zwolennikami as-Sadra. Republika Południowej Afryki, szczególnie ta po epoce apartheidu, również ma swój „City Hall”. Mowa o walkach w rejonie Bangi, stolicy Republiki Środkowoafrykańskiej jakie z dużą intensywnością przez kilkanaście godzin trwały w ostatni weekend. Jak powiedział szef sztabu SZ RPA (South African National Defence Forces) gen. Solly Shoke – około 200 naszych żołnierzy odpierało ataki 3000 rebeliantów uzbrojonych w wielkokalibrowe karabiny maszynowe oraz moździerze.

Wojska RPA pojechały oficjalnie szkolić, w praktyce walczyć. Ich sytuacja od początku była nieciekawa, odkąd w październiku 2012 z osłony prezydenta Bezize zrezygnował niezastąpiony w regionie Czad. fot. SANDF.
Starcia trwały głównie w rejonie bazy kontyngentu w Bangi, ale i w różnych rejonach stolicy (rozproszenie kontyngentu złożonego m.in. z 1 . batalionu spadochronowego oraz 5. pułku specjalnego SANDF). W jej wyniku żołnierze RPA zostali zmuszeni do wycofania i przegrupowania.
Nie oszacowano strat rebeliantów z ugrupowania Seleka, ale wojska RPA straciły 13 zabitych, 1 zaginionego oraz 27 rannych. Spośród tych ostatnich dwóch było w na tyle poważnym stanie, że zostali ewakuowani do szpitali we własnym kraju.
Pomimo strat i niepewnej sytuacji władze RPA zapowiadają dalszy udział w misji, jest to o tyle łatwiejsze, że do Republiki Środkowoafrykańskiej ściągają Francuzi (na początku tygodnia było ich 350). Jeżeli RPA będzie chciało osiągnąć to co w praktyce realizowano w Republice Środkowoafrykańskiej, również jej wojska będą musiały być wzmocnione.
Sami Francuzi przybywają do Bangi głównie z Gabonu. Przerzut sił nastąpił już w nocy z 22 na 23 marca. Plany francuskiego MON mówiły o pojedynczych kompaniach wojska z 1. pułku piechoty (ochrona lotniska w Bangi), z 6. batalionu piechoty morskiej oraz 8. pułku spadochronowego piechoty morskiej. Oficjalnie mają zadbać przede wszystkim o bezpieczeństwo własnych obywateli.
Sama misja żołnierzy z południa Afryki jest mocno krytykowana we własnym kraju, nie chodzi tylko o klasyczną polityczną rozgrywką (brak mandatu organizacji międzynarodowych i wsparcia z ich strony, wojska działały bojowo a według zapewnień prezydenta Zuma pojechały szkolić siły miejscowe), ale o głosy samych wojskowych – zbyt małe siły w stosunku do zagrożeń i sytuacji, brak wsparcia z powietrza, problemy logistyczne. Dla wielu straty w Bangi to jednoznaczny sygnał na temat możliwości militarnych RPA, którego budżet obronny został „odarty do kości”. To największa bitwa z udziałem wojsk RPA od czasu Wony Granicznej (konflikt z Angolą) z lata 1975-89.
(MC)