2014-06-20 16:52:57
300 amerykańskich doradców do Iraku
Prezydent Barack Obama poinformował o podjętej decyzji związanej z wysłaniem maksymalnie 300 amerykańskich doradców do Iraku. Na miejscu zajmą się wskazywaniem skutecznych rozwiązań dla lokalnych sił bezpieczeństwa, ponownie.
Jeszcze przed rozwinięciem ofensywy bojowników Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu, którzy przeprowadzili prawdziwy blitzkrieg, którzy w kilka dni podeszli prawie pod Bagdad, informowano o niskim poziomie wyszkolenia irackich sił bezpieczeństwa, głównie armii. Przez wiele lat zasady współczesnej taktyki wpajali im Amerykanie oraz przedstawiciele innych sojuszniczych państw, w tym Polacy. Oni wszyscy jednak się wycofali, pozostawiając tylko personel do ochrony kompleksu ambasad czy zarządzający zakupami sprzętu w Stanach Zjednoczonych (175 amerykańskich wojskowych i 3500 pracowników kontraktowych). Iracka armia stała się autonomiczna i powróciła do starych metod szkolenia i dowodzenia. Zniknęła wpajana przez instruktorów zasada pozostawienia inicjatywy dla dowódców niższego szczebla, wojsko znowu stało się ociężałe i czekające na szczegółowe wskazówki od wyższego szczebla dowodzenia.
Powracają więc doradcy z amerykańskich sił zbrojnych. Początkowo będą to tylko 12 osobowe zespoły z sił specjalnych. Nie zmienią jakościowo skuteczności wojska na niższym szczeblu, trafią bowiem do wyższych dowództw, ewentualnie szczabla brygadowego. Prezydent Obama obawia się sytuacji, że ich nadmierne rozproszenie, spowodować może faktyczny i niekontrolowany udział wojsk amerykańskich w walce. Takie przypadki znane są sztabowcom z przeszłości, choćby z Wietnamu.
Amerykanie po wzmocnieniu bagdadzkiej ambasady dodatkowymi 275 marines prowadzą wsparcie wywiadowczo-rozpoznawcze na rzecz sił rządowych z wykorzystaniem także samolotów F-18 (skrzydło lotnicze z lotniskowca USS George H.W. Bush) oraz bezzałogowców. Uderzeniowe zaangażowanie wojennej machiny Stanów Zjednoczonych obecnie dotyczyć może maksymalnie precyzyjnych ataków z powietrza, nie ma mowy o wojskach na lądzie.
Sami doradcy w irackich sztabach poprawią świadomość sztabowców i administracji USA w odpowiedzi na pytanie o rzeczywistą sytuację w irackich siłach bezpieczeństwa. Pozwoli to wypracować opinię na temat ich skuteczności oraz potrzeb niezbędnych do wdrożenia.
Według urzędników amerykańskich, przy takim zaangażowaniu wojsk własnych, nie ma potrzeby dodatkowych porozumień dotyczących ich wyłączenia spod prawodawstwa lokalnego (tzw. SOFA), swoją niezależność oprą o immunitety jako członkowie ambasady USA w Bagdadzie.
(MC)