Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2011-09-01 22:05:50

Radom Air Show 2011

     Ostatni weekend sierpnia dla wielu osób interesujących się lotnictwem upłynął pod znakiem kolejnej edycji pokazów lotniczych organizowanych w Radomiu. Co prawda radomski Air Show tradycyjnie odbywa się rytmem sobota – niedziela, jednak już kilka dni wcześniej nad Radomiem trwały intensywne próby z udziałem maszyn mających brać udział w pokazach. Od czwartku 25 sierpnia, rozpoczęły się przyloty i treningi gości zagranicznych. Wtedy to do Radomia dotarły m.in. zespoły akrobacyjne wraz ze wsparciem, czy część maszyn biorących udział w wystawie statycznej. Dzień przed rozpoczęciem Air Show 2011, przeprowadzono ostatnie treningi, tak solistów, zespołów akrobacyjnych oraz przedstawicieli aeroklubu.

 

  W powietrze wzbiły się wiec samoloty Frecce Tricolori, Patrouille Suisse, Patrouille de France i Krila Oluje. Podobnie swój występ ćwiczył np. zaliczony do części aeroklubowej SBLim-2 oraz pojawiający się na pokazach w Radomiu po raz pierwszy fabryczny egzemplarz Alenia Aermacchi M-346. Monografię tego ostatniego można przeczytać w naszym serwisie. Innym z samolotów goszczących po raz pierwszy w Radomiu był grecki F-16C. Podobny status miało zresztą kilka innych maszyn, tak jak na przykład szturmowy AMX, kolejny gość z Półwyspu Apenińskiego. 

Chorwaci i ich program to najwyższa klasa światowa, szkoda, że nasze Orliki wypadają w tej rywalizacji słabiej. fot. Łukasz Pacholski.

     Piątek 26 sierpnia był również kolejnym dniem przylotów uczestników pokazów. Wtedy na Sadkowie pojawiły się m.in. niemiecki Typhoon, węgierski Gripen czy należące do Red Bulla P-38 Lightning i Bo 105. O wszystkim tym wspominam głównie dlatego, że choć teoretycznie, treningi nie są otwarte dla publiczności, to obserwowane były przez sporą rzeszę widzów, w większości uzbrojonych w aparaty fotograficzne, którzy czasowo przejęli we władanie część terenów położonych wokół radomskiego lotniska. Trzeba przyznać, że radomskie pokazy jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem przyciągnęły widzów nie tylko z Europy ale i przykładowo Azji. Przy płocie otaczającym teren lotniska można było powiem usłyszeć prócz polskiego, również język węgierski, niemiecki, niderlandzki etc. Pojawili się również spotterzy z Japonii. Tym, co jak można było przeczytać na zagranicznych forach poświęconych lotnictwu, podziałało jak magnes na niektórych z nich był, zapowiedziany pokaz w powietrzu paru polskich Su-22M4. Sporą ciekawostką mógł być również jedyny latający w Europie SBLim-2, samolot, który o ironio, w powietrzu łatwiej spotkać obecnie za oceanem, niż w naszym regionie. Ostatecznie, do Radomia dotarła również oczekiwana przez wielu reprezentacja Ukrainy z Anem-26 i Su-25UB w składzie. Choć sami goście zza wschodniej granicy, pokazy opuścili już w niedzielę przed blokiem wojskowym. Na radomskie lotnisko przybył także będący pewnym zaskoczeniem turecki C-160 Transall. Biorąc pod uwagę, że piątkowe treningi w wielu przypadkach polegały de facto na wykonaniu pełnego programu przewidzianego przez poszczególne ekipy na dni pokazowe, to zgromadzeni pod płotem lotniska nie narzekali na brak wrażeń. Aspekt pozalotniczy w tym przypadku pomijamy, choć wspomnieć można, że doszło do kilku dość humorystycznych sytuacji, a z niezwykle gorącym przyjęciem spotkał się choćby nadlatujący… bocian.

Pokaz powietrzny pary Su-22M4K stał się magnesem dla spotterów z Europy i świata. fot. Mariusz Cielma.

  Po piątkowym treningu wiadomo już było, że w weekend należy zwrócić szczególną uwagę na występy grup akrobacyjnych z Włoch i Chorwacji. O ile Frecce Tricolori, tak jak i francuski zespół Patrouille de France, są klasą samą w sobie, to mogąca pochwalić się o wiele krótszą historią grupa chorwacka, jeszcze niedawno nie spotykała się ze szczególnym uznaniem. O ile jednak kiedyś program Chorwatów mógł budzić kontrowersje, tak w obecnym sezonie grupa przygotowała pokaz na bezdyskusyjnie bardzo dobrym poziomie. Jednym z jego kluczowych punktów jest zaś jednoczesny ślizg na ogon, wykonywany przez trzy samoloty. Jedynym elementem, którego w przypadku zespołu z Chorwacji mogło brakować były smugacze. Dla Krila Oluje, którzy wspomniany program prezentowali w tym roku m.in. w austriackim Zeltweg, miał być to pierwszy pokaz w naszym kraju. Wrażenie jakie piloci z Bałkanów pozostawili po sobie niezaprzeczalnie było bardzo pozytywne. Nie tylko w opinii piszącego te słowa, bowiem podobne dało się słyszeć również pośród publiczności, tak w trakcie piątkowych treningów jak i weekendowych pokazów. Jeszcze przed piątkowym treningiem spore zainteresowanie wzbudził także grecki F-16C, w którego przylot do Radomia, ze względu na panujący pod Akropolem kryzys finansowy wielu powątpiewało. Grecki pilot zaprezentował zresztą bardzo energiczny program. Start jego Falcona, z przejściem do lotu odwróconego połączonego z ostrym wznoszeniem, wzbudził z jednej strony entuzjazm, zaś z drugiej, przynajmniej u niektórych pytanie, o zgodność ewolucji z przepisami bezpieczeństwa. W piątkowe popołudnie obserwować można było również ostatnie przygotowania do przelotów formacji „grot” oraz próbę walki powietrznej prowadzonej przez parę MiGów-29 z parą F-16C. Piątkowe treningi wydawały się świadczyć o tym że w weekend możemy być świadkiem ciekawego show. Tak miało być w rzeczywistości. Obok wspominanych już wcześniej maszyn w lotnej części pokazów zaprezentowały się także rodzime grupy akrobacyjne Orlik oraz Biało-Czerwone Iskry, czeski Gripen (tradycyjnie była to jedna z maszyn noszących specjalne tygrysie malowanie), który w sobotę musiał jednak skrócić swój pokaz, włoski AMX oraz dobrze znane radomskiej publiczności belgijskie i holenderskie F-16AM. Te ostatnie tradycyjnie noszące efektowne specjalne malowania. Dla belgijskich F-16AM był to zresztą bardzo pracowity weekend, bowiem zdążyły wziąć udział jeszcze w pokazach organizowanych na Słowacji. Zgromadzeni w Radomiu widzowie mieli także możliwość zobaczenia w powietrzu, choć stosunkowo krótkiego i z dolotu, solowego pokazu MiGa-29UB, śmigłowców, w tym m.in. W-3, S-70i czy Mi-24 oraz przelotu samolotu wczesnego ostrzegania E-3A Sentry. Ten ostatni, który pojawił się nad Radomiem w czasie pokazu MiGa-29UB, nosił dość ciekawe specjalne malowanie. Efektownym zamknięciem pokazów były zaś wspominane już kilkukrotnie programy grup akrobacyjnych Patrouille de France i Frecce Tricolori. W tym ostatnim przypadku, nie sposób nie wspomnieć o ubarwiającym pokaz włoskim komentatorze oraz wykonywanym przez solistę zespołu, Cpt. Fabio Capodanno ślizgu na ogon oraz figurze, znanej jako Lomçovak. Choć są częścią pokazu Włochów od długiego czasu, to nieodmiennie robią duże wrażenie.

Radom był okazją do prezentacji mieleckiego Black Hawka szerokiej publiczności. fot. Mariusz Cielma.

  Wbrew opiniom niektórych malkontentów wieszczących dwa dni wiejące nudą, tegoroczne pokazy w Radomiu należy uznać za imprezę udaną. Nie oznacza to, że program nie mógłby być bogatszy. Brakować mogło np. większej liczby maszyn bojowych prezentujących się w powietrzu, czy ostatecznie odwołanych samolotów BoBMF. Dyskutować można również nad sensem umieszczenia akrobacji pięknie odrestaurowanego SBLima-2 w pierwszym, przedpołudniowym bloku pokazów aeroklubowych. Wydaje się, że bardziej na miejscu byłoby umieścić go w bloku popołudniowym zamiast pokazu akrobacyjnej Extry-300 czy wiatrakowca. Tradycyjnie lekkie zamieszanie w programie wprowadziły również przyloty i odloty VIPów. Pewną lukę spowodowało również anulowanie sobotnich skoków spadochroniarzy. Niepotrzebnie przeciągana była również sama ceremonia oficjalnego otwarcia pokazów. Nie oszukujmy się, że odwiedzający pokazy przywiązują większą wagę do występów orkiestry wojskowej czy powitań przedstawicieli władz. Z całym szacunkiem, dla tego typu formacji i oficjeli, nie są one najbardziej wyczekiwanym uczestnikiem pokazów, było nie było, lotniczych. Z marketingowego punktu widzenia, w przypadku kolejnych edycji Air Show, organizatorzy powinni także zwrócić uwagę na poprawę jakości internetowej transmisji na żywo. Tu, jak na razie, niedoścignionym wzorem, pozostaje austriackie AirPower. Jednak te niedostatki, nie były w stanie popsuć ogólnego dobrego wrażenia. Zdecydowanie pochwalić należy organizatorów za rozwiązanie problemu niedoboru kas biletowych i wprowadzenie możliwości zakupu biletów przez Internet (i drukowania ich na domowych drukarkach) oraz odsunięcie samych kas od wejść. Wszystko to pomogło zdecydowanie w uniknięciu problemów z wejściem na teren lotniska. Zmieniona na czas pokazów organizacja ruchu w mieście oraz zmodyfikowany plan rozmieszczenia parkingów, pozwoliły natomiast na unikniecie poważniejszych problemów z dotarciem na lotnisko oraz późniejszym opuszczeniem Radomia. Niewielkie trudności powstałe w wyniku wypadków drogowych, nie mogły być bowiem w żaden sposób porównane do problemów zanotowanych dwa lata wcześniej. Wypada mieć nadzieję, że po przełamaniu pechowej passy z dwóch poprzednich edycji, organizacja kolejnych tego typu imprez w Polsce nie jest zagrożona i czeka nas jeszcze wiele imprez lotniczych.

Galeria: Air Show Radom 2011, cz I, zespoły akrobacyjne

Galeria: Air Show Radom 2011, cz II, samoloty wojskowe w powietrzu

Galeria: Air Show Radom 2011, cz III, śmigłowce

Galeria: Air Show Radom 2011, cz IV, samoloty na ziemi

Michał Gajzler

 




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Pierwsze testy amunicji 155 mm od Grupy WB

Pierwsze testy amunicji 155 mm od Grupy WB

Pierwsze testowe strzelania za nimi, w przyszłym roku powinien zakończyć się etap certyfikacji, po którym nastąpi produkcja seryjna. Podczas podsum...

więcej polecanych artykułów