Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2025-07-24 10:06:47

Szerszeń i zielona linia, czyli zaczątek dronizacji armii

     Ministerstwo Obrony Narodowej prowadzi wielokierunkowe działania mające pozwolić na szerokie wprowadzenie małych dronów do Sił Zbrojnych RP. Ta wielokierunkowość to nie tylko zakupy czy szkolenie, ale i budowa systemu bliskiej współpracy na linii wojsko-nauka-przemysł, co zapewnić ma jak najlepszy i aktualny technologicznie oraz zdolnościowo sprzęt w linii. O tym informuje resort obrony, a krok w tę stronę wykonano 22 lipca na terenie Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych, w którym to wiceminister ON Cezary Tomczyk podpisał umowy i porozumienie z wojskowymi ośrodkami badawczymi. Instytuty są obecnie kluczową częścią w tej dronowej układance.


 Podpisanie umów poprzedziła wypowiedź wiceministra Tomczyka o wprowadzanych projektach lub planowanych zmianach, w czym wspomagany był przez spinającego całość przedsięwzięć dyrektora Departamentu Innowacji MON gen. bryg. Marcina Górkę oraz Inspektora Wojsk Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia DGRSZ gen. bryg. Mirosława Bodnara – twórcę wstępnej koncepcji dronizacji Sił Zbrojnych RP. 

 Jak mogliśmy usłyszeć, ale i zauważyć obserwując konflikt w Ukrainie, wyzwaniem w wojskach dronowych jest szybkość, z którą wprowadzane są nowe technologie (głównie dotyczy to zmian w oprogramowaniu). Dlatego dla budowy zdolności opartych o szeroko postrzeganą robotyzację pola walki, nie można zastosować klasycznych rozwiązań zakupowych i ewaluacji sprzętu. Nim dotarłby on do użytkownika, byłby już dawno nieefektywny. Nawet procedura tzw. pilnej potrzeby operacyjnej nie spełnia odpowiednich reżimów czasowych. Jak tłumaczył więc wiceminister Tomczyk, trzeba zbudować system, który pozwoli na bieżącą współpracę wojska z ośrodkami naukowymi i przemysłowymi, w czasie zbliżonym do rzeczywistego dostosowującym sprzęt do aktualnych wymagań operacyjnych i dostępnych technologicznych.

Dronowe huby

 W obecnych uwarunkowaniach prawnych i praktycznych takimi centrami dronowymi mają być wojskowe ośrodki badawcze. Z jednej strony to z nimi ma kontaktować się przemysł z proponowanymi rozwiązaniami, z drugiej zaś instytuty wespół z wojskiem będą testować przekazany sprzęt, który następnie będzie mógł być certyfikowany, co otworzy mu szybką ścieżkę do zakupów przez wojsko. W takim systemie, tzw. otwartych innowacji, wojsko na bieżąco ma uczestniczyć w poprawie i ewolucji rozwiązań. Ma to być na tyle sprowadzone na najniższy poziom, że zakłada się doskonalenie sprzętu nawet do potrzeb jednej misji.

 Na huby wybrano wojskowe instytuty badawcze, ponieważ już dziś są częścią systemu. Nadzorowane przez MON, często na ich czele stoją oficerowie, a resort może je zadaniować. Z drugiej strony instytuty to dalej podmioty niezależne oraz samorządne, mające możliwość podpisywania umów z innymi podmiotami (np. firmami). Można także zakładać powstanie spółek joint venture z udziałem instytutów. Ośrodki te mają również uprawnienia naukowo-badawcze i certyfikujące, wspomagają też systemowe instytucje eksperckie (np. Inspektorat Wojsk BSU). Zapewniają więc krótką, dwukierunkową ścieżkę komunikacji pomiędzy przemysłem i wojskiem, stanowiąc odpowiednik interfejsu.

 Instytuty mają przy tym swoje źródła pozyskiwania informacji o tym, co dzieje się w branży czy w Ukrainie. Niezależne posiadają także Siły Zbrojne oraz resort obrony. W tym ostatnim przypadku na pewno można wspomnieć o ukraińskich odpowiednikach odpowiedzialnych za innowacje w Ministerstwie Obrony czy dobrze znanej organizacji Brave1. Przy wypracowaniu formuły wojsko-nauka-przemysł korzystano ze współpracy z Polskim Funduszem Rozwoju, ale i bardzo dobre doświadczenia zebrano w trakcie prac nad „Tarczą Wschód”, w ramach której do dalszych analiz i testów wojsko wskazało ponad 40 typów bezzałogowców.

 Reprezentując MON Cezary Tomczyk wspomnianego 22 lipca złożył kilka podpisów. Zawarł bowiem umowy z szefami wojskowych instytutów mających być centrami dronowymi (hubami). Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia na uroczystości reprezentował jego dyrektor - płk dr inż. Paweł Sweklej, Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych – dyrektor dr hab. inż. Mirosław Kowalski, Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej – dyrektor dr hab. inż. Marcin Szczepaniak, Wojskowy Instytut Chemii i Radiometrii – dyrektor dr inż. Bogusław Kot, a Wojskowy Instytut Techniki Pancernej i Samochodowej – dyrektor płk dr inż. Michał Cermuga.

 Posiadanie odpowiednich hubów to jedno, potrzebne są i inne zmiany. Dla stworzenie szybkiej ścieżki pod drony w ramach tzw. pilnej potrzeby innowacyjnej stosowne zapisy pojawiły się w procedowanej w parlamencie ustawie o inwestycjach kluczowych i strategicznych, która wkrótce powinna trafić do podpisu przez Prezydenta. Zmienione ma być także prawo w zakresie dotacji dla instytutów oraz dotyczące małych dronów, aby żołnierze z pełną swobodą mogli z nich korzystać w trakcie zajęć szkoleniowych, bez obawy, że w razie uszkodzenia bezzałogowca będą pociągnięci do odpowiedzialności. Cezary Tomczyk podał także inny przykład absurdu, w którym zdarzenia z udziałem dronów muszą być sprawdzane przez Komisję Badania Wypadków Lotniczych. To ma również się zmienić. Na modyfikację czeka kilkanaście rozporządzeń i decyzji resortowych dotyczących druku 3D w jednostkach, uprawnień czy pilotażu. Zgodnie z zapowiedzią wiceministra Tomczyka, w tym roku na zakupy tzw. dronów szkoleniowych przeznaczone ma być pierwsze 200 mln PLN.

 Kolejną nowością, chyba nawet rewolucją, ma być dodane uprawnienie na szczeblu dowódców jednostek do dokonywania zakupów w ramach uproszczonej procedury, poza Prawem Zamówień Publicznych. Powstać ma tzw. Zielona Lista, wzorowana na amerykańskiej Blue Line. Znajdą się na niej drony, które przeszły certyfikację, czyli spełniają wymagania i wojskowy będzie mógł zakupić. Ma to być lista z zaufanymi produktami pochodzącymi od zaufanych podmiotów. Dążeniem jest, aby były to krajowe firmy, bowiem jest świadomość, że należy zadbać o bezpieczeństwo łańcucha dostaw.

 MON planuje także włączenie centrum dronów w sieć budowanych w ramach NATO poligonów innowacji, na których z dużą częstotliwością ma być doskonalony sprzęt wojskowy. To program Rapid Adoption Action Plan zatwierdzony w trakcie tegorocznego szczytu NATO w Hadze. Kolejnym uczestnikiem programu będą Wojska Obrony Cyberprzestrzeni, w ramach których działa niedawno utworzone Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji. Nie trzeba nikogo przekonywać, na ile AI może i powinno być wykorzystywane w bezzałogowych systemach uzbrojenia.

Pilotaż

 Na potrzeby testowego programu pilotażowego wybrano dziewięć jednostek wojskowych. To z nimi będą współpracować centra dronowe. Minister Tomczyk wymienił przy tym 25. Brygadę Kawalerii Powietrznej. Przyjętą zasadą jest, aby poszczególne jednostki reprezentowały różne formacje i rodzaje wojsk (Wojska Specjalne, Obrona Terytorialna, pancerne, zmechanizowane czy aeromobilne). Można uzupełnić, że prawdopodobnie w programie jest także 1. Brygada Pancerna i 19. Brygada Zmechanizowana.

 Do jednostek trafią również tzw. laboratoria dronowe. Chodzi o moduły kontenerowe, które na poziomie jednostek mogą pozwolić na druk 3D. Obecnie jeden z nich testowany jest przez WITU. Będzie to narzędziem do budowy kompetencji wśród żołnierzy, a także w przyszłości ma być częścią rozproszenia produkcji. Zakup dronów szkoleniowych nasycić ma sprzętem jednostki, pozwolić na upowszechnienie i oswojenie bezzałogowców w wojsku. Nauczyć wojsko wykorzystać małe drony na polu walki. Krok po kroku w ich miejsce będą wprowadzane docelowe i certyfikowane BSU. W założeniu MON, program określony kryptonimem Szerszeń, w krótkim czasie nasycić ma Siły Zbrojne systemami bezzałogowymi.

 Na początku września do wybranych jednostek trafić ma blisko 90 bezzałogowców celem badań i testów. Będzie to głównie sprzęt latający. Na tym etapie pilotażowym mowa o konstrukcjach znajdujących się w zasobach instytutów. Tak rozpocznie się faza badań i testów, która potrwać ma 2-3 miesiące. W ramach pilotażu weryfikację przejdą wskazane konstrukcje, ale ma on i bardziej długoterminowy cel. Chodzi w ogóle o sprawdzenie działania całego systemu przemysł-wojsko z interfejsem naukowo-badawczym w postaci instytutów.

Demonstrator laboratorium dronowego testowane przez WITU. We wnętrzu typowego kontenera drukarki 3D i inny osprzęt (np. suszarka) firmy OMNi3D. Kontener jest autonomiczny, wyposażony we własne źródło zasilania (agregat prądotwórczy). Jak zapewnia producent, opanowanie narzędzi do druku to kwestia pojedynczych dni, wytwarzanie zaś sporych rozmiarów drona zajmuje około trzech dni. Na tym etapie wojsko raczej zajmie się tworzeniem elementów opartych o tworzywa sztuczne, choć jest i możliwość takiego wyposażenia laboratorium, aby drukować i w metalu (w tym w tytanie).  Zdjęcie: Mariusz Cielma/Dziennik Zbrojny

 Proces testowania ma odbywać się w warunkach konkurencyjnych. Mowa w nich nie tylko o spełnieniu wymagań wojska, ale także weryfikacji różnych rozwiązań dających oczekiwane zdolności operacyjne, w tym pod kątem wyłożonych kosztów i uzyskiwanych efektów. Co ciekawe, przewiduje się odejście od definiowania szczegółowych wymagań technicznych na rzecz opisów zdolnościowych. Wojsko dostawcom chce stawiać do rozwiązania konkretne problemy operacyjne, czyli bez wskazania technologii do użycia. Taki mechanizm funkcjonuje już przy wspieraniu Ukrainy przez partnerów z Zachodu.

 Przedstawiciele resortu obrony oraz zaangażowani wojskowi mają świadomość, że program niesie i ryzyka, co do oczekiwanej efektywności i skuteczności. Ukraina zmieniła wszystko – mówił Cezary Tomczyk nawiązując do robotyzacji pola walki, ale jednocześnie i wspominał, że Polska nie funkcjonuje w takich warunkach, jak nasz sąsiad. W ramach obowiązującego prawa staramy się kierunkować działania w pożądaną stronę. Tak chyba trzeba dziś patrzeć na program Szerszeń czy Zieloną Listę, próbę wyrwania dynamicznego obszaru z okowów ociężałej biurokracji. Jednocześnie i mieć świadomość, że wszelkie plany tworzone na czas wojny mają wartość głównie w czasie pokoju, w którym powstają. Konflikt zwykle wywraca i tak stolik. Dlatego też dziś na czele ukraińskich Wojsk Systemów Bezzałogowych stoi oficer w stopniu majora, od trzech lat noszący mundur (mowa o Robercie Browdi, znanym powszechnie jako „Madziar” - od 2022 roku rozbudował swój dronowy pododdział od plutonu w 28. Brygadzie do samodzielnej brygady, w czerwcu br. stanął na czele armii dronów), który jak sam mówi – w 95% korzysta z niedawnych jeszcze cywilów. Będzie potrzeba, pojawią się pilne i pewnie niekiedy nawet drastyczne rozwiązania także u nas. A dziś robimy przynajmniej pojedyncze systemowe kroki, by oswoić w armii drony.

(MC)

Zdjęcie tytułowe: MON




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Nowe systemy rozpoznania i walki radioelektronicznej

Nowe systemy rozpoznania i walki radioelektronicznej

W dniu 19 grudnia br. ze szwedzką spółką koncernu Saab oraz turecką spółką ASELSAN Elektronik Sanayi ve Ticaret A.Ş podpisano dwa kontrakty w zakre...

więcej polecanych artykułów