2017-01-17 01:40:58
Brytyjska „proteza” morskich maszyn wczesnego ostrzegania przenosi się na nową platformę
Flota brytyjskich śmigłowców morskich Merlin zostanie doposażona, by poza zadaniami zwalczania okrętów podwodnych, móc prowadzić dozór radiolokacyjny i wczesne ostrzeganie dla zespołów Royal Navy. Prace te zostaną wykonane w ramach programu CROWSNEST.
Prace mające dostosować brytyjskie Merliny do wypełniania nowych zadań spowodowane są wycofywaniem ze służby śmigłowców Sea King ASaC Mk 7, które wcześniej realizowały takie misje. Za wypełnienie wartego 269 milionów funtów kontraktu odpowiadać będzie konsorcjum trzech firm. Lockheed Martin odpowiada za nadzór i integrację całości systemów, Thales sprawuje pieczę nad systemami zadaniowymi oraz radarem, a Leonardo przeprowadzi prace dostosowujące na płatowcach.

Wizja śmigłowca Merlin wyposażonego w nowy system radarowy produkcji izraelskiej Elty.
Brytyjski rząd w osobie podpisującej kontrakt, minister obrony Hariett Baldwin zapewnia, że umowa poza wygenerowaniem dodatkowych miejsc pracy, oznacza radykalne zwiększenie możliwości zwiadu powietrznego i pozyskiwania informacji rozpoznawczych przez brytyjskie zgrupowania okrętowe, już niedługo skupione wokół dwóch nowych superlotniskowców typu Queen Elizabeth.
Realia każą sceptycznie ocenić te deklaracje. Początkowe, ambitne plany, zakładające kupno systemu opartego na nowych stacjach radiolokacyjnych z aktywnym elektronicznym skanowaniem fazowym (wśród propozycji wymieniano modele oparte na radarach AN/APG-80 i AN/APG-81 czy też Elta EL/M 2052) nie zostały zrealizowane. Serce nowego kompleksu nadal stanowić będzie radar Searchwater 2000AEW, wywodzący się koncepcyjnie z radarów montowanych na pokładach brytyjskich patrolowych Nimrodów w latach 70 ubiegłego wieku. Jego najnowsza wersja weszła do służby wraz ze śmigłowcami Sea King ASaC Mk 7 w 2002 roku. Na pokładach nowych maszyn zostanie zintegrowana z nowymi procesorami obróbki sygnału, oprogramowaniem oraz system prezentacji danych na konsolach załogantów.
Poza samym radarem problem są jego nosiciele. Królewska Marynarka Wojenna dla swoich nowych lotniskowców wybrała układ STOVL, zamiast rozpatrywanego CATOBAR. Tym samym zamknęła sobie drogę do możliwości zaokrętowania samolotów nie dysponujących zdolnościami do pionowego lądowania, takimi jak E-2 Hawkeye. W porównaniu do dysponującego większą prędkością, większym pułapem oraz możliwością tankowania w powietrzu samolotu każdy śmigłowiec będzie stał na straconej pozycji, powyższe cechy są szczególnie istotne dla maszyny dozoru radiolokacyjnego.

Radar Searchwater 2000EW w owiewce podwieszanej pod lewą burtą śmigłowca Merlin HM2. Taką postać przybiorą "nowe" brytyjskie maszyny dozory radiolokacyjnego.
Kolejnym, poddanym krytyce aspektem umowy jest podjęcie decyzji o obarczeniu nowymi zadaniami już obecnie nielicznej floty śmigłowców ZOP. Wszystkie 30 maszyn Merlin HM2 ma zostać poddane modernizacji umożliwiającej im przenoszenie systemu. W teorii miało to umożliwić zaadaptowania w przeciągu 2 godzin do roli dozoru radiolokacyjnego dowolnego śmigłowca.
Jednak ostatecznie zadania te pozostaną w gestii 849 Naval Air Squadron jednostki specjalizującej się w tego typu misjach. Oznacza to że Royal Navy ubędzie już niedostatecznie licznych i bardzo potrzebnych śmigłowców zwalczania okrętów podwodnych, bowiem marynarze realnie nie wyobrażają sobie wykorzystania do dwóch tak skrajnie różniących się zadań, tych samych maszyn i załóg.
Powyższe kłopoty mogą być również komentarzem dla pojawiających się w naszym kraju głosów, starających się przekonać, że można pogodzić rolę maszyny ZOP z innymi funkcjami takimi jak ratownictwo morskie.
(DK)