2015-11-12 16:37:11
Rotacja niemieckich CH-53 w Afganistanie
Na pokładzie samolotu transportowego An-124 z niemieckiego lotniska w Lipsku do afgańskiego Mazar-e-Sharif odleciał specjalny transport Bundeswehry. Jak na możliwości transportowca wynoszące 150 ton, nie był on zbyt wielki, raptem 47 ton. Niemcy wysłali do Afganistanu ciężki śmigłowiec transportowy CH-53 oraz specjalny pojazd do odladzania.

Nim tak się stało, przez blisko tydzień pięciu mechaników demontowało śmigłowiec przygotowując wiropłat do długiego na 4750 kilometrów lotu. Zdjęto oczywiście łopaty, ale i wirnik główny, skrzynię rozdzielczą, boczne pomocnicze zbiorniki paliwa oraz prawie kompletny zespół wirnika tylnego. Tak rozebrany CH-53 mógł trafić do ładowni An-124, dla oszczędności miejsca niektóre elementy zapakowano w ładowni śmigłowca. Na miejscu wszystko, włącznie z karabinami maszynowymi zostanie ponownie zamontowane na CH-53. Śmigłowiec przed kolejnym większym przeglądem będzie mógł spędzić w powietrzu 200 godzin, co powinno pozwolić na 1,5 roku latania w stosunkowo trudnych warunkach afgańskich. Największe problemy mechanikom na miejscu sprawia drobny piasek wciskający się w elementy układu napędowego. Zastosowane procedury wymagają bardzo szczegółowego badania praktycznie każdego elementu śmigłowca. CH-53, który wraca z Afganistanu wymaga aż 7000 roboczogodzin nim ponownie stanie się operacyjnym. Wysłana do Afganistanu maszyna o numerach 85+01 pochodzi z 64. Eskadry Śmigłowców z Laupheim.
fot. Luftwaffe