2012-07-26 10:58:01
Kłopoty indyjskiego pocisku
Przeciwpancerny pocisk kierowany Nag miał być wprowadzony do służby w pododdziałach indyjskich wojsk lądowych w 2011 roku. Jednak ciągle nie jest w służbie i ciągle są z nim problemy techniczne, chociaż jego opracowanie DRDO (Defence Reserach & Development Organisation) rozpoczęło jeszcze na początku lat 80-tych ubiegłego wieku. Głównym problemem jest to, że detektor termiczny (pocisk posiada układ samonaprowadzania) nie jest w stanie rozróżnić celu od otoczenia przy środowisku charakteryzującym się wysokimi temperaturami. A takie panują na najważniejszym ewentualnym polu walki indyjskiej armii, czyli pograniczu indyjsko-pakistańskim (np. na pustynii Thar). Wszystko jest dobrze przy strzelaniu na odległość 2800 metrów, potem zaczynają się problemy. Wojsko wymaga by pocisk mógł razić cele na dystansach do 4500 metrów.

DRDO i armia przeprowadziły wspólne konsultacje. Zdecydowano, że armia pomimo problemów technicznych zakupi 443 ppk Nag. Pozwoli to również na zakup 13 samobieżnych wyrzutni (NAMICA - NAg MIssile CArrier) na podwoziu BMP-2. Początkowo pociski zostaną skierowane na północne tereny wspólnego pogranicza, gdzie temperatury są trochę niższe.
W międzyczasie, dotychczas stosowany detektor podczerwieni (Focal Plane Array) zostanie zastąpiony produktem francuskiej firmy Sofradir. Wojsko pilnie potrzebuje nowych ppk, zwracając uwagę, że w ostatnich latach Pakistan znacznie wzmocnił swoje wojska pancerne czołgami T-80 czy chińskimi Typ 80/85/88. Pewnym lekiem na to ma być również zakup amunicji przeciwpancernej dla armat 125 mm w Rosji.
(MC)
zdjęcie: DRDO