2012-10-11 09:47:25
Kanadyjski oficer szpiegiem GRU
W 2007 roku do ambasady rosyjskiej w Kanadzie wszedł ppor. Jeffrey Paul Delisle, pokazał legitymację służbową i poprosił o kontakt z przedstawicielem wywiadu wojskowego (GRU). Zaproponował sprzedaż kanadyjskich tajemnic wojskowych. Ofertę przyjęto, współpraca trwała do stycznia 2012 roku. W środę, kanadyjski wojskowy przed sądem w Halifaxie przyznał się do przekazywania tajnych informacji zagranicznej służbie wywiadowczej w okresie lipiec 2007 – styczeń 2012.
A czym zajmował się Delisle? Niski stopień oficerski nie oznaczał mało odpowiedzialnego dla bezpieczeństwa narodowego zajęcia. Służył w jednostce kanadyjskiego wywiadu przydzielonej do wojskowej stoczni w Halifaxie. Pracował przy tzw. Ghost Stone, informatycznym systemie w którym miał wgląd do ruchu okrętów Kanady, Stanów Zjednoczonych, Australii, Nowej Zelandii i Wielkiej Brytanii, głównie w rejonie kanadyjskiej strefy odpowiedzialności. Co miesiąc za 3 tysiące dolarów kanadyjskich zgrywał na przenośną pamięć dane z komputera i przekazywał GRU.
W 2009 roku próbował zerwać z Rosjanami współpracę, jako ostrzeżenie otrzymał zdjęcie swojej córki idącej do szkoły w Halifaxie. Dalej przekazywał informacje. Rosjanie postanowili zrobić z Delisle koordynatora działań szpiegowskich na terenie Kanady. Zgodził się, miał dostać 50 tysięcy dolarów. Z prowadzącym go oficerem GRU ustalił, że spotkają się w Brazylii. Zamiast tylko gotówki, ze względów bezpieczeństwa postanowiono przekazać mu 4 karty debetowe o wartości 10 tys. dolarów każda oraz 10 tysięcy w banknotach. Przy powrocie na lotnisku w Halifaxie służby celne zaczęły wypytywać wojskowego dlaczego był w Brazylii tylko przez kilka dni i skąd ma tyle gotówki. Delisle tłumaczył się wakacjami oraz że lubi podróżować z pieniędzmi. Wjechał do Kanady, ale celnicy poinformowali o podejrzeniach administrację wojskową. W grudniu 2011 roku służby kontrwywiadowcze weszły do domu Jeffreya Delisle.
(MC)