Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2013-08-27 09:33:52

Nie interwencja a prztyczek

     W celu poprawy swojego wizerunku w oczach międzynarodowej opinii publicznej NATO prawdopodobnie zdcyduje o użyciu broni przez zachodnie siły zbrojne przeciwko instalacjom militarnym syryjskiego prezydenta Assada. Jeżeli przy tym zostanie pominięta Organizacja Narodów Zjednoczonych (sprzeciw Rosji i Chin – politycznych sprzymierzeńców Assada w Radzie Bezpieczeństwa) będzie to kolejny element marginalizacji tej struktury międzynarodowej. Sama operacja będzie raczej symboliczna, dlatego, że ocena kogo popierać a kogo nie w syryjskim konflikcie jest dziś dużo trudniejsza niż nawet rok temu, gdy padały słynne słowa prezydenta Obamy o ewentualnym przekroczeniu „cienkiej czerwonej linii”. Na pewno trzeba chronić bezpieczeństwo syryjskich cywili, ale wymusza to zachodnia opinia publiczna, a nie sumienia polityków.

   Trzeba zadbać o to, by interwencja nie zagroziła stabilności regionu. Dlatego raczej oficjalnie do takich uderzeń nie wykorzysta się terytorium Turcji czy Jordanii. Najkorzystniej takie ataki będzie można wykonać z okrętów nawodnych i podwodnych, ewentualnie przy użyciu samolotów bombowych startujących nawet z terytorium USA (przykład amerykańskich ataków samolotów bombowych B-2A Spirit z USA na europejskie Kosowo).

To jest podstawowy oręż takiej ograniczonej wojny - pocisk manewrujący wystrzelony z pokładu okrętu US Navy. W pierwszym dniu operacji przeciwko Libii w 2011 roku odpalono nieco ponad 100 Tomahawków, teraz powinno być mniej intensywnie. fot. US Navy.

   Ataki będą zapewne ograniczone czasowo oraz miejscowo. Muszą być jasno zdefiniowane i prawdopodobnie obejmą centra dowodzenia i łączności oraz znane lokalizacje zgrupowań sił zbrojnych (głównie lotniska, systemy obrony powietrznej, koszary jednostek). Nie może być ryzyka, by w objętym wojną domową terytorium syryjskim bomby i rakiety wystrzelone z zachodnich samolotów i okrętów zabijały cywilów. Nie ma także mowy o atakowaniu znanych magazynów broni chemicznej, taki krok mógłby okazać się zgubny dla sąsiedujących z nimi terenów. W praktyce władze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji czy Izraela powinny zadbać nawet o ich bezpieczeństwo i zachowanie staus quo. Mimo wszystko korzystniej jest, gdy owe magazyny są chronione przez wojska rządowe i ich lokalizacja jest znana.

   Siły i środki lotnictwa rozmieszczone w bazach lądowych zostaną potraktowane jako odwód w przypadku eskalacji sytuacji w wyniku przeprowadzonej operacji powietrznej. Jakie środki mogą być użyte? W rejonie znajdują się cztery amerykańskie niszczyciele rakietowe typu Arleigh Burke (USS Gravely, USS Barry, USS Ramage i pozostawiony ponad typowy stan VI Floty US Navy USS Mahan), przenoszące na pokładzie pociski manewrujące Tomahawk. Jedyny lotniskowiec amerykański w regionie (w zasadzie grupa lotniskowcowa z USS Harry S. Truman na czele) opuścił Morze Śródziemne i przemieścił się na Morze Czerwone. Osłonę owych czterech niszczycieli mogą zapewnić samoloty bojowe z Cypru (przykładowo brytyjskie Eurofighter Typhoon), ale to wątpliwe, aby Stany Zjednoczone zaufały w tym względzie sojusznikom europejskim. W przypadku interwencji grupa lotniskowcowa powinna powrócić na Morze Śródziemne. Operację wesprą okręty podwodne uzbrojone także w Tomahawki oraz wspomniane bombowce B-2A. Strat po stronie koalicji zachodniej przy takim scenariuszu być nie powinno.

   Poza tym Brytyjczycy w rejonie posiadają prawdopodobnie także przynajmniej jeden ze swoich okrętów podwodnych uzbrojonych w pociski Tomahawk, Francuzi z kolei mogą skierować w rejon operacji swój lotniskowiec Charles de Gaulle, jednak jest on w porcie w Tulonie (baza morska w południowej Francji) i potrzebuje czasu by dotrzeć na wschodnie obszary Morza Śródziemnego.

   Operacja będzie ograniczona i rozpocznie się raczej dopiero za kilka dni. Chociaż potencjał ofensywny jest wystarczający, wymagane jest zebranie sił do jego osłony. Syria prócz werbalnych głosów potępienia nie zrobi nic, Assad musi przyjąć uderzenie i „przełknąć” tą zniewagę. Chyba wszyscy zdają sobie z tego sprawę, zarówno w Waszyngtonie, Paryżu, Londynie oraz Damaszku.

(MC)




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Wydatki na modernizację techniczną i inwestycje budowlane Wojska Polskiego w 2025 roku

Wydatki na modernizację techniczną i inwestycje budowlane Wojska Polskiego w 2025 roku

W 2025 roku wydatki na modernizację techniczną i inwestycje budowlane Wojska Polskiego były ponoszone w ramach środków z budżetu państwa w zakresie...

więcej polecanych artykułów