2012-03-02 20:52:56
PMW: a może jednak Osprey?
W bieżącym roku, wedle zapowiedzi, ma „ruszyć z kopyta” program budowy pierwszego niszczyciela min typu Kormoran II dla Marynarki Wojennej RP. W myśl koncepcji, jednostki tego typu mają stanowić w przyszłości trzon sił przeciwminowych – a bazując na dostępnych informacjach należy stwierdzić, że nasi marynarze mogą spodziewać się otrzymania pierwszego z nich „już” w czerwcu 2016 roku.
Polski potencjał przeciwminowy
Obecnie przeciwminowy potencjał Marynarki Wojennej RP to trzy niszczyciele min projektu 206FM, zbudowane w latach 1966-67: ORP Flaming, ORP Mewa oraz ORP Czajka, a także mniejsze (i nowsze) małe trałowce projektu 207. Tych drugich powstało siedemnaście sztuk, najnowszy (zmodyfikowanego projektu 207M) został wcielony do służby w grudniu 1994 roku. Siły te są rozdysponowane pomiędzy bazy w Świnoujściu oraz Gdyni i odpowiadają za zabezpieczenie polskiego wybrzeża oraz udział w operacjach sojuszniczych. Ze względu na autonomiczność oraz możliwości, do tych drugich zadań kierowane są większe „ptaszki” projektu 206FM (każdego roku uczestniczą w działaniach stałego zespołu przeciwminowego NATO – SNMCMG-1). Popularne „plastusie”, czyli okręty projektu 207 nie nadają się do operowania w oddaleniu od polskich baz. W latach 2010-11 okręty przeciwminowe stacjonujące w Świnoujściu uczestniczyły w licznych akcjach rozminowywania akwenu wodnego dla powstającego w tym mieście gazoportu (tylko do początku grudnia 2011 roku przeciwminowe siły 8. Flotylli Obrony Wybrzeża zrealizowały 57 akcji usuwania obiektów niebezpiecznych na wodach portu w Swinoujściu).
Trałowiec projektu 207.
Siły te, z jednej strony są rozbudowane (największa liczba wyspecjalizowanych okrętów przeciwminowych we wszystkich państwach NATO), a z drugiej całkowicie przestarzałe i nieperspektywiczne. Należy więc zdecydowanie pochwalić pomysł ich wymiany na nową generację okrętów, ale podstawowym pytaniem pozostaje czy warto inwestować gigantyczne sumy w całkowicie nowe jednostki klasy niszczyciel min, przy powolnym wymieraniu tej klasy w szeregach flot naszych sojuszników? Najbogatsze kraje zachodnie powoli, choć konsekwentnie rezygnują z tego typu okrętów na rzecz platform wielozadaniowych (np. Duńczycy, Amerykanie), inni redukują stany. Może warto spojrzeć na przykłady płynące z innych państw rejonu Morza Bałtyckiego, schować naszą narodową dumę oraz tradycję odrodzonej Marynarki Wojennej, a nawet powiedzieć wprost – idźmy drogą państw bałtyckich.
Już w pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku Litwa, Łotwa i Estonia zdecydowały się na zmodernizowanie tego elementu swoich sił morskich poprzez pozyskanie na Zachodzie używanych niszczycieli min. Krok ten jest związany choćby z faktami historycznymi – wzdłuż wybrzeży tych państw cały czas znajdowane są liczne niebzepieczne pozostałości po obu wojnach światowych oraz erze komunistycznej, poza tym okręty te stanowią wkład w morską działalność Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Litwini zdecydowali się na ofertę brytyjską, kupując dwa, zbudowane w latach 1982-83 niszczyciele min typu Hunt – obie jednostki, po przejściu modernizacji i remontów, trafiły do nowego domu pomiędzy grudniem 2010 a majem 2011 roku. W linii zastąpią parę jednostek zachodnioniemieckiego typu Lindau. Łotysze z kolei pozyskali swoje „nowe” niszczyciele min w Holandii – zakupiono tam pięć jednostek typu Tripartite, spośród których w linii znajdują się cztery jednostki. Estończycy, tak jak Litwini, zdecydowali się na używane okręty z Wielkiej Brytanii – tym razem transakcja objęła trzy Hunty, które po modernizacji wcielono już do służby.
Przykład udanego pozyskania okrętów przeciwminowych z rynku wtórnego – estoński niszczyciel min typu Sandown.
Idąc śladem trójki krajów bałtyckich należałoby poszukać wśród natowskich sojuszników jednostek tej klasy, które byłyby dostępne i odpowiednio nowoczesne. Trzeba pamiętać także, że „towar” ten jest dość poszukiwany – m.in. Bułgaria już pozyskuje okręty w Belgii (kupiono jeden niszczyciel min typu Tripartite, a Sofia już sygnalizuje chęć nabycia kolejnych). Kierunkiem, na który należy zwrócić uwagę są Stany Zjednoczone.
Jednostki typu Osprey – niechciane okręty US Navy
Geneza niszczycieli min typu Osprey sięga lat 80. XX wieku, t.j. czasu kiedy US Navy została „wmieszana” w konflikty przybrzeżne, a tym samym zwiększyło się zagrożenie amerykańskich okrętów ze strony min morskich. Rejonem intensywnych działań stała się wówczas Zatoka Perska oraz Kanał Sueski – amerykańska flota musiała wtedy, z uwagi na brak własnych nowoczesnych jednostek, polegać na sojusznikach, przeciwminowych systemach lotniczych oraz własnych przestarzałych trałowcach, pamiętających jeszcze wojnę koreańską. Departament Marynarki postanowił odbudować potencjał przeciwminowy, korzystając z najnowszych osiągnięć technologicznych zapożyczonych z Europy Zachodniej.
Pierwszą serią, liczącą czternaście jednostek, były oceaniczne okręty przeciwminowe typu Avenger – trafiły one do służby w latach 1987-94. Ze względu na swoją wielkość i autonomiczność są cały czas eksploatowane w bazach floty w Japonii, Kalifornii oraz Bahrajnie.
Na początku lat 90. XX wieku US Navy chciała pozyskać także mniejsze jednostki. Początkowo planowano zbudować siedemnaście jednostek, zbudowanych na bazie autorskiego projekt, jednak próby okrętu badawczego zakończyły się anulowaniem programu – zdecydowano się na uzyskanie odpowiedniego projektu u sojuszników. Wybór padł na włoską stocznie Intermarine SpA i udany typoszereg Lerci (jednostki tego typu są eksploatowane przez siły morskie Włoch, Malezji, Nigerii, Australii, Tajlandii, a także Finlandii). Umowa licencyjna objęła dwanaście okrętów, zbudowanych w latach 1991-1999, które różnią się od protoplastów wymiarami oraz zastosowanym wyposażeniem elektronicznym. We flocie zostały sklasyfikowane jako przybrzeżne niszczyciele min i skierowane początkowo do działań na zamkniętych obszarach wodnych (m.in. do Zatoki Perskiej).

Niszczyciel min typu Osprey pod banderą amerykańską – fot. US Navy.
Ze względu na redukcje sił morskich, a także realizowany program wyposażenia niszczycieli rakietowych typu Arleigh Burke i projektowanych wielozadaniowych okrętów wojennych typu LCS w autonomiczne systemy przeciwminowe, Departament Obrony zdecydował się na ograniczenie ilości wyspecjalizowanych okrętów klasy niszczyciel min do minimum – to zaś spowodowało wycofanie z linii całej serii typu Osprey (co nastąpiło w latach 2006-2007). Są to stosunkowo młode okręty, zaczęto więc oferować je zaprzyjaźnionym państwom – oferty skierowano do Grecji, Egiptu (oba skorzystały i pozyskały po dwie sztuki), a także do Tajwanu, Turcji, Indii czy Litwy. W każdym z tych czterech przypadków nie doszło do finalizacji rozmów, do dziś osiem okrętów pozostaje w zasobach rezerwy amerykańskiej floty w oczekiwaniu na sprzedaż lub inny los.
Niszczyciele min typu Osprey charakteryzują się kadłubem z tworzyw sztucznych, ich wyporność wynosi 893 t a wymiary 57x11x3,7 m. Jednostki są napędzane dwoma silnikami wysokoprężnymi o łącznej mocy 1600 KM, co pozwala na osiągnięcie prędkości maksymalnej 10 węzłów. Zapasy pozwalają na osiągnięcie autonomiczności 15 dni. Załoga, składająca się z 51 osób, dysponuje wyposażeniem elektronicznym służącym do lokalizacji zagrożenia minowego – stacją hydrolokacyjną AN/SQQ-32 oraz systemem walki minowej AN/SLQ-48(v)2 (składającym się bezzałogowych pojazdów podwodnych przewożących ładunki wybuchowe w pobliże miny). Poza tym wyposażenie elektroniczne obejmuje rozbudowany układ nawigacyjny. Uzbrojenie, jak przystało na okręt przeciwminowy, jest symboliczne i składa się wyłącznie z dwóch wielkokalibrowych karabinów maszynowych kalibru 12,7 mm.
Okręty typu Osprey:
|
Okręt |
Numer |
Stocznia |
W służbie |
Wycofanie |
Los |
|
Osprey |
MHC-51 |
Intermarine - Savannah |
20.11.1993 r. |
15.06.2006 r. |
Oczekuje na sprzedaż. |
|
Heron |
MHC-52 |
Intermarine – Nowy Orlean |
6.08.1994 r. |
16.03.2007 r. |
Sprzedaż do Grecji – HS Kalipso |
|
Pelican |
MHC-53 |
Avondale Industries - Gulfoprt |
18.11.1995 r. |
7.01.2007 r. |
Sprzedaż do Grecji – HS Euniki |
|
Robin |
MHC-54 |
Avondale Industries - Gulfport |
11.05.1996 r. |
15.06.2006 r. |
Oczekuje na sprzedaż |
|
Oriole |
MHC-55 |
Intermarine - Savannah |
16.09.1995 r. |
30.06.2006 r. |
Oczekuje na sprzedaż |
|
Kingfisher |
MHC-56 |
Avondale Industries - Gulfport |
26.10.1996 r. |
1.12.2007 r. |
Oczekuje na sprzedaż |
|
Cormorant |
MHC-57 |
Avondale Industries - Gulfport |
12.04.1997 r. |
1.12.2007 r. |
Oczekuje na sprzedaż |
|
Black Hawk |
MHC-58 |
Intermarine – Nowy Orlean |
11.05.1996 r. |
1.12.2007 r. |
Oczekuje na sprzedaż |
|
Falcon |
MHC-59 |
Intermarine - Savannah |
8.02.1997 r. |
30.06.2006 r. |
Oczekuje na sprzedaż |
|
Cardinal |
MHC-60 |
Intermarine - Savannah |
18.10.1997 r. |
7.01.2007 r. |
Sprzedaż do Egiptu – al Shareen |
|
Raven |
MHC-61 |
Intermarine - Savannah |
5.08.1998 r. |
7.01.2007 r. |
Sprzedaż do Egiptu – al Faruq |
|
Shrike |
MHC-62 |
Intermarine - Savannah |
31.05.1999 r. |
1.12.2007 r. |
Oczekuje na sprzedaż |
Co dałby Polsce zakup niszczycieli min typu Osprey?
Zacznijmy od plusów: obecnie decydenci z Warszawy chcą pozyskać cztery-pięć Kormoranów II, które zasilą flotę w ciągu piętnastu-dwudziestu lat, dzięki pozyskaniu Osprey’ów można byłoby wdrożyć taką samą ilość okrętów od ręki; koszt zakupu czterech niszczycieli min może wynieść 200 mln dolarów (a więc tyle ile fundusze zaoszczędzone na remontach fregat typu Oliver Hazard Perry, które ponoć cały czas można wykorzystać do modernizacji technicznej Marynarki Wojennej), suma ta jest wynikiem analizy dokumentów amerykańskiej agencji obrotu uzbrojeniem Defense Security Cooperation Agency, która w 2010 roku chciała sprzedać dwie jednostki tego typu do Tajwanu. Transakcja (o wartości 105 mln dolarów) miała objąć (poza jednostkami) remonty, modernizację oraz szkolenie załóg. Polska Marynarka Wojenna otrzymałaby sprawdzone jednostki, wykorzystujące materiał konstrukcyjny (z którym nasza flota ma doświadczenie od ponad dwudziestu lat), zbliżone konstrukcyjnie do okrętów eksploatowanych w europejskich państwach NATO i Partnerstwa dla Pokoju (Finlandii, Włoch, Grecji), a poza tym nie bylibyśmy zależni od przemysłu amerykańskiego – licencjodawca znajduje się przecież nad Morzem Śródziemnym. Dodatkowo eksploatacja pozwoliłaby na obserwację rozwoju technicznego działań przeciwminowych (i własne ustalenia na temat tego czy faktycznie dojdzie do „wymarcia” niszczycieli min na korzyść okrętów wielozadaniowych). Równoczesne wycofanie części „plastusiów” mogłoby zwolnić fundusze na zakup kolejnych jednostek od Amerykanów.
Niszczyciele min projektu 206FM powoli czekają na zasłużoną emeryturę. Zdjęcia - jeżeli nie zaznaczono inaczej - Autor.
A teraz minusy. Po pierwsze, pozyskanie Osprey’ów zamknęłoby możliwość budowy fabrycznie nowych jednostek (w nielicznych już naszych stoczniach), charakteryzujących się parametrami zgodnymi z polskimi wymaganiami (o ile takowe w ogóle istnieją) oraz pozbawiłoby możliwości wykorzystania wyposażenia które powstaje w kraju dla przyszłego Kormorana II – chyba, że jakimś cudem udałoby się wynegocjować możliwość swobodnych modernizacji wyposażenia elektronicznego amerykańskich okrętów. Po drugie, po raz kolejny znalazłaby się spora grupa negujących ten krok, jako kolejne „uzależnienie się” od Stanów Zjednoczonych oraz „dobicie polskiego przemysłu stoczniowego”. Do tego dochodzi fakt, że Ospreye są wolne – 10 węzłów w porównaniu do 15 Lerci czy Tripartite, a tym bardziej do 18 projektu 206FM, jest różnicą, ponadto mają mają dość rozbudowane załogi (typ Tripartite może pochwalić się obsadą składającą się jedynie z 36 osób).
Oczywiście do tego, aby Ospreye trafiły do MW, w Gdyni, czy raczej w Warszawie musi znaleźć się ktoś odważny, kto powie, że „zabawa” w Kormorana II jest niecelowa, nieracjonalna i przekona decydentów do niepopularnego obecnie zakupu „z drugiej ręki”. Czasu jest coraz mniej, gdyż władze amerykańskie cały czas poszukują chętnych na te (całkiem nowe i nowoczesne) jednostki.
Łukasz Pacholski