Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2012-08-19 15:18:11

Casy dla desantu

     Szef Sztabu Generalnego WP, gen. Mieczysław Cieniuch w wywiadzie dla sierpniowej Polski Zbrojnej przyznał, że dla potrzeb krakowskiej 6. Brygady Powietrznodesantowej mamy za mało samolotów transportowych. Jeżeli myślimy o pełnym wykorzystaniu desantu spadochronowego (a dodajmy, że decyzja o utrzymaniu zarówno 6. jak i 25. Brygady zapadła) to musimy zapewnić mu transport. Transport dla 3 tysięcy spadochroniarzy (cała brygada to oddział spadochronowy, a nie tak jak kilka lat temu tylko jeden jej batalion), a potem dostarczenie dla niego wsparcia. Jest to zatem jedna z przesłanek zakupu kolejnych samolotów C-295M, SP staną się ich największym użytkownikiem (16 maszyn) na świecie. Z prostego wyliczenia wynika jakie będą mieć możliwości w tym względzie nasze SP po realizacji umowy: 5 samolotów C-130E Hercules zabierze circa po 60 spadochroniarzy (łącznie: 300 żołnierzy), 16 samolotów C-295M zabierze circa po 30 spadochroniarzy (łącznie: 480 żołnierzy) - przy 100% gotowości sprzętu latającego. Warto więc sobie uświadomić, że nawet po otrzymaniu nowych nabytków z Hiszpanii nasze możliwości to jednorazowy zrzut około 800 spadochroniarzy, bez cięższego sprzętu, minimum środków transportu). Czytając wypowiedź generała Cieniucha rozumiem, że budujemy narodowy potencjał do transportu 6. Brygady – niestety, jak widać daleko nam do tego celu. Zresztą sama koncepcja desantu spadochronowego tak dużego związku jakim jest brygada w naszych warunkach trąci myszką. Pytanie do czego nam zdolność do przerzutu brygady powietrznodesantowej?

   Brygada powietrznodesantowa to jednostka stricte ofensywna, przeznaczona do działań w głębi obszaru operacyjnego. Z regulaminu działań powietrznodesantowych wynika, że wojska powietrznodesantowe realizują najczęściej trzy rodzaje zadań: opanowanie  i utrzymanie obiektów, izolację rejonu działań, rajdy powietrzne. Pierwsze z zadań polega na uchwyceniu istotnych dla  dalszego prowadzenia działań elementów infrastruktury (mosty, lotniska) czy terenu (przełęcze), drugie to prowadzenie ataku na tyły przeciwnika, odcinanie odwodów, blokowanie  kierunków podejść sił przeciwnika, natomiast trzecie to niszczenie stanowisk dowodzenia, baz, linii komunikacyjnych, obiektów administracyjnych i logistycznych. Wojska powietrznodesantowe realizaują zatem cele strategiczne przy użyciu znacznej ilości własnych zasobów (siły własne, transport lotniczy, zaopatrzenie).

  Cele strategiczne mają, a zatem posiadają nawet dywizje spadochronowe: Amerykanie realizujący politykę globalną (82. Dywizja Powietrznodesantowa oraz 173. Brygada) czy Rosjanie (rozbudowana polityka regionalna – 4 dywizje i brygada, ale co ważne tylko 2 dywizje są stricte powietrznodesantowe, reszta to desantowo-szturmowe jak nasza 6. Brygada jeszcze kilka lat temu).

   Oczywistym dla zorientowanych w temacie jest również to, że wojska powietrznodesantowe posiadają ograniczenia, wynikające z ich specyficznej organizacji, wyposażenia i szkolenia. Po pierwsze niska jest jest ich manewrowość na lądzie, po drugie krótki czas skutecznego działania w kontakcie z przeciwnikiem (szybka utrata zdolności bojowych), a nadto wymagają silnego wsparcia lotniczego (realizowanego, w zależności od odległości zrzutu od własnego ugrupowania, przez śmigłowce szturmowe lub samoloty uderzeniowe).

  Nietrudno zauważyć, że gros krajów europejskich stawia na wojska powietrznomanewrowe, w których zamiast kłopotliwego desantu spadochronowego (zrzut z minimalną ilością środków walki, rozrzut spadochroniarzy spowodowany warunkami atmosferycznymi – tym samym długi czas odtwarzania gotowości bojowej po zrzucie) tworzy jednostki oparte o transport i wsparcie z użyciem śmigłowców. Trudno znaleźć kraj w Europie, który rozwija desant spadochronowy na szczeblu wyższym niż batalion. Nawet  Niemcy pozbawiają się takiej zdolności tworząc nową dywizję szybkiego reagowania z 2 pułkami strzelców spadochronowych oraz 2 pułkami śmigłowców transportowych (NH-90) i pułkiem śmigłowców bojowych (Tiger). Klasyczny desant przy użyciu spadochronów pozostawia się dla kompanii rozpoznawczych dalekiego zasięgu czy wojsk specjalnych (zrzuty HALO-HAHO).

   W Polsce posiadamy brygadę powietrznomanewrową - jest nią 25. Brygada Kawalerii Powietrznej z Tomaszowa Mazowieckiego (jej komponent bojowy to 3 bataliony powietrznomanewrowe, w tym jeden mobilizowany i 2 dywizjony lotnicze z maszynami W-3 oraz Mi-8/-17). Jednostka rozmieszczona centralnie w skali kraju, której część, dzięki śmigłowcom, w kilka godzin może znaleźć się w dowolnej części Polski. Jej największą słabością jest brak lotniczych środków wsparcia – śmigłowców szturmowych. Poza tym wkrótce wycofane zostaną prawdziwe "konie robocze" naszego lotnictwa śmigłowcowego, czyli maszyny rodziny Mi-8. Rozpisano przetarg na następców dla nich, ale o dziwo są to maszyny klasy niższej (metrów powierchni podłogi i kubatury kabiny ładunkowej się nie oszuka), półoficjalne informacje mówią o udziale w przetargu śmigłowców S-70i International Hawk i AW149. Zakup ma objąć 16 maszyn w standardzie transportowym, zapewne dla jednego z dywizjonów 25. Brygady. Szkoda tylko, że przy tej wymianie pokoleniowej o blisko połowę spadnie potencjał transportowy kawalerii powietrznej.

    Budujemy sobie kolejne "niby" zdolności. Ani dodatkowe C-295M za ok. 900 mln PLN nie pozwolą na transport brygady powietrznodesantowej, ani kolejne śmigłowce „pola walki” nie stworzą z naszej kawalerii powietrznej pełnowartościowej formacji. powietrznomanewrowej. Rozumiem, że jesteśmy trochę zakładnikami historii, czerwone berety trudno ruszyć, podobnie z piechotą śmigłowcową. Oba oddziały mają swój esprit de corps i na połączenie obu brygad nie mamy odwagi, można by było choć trochę racjonalniej gospodarować środkami. Warto się zastanowić, czy nie kupić dla 25. Brygady nowsze wersje śmigłowców z  rodziny Mi-17 (z tego co mi wiadomo, tego oczekują użytkownicy), podporządkować kawalerzystom dostępne nieliczne szturmowe Mi-24 (nawet bez redyslokacji by nie robić rewolucji dla kadry i rodzin z przenosinami, skoro 1. Brygada ma garnizony od Wesołej, Siedlec po Chełm i Zamość, to 25. Brygada może mieć dywizjon śmigłowców szturmowych w Inowrocławiu). A 6. Brygadę przeformować w lekką jednostkę, będącą  elementem sił szybkiego reagowania zjednoczonej Europy. Oddział przystosowany do transportu (a nie zrzutu!) powietrznego przy wykorzystaniu środków narodowych i sojuszniczych, z lekkimi pojazdami pancernymi klasy Eagle czy Dingo, kołowymi czy nawet holowanymi środkami artyleryjskimi.

   Jak Sztab Generalny WP może "wytłumaczyć" Marynarce Wojennej, że dla nich ma zadania "Bałtyk Plus" (ograniczenie działalności w zasadzie do Morza Bałtyckiego), a w Wojskach Lądowych rozwija brygadę desantu spadochronowego – związku, który daleko wykracza poza zainteresowanie obroną obszaru naszego kraju? Nie są to tylko działania "na dokumentach" ale realne  wydatkowane środki, choćby wspomniane kolejne C-295M (zdaniem gen. Cieniucha). Może by warto pokusić się o inne spojrzenie na przyszłość elementów sił zbrojnych  tak, aby znowu nie wysyłać brygady wojsk lądowych na krańce świata. Pozostawmy Marynarce Wojennej  zadania "Bałtyk Plus" (przez ten „Plus” rozumiem zadania wymagające posiadania przez flotę min. 2 korwet do działań na wodach oceanicznych), Siłom Powietrznym i Wojskom Lądowym pozostawmy strefę "Europa Plus" (zadania poza krajem oparte o art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, czyli obrona członków NATO) a Wojskom Specjalnym zapewnijmy warunki do działań nawet i o zasięgu globalnym (oczywiście przy wsparciu sojuszniczym). Tyle samo korzyści  strategicznych (politycznych) odnieślibyśmy, gdyby do Afganistanu pojechałoby 200-300 komandosów - a nie składana brygada wojsk lądowych. Na pewno ponieślibyśmy niższe koszty, przede wszystkim te ludzkie.

O niemieckiej dywizji szybkiego reagowania wkrótce artykuł w DzZ.

(MC)




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
System SAN – wywiad z Zastępcą Szefa Agencji Uzbrojenia gen. bryg. Michałem Marciniakiem

System SAN – wywiad z Zastępcą Szefa Agencji Uzbrojenia gen. bryg. Michałem Marciniakiem

Pomiędzy Agencją Uzbrojenia a Konsorcjum w składzie Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. (lider) i Kongsberg Defence & Aerospace 30 stycznia 2026 roku zaw...

więcej polecanych artykułów