2013-03-21 12:26:41
Szyneczki, polędwiczki, kiełbaski – by w Afganistanie było jak u mamy
Daleko, tysiące kilometrów od Polski, stale przebywa około 1800 polskich żołnierzy. Aby w Afganistanie nie czuli się zapomniani, by nie wpadli w sidła amerykańskiego systemu zaopatrzenia żywnościowego (nie jadłem, ale pozostaję w przekonaniu, że nie ma czego żałować), trzeba im zapewnić przynajmniej od święta smak polskiego jedzenia. Oczami wyobraźni widzę polecenia wojskowych logistyków, a może i samego ministra – ma być jak u mamy. I będzie. Wojsko rozpisało przetarg na dostawę wędlin dla PKW Afganistan na okres świąt, tych religijnych jak i państwowych. Mowa o 1 i 3 maja, 15 sierpnia, 11 listopada, Święcie Bożego Narodzenia i Nowy Rok. Najważniejsza w prowadzonym postępowaniu przetargowym jest cena, ale pozostaje wiara, że służba żywnościowa również pochyli się nad innymi kategoriami oceny niż tylko zgodność z normami, a jest ich kilka – jak to na mamusinym stole.

Przejdźmy do najprzyjemniejszego konkretu, wyliczanki. Na stoły w prowincji Ghazni trafić ma (a dokładniej powinno, na miejscu załóg transportowych C-130 czy C295M tworzących most powietrzny z Afganistanem, sprawdziłbym, czy faktycznie tak dba się o żołnierzy PKW):
-
Boczek wędzony – 550 kilogramów,
-
Kabanosy wieprzowe – 590 kilogramów,
-
Kiełbasa toruńska – 500 kilogramów,
-
Kiełbasa krakowska sucha – 500 kilogramów,
-
Kiełbasa myśliwska – 500 kilogramów,
-
Kiełbasa podwawelska – 580 kilogramów,
-
Ogonówka wędzona – 480 kilogramów,
-
Polędwica sopocka – 530 kilogramów,
-
Szynka wędzona – 480 kilogramów,
-
Kiełbasa śląska – 500 kilogramów.
Logistycy z Opola (10. Brygada Logistyczna) na oferty od dostawców czekają do 3 kwietnia 2013 roku – do pierwszego majowego obiadu zostanie i tak tylko niecały miesiąc.
(MC)
fot. oferta Sokołów S.A.