2013-10-04 10:07:45
Premier jak komandos – z zaskoczenia w Lublińcu
Z okazji święta Jednostki Wojskowej Komandosów w Lublińcu na obiektach pojawił się nie tylko minister obrony Tomasz Siemoniak, ale po wizycie w Chrzanowie (Małopolska) przybył tam również premier Donald Tusk. Pojawił się tam raczej spontanicznie, a przynajmniej ostatecznie zadecydowano o takim punkcie w programie dnia premiera już w trakcie jego trwania. Bo mimo wszystko Lubliniec to nie Afganistan i aż takie środki bezpieczeństwa są zbędne by tego rodzaju wizyty pozostawały niejawnymi prawie do momentu ich rozpoczęcia.

Premier Tusk z wizytą u komandosów. fot. M. Śmiarowski/KPRM.
W swoim krótkim wystąpieniu Donald Tusk słusznie przypomniał o ciężkiej służbie żołnierzy Wojsk Specjalnych w dzisiejszych, spokojnych w Europie czasach, o „najdzielniejszych z dzielnych. Żołnierzach, którzy w czasie pokoju tu w naszym regionie, na naszych ziemiach, ryzykują własnym życiem, zdrowiem, tysiące kilometrów od ojczyzny w najtrudniejszych akcjach”. Każda tragedia ludzka uświadamia jak wielkie ryzyko i odpowiedzialność jest udziałem naszych żołnierzy.
Premier w dużej mierze równie słusznie nawiązał do polskich sił odstraszania i jego komponentu złożonego z żołnierzy Wojsk Specjalnych – zarówno w „rozpoznaniu, rażeniu i dowodzeniu polscy komandosi prawdopodobnie będą tym najcenniejszym i najbardziej wartościowym elementem polskiego wojska”. Profesjonalni żołnierze o wysokim morale i doświadczeniu to jednak specyficzna formacja, komandosi muszą wykonywać swoje zadania w dyskrecji, bez medialnego rozgłosu, ale mimo wszystko efekty i kompetencje są zauważane przez sojuszników oraz przez nasz rząd, co przypomniał premier. Polskie Wojska Specjalne to jeden z bardziej pewnych składników naszego poczucia bezpieczeństwa, także tu w kraju.
Święto to także wspomnienie po poległych kolegach, przynajmniej czterech z żołnierzy jednostek specjalnych zginęło w wyniku oddziaływania przeciwnika (sierżant Paweł Legencki i sierżant Piotr Mikułowski z ówczesnego 1. pułku specjalnego komandosów polegli w wyniku wybuchu miny pod Honkerem w Macedonii, major Krzysztof Woźniak z JW Grom oraz starszy chorąży sztabowy Mirosław Łucki z JWK – obaj polegli w Afganistanie).
Niejako przy okazji święta JWK, na terenie jednostki otwarto nowoczesną cyfrową strzelnicę symulacyjną, niezbędną w szkoleniu żołnierzy jednostek specjalnych.
(MC)