2014-12-11 18:58:37
Jeden pocisk wart więcej niż milion słów – umowa na pakiet z AGM-158A JASSM
Gdyby nie wydatek blisko 250 milionów dolarów, można by rozpocząć od informacji o prezencie mikołajkowym dla polskich Sił Zbrojnych, a w praktyce całego systemu bezpieczeństwa Polski. W poznańskich Krzesinach, obecnie najważniejszym z gniazd polskiego lotnictwa bojowego, doszło w dniu dzisiejszym do podpisania umowy (Letter of Acceptance) na pakiet modernizacyjny użytkowanych w Siłach Powietrznych samolotów F-16C/D Jastrząb oraz bardziej namacalne dla obywateli i potencjalnych wrogów Polski pociski manewrujące AGM-158A JASSM. Negocjacje, choć ciężkie, prowadzono w ekspresowym tempie. Ambasador USA w Warszawie Stephen Mull mówił o raptem siedmiu miesiącach rozmów, wicepremier Tomasz Siemoniak dziękował z kolei za zgodę na transfer nowoczesnego oręża i sojuszniczy konkret - jeden pocisk jest wart więcej niż milion słów – jak podsumował wydarzenie szef MON.
Znaczenia tego zakupu, zarówno pod kątem wizerunkowym jak i przede wszystkim operacyjnym, nie można marginalizować. Powoli wykuwa się bowiem system odstraszania znany pod hasłem "Polskie Kły". Jak podkreślił minister Siemoniak, nigdy w historii nie dysponowaliśmy tak nowoczesną bronią. Sprawa samych pocisków Lockheed Martin AGM-158 JASSM, zbrojnego ramienia dalekiego zasięgu dla polskich Jastrzębi, podgrzewała dyskurs publiczny już od miesięcy. Nie może zatem dziwić, że w trakcie uroczystości w 31. Bazie Lotnictwa Taktycznego obecni byli zarówno wspomniany już wicepremier i minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak, jego zastępca i odpowiedzialny za wojskowe zakupy sekretarz stanu Czesław Mroczek, szef Sztabu Generalnego WP generał Mieczysław Gocuł, Dowódca Generalny RSZ generał broni pilot Lech Majewski, wiceprezes Lockheed Martin Joe Garland, ale i duża grupa dziennikarzy. Najważniejszy tego dnia dla Polski podpis na umowie akceptującej warunki transakcji złożył jednak szef Inspektoratu Uzbrojenia, generał Sławomir Szczepaniak. Zakup realizowany jest zgodnie z programem Foreign Military Sales, via władze Stanów Zjednoczonych, stąd ostateczne zlecenie do Lockheed Martin złożą amerykańskie siły powietrzne, prawdopodobnie nastąpi to w pierwszym kwartale 2015 roku.
Uroczystość odbyła się na tle pierwszego, przekazanego raptem kilka tygodni temu, samolotu F-16C odmalowaego przez WZL nr 2 w Bydgoszczy. Po jednej stronie decydenci, po drugiej polscy piloci Jastrzębi - w środku makieta AGM-158 JASSM.
Można pokusić się o twierdzenie, że dzisiejszy kontrakt, w praktyce wcale nie tak ogromny finansowo w stosunku do całości budżetu resortu obrony, jest najmocniejszym zwieńczeniem realizacji tegorocznych planów modernizacyjnych MON – niezależnie od faktu, że bieżący rok się jeszcze nie zakończył.
Pozyskanie AGM-158 JASSM zapisane zostało w Planie Modernizacji Technicznej na lata 2013-2022 i upublicznione jeszcze w końcu 2012 roku. Z zakupem pocisków już pierwotnie związana była kwestia modernizacji oprogramowania polskich F-16 – chodziło o wprowadzenie nowych możliwości bojowych dla samolotu, w tym i ich integrację z nową generacją podwieszanego uzbrojenia. Chociaż resort obrony informuje, że analizowano także "symbiozę" naszych F-16 z innymi typami pocisków manewrujących, jak Storm Shadow czy KEPD 350, w praktyce wskazanie było od początku jednoznaczne.
Dotychczas użytkowane na polskich F-16 Block 52+ oprogramowanie w wersji M4.3 należało i tak zastąpić najnowszym dostępnym dla europejskich sojuszników Stanów Zjednoczonych, czyli M6.5. Chodzi w nim o integrację nowych systemów uzbrojenia, wydajniejsze wykorzystanie systemu przesyłania danych Link 16, systemu identyfikacji swój-obcy, modyfikację systemu walki radioelektronicznej AIDEWS, implementowanie nowych możliwości w symulacji pola walki, modyfikację zasobników celowniczych Sniper. Za kilka lat podejmiemy najpewniej decyzję o większym programie modernizacyjnym Jastrzębi w ramach Mid Life Update.
O wyborze JASSM bardzo istotnie zdecydowały koszty integracji samolotu z pociskiem. Tych, oprócz samych testów polskiej konfiguracji F-16 (dla sprawdzenia kompatybilności elektromagnetycznej, sprawdzenia charakterystyk lotu z różnymi podwieszeniami, z przykadłubowymi zbiornikami konforemnymi) nie będziemy musieli dodatkowo ponosić.
Działania związane z pociskami AGM-158 JASSM resort obrony zapoczątkował w pierwszych miesiącach 2013 roku. Po trwającej 12 miesięcy fazie analityczno-koncepcyjnej nie było wątpliwości – optymalny pod różnymi względami będzie AGM-158 JASSM. Na drodze do umowy przedstawiciele Inspektoratu Uzbrojenia kilkukrotnie spotykali się ze stroną amerykańską. Jednak najważniejszą w tym wypadku było polityczne „zielone światło” dla transakcji ze strony Kongresu USA, ostatecznie taką zgodę uzyskano bardzo szybko 2 października 2014 roku. Wydatnie w otwarciu tej politycznej drogi pomogli sekretarz stanu John Kerry i sekretarz obrony Chuck Hagel.
Ambasador Mull dziękował Polakom za udział w operacji w Afganistanie, jednocześnie podkreślał wzrost możliwości naszych F-16 dzięki pociskom o strategicznym znaczeniu. Wicepremier Siemoniak także dziękował za czyny, a nie tylko słowa w polsko-amerykańskim sojuszu. fot. Mariusz Cielma.
Jak powiedział nam minister Czesław Mroczek, początkowo planowano zakup tylko JASSM w wersji o zasięgu 370 kilometrów. Ostatecznie zdecydowano, że taki wariant będzie miała tylko pierwsza partia pocisków i nie kupimy całej zakładanej ich liczby jedną umową (w mediach padała liczba w sumie ponad 200 sztuk – przyp. DzZ). Dziś docelowo chcemy, aby w arsenale przeważały liczbebnie JASSM-ER o zasięgu blisko 1000 kilometrów. Nie zdecydowano się na zakup tylko wersji bardziej zaawansowanej, trzeba by czekać kilka lat, poza tym nie znajduje się obecnie w ofercie eksportowej Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie wymagania wojska zalecały szybkie wzmocnienie możliwości oddziaływania na dalekich dystansach. Dziś taką rolę w arsenale F-16 Jastrząb pełnią szybujące zasobniki JSOW, więc nawet w przypadku AGM-158A mówimy o blisko czterokrotnym wzroście zasięgu uzbrojenia. Kupowana partia JASSM-A traktowana jest zatem jako „inicjująca”. Z powodu pewnych różnic w masie pomiędzy obiema wersjami AGM-158 oraz powiększonymi możliwościami operacyjnymi, polskie F-16 ponownie będą musiały przejść proces testów oraz mniejszą modyfikację oprogramowania. Rozmowy z Amerykanami w sprawie JASSM-ER już są prowadzone.
W latach 2015-2016 na pierwszych polskich Jastrzębiach, wysłanych specjalnie za ocean, zostanie przeprowadzony proces ich integracji z nowym oprogramowaniem oraz samym pociskiem AGM-158A. Po ich pomyślnym zakończeniu i testach modyfikację przejdą pozostałe polskie F-16. Seryjny proces będzie już przeprowadzany na terenie kraju, w bazach Sił Powietrznych, co spodziewane jest w drugiej połowie 2016 roku. W tym samym czasie pierwsze z 40 operacyjnych pocisków AGM-158A trafią w polskie ręce. Podkreślano, że dzięki przychylności Amerykanów, udało się ekspresowo uzyskać pierwsze pociski z partii produkcyjnej przewidzianej dla USAF. Na osiągnięcie wstępnej gotowości operacyjnej przez system złożony z F-16 i JASSM będziemy musieli poczekać kolejne kilka miesięcy, taki moment przewiduje się na marzec 2017 roku. Natomiast cała umowa będzie realizowana do 2019 roku.
Wedle zapewnień oficjeli, Polska nie przepłaca za pozyskiwane zdolności. Po długich negocjacjach z tylko jednym partnerem, szukaniu innych niż konkurencyjność sposobów do obniżenia kosztów programu, udało się je bardzo znacząco zbić. Cena jest konkurencyjna i umowy nie należy dzielić na składowe – negocjowano bowiem całość. Zlecenie jest objęte klauzulą niejawności, wiadomo tylko, że wartość za cały pakiet wyniesie około 250 milionów USD, w tym pierwsze 75 milionów USD zostanie uiszczone jeszcze w bieżącym roku. Oprócz samej modyfikacji F-16, zakupu 40 operacyjnych pocisków AGM-158A JASSM, kilku do celów testowych (nie przewiduje się odpaleń pocisków bojowych w trakcie testów), w odróżnieniu od USAF musimy zbudować cały system logistyczny i obsługi nowego uzbrojenia, przeszkolić do jego użycia zarówno pilotów jak i personel naziemny. Jak zapewniał minister Mroczek będziemy posiadać pełną autonomię w stosunku do JASSM – nie mamy żadnej klauzuli warunkowego użycia tej broni, nie ma żadnych takich zapisów w umowie. Pewne negocjacje w tym temacie trwają obecnie w związku z planami pozyskania uzbrojonych bezzałogowców klasy MALE.
Modernizacja samych F-16 oraz pozyskanie AGM-158A to milowy krok w budowie polskiego potencjału odstraszania. Po Nadbrzeżnym Dywizjonie Rakietowym z pociskami NSM o zasięgu 200 kilometrów mamy kolejny ważny progres. Nigdy do tej pory polskie lotnictwo nie dysponowało uzbrojeniem o takim zasięgu i jednocześnie takiej precyzji. Modernizacja wszystkich 48 F-16C/D wpłynie na wzrost ich potencjału bojowego, wpłynie na bojową przeżywalność samych maszyn i ich pilotów, dodatkowo te parametry zostaną powiększone dzięki pociskom JASSM. By razić 450-kilogramową głowicą punktowe i krytyczne dla przeciwnika cele (lotniska, centra dowodzenia, składy logistyczne) nasi piloci nie będą musieli „wbijać się” w obronę powietrzną. Dokonają tego z dystansu. Za kilka lat nawet z 1000 kilometrów, ale to jak już wspomniano proces zapoczątkowany i wymagający ważnych inwestycji, które w dużej mierze polegać mają na stworzeniu odpowiedniego dla broni o takim zasięgu systemu rozpoznawczego.
Wiadomo również, że polskie F-16 najpewniej wykorzystają oprogramowanie M6.5 w większym stopniu niż tylko dla integracji pocisków manewrujących. Wojsko analizuje także inne, dostępne w ramach nowego software systemy podwieszanego uzbrojenia.
Minister Siemoniak przyznawał, że jest co świętować, a żartując zaproponował nawet uroczyste odpalenie jednego z pocisków JASSM w 2017 roku – wraz z przyjęciem ich do służby, ale dodawał już poważnie i w pełni słusznie, że przed nami jeszcze lata ciężkiej pracy i służby, coś się bowiem dopiero zaczyna, a nie kończy.
(MC)