2012-08-09 10:19:21
Czeskie zmiany
Nasi południowi sąsiedzi, Czesi, zapowiadają kolejne oszczędności w swoim i tak jak na warunki europejskie małym wojskowym budżecie. Republika Czeska na obronność wydaje 1,1% PKB, rekomendacje NATO mówią by było to około 2% (Polska ze swoim często teoretycznym 1,95% spełnia te oczekiwania). W ostatnich latach w tym kraju zanotowano jeden z wyższych spadków budżetów obronnych. W bieżącym roku ministerstwo obrony posiada środki wielkości 43,5 mld koron, w 2011 było to 50,8 mld a jeszcze rok wcześniej aż 59,6 mld koron. Przymiarki do roku przyszłego mówią o tylko 42 mld, choć pierwsze założenia budżetowe były jeszcze niższe – 39 mld koron. Politycy zapowiadają więc kolejne oszczędności, jednak najważniejszym ich punktem mają być jak najmniejsze redukcje w jednostkach bojowych. Jak przyznają sami Czesi, bardziej ograniczyć siły operacyjne się już w zasadzie nie da – oczywiście jeżeli chcemy pozostawić sobie pewien potencjał oraz wypełniać zobowiązania międzynarodowe (choćby do kolektywnej obrony w ramach NATO). Spore zmiany zapowiadane są w samym ministerstwie i sztabie generalnym, głównie mają to być redukcje etatów ale i nie tylko. Z ministerstwa wydzielone zostaną i staną się samodzielne: biura kadrowe, obsługi nieruchomości i zakupów uzbrojenia.
Konkretne liczby żołnierzy i pracowników cywilnych, którzy odejdą z armii nie są znane. Prasa czeska podaje „kilka tysięcy etatów”, z kolei wiceminister ON Jiri Sedivy uspokaja, że na pewno te liczby będą mniejsze. W 2011 roku w strukturach obronnych Czech służyło 23 tysiące żołnierzy (armia zawodowa) oraz 9 tysięcy pracowników cywilnych. Do końca września czeski MON ma przedstawić rządowi projekt kolejnych oszczędności.
Na pewno obejmą one to co również jest bolączką naszego ministerstwa i wojska - nadmiar podległych nieruchomości oraz wysokie koszty działalności sektora militarnego państwa.
Jak zapowiedział minister Sedivy, do końca listopada jego kraj czeka na propozycje Saaba dotyczące lepszych warunków dzierżawy 14 samolotów myśliwskich JAS-39C/D Gripen. Dziś rokrocznie jego kraj płaci Szwedom ok. 2 mld koron. W ministerstwie rozpatrywane są kolejne opcje, jeżeli negocjacje się nie powiodą. Na pewno nowe rozwiązanie ma być długoterminowe. W grę wchodzi zakup używanych ale i zmodernizowanych samolotów bojowych. Nie wykluczone, że w nowym, ewentualnym przetargu duże szanse na zwycięstwo ma Saab, w Czechach funkcjonuje już infrastruktura przygotowana dla Gripenów. Szwedzi są więc na korzystniejszej pozycji startowej wobec innych potencjalnych oferentów.
(MC)