2012-11-15 09:01:52
Ratujmy Kałasznikowa
Jak podają źródła rosyjskie sytuacja fabryki Iżmasz jest tak słaba, że pracownicy są masowo zwalniani, a kierownictwo tnie pensje. W proteście przeciw radykalnym cięciom wynagrodzeń (wynoszącym średnio około 2-3 tys. rubli miesięcznie, czyli 200-300 zł) w październiku br. kilkuset pracowników Iżmaszu ogłosiło strajk, a teraz wystosowało list otwarty do prezydenta Putina. Pod apelem o ratowanie przedsiębiorstwa, podpisał się sam 93-letni konstruktor Michaił Kałasznikow.
Sygnatariusze listu skarżą się Putinowi, że działania kierownictwa zakładu prowadzą do spadku możliwości produkcyjnych i "ucieczki wykwalifikowanych pracowników". Jednak zdaniem specjalistów ograniczenia są nieuniknione. Armia rosyjska nie składa już dużych zamówień na broń strzelecką i w najblizszej przyszłości nie zamierza kupować większych partii karabinków typoszeregu Kałasznikowa. Poza tym Iżmasz nie ma obecnie "atrakcyjnego" dla armii produktu - najnowszy AK-12 nie wzbudził większych emocji, jest bowiem jedynie modernizacją klasycznego AK-74M, a rosyjscy wojskowi wskazują, że lepsza będzie modernizacja tych ostatnich (według nieoficjalnych informacji zapasy AK-74 wynoszą w Rosji 17 mln sztuk). Z kolei siły specjalne poszukują broni na Zachodzie. Jednak zwolenników ratowania Iżmaszu i produkcji AK-74 jest wielu, zalicza się do nich m.in. wicepremier Dmitrij Rogozin, który ostatnio zyskał szersze pole manewru po dymisji ministra obrony Anatolija Serdiukowa. Nowy szef resortu obrony, Sergiej Szojgu, nie zajął jeszcze stanowiska w sprawie.
(TK)