2013-06-07 11:37:08
Zrzutka na zgrupowanie śródziemnomorskie
Jak zaznaczył prezydent Putin, Rosja ma interesy w wielu miejscach, jednym z nich jest rejon Morza Śródziemnego. Stąd niespotykany od czasów zakończenia Zimnej Wojny pomysł zgrupowania na tym akwenie stałego zespołu floty.
Każdorazowo zespół liczyć ma około 10 jednostek z Flot: Północnej, Bałtyckiej i Czarnomorskiej, okazyjnie dołączą do nich okręty z Floty Oceanu Spokojnego. Do użycia na Morzu Śródziemnym przewidziano okręty nawodne typu: krążownik rakietowy projektu 1164 (np. Moskwa, Wariag), duże okręty ZOP, czyli niszczyciele projektu 1155 (Admirał Lewczenko), okręty dozorowe, czyli fregaty projektu 11540 (Nieustraszimyj, Jarosław Mądry), duże okręty desantowe projektów 775, 775M i 1171. Dla zabezpieczenia działań zgrupowania współpracować z nim będą 2-3 jednostki pomocnicze (tankowce, holowniki) kierowane rotacyjnie z każdej z flot.
Po wprowadzeniu do służby fregat projektu 1135.6 to właśnie one tworzyć mają zespół kierowany na Morze Śródziemne.
Kierownictwo polityczne państwa rosyjskiego postawiło przed rodzimą marynarką wojenną bardzo poważne zadanie, by je wypełnić przed marynarzami i okrętami ze wszystkich flot postawiono wysoko poprzeczkę. Pomysł stałego zespołu okrętów to odpowiedź na sytuację polityczną w regionie, narastającą utratę wpływów w państwach wcześniej przychylnie spoglądających na ludzi mówiących po rosyjsku oraz próba wsparcia własnych interesów w Syrii, tym samym temperowania i ostatecznie bezkrawej blokady dla ewentualnych militarnych poczynań zachodniej Europy, mogących w końcu przeć na starcie z władzą Assada. Dziś mamy stały zespół w południowej Europie, wkrótce, przy eskalacji konfliktu terytorialnego pomiędzy Chinami a Wietnamem, może być potrzeba wsparcia tego drugiego. Flota rosyjska może mieć wówczas problem z wielokierunkową projekcją siły – i zespół śródziemnomorski ponownie będzie tylko planem w szufladach biurek admirałów.
(MC)