2014-12-03 15:54:30
Norwegowie wymienią okręty podwodne
Rząd Królestwa Norwegii zgodził się rozpocząć etap planowania i oceny dla nowych okrętów podwodnych. Sam program wymiany podwodnej floty złożonej z jednostek typu Ula zapoczątkowano jeszcze w 2007 roku, można rzec, że w tym samym czasie co Polska. W obu przepadkach chodzi oczywiście o analizy, a nie żadne przetargi.

Norweskie okręty Ula to zbudowane w Niemczech typ 210. To stosunkowo nieduże jednostki o wyporności podwodnej 1150 ton i długości 59 metrów. Chociaż większe blisko dwukrotnie niż Kobbeny, ich zadaniem nie są oceaniczne patrole, ale wykorzystanie w działaniach taktycznych skomplikowanej linii brzegowej Norwegii. fot. MO Norwegii
Sytuacja Norwegów jest jednak skokowo korzystniejsza. Planują wymianę sześciu okrętów typu Ula wprowadzonych do służby w latach 1989-1992 i zaplanowanym okresem do operacyjnego wykorzystania przez 30 lat. Faktycznie, jak podaje norweski MON, pozostaną w służbie przez 35 lat, po czym zostaną wycofane i zastąpione przez nowe jednostki. Dłużej w służbie nie pozostaną – to zbyt kosztowne i nieopłacalne. Strona polska takiego komfortu nie ma. Najmłodszy polski ORP Orzeł (projekt 877E Kilo) jest o kilka lat starszy od skandynawskich odpowiedników, nie wspominając o jednostkach typu Kobben, otrzymanych jako darowizna od Oslo, a dziś mających za sobą blisko półwiecze służby i „wyciskanych” do granic możliwości.
Pozyskanie nowej generacji niemieckich okrętów podwodnych jest według Norwegów racjonalne, uda się bowiem uzyskać lepsze parametry wyciszenia i hydrodynamiczne. Jedną z opcji ocenianych przez norweskich wojskowych będzie podjęcie projektu z innymi krajami. Naturalnie nasuwa się w tym miejscu sugestia o wzrastających szansach szwedzkiego programu Saab A26. Nowy etap oznacza, że do końca 2016 roku przedstawione zostaną wymagania co do przyszłego okrętu. Potem wniosek przedstawiony zostanie parlamentowi (specyfika niektórych demokracji, że to posłowie a nie wojskowi decydują o realizacji konkretnych inwestycji modernizacyjnych) i będzie mogła rozpocząć się praktyczna faza związana z pozyskaniem następców jednostek Ula. Dziś Norwedzy nie podają żadnych nawet przybliżonych kosztów programu, nie ma jasności ile nowych okrętów pojawi się w linii.
(MC)