2012-08-14 11:24:52
Amunicji na godzinę
W 2008 roku brazylijski prezydent Lula podpisał nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego przewidująca w szerokim zakresie modernizację i reorganizację sił zbrojnych Brazylii. Problem, głównie w tym, że pozostała w zasadzie na papierze.
W ciągu ostatnich 10 lat, brazylijski budżet przeznaczany na obronność oscylował wokół 1,5% PKB (od 1,43 do 1,62%). Problem w tym, że 90% środków przeznaczonych musi być na bieżące funkcjonowanie Sił Zbrojnych, tylko około 10% idzie na inwestycje. Minister obrony Celso Amorim wnioskuje o stopniowe zbliżanie budżetu do poziomu 2,4% PKB, czyli średniej jaka występuje w krajach BRIC (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny). Brazylia, chociaż z aspiracjami na stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ w zasadzie nie posiada jako całość zdolności do działań strategicznych, nawet w regionie. Taka sytuacja ma potrwać przynajmniej do 2015 roku, duża część przeznaczanych na inwestycje środków do próba właśnie odzyskania potencjału do kompleksowego działania. Były przedstawiciel wojska w ministerstwie obrony, gen. Maynard Marques de Santa Rosa powiedział nawet, że armia nie jest w ogóle gotowa do żadnej wojny, a zapasy amunicji pozwalają na działania przez mniej niż godzinę walki. Jak dodaje, w Brazylii nikt nie traktował poważnie zagrożeń militarnych w regionie, dlatego nie budowano typowych w innych częściach świata zapasów. Dziś, pewnym zagrożeniem dla potrzeb armii jest demokratyzacja życia publicznego, wydatki na armię nie są popularne. Wojsko samo musi sobie z tym poradzić, głównie poprzez konsolidację programów i wyznaczenie strategicznych celów. A armia otrzymuje dodatkowe zadania, od tego roku ma chronić na przykład strategiczne obiekty infrastruktury: wodnej, jądrowej, centra telekomunikacyjne, finansowe (wartość programu 9,6 mld dol brazylijskich). Jest to nowe spojrzenie na zagrożenia, armia odpowiada za bezpieczeństwo również wewnętrzne a nie tradycyjnie, międzypaństwowe.
Liczące 203 tysiące Wojska Lądowe w głównej mierze opierają swoją broń strzelecką o leciwe karabiny FN FAL kalibru 7,62 mm (produkowana na miejscu przez firmę Imbel). Armia nie podaje liczby używanych egzemplarzy, ale przynajmniej 120 tysięcy egzemplarzy ma minimum 30 lat. Żołnierze ubierani są w mundury z tkanin pochodzących z Chin, nie dość, że nie są trwałe to na dodatek po kilku praniach ich kamuflaż blaknie. Podstawowy sprzęt bojowy, czołgi (Leopard 1, M60) czy transportery opancerzone (EE-9, EE-11, M113) to konstrukcje z lat 70-tych i 80-tych. Spośród prawie 72 tysięcy pojazdów wojskowych większość ma również ponad 30 lat. Zakupy transporterów Guarani czy wyrzutni rakietowych dopiero ruszyły.
Osiąganie nowych zdolności, jak choćby centrum obrony przed cyberatakami budowane od 2010 roku w dalszym ciągu nie dysponuje pełnią potencjału. Nie zapobiegło to choćby atakowi na brazylijskie internetowe strony rządowe w czerwcu br.
Równie powoli wdrażany jest program monitoringu 17 tysięcy kilometrów granic z 10 sąsiadami. W tym roku ma być uruchomiony jego fragment w rejonie Boliwii i Paragwaju. Składać się ma z czujników, kamer i radarów. Do 2030 roku planuje się wydać na ten cel 12 mld dolarów brazylijskich. Gros granic biegnie w regionie Amazonii – najbardziej zagrożonym według poprawionej strategii narodowej obszarze kraju.
Potencjał lotnictwa opiera się głównie o używane Mirage 2000 (12 szt.), stare, acz modernizowane F-5 (57 szt.) oraz budowane wespół z Włochami lekkie szturmowce AMX (53 szt.). Marynarka wojenna dysponuje lotniskowcem Sao Paulo (ex-francuski Clemenceau), 9 fregatami, 5 korwetami i tyluż okrętami podwodnymi. Przed każdym z brazylijskich rodzajów sił zbrojnych jeszcze daleka droga do osiągnięcia wymaganych zdolności.
Na dzień dzisiejszy Brazylijczycy odbudowują swój potencjał militarny, jednak wobec skali potrzeb i zagrożeń budżet na poziomie 1,5% PKB (nawet przy przyroście gospodarczym) jest za skromny, by móc w pełni zrealizować założone cele operacyjne.
(RC)