Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2013-03-22 12:48:08

Stany Zjednoczone: po co nam wojska w Europie?

     W dobie cięć wydatków federalnych powróciło w Stanach Zjednoczonych pytanie – po co nam wojska w zamożnej Europie? Inne bazy rozrzucone na świecie dbają o interesy Stanów Zjednoczonych, są w zapalnych regionach świata. Ale Europa? Przez naszą obecność, zaangażowanie, deklaracje o bezpieczeństwie, utrzymywaniu strategicznego potencjału (rozpoznanie, transport lotniczy, tankowanie powietrzne) Europa zachodnia nie widzi potrzeby wydatkowania środków na obronność i oszczędza kosztem amerykańskiego podatnika. A może zabrać gros naszych żołnierzy z Europy, zaoszczędzić środki federalne, zmusić do dbania gospodarza o własne podwórko?

Bez przeciwnika, bez zagrożeń, bez celu.  Po co więc w Europie trzymać dziesiątki tysięcy żołnierzy? Na zdjeciu żołnierz 2. pułku kawalerii US Army stacjonującego w Niemczech. fot. USAREUR.

   Taki ton miały zesżłotygodniowe rozmowy na temat obecności amerykańskiej w Europie przed kongresową komisją ds. sił zbrojnych.

   Jest w tym dużo racji (podejście do wydatków obronnych w Europie), ale i przesady. Armia amerykańska w Europie to nie potężny kontyngent wojsk lądowych i sił powietrznych sprzed 30 lat, te czasy minęły. Wkrótce na naszym kontynencie pozostaną raptem dwie brygady wojsk lądowych (w Niemczech i we Włoszech) – spośród 32 jakie ma US Army posiadać za kilka lat (redukcja z 45, co znamienne nie wiedzą, które z nich zlikwidować prócz....2 w Europie).

   Obecność amerykańska w Europie ewoluuje, z dużego zgrupowania na rzecz dostosowania zaangażowania do własnych potrzeb. Bo czymże jest baza lotnicza w niemieckim Rammstein jak nie lotniczym hubem pośredniczącym w działaniach na Bliskim Wschodzie czy nawet i Afganistanie. Czymże jest program budowy tarczy antybalistycznej jak nie w swoich priorytetowych celach osłoną wschodniego wybrzeża USA. Europa to dla Amerykanów nie pole bitwy, ale baza wypadowo-logistyczna. To w Europie osadziło się regionalne amerykańskie dowództwo na Afrykę (US Africom).

   Decyzja o redukcji niewiele zmieni. Po ostatnich zmianach redukujących personel w Europie pozostanie go raptem około 30 tysięcy. Minimum sił (owe 1-2 brygady) Amerykanie potrzebują jako elementy szybkiego reagowania, choćby z myślą o Afryce Północnej.

(MC)




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Jaśmin też dla zarządzania kryzysowego

Jaśmin też dla zarządzania kryzysowego

Zarządzanie kryzysowe jest jedną z istotniejszych aktywności służb państwowych prowadzących działania z zakresu ochrony ludności i mienia. Chociaż ...

więcej polecanych artykułów