2012-09-24 16:17:15
Rosyjskie wydatki na armię a Polska
Od kilku lat (realnie od 7-8 lat) rosyjskie wydatki budżetowe mocno wzrastają. Początkowo w wartościach procentowych oscylowały wokół 3% PKB (2,8-2,9%), dziś jest to 3,3%, a odpowiedzialny za sprawy wojskowe w rosyjskim rządzie wicepremier Dmitrij Rogozin powiedział, że w związku z wieloletnimi zapóźnieniami w finansowaniu i modernizacji sił zbrojnych, Rosja powinna przedkładać na ten cel z budżetu środki w wysokości 3,5% PKB. Powoływał się przy tej okazji na Stany Zjednoczone, kierujące na dział obronny 4,5% własnego PKB (w wartościach bezwzględnych jest to 75% środków jakie przeznacza na ten cel całe NATO).
Obecnie nic już nie przypomina czasów „jelcynowskiej smuty”, obejmującej głównie lata 90. (Borys Nikołajewicz Jelcyn był Prezydentem FR od 10 lipca 1991 roku do 31 grudnia 1999 roku), ale i pierwszy okres prezydentury Władimira Putina. Mniej więcej od 2003 roku zwiększyła się znacznie ilość środków przeznaczanych na wydatki majątkowe w liczącej dziś 1 mln żołnierzy armii rosyjskiej:
-
2003 rok: 120 mld rubli (dziś to 12,3 mld PLN),
-
2005: 187 mld rubli (19,2 mld PLN),
-
2007 rok: 302 mld rubli (31 mld PLN),
-
2009 rok: plan na 592 mld, faktycznie około 500 mld rubli (ok. 51,3 mld PLN),
-
2011 rok: 721 mld rubli (74 mld PLN), w tym 169 mld z poręczeń kredytowych rządu,
-
2012 rok: 908 mld rubli (93,2 mld PLN), w tym 176 mld z poręczeń kredytowych rządu,
-
2013 rok (plan): 1,24 biliona rubli (127,3 mld PLN). W końcu lipca pojawiły się informacje w sprawie rozmów na linii ministerstwo obrony-ministerstwo finansów o cięciach wydatków majątkowych na poziomie 200 mld rubli,
-
2014 rok (plan): 1,5 biliona rubli (154 mld PLN), w tym 180 mld rubli ma pochodzić z kredytów gwarantowanych przez państwo. Podobnie jak z rokiem poprzednim, negocjowano plan redukcji tej części wydatków o kwotę 251 mld rubli.
Kwot tych nie można postrzegać jednostronnie, bowiem realny przyrost budżetu obronnego jest sporo niższy, biorąc pod uwagę około 10% inflację w Rosji w stosunku rocznym, można przyjąć realny przyrost z 120 mld do 620 mld rubli (w wartościach z 2003 rok). Bardzo wysoki był i jest udział wydatków majątkowych w całym budżecie obronnym Rosji, oscylował on w latach 2003-2007 w granicach 30-37%, a w 2009 roku wyniósł nawet 46% (plan obejmował wydatki całkowite na obronność w kwocie 1,37 biliona, wydano natomiast 1,08 biliona rubli). Dużą cześć w corocznych planach zakupowych stanowią umowy wieloletnie (w 2011 roku ich wartość wyniosła 53% wydatków majątkowych) oraz co charakterystyczne, a w Polsce raczej niespotykane, około 20% środków majątkowych kierowanych jest na prace badawczo-rozwojowe. Dużym plusem dla całego budżetu państwa od strony ekonomicznej było dokonywanie zakupów prawie w 100% u krajowych dostawców.

W swojej masie armia rosyjska, poza nielicznymi oddziałami czy wojskami strategicznymi, nie jest zdolna do prowadzenia większych operacji niż o charakterze lokalnym. Przeformowanie milionowej struktury w sprawnie zarządzaną organizację wyposażoną w miarę nowocześnie to proces na dekady - na dodatek dla samej Rosji, jej sytuacja strategiczna jest dużo trudniejsza niż Polski - graniczy z wieloma punktami zapalnymi.
Nie można jednak zapominać o problemach. Raczej nie uda się wydać, w ramach planu modernizacyjnego 2011-2020, kwoty na modernizację wynoszącej około 23 biliony rubli (2,36 biliona PLN). Już dziś trzyletnie założenia na lata 2013-2015 spotykają prawdopodobne cięcia rzędu 700 mld rubli (200+251+248 mld), część zakupów i prac jest dodatkowo finansowana z kredytów (średnio było to 160-180 mld rubli rocznie). Tutaj także jest odczuwalny międzynarodowy kryzys – coraz bardziej kosztochłonny przemysł wydobywczy, a nawet i zobowiązania socjalne wobec własnych sił zbrojnych (rosyjski żołnierz kontraktowy wcale nie otrzymuje niższych wynagrodzeń niż polski) powodują znaczne obciążenie budżetu.
Rosyjskie wydatki majątkowe mają jeszcze jedną specyfikę. Blisko 30% z nich jest na tzw. listach niejawnych. Dla porównania, w Stanach Zjednoczonych wartość „listy niejawnej” to około 2,5% wydatków. Tak wysoki poziom wydatków ukrywanych w Rosji pozwala na ich niekontrolowany w dużej mierze przepływ, kierowanie ich do inne gałęzi budżetu, generujące zjawiska prowadzące nawet do patologicznych i korupcyjnych zachowań.
Rosja nie bez powodu również zwraca się ku zachodnim technologiom, lawinowo wzrasta liczba zażaleń (7-8 tysięcy, przyrost r/r w granicach 20%) na już dostarczony do wojska sprzęt i uzbrojenie. Tym bardziej, że trafiła w czasie ze swoim zapotrzebowaniem na zagraniczne technologie zbrojeniowe państw, które borykają się z kryzysem wydatków obronnych (szczególnie widoczne jest to w Europie). Koncerny z regionu chętnie kierują swoje nowoczesne produkty militarne na testy do Rosji, znając nawet oficjalne wypowiedzi decydentów rosyjskich, które można streścić w zdaniu: „potrzebujemy waszych technologii a nie linii produkcyjnych”. Tym sposobem, mając zagwarantowany udział kompleksu militarnego w wydatkach budżetowych, Rosja próbuje dokonać skoku generacyjnego potencjału technologicznego własnej zbrojeniówki. Spoglądając na wydatki na uzbrojenie Rosji, nie można zapominać o jeszcze jednym balaście budżetu: kosztochłonnym rosyjskim sektorze obronnym, stanowiącego w 100% przedsiębiorstwa państwowe, do tej pory istotnie nie zreformowane (nie chodzi o łączenie firm, ale zmiany w systemach zarządzania, kadrowym, jakości, itp.) – na wszystkie wydawane na rosyjską zbrojeniówkę miliardy rubli nie należy patrzeć pod kątem wydajności firm zachodnioeuropejskich.
W tym miejscu można dokonać przybliżonego porównania wydatków majątkowych w budżetach obronnych Rosji i Polski. Biorąc pod uwagę 10-krotnie mniejsze Wojsko Polskie planowane na ten rok 7,05 mld PLN na wydatki majątkowe nie wygląda skromnie wobec przeliczeniowych rosyjskich 9,3 mld PLN (wartość przybliżona w stosunku do przeliczeniowej 100-tysięcznej armii rosyjskiej). Tym samym dopiero w zasadzie od tego roku panuje opinia o utrzymywaniu w Polsce stabilnego budżetu obronnego (głównie jednak wskutek załamania się wydatków obronnych na zachodzie Europy), natomiast Rosja taką opinię ma od przynajmniej kilku lat. Jeżeli sprawdzą się rosyjskie zapowiedzi na kolejne lata to oczywiście trzeba mieć świadomość, że te proporcje zmienią się znacznie na naszą niekorzyść.

Sytuacja Wojska Polskiego po dwóch dekadach zmian wyjściowo jest bardziej komfortowa od tej rosyjskiej. Jednak w dalszym ciągu nie udało się nam kompleksowo przebudować Sił Zbrojnych, daleko nam do bojowego ideału na miarę naszych możliwości, warto wykorzystać ten czas jaki nam dano.
Oczywiście to tylko deklarowane kwoty, rzetelne porównanie zależy od wielu czynników – nawet tego, że Polska część dostępnych środków na uzbrojenie i wyposażenie wojska lokuje za granicą (około 30%), Rosja kupuje w zasadzie u siebie. Jednak najważniejsza przewaga Polski, nie ma wartości finansowej ale, jak się wydaje, podłoże geopolityczne. Współczesne zagrożenia Polski są, w przybliżeniu, możliwe do sklasyfikowania (vide „Strategia Bezpieczeństwa Narodowego RP” i „Strategia Obronności RP”) – zagrożenie terroryzmem (napięcia na linii Zachód – świat muzułmański), Bliski i Środkowy Wschód, konflikty lokalne, poliferacja broni masowego rażenia, ewentualnie konflikt, w który zostaniemy zaangażowani w Europie, czy nawet poza nią, w ramach sojuszy lub członkostwa w organizacjach międzynarodowych (czytaj: UE), ale i zagrożenia związane z bezpieczeństwem gospodarczym, a zwłaszcza energetycznym. Jak czytamy w „Strategii Obronności RP (pkt 17): „Stabilność Europy Środkowej i Wschodniej, ale też całego obszaru euroatlantyckiego i jego sąsiedztwa rzutuje na bezpieczeństwo Polski”. Jak z tego wynika, z naszego punktu widzenia nie należy demonizować zagrożenia militarnego ze wschodu – ale i nie należy go lekceważyć.
A Rosja? Rosja ma przynajmniej kilku nieprzyjaźnie nastawionych sąsiadów i kilka niestabilnych regionów, o których dużo poważniej myśli jako o przyszłym polu konfliktu zbrojnego niż o Europie Środkowej. Można pokusić się o spojrzenie „oczami Moskwy”, według której dziś granica zachodnia jest najbardziej „pewna” ze wszystkich. W Rosji, wbrew niektórym opiniom kreowanym nad Wisłą, nie panuje polskocentryzm. Z punktu widzenia Rosjan najniebezpieczniej jest na Dalekim Wschodzie, potem zapewne wymieniliby Kaukaz i Azję Centralną. Europę dopiero więc gdzieś na czwartym (ostatnim) miejscu. Sytuacja w ciągu ostatnich 30 lat bardzo się zmieniła, w czasach ZSRR najnowsze uzbrojenie trafiało do Zachodniej Grupy Wojsk AR (dzisiejsze tereny wschodnich Niemiec, Czechy) czy tzw. drugiego rzutu strategicznego (radzieckie okręgi wojskowe graniczące z m.in. Polską), dziś nowoczesna broń kierowana jest na wschodnie rubieże Federacji Rosyjskiej. By wizerunkowo zbilansować potencjał, Europę straszy się „politycznym” (co nie znaczy, że nie groźnym) uzbrojeniem typu wyrzutnie rakiet Iskander. Jednak nikt w Rosji nie mówi o pozostawieniu naszej części świata w zapomnieniu, to doskonałe miejsce do ekspansji gospodarczo-surowcowej (Europa Środkowa i Zachodnia) i budowy strefy wpływów (Białoruś czy Ukraina).
Dziś w Polsce, biorąc pod uwagę deklarowane kwoty, a także zakładając ich rozsądne wydatkowanie w ramach skutecznej i jasnej struktury, mamy szansę zbudować (odbudować) krajowy potencjał obronny. Można to bowiem robić mniej oglądając się na polityczne mataczenie Rosji, jej nie stać na budowę twierdzy w każdej części swoich granic – a priorytety ma obecnie w innym miejscu swojej strefy wpływów.
Mariusz Cielma