2013-11-14 17:55:52
Odierno: US Army nie przeprowadzi nawet jednej dużej operacji
Jeszcze całkiem niedawno zasadniczym wyznacznikiem potencjału amerykańskich wojsk lądowych (US Army) była możliwość do prowadzenia dwóch dużych kampanii wojennych w jednym czasie. Potem ten wymóg ograniczono, ale już dziś dowódca US Army, generał Ray Odierno ostrzega – dalsze cięcia spowodują, że nie będziemy w stanie prowadzić nawet jednej dużej operacji militarnej. Odierno swoje zdanie o sytuacji w podległych mu wojskach przekazał 7 listopada członkom senackiej komisji sił zbrojnych.
Przed wojskami lądowymi USA nie tylko trudny rok budżetowy 2014. Ograniczenie liczby posiadanych oddziałów bojowych, redukcje programów modernizujących wyposażenie i uzbrojenie, to wszystko będzie realizowane przynajmniej do roku 2017. Opóźnionych lub anulowanych zostanie blisko 100 programów, w tym: Ground Combat Vehicle (następca bojowego wozu piechoty M2 Bradley), Armed Aerial Scout (uzbrojony śmigłowiec rozpoznawczy, następca OH-58 Kiowa), systemy bezzałogowców powietrznych, systemy wspomagania dowodzenia, czy modernizacja obrony powietrznej.

Generał Ray Odierno podczas prezentacji kilka miesięcy temu zmian dyslokacyjno-organizacyjnych US Army. fot. army.mil.
Około roku budżetowego 2018 Odierno spodziewa się osłabienia „szoku” formacji po wieloletnim okresie cięć. Wojsko zostanie dostosowane do możliwości finansowych Stanów Zjednoczonych. US Army zmniejszy liczebność z 570 do 420 tysięcy żołnierzy, Gwardia Narodowa z 358 do 315 tysięcy, a Armia Rezerwowa z 205 do 185 tysięcy żołnierzy odwodu operacyjnego. O 45% spadnie liczba brygadowych zespołów bojowych. Dziś pierwsza armia w świecie, będzie musiała walczyć o taki prymat w przyszłości.
Amerykańskie wojska lądowe ograniczają wyszkolenie i przygotowanie bojowe własnych oddziałów do bardzo niskiego poziomu. Krytyczny jest okres 2014-2017. Jak dosadnie powiedział Odierno: słabsze przygotowanie bojowe żołnierzy oznaczać może, że mniej z nich powróci do kraju po działaniach. Szkolenie będzie przekładać się na poziom strat osobowych US Army. Dziś, jedynymi zadaniami do jakich przygotowane są wojska, to operacje asymetryczne. Wojny w Iraku czy Afganistanie wyznaczyły trendy szkoleniowe Amerykanów w ostatniej dekadzie. Przyszłe działania wymagają jednak odbudowy zdolności do realizacji skomplikowanej operacji połączonej.
US Army planowała rozpoczęcie programu odbudowy gotowości do prowadzenia regularnych operacji bojowej od 2013 roku. Sekwestracja (cięcia wydatków federalnych) przekreśliła te plany, zapowiada się nawet jeszcze większe obniżenie przygotowania brygad bojowych. Tylko w 2013 roku US Army musiała anulować siedem turnusów szkoleniowych w centrach przygotowania bojowego, w każdym z nich uczestniczyć miało 5-8 tysięcy żołnierzy.
Utrzymanie sekwestracji w 2014 roku spowoduje, że tylko 20-25% sił przygotowanych będzie do prowadzenia bardziej skomplikowanych operacji bojowych (czytaj: konfliktach pełnoskalowych). US Army ze swoich zasobów dysponować będzie tylko siedmioma brygadowymi zespołami bojowymi mającymi status gotowych do walki (RTC). Poza tym jest zbyt małe pole manewru w gospodarowaniu środkami - amerykańskie wojska lądowe 42-45% budżetu wydają na koszty osobowe (wynagrodzenia, programy wsparcia rodzin, zdrowotne czy mieszkaniowe). Od 2001 roku podwoił się średni koszt osobowy wydawany na jednego żołnierza. I to nie koniec, bowiem dzisiejszy poziom wydatków zostanie również podwojony już w 2025 roku. Wzrost kosztów osobowych wymusi reformy w tym sektorze, co w prosty sposób przeniesie się na poziom morale wojskowych oraz atrakcyjność służby wojskowej w społeczeństwie amerykańskim.
Mariusz Cielma