2013-12-06 15:28:48
Strategia i autonomia, polskie i francuskie pomysły na politykę bezpieczeństwa w Europie
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Stanisław Koziej, w formule debaty wymieniał poglądy na temat dylematów europejskiej Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony (WPBiO) z ambasadorem Francji w Polsce, Pierre Buhlerem. Spotkanie odbyło się w Akademii Obrony Narodowej, gdzie realizowany jest szeroki tematycznie cykl pod nazwą Security Forum. Moderatorami spotkania zostali dr Lech Nikolski (AON) oraz redaktor Marek Świerczyński (TVN24).
Dyskusję obu gości zapoczątkowała ocena stanu obecnego WPBiO, jej skuteczność także wobec stojących przed zjednoczoną Europą wyzwań.
Minister Koziej zwrócił uwagę, że tak istotna polityka jak bezpieczeństwo i obrona, dziś w Europie ma bardziej wartość potencjalną niż realną. Stan obecny przekłada się na ocenę stwierdzającą, że Unia Europejska nie jest realnym podmiotem strategicznym w dziedzinie bezpieczeństwa. Efektem tego jest czasochłonna i chaotyczna realizacja zadań, niejednokrotnie wymagających szybkiej reakcji, a ostatecznie pozostawionych na barkach działań państw narodowych (podano przykład operacji w Mali). Według szefa BBN, można scharakteryzować politykę obronną UE jako znajdującą się, z różnych powodów, w fazie kryzysu. Najważniejszym jego powodem jest brak dostosowanej do dzisiejszych wyzwań unijnej strategii bezpieczeństwa. Obecnie funkcjonujący dokument tej rangi pochodzi z 2003 roku. Z powodu upływu czasu, nie uwzględnia już zmodyfikowanego w ostatnich latach otoczenia Unii Europejskiej oraz występujących w drugiej dekadzie XXI wieku zagrożeń (np. cybernetycznego). Budowę własnych zdolności Unia powinna rozpocząć od fundamentu, jakim jest strategia bezpieczeństwa, zawierająca symbiozę wielu instrumentów - tych militarnych, jak i cywilnych. Mając określone wyzwania i potrzeby Unii jako podmiotu, można tworzyć wokół nich zdolności zarówno wojskowe i przemysłowe. Główny problem w tworzeniu oczekiwań i potrzeb leży nie po stronie struktur unijnych (np. Europejska Służba Działań Zewnętrznych), lecz w państwach. Decyzja podejmowana w sektorze obronnym Unii wymaga konsensusu wszystkich członków wspólnoty, na drodze do jego osiągnięcia leżą zatem różnorakie interesy narodowe, często (w odniesieniu do grupy państw) rozbieżne, a nawet i sprzeczne. Już tylko identyfikacja tych interesów, znalezienie punktów wspólnych i tych odmiennych, wpłynie na poprawę środowiska decyzyjnego w samej UE. Zawczasu znane stanowiska państw wobec określonych sytuacji, ich postawy wobec wyzwań bezpieczeństwa, nie będą zaskoczeniem, ale zostaną już wcześniej wpisane w określone ramy.
Ambasador Buhler porównał dzisiejszy stan WPBiO do na wpół pustej, a wpół pełnej szklanki. Zauważył, że są niedociągnięcia, ale są także istotne osiągnięcia w tym sektorze. Unia posiada funkcjonującego w jej strukturach Wysokiego Przedstawiciela do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa (do 2014 roku funkcję tę sprawuje Catherine Ashton). Początki są zawsze trudne, trzeba wypracować formuły współpracy, ale według ambasadora wszystko zaczyna funkcjonować coraz sprawniej. Wysoki Przedstawiciel przygotowuje wstępne rozwiązania na grudniowy szczyt Rady Europejskiej, pierwszy zajmujący się polityką obronną od 2006 roku. To, że jest w UE określona instytucja mająca kompetencje i narzędzia do koordynowania takich zadań, jak przygotowanie założeń strategii, oczywiście potrzebnej dla całej wspólnoty, jest dużym jej sukcesem.
Polskie oczekiwania wobec efektów grudniowego szczytu, szef BBN określił przede wszystkim jako zapoczątkowanie procesu tworzenia europejskiego strategicznego przeglądu bezpieczeństwa, poprzedzonego w razie potrzeby, białą księgą europejskiego bezpieczeństwa. Określenie stanowisk i interesów wszystkich członków UE, najbardziej praktycznego elementu wpływającego na działania państw, prowadziłoby do stworzenia strategii. Polska od przynajmniej dwóch lat mocno angażuje się na takie ukierunkowanie działań Wspólnoty. Jak stwierdził Koziej, prowadzimy rozmowy i konsultacje z wieloma partnerami, a istotny efekt przyniosły wspólne warsztaty w ramach Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry), gdzie udało się wypracować jeden dokument określany jako tzw. tezy wyszehradzkie. Zawarto tam stosunek do różnorakich interesów poszczególnych państw regionu. Wspólne stanowisko Europy Środkowo-Wschodniej będzie istotną wartością dodaną w przypadku prowadzenia takich prac w ramach już całej UE.
Generał Koziej uważa, że sojusznikami do takiego kierunku rozwoju WPBiO, którego fundamentem będzie nowa strategia, są kraje o stosunkowo małym stażu we wspólnocie (od Bałkanów po północ). Trudniej wypracować taki pogląd ze starymi członkami Unii – Brytyjczykami, Niemcami czy Francuzami, te kraje są bardziej wstrzemięźliwe. Z ich strony, główne zastrzeżenia do takiego przebiegu procesu dotyczą ryzyka zminimanilizowania celów i zadań dla Unii, jako skutku szukania kompromisu i wspólnego mianownika wśród wielu interesów. Istnieje także obawa o zmarginalizowanie najważniejszych oczekiwań dużych państw zachodniej Europy – konsolidację przemysłu europejskiego oraz wspólną budowę niektórych zdolności wojskowych. Minister Koziej zauważa jednak, że im bliżej szczytu (odbędzie się w dniach 19-20 grudnia 2013 roku), tym zrozumienie dla znaczenia strategii rośnie także wśród oponentów. Oczywiście zasadnym pozostaje pytanie, na ile opracowana strategia byłaby dokumentem symbolicznym, na ile dyrektywnym. Koziej skłania się ku opinii, że faktyczne znaczenie wypracowanej europejskiej strategii bezpieczeństwa będzie pośrednie.
Przedstawiciel Francji w Polsce przypomniał, że są już prowadzone pewne prace w sprawie założeń strategii. Nowy Wysoki Przedstawiciel, jaki obejmie tą funkcję po kończącej swoją kadencję Ashton, będzie miał za zadanie przeprowadzenie, do wiosny 2015 roku, wstępnych konsultacji ze wszystkimi partnerami i do przedstawienia pierwszych wniosków z rozmów. Ambasador Buhler uważa, że strategia jest ważna, ta ogólna, ale i ta dotycząca bezpieczeństwa morskiego czy cyberobrony. Nie można zapominać również o przynajmniej dwóch kolejnych elementach wzmocnienia WPBiO, które należy prowadzić równolegle do prac nad strategią. Mowa o konsolidacji przymysłu (Europejska Baza Technologiczno-Przemysłowa) i o budowaniu wspólnych zdolności militarnych. Tworzone narzędzia, powinny prowadzić przede wszystkim do autonomii strategicznej Europy – dotyczącej oceny sytuacji (własna świadomość sytuacyjna) i możliwości działania zgodnie z europejskim interesem (własne środki walki, wsparcia czy wywierania presji). Skonsolidowany przemysł, prócz budowy potencjału technologicznego, powinien zapewnić systemy na potrzeby armii w kategoriach dziś raczej nie rozwijanych w Europie z powodu wysokich kosztów i rozdrobnienia. Z kolei zdolności wojskowe zawierać powinny skuteczne mechanizmy użycia Grup Bojowych UE oraz budowę ponadnarodowych programów dotyczących posiadania samolotów powietrznych tankowców, transportowców czy bezzałogowców.
Generał Koziej przyznał, że aktualnie mówienie o planach tworzenia unijnej armii jest całkowicie nie na miejscu. Nie można mówić o armii UE, dopóki sama Unia nie wytworzy w sobie politycznego ośrodka kierowniczego, dopóki nie stanie się państwem, a nie tylko związkiem państw. Szef BBN porównał działania w ramach wzmocnienia WPBiO UE do NATO, decyzję podejmują narody na zasadzie konsensusu, prerogatyw do zastąpienia woli państw nie posiada kierownictwo żadnej z tych ponadnarodowych instytucji. Z takim poglądem zgodził się ambasador Buhler. Nie ma mowy o armii europejskiej bez państwa europejskiego. Sam cel, jakim jest bezpieczeństwo naszego kontynentu, można realizować bez takich narzędzi jak wspólne siły zbrojne.
W odniesieniu do współczesnego trendu związanego z redukcją potencjałów militarnych w Europie, minister Koziej zaznaczył, że wcale takie działanie nie musi oznaczać czegoś złego i zaskakującego. Takie decyzje zależą od sytuacji geostrategicznej poszczególnych państw czy ich interesów narodowych. Bez oceny sytuacji i wskazania celów, bez refleksji strategicznej Unii Europejskiej jako podmiotu, trudno określić, na ile działania poszczególnych państw są uzasadnione, na ile stanowią faktycznie zagrożenie.
Ambasador Pierre Buhler z kolei zgadzał się z tym, że redukcje potencjału wojskowego w samej Francji na pewno nie przysłużą się budowie autonomii strategicznej Europy, jednak są konieczne. Poziom samej autonomii przy kurczących się budżetach coraz trudniej będzie osiągnąć, jednak najważniejsze jest zrozumienie i stosowanie tej zasady, jako celu działania we wspólnocie. Do europejskiej samowystarczalności trzeba na pewno dążyć, temu posłużą wspólne programy, także poprawiąjące kompatybilność sprzętową czy operacyjną. Te programy dadzą nowe możliwości, ale i oszczędności. Za takim działaniem przemawia także zdrowy rozsądek.
Na koniec można dodać, że znaków zapytania dotyczących działania Unii Europejskiej w środowisku bezpieczeństwa jest zdecydowanie więcej. Jednym z ważniejszych, według ministra Kozieja, jest odpowiedź na pytanie, jakie mają być relacje i podział zadań pomiędzy Unią a NATO. NATO, pomimo zmian w amerykańskich priorytetach strategicznych, pozostanie najważniejszym systemem obronnym w Europie. Struktury wspólnoty w ramach zmodyfikowanej WPBiO i wielosektorowej strategii bezpieczeństwa mogą wypełnić wiele obszarów, w których dziś NATO obecne nie jest, np. bezpieczeństwo energetyczne. Na pewno takie inicjatywy określające korelacje obu instytucji muszą pochodzić ze strony Unii Europejskiej, a nie Sojuszu.
Mariusz Cielma