2013-04-19 15:00:35
Mundurowy szczyt Grupy Wyszehradzkiej w Sopocie
Przez dwa dni, 17 i 18 kwietnia trójmiasto gościło pierwszych żołnierzy z Polski, Słowacji, Czech, Węgier oraz na dodatkowe rozmowy z Ukrainy. Odbywał się mundurowy szczyt Grupy Wyszehradzkiej.

Mundurowy szczyt Grupa Wyszehradzka+Ukraina z widokiem na sopockie molo. fot. SG WP.
Wspólnie możemy więcej – taka jest najważniejsza wykładnia sojuszy regionalnych (jak Wyszehrad czy Weimar) czy strategicznych (jak NATO). Generał Mieczysław Cieniuch (Polska), gen. Peter Vojtek (Słowacja), gen. Petr Pavel (Czechy) oraz gen. Tibor Benko (Węgry) mówili o wymianie doświadczeń związanych ze szkolnictwem wojskowym, eksploatacją sprzętu, programowaniem ćwiczeń wojskowych.
Najważniejszym tematem spotkania była kwestia utworzenia i przygotowania na rok 2016 Wyszehradzkiej Grupy Bojowej UE, najbardziej widocznego elementu militarnego wskazującego na działalność tej regionalnej organizacji. To dopiero wstępne rozmowy, uruchamiające ze strony wojska cały proces, pełne przygotowanie ram prawnych zakończyć się ma w I kwartale 2014 roku.
Dla naszego regionu ważnym elementem spotkania był jego specjalny punkt programu, to znaczy udział w części rozmów szefa sztabu generalnego SZ Ukrainy, gen. Wołodymira Zamana. Rozmawiano o ewentualnej współpracy z Ukraińcami przy tworzeniu Wyszehradzkiej GB, wspólnej realizacji ćwiczeń oraz wsparciu w transformacji ukraińskich sił zbrojnych. W tym ostatnim przypadku doświadczenia krajów z naszego regionu (armie zawodowe) byłyby bardzo przydatne dla Ukraińców, tworzących dopiero profesjonalne siły zbrojne. Wspólne projekty z V4, tworzenie międzynarodowej brygady LITPOLUKRBRIG w połączeniu z redukcją personalną SZ Ukrainy w sposób naturalny zwiększą kooperację pomiędzy NATO a Kijowem.
Mimo wszystko we współpracy wewnątrz Grupy Wyszehradzkiej brakuje mi tego co można dostrzec w północnym rejonie Morza Bałtyckiego (Skandynawowie plus Finlandia) i co powoli zauważają już małe kraje nadbałtyckie. Budowę wspólnego a nie tylko współpracującego systemu. Redukcje liczebne sił zbrojnych, wspólne środowisko użytkowania, zbliżone wymogi a jednocześnie koszty systemów skłaniają, a nawet wymuszają wspólne programy (samolot szkolny, radiolokatory, łączność, itd). Ten proces dojrzeje w nas mentalnie, pojawi się pod praktyczną postacią, ale efektywniej dla wszystkich stałoby się, gdyby nastąpiło to w miarę szybko. To się opłaca. Politycznie głos czterech państw na arenie NATO jest lepiej słyszalny, ekonomicznie zamówienie z tych samych czterech państw spotkałoby się większą uwagą dostawców. Wspólnie możemy więcej.
(MC)