2016-06-28 13:04:37
Dzień Świdnika – otwarcie centrum serwisowego i śmigłowce dla armii
Na terenie PZL-Świdnik, spółki należącej do włosko-brytyjskiej Leonardo Company, uroczyście oddano do użytku halę przeznaczoną pod centrum serwisowe śmigłowców. Spotkanie było także okazją do prezentacji trzech śmigłowców rodziny Sokół, które wkrótce powinny z powrotem trafić do Sił Zbrojnych, w tym mierzącej się z deficytem maszyn poszukiwawczo-ratowniczych Brygady Lotnictwa MW. Przebywający z krótką wizytą w zakładach szef resortu obrony Antoni Macierewicz miał również okazję zapoznać się ze śmigłowcem wielozadaniowym AW149 proponowanym w dalszym ciągu dla polskiego lotnictwa wojskowego.
Otoczenie sprzyja PZL-Świdnik. Minister obrony Antoni Macierewicz między innymi powiedział, że „Polska jest zainteresowana rozwojem przemysłu lotniczego w Polsce. MON na pewno będzie przykładało wagę do produktów wyprodukowanych w Polsce”. Warto także odnotować słowa Inspektora Sił Powietrznych DGRSZ generała brygady Tomasza Drewniaka: „z 200 śmigłowców jakie są w Siłach Zbrojnych, ponad 160 jest wyprodukowanych tutaj, i to tak powinno zostać. Mam nadzieję, że nowa hala pozwoli nam jeszcze szybciej, sprawniej, realizować wszystko co robimy ze Świdnikiem” i dalej, że „jest duża szansa na to by Świdnik dalej utrzymał pozycję głównego dostarczyciela sprzętu dla SZRP i tak powinno być”. Przedstawiciele władz samorządowych oraz parlamentarzyści podnosili kwestię znaczenia zakładu i jego potencjału inżynierskiego, gospodarczego oraz wojskowego – armia potrzebuje ulokowanego na własnym terytorium zaplecza produkcyjnego i serwisowego.
Dzięki uczestnictwu w grupie możemy zaproponować każdy śmigłowiec, od transportowego po uderzeniowy, od małego SW-4 po AW101, czy nawet budowany na licencji Chinook. Świdnik należy do światowej ekstraklasy, nie tylko produkuje, ale także integruje całe systemy śmigłowcowe. Krajów takich w Unii Europejskiej jest tylko pięć. – Krzysztof Krystowski.
„Zainwestowaliśmy po to, aby stworzyć nowoczesne centrum obsługi śmigłowców. Nowoczesne, to znaczy takie, które spełnia wymagania zarówno cywilnych jak i wojskowych przepisów” – powiedział prezes PZL-Świdnik Mieczysław Majewski. Centrum serwisowe powstało na terenie obiektu, który do niedawna był sporadycznie wykorzystywany jako magazyn i powierzchnia rezerwowa. Do tej pory wszelkie prace serwisowe, głównie przy maszynach W-3 Sokół, Mi-2 oraz SW-4, wykonywano w różnych częściach rozlokowanego na kilkudziesięciu hektarach zakładu. Teraz wszystko ma znaleźć się pod jednym dachem, powierzchnia obiektu sięga 4000 metrów kwadratowych, z załogą na poziomie 100 osób. Halę odnowiono i obecnie czeka na wypełnienie wyposażeniem specjalistycznym. Organizacyjnie centrum zostanie podzielone na dwie części, w pierwszej znajdować się mają same maszyny, w drugiej, podzielonej na boksy, będą prowadzone prace przy poszczególnych urządzeniach. „Staramy się, jeszcze lepiej niż obecnie, zapewnić obsługę tych 160 śmigłowców” - powiedział Majewski do wojskowych.
Jak mówił z kolei przy prezentacji wiceprezes Leonardo Helicopters Krzysztof Krystowski, celem utworzenia zintegrowanego centrum MRO (Maintenance-Repair-Overhaul) jest poprawa relacji z użytkownikami świdnickich śmigłowców oraz osiągnięcie poziomu 70% dostępności ich floty. Firma zamierza to uzyskac poprzez skrócenie czasu realizacji zleceń, bardziej wydajną pracę oraz poprawę dostępności części zamiennych. Przedstawiciele centrum mają trafić bezpośrednio na lotniska użytkowników. Dzięki posiadanym kompetencjom PZL-Świdnik może zaproponować wsparcie na każdym poziomie serwisowym oraz modyfikację statków powietrznych. Zamierzeniem jest skrócenie czasu pozostawania śmigłowca w zakładzie z 15 do 10 miesięcy. Ma to być osiągnięte poprzez podjęcie niektórych działań serwisowo-remontowych jeszcze przed przekazaniem śmigłowców do PZL-Świdnik. Dziś, po wstępnej weryfikacji w zakładzie, wojskowi podejmują decyzję jakie prace wykonać i w jakim zakresie, po tym następuje zamówienie części, co razem przekłada się na miesiące, gdy maszyna w praktyce bez żadnych prac oczekuje na hali. Na podobną sytuację zwracają uwagę także przedstawiciele innych sektorów zbrojeniówki, np. remontujący czołgi Leopard 2. Tylko na poprawie zarządzania programem serwisowym można zyskać duże oszczędności w harmonogramie. W bieżącym roku PZL-Świdnik ma wykonać prace na śmigłowcach Sokół modernizując pięć maszyn do wersji W-3ARM Anakonda i jedną do wersji FADEC/SAR. W roku przyszłym do wersji FADEC/SAR zmodernizowane zostaną cztery wojskowe Sokoły.
Zbudowany w 1989 roku jako maszyna transportowa Sokół numer 0304 będzie wypełniać zadania SAR w Brygadzie Lotnictwa MW. Podobną rekonfiguracyjną drogę przeszła druga maszyna, Sokół 0209. fot. Mariusz Cielma/Dziennik Zbrojny.
Właśnie zakończenie prac przy trzech Sokołach było drugim ważnym punktem wczorajszego spotkania. Na odbiory komisji wojskowej czekają bowiem dwie Anakondy (choć biorąc pod uwagę, że są to maszyny bez pływaków, trudno mówić o Anakondzie) o numerach bocznych 0209 i 0304 oraz ostatni z drugiej serii zamówionych W-3PL, Głuszec o numerze bocznym 0615. Głuszce były istotnie opóźnione, podstawowym powodem były problemy ze zmianą oprogramowania awionicznego. Na ostatnim etapie prac znajduje się kolejna maszyna morska o numerze 0505 (Anakonda z pływakami). W zakładzie pokazano jeszcze dwa egzemplarze wojskowych Sokołów (W-3WA) o numerach 0519 i 0613 oraz czeski 0712 (W-3A).
Z okazji wizyty MON w Świdniku zakład odwiedził prezes Leonardo-Finmeccanica Mauro Moretti, odbył się także pokaz w locie śmigłowca AW149, oferowanego w dalszym ciągu Siłom Zbrojnym RP, z lotu na jego pokładzie skorzystał także Inspektor SP. Prezes Krystowski o planach wobec AW149 powiedział, że firma w dalszym ciągu wiąże nadzieje z nim związane na rynku polskim, i planuje się jego polonizację wespół z Polską Grupą Zbrojeniową.
(MC)