2025-07-11 12:27:56
Amunicyzacja według PGZ
Zarząd PGZ S.A. - na czele z prezesem Adamem Leszkiewiczem, przedstawiciele kilku spółek związanych z „dywizją amunicyjną”, ale także i prezes Grupy Azoty Andrzej Skolmowski – z jednej strony, tej przemysłowej, z drugiej zaś wicepremier szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, wiceminister ON Paweł Bejda i odpowiedzialny za zbrojeniówkę wiceminister w resorcie aktywów państwowych Konrad Gołota – spotkali się 9 lipca br. z mediami, aby przedstawić koncepcję rozbudowy zdolności produkcji amunicji większego kalibru w Grupie Kapitałowej PGZ.

Wyczekiwane od dawna działanie, staje się możliwe dzięki uruchomionemu w ostatnim czasie programowi w ramach Funduszu Inwestycji Kapitałowych (w gestii MAP) na zadaniowe dofnansowanie czterech spółek kwotą blisko 2,4 mld PLN. To jednak nie koniec potrzeb. W najbliższym czasie spodziewana jest podobna aktywność na rzecz rozbudowy cyklu produkcyjnego pod hasłem „proch”, w czym swój istotny udział ma mieć Grupa Azoty.
Trzeba zacząć od nasuwającego się pierwszego pytania, gdy już wiemy, że program otrzymał finansowanie i powstał biznesplan: skąd pozyskamy nowe technologie dla amunicji i ładunków miotajacych? Na to pytanie prezes Adam Leszkiewicz, ani jego zastępca Arkadiusz Bąk, nie chcieli odpowiedzieć. Poinformowali jedynie, że mają wskazaną jako główną do negocjacji jedną ofertę i drugą, traktowaną jako rezerwową.
Na potrzeby materiału wymienić można całą grupę takich potencjalnych dostawców, począwszy od Czechów i Słowaków, poprzez Francuzów, Turków, a może Brytyjczyków, a na koniec pamiętajmy również, że wraz z zakupem armatohaubic K9 tematem rozmów i oferty były ładunki miotające z Korei Południowej. Poinformowano natomiast, że rozmawiano w sumie z siedmioma podmiotami posiadającymi interesujące nas technologie amunicji artyleryjskiej. W ciągu kilku tygodni powinna zaś być oficjalna informacja, kto będzie partnerem strategicznym dla nowej gałęzi polskiego programu amunicji kalibru 155 mm.
Hasło „3 fabryki amunicji” jest pewnym uproszczeniem. W praktyce bowiem mowa o trzech grupach technologicznych, liczących łącznie chyba kilkanaście zakładów, znajdujących się pod marką kilku spółek. To istotna przewaga PGZ, że na starcie ma bazę do rozwoju zdolności. To przecież także możliwość dywersyfikacji procesów produkcyjnych w różnych lokacjach.
Dwie z tych grup dotyczyć mają produkcji amunicji 155 mm (oraz/lub czołgowej 120 mm). Pierwsza i podstawowa, nazwijmy ją „podkarpacką”, tworzyć mają zakłady Mesko z Kraśnika (korpusy), a także Nitrochem (elaboracja) Gamrat (gazogenerator) oraz Dezamet (zapalnik, integracja). Grupa ta opierać się ma o produkcję z wykorzystaniem obecnej technologii z dotychczasowymi partnerami (w domyśle Słowakami). Produkcję, ale powiększoną do 100 tysięcy pocisków kal. 155 mm rocznie. Nowe technologie amunicyjne, od nowego partnera, dotyczyć mają drugiej „fabryki”, którą określmy mianem „kujawskiej”. Składają się na nią nowe w regionie zakłady Dezamet (korpusy), a także Nitrochem oraz Gamrat. Integracja tego ciągu technologicznego odbywać się ma w Dezamet. Jej zdolności produkcyjne mają z kolei sięgać 50-80 tysięcy pocisków kal. 155 mm.
Trzecia grupa, na tym etapie wymagająca programu dofinansowania, ukierunkowana będzie na wytwarzanie nitrocelulozy (Grupa Azoty), prochów jedno i wielobazowych, a w końcu i ładunków miotających (Mesko-Pionki) na poziomie 200 tysięcy.
Z zakresu rozwoju zdolności produkcyjnych wynika, że Mesko będzie miało trzy zakłady poza samym Skarżysko-Kamienną, Nitrochem dysponować ma drugą linią do elaboracji amunicji wielkokalibrowej, Gamrat uruchomi wytwarzanie ziarna do gazogeneratorów i samych gazogeneratorów, a Dezamet rozwinie posiadane zdolności, a przy tym stworzy i drugi zakład.
W końcu 2027 roku dostarczona ma być pierwsza partia próbna amunicji 155 mm z nowej technologii. Produkcja seryjna w docelowej wielkości ma rozpocząć się w 2028 roku i sięgać 180 tysięcy pocisków kal. 155 mm. Trzeba przy tym brać pod uwagę, że owe 180 tysięcy jest trakowane jako produkcja czasu pokoju, w trybie dwóch zmian, w dni robocze (tysiąc pocisków dziennie). Teoretycznie, pytanie czy na pewno technologicznie, logistycznie oraz kadrowo (w Rosji poradzono sobie z tym wyzwaniem pracując na dwie zmiany, ale 12-godzinne), produkcja ta może być zwiększona. Na pewno w jakimś stopniu i przy określonych warunkach.
Założeniem całego przedsięwzięcia jest suwerenność produkcyjna amunicji artyleryjskiej. Nie oznacza to, że budowa zapasów może opierać się tylko o dostawy z „fabryk” PGZ. Potrzeby są ogromne. Mówił zresztą o tym minister Kosiniak-Kamysz, że jest w tym miejsce także dla podmiotów prywatnych.
W przypadku polskiego programu amunicyjnego pod auspicjami państwowej zbrojeniówki możemy obecnie pisać o wielu jaskółkach, które faktycznie chyba wiosnę czynią, ale nie da się tego skomentować inaczej - że bardzo późno ta wiosna do nas przyszła.
Warto na koniec napisać, że to nie jest tak, że w 2025 roku polskie zdolności produkcyjne sięgają ponad pięciu tysięcy pocisków kal. 155 mm rocznie. Tak w praktyce było jeszcze niedawno. Bardzo prawdopodobne jest, co padło także na tej konferencji, że w tym roku produkcja amunicji tego kalibru przekroczy 40 tysięcy. Stawiamy także na nowsze technologie amunicyjne, polska zbrojeniówka nie chce produkować kolejnych klonów amerykańskich pocisków M107 kal. 155 mm mających już dekady historii. Najprościej zaś te nowe technologie opisać jako optymalniej wyprofilowane pociski, z gazogeneratorem lub bez niego. I tak wygląda obecnie wykorzystywana technologia słowacka, tak będzie zapewne i z nową, prawdopodobnie jeszcze bardziej rozwojową.
(MC)