2014-10-29 12:24:05
Wojskowe etaty na wschodzie Polski
Piątkową wizytą w siedleckim garnizonie wicepremier i minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak zapoczątkował przegląd wysuniętych na wschód Polski garnizonów Sił Zbrojnych. W licznych medialnych przekazach zapowiedział ich wzmocnienie dodatkowymi etatami, sprzętem oraz rozbudową dotychczasowej zaniedbanej infrastruktury. Wydawać by się mogło, że powraca koncepcja z końca lat 90-tych ubiegłego wieku, aby większa część potencjału znalazła się na wschód od Wisły. Wówczas to pomysł zarzucono, nie było środków i wytrwałości do rozwinięcia „wschodnich” brygad”. Zmieniliśmy dokumenty strategiczne, weszliśmy do NATO, ale nie zrobiliśmy wiele dla wzmocnienia tej części Polski. Dziś pieniądze są, ale pomysł wydaje się inny.
Nie będzie redyslokacji jednostek wojskowych z zachodu na wschód (proces praktycznie nie stosowany w III RP), nie będzie także tworzenia nowych, a plan nad którym pracuje MON, zakłada wzmocnienie struktur już istniejących. Poszukiwanie dodatkowych etatów, jakie otrzymać mają jednostki z województw warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, mazowieckiego, lubelskiego czy podkarpackiego, pochodzić ma między innymi z przeglądu etatów instytucji centralnych. W krytykowanym za tytuł wywiadzie dla Associated Press pada sformułowanie o wzmocnieniu przynajmniej trzech garnizonów. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można tę listę wskazać - Siedlce oraz Suwałki. Pierwsze efekty zmian, rozłożonych na lata, przez MON oczekiwane są w 2017 roku. W realizacji planu wzmocnienia wschodnich jednostek rozmowy prowadzone będą w ramach wielu instytucji, nie tylko wewnątrz MON. Chodzi także o rozbudowę wojskowej infrastruktury, do tej pory samorządy raczej snuły plany jak zagospodarować miejsce po wojsku, niż zachować status quo.

Wzmocnienie Siedlec czy Suwałk, czyli mowa o dywizjonie przeciwlotniczym, dywizjonie przeciwpancernym wiele na polskim wojskowym wschodzie nie zmieni. Te 1-2 tysiące dodatkowych etatów można wygospodarować bez "wrzenia" w garnizonach w zachodniej Polsce, które także są rozwijane (np. żagańska brygada). Faktyczne wzmocnienie wymagałoby przebudowy w skali całego kraju, ale tego dziś się nie zrobi, tak jak przez ostatnie 25 lat. fot. kpt. Rafał Nowak
W połowie lat 90-tych ubiegłego wieku zakładano wzmocnienie wschodnich połaci kraju ugrupowaniem brygad ogólnowojskowych oraz obrony terytorialnej. Tym sposobem, obok już istniejących związków (głównie na Warmii i Mazurach) powstały, licząc od północy: 18. Białostocka Brygada Zmechanizowana (Białystok), 9. Podlaska Brygada Zmechanizowana (Siedlce), 2. Mińsko-Mazowiecka Brygada Obrony Terytorialnej (Mińsk Mazowiecki), 3. Zamojska Brygada Obrony Terytorialnej (Zamość), 3. Brygada Zmechanizowana Legionów (Lublin), 14. Brygada Pancerna Ziemi Przemyskiej (Przemyśl) oraz 21. Brygada Strzelców Podhalańskich (Rzeszów). Z tych wszystkich brygad, w większości przez lata istniejących w stanie szczątkowym, ostali się tylko Podhalańczycy. Większość pozostałych rozwiązano w latach 2005-2011. Wspomniane brygady wchodziły głównie w skład 1. Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej, rozwiązanej z kolei z ostatnim dniem września 2011 roku. Wojskowa mapa wschodniej flanki NATO ma bardzo dużą wyrwę w centralnej Polsce. Na północy są trzy brygady 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej, na południu najliczniejsza z polskich brygad – 21. Brygada Strzelców Podhalańskich, natomiast środek, czyli kierunki operacyjne z Białorusi czy Ukrainy nie posiada rozbudowanych garnizonów.
Zapowiadane wzmocnienie dziś istniejących jednostek niewiele zmieni. W Siedlcach, po latach zmian, ostał się dywizjon przeciwlotniczy, kompania saperów oraz kompania rozpoznawcza wchodzące w skład 1. Brygady Pancernej z Warszawy. W sumie, wedle słów ministra Tomasza Siemoniaka, około 300 ludzi. Dodatkowe etaty wzmocnią garnizon, ale niewiele wpłyną na gotowość całej 1. Brygady Pancernej, są tylko jej elementem i wcale nie najważniejszym. Brygada z Wesołej jest pancerną tylko z nazwy, nawet jak na standardy Wojska Polskiego. Dysponuje tylko jednym (zamiast dwóch) i to jeszcze skadrowanym batalionem czołgów. Pozostałe pododdziały Westerplattczyków rozrzucone są po Polsce, to efekt likwidacji innych brygad. Oprócz wspomnianych Siedlec oraz garnizonu Warszawa-Wesoła mowa o 3. zamojskim batalionie zmechanizowanym z Zamościa oraz 1. kołobrzeskim batalionie zmechanizowanym z brygadowym dywizjonem artylerii samobieżnej w Chełmie. Podobnie z 14. Suwalskim Dywizjonem Przeciwpancernym (obecnie element 11. Pułku Artylerii), niegdyś jednostki o strukturze pułku, dziś 200-osobowego oddziału wyposażonego w archaiczne samobieżne wyrzutnie przeciwpancerne Malutka-P. Przyszłość tego dywizjonu jest interesująca, bowiem zgodnie z zapowiedziami, mowa tylko o wzmocnieniu dodatkowymi etatami osobowymi i sprzętem. Nie ma natomiast planów dotyczących pozyskania samobieżnego zestawu przeciwpancernego, naturalnego w tej sytuacji uzbrojenia dla suwalskiej jednostki, co może oznaczać, że 14. dppanc otrzyma przenośne pociski Spike-ER. Kolejny garnizon, wskazywany w rozmowie z AP to być może białostocki 18. Pułk Rozpoznawczy, czy inne pododdziały 1. Brygady Pancernej.
Zapewne wszelkie wzmocnienia osobowe we wschodniej flance nie będą zbyt liczne (szacunkowo 1-2 tysiące dodatkowych etatów). Rzeczywiste zmiany natomiast wymagałyby przynajmniej odtworzenia skadrowanej 9. Brygady Kawalerii Pancernej z Braniewa oraz niewiele lepiej wyglądającej 1. Brygady Pancernej - to już 4-5 tysięcy etatów i konieczność decyzji, kosztem jakich jednostek na zachodzie zostanie taka operacja przeprowadzona. Stany osobowe całych Sił Zbrojnych nie są z gumy, nie uda się przeprowadzić takich działań cięciami w instytucjach centralnych. Dodatkowo planujemy rozwijanie Wielonarodowej Brygady z Lublina, oczekujemy przecież realnego rozwijania partnerstwa z Litwą czy Ukrainą, co musi wiązać się ze wzmocnieniem dziś uśpionego integralnego brygadowego sztabu i dowództwa czy jej batalionu dowodzenia.
Na wschodzie Polski etatów potrzeba wiele i bez głębokiego spojrzenia na wojskową garnizonów w naszym kraju realnie się tego nie przeprowadzi. Podobnie jak reformy NSR, bez przebudowy zawodowej struktury Sił Zbrojnych. Pytanie tylko, czy to zrobimy, skoro przez 25 lat zajmowaliśmy się tym szczątkowo.
(MC)