Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2014-11-05 06:49:49

MON: wydaliśmy już 6,5 z planowanych na wydatki majątkowe 8 miliardów złotych

     Według danych na koniec października, podmioty odpowiedzialne za realizację wydatków majątkowych zagospodarowały 6,5 miliarda z planowanych w budżecie na rok 2014 prawie 8 miliardów złotych. To najważniejsze przesłanie ze wtorkowej konferencji sekretarza stanu w MON Czesława Mroczka oraz towarzyszących mu generałów. Powtórzono tam również deklarację, jaka już kilka tygodni temu padła z ust ministra Tomasza Siemoniaka – do końca roku wydamy blisko 100%.

Konferencja MON w sprawie realizacji wydatków majątkowych powinna być chyba odbierana jako bilans otwarcia nowej pani premier.

 Chociaż podczas konferencji padało określenie „Plan Modernizacji Technicznej”, właściwiej będzie operować terminem „wydatki majątkowe”, bowiem do wyliczeń dołączono remonty czy zakupy amunicji i materiałów wybuchowych i choć o tym nie informowano w trakcie konferencji, także inwestycje budowlane - a te są poważne, można je szacować w planach na około 1,5 mld PLN.

 W sali konferencyjnej MON obecny status realizacji programów modernizacyjnych Sił Zbrojnych RP, oprócz wspomnianego wiceministra Mroczka przedstawiali: szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego generał Mieczysław Gocuł, szef Inspektoratu Uzbrojenia generał brygady Sławomir Szczepaniak, szef Departamentu Polityki Zbrojeniowej MON generał brygady Włodzimierz Nowak oraz szef Zarządu Planowania Rzeczowego SGWP generał brygady Sławomir Pączek.

 Projekty związane z wydatkami majątkowymi realizują dwa podmioty. Inspektorat Uzbrojenia na 2014 rok otrzymał do dyspozycji 5,9 mld PLN, do końca października br. zadysponował 78% tej kwoty, tzn. 4,7 mld PLN. Drugi podmiot to Inspektorat Wsparcia. Ten z kolei może pochwalić się 83% poziomem realizacji projektów. Z zaplanowanych 2,06 miliarda do tej pory zagospodarowano 1,8 mld PLN.

 Wojskowi już na wstępie oraz w dołączonych do konferencji materiałach przedstawili listę ważniejszych umów realizowanych w 2014 roku. Znalazły się na niej dostawy czołgów Leopard 2A4/A5 ze sprzętem towarzyszącym, transporterów opancerzonych Rosomak w wersji bazowej, samolotów szkolno-treningowych M-346 Master z systemem szkolenia, umowy związane z realizacją programu Zaawansowany Indywidualny System Walki Tytan, dostawy samochodów ciężarowych Jelcz, doposażenie samolotów myśliwskich MiG-29, symulator samolotu C295M, dostawy zestawów do transportu ciężkiego sprzętu gąsienicowego, modyfikacja morskich śmigłowców W-3 do wersji W-3WARM, dostawy sprzętu noktowizyjnego, budowa okrętu patrolowego Ślązak czy budowa niszczyciela min Kormoran II.

 Z tego zestawienia widać, że większe programy z Planu Modernizacji Technicznej SZ na lata 2013-2022 dopiero przed nami. Najistotniejsza w tym roku była umowa na samolot szkolny klasy AJT, czy rozpoczęcie budowy Kormorana, bowiem nawet zakup czołgów Leopard trudno nazwać planem, a raczej wykorzystaniem „okazji” (w 2012 roku takiej pozycji w PMT nie było, została dopisana, gdy rozmowy z Niemcami były już w toku). W praktyce, co przyznaje także MON, największe postępowania rozpoczną się „w najbliższych miesiącach”. Mowa o programie obrony powietrznej Wisła, programie powietrznych bezzałogowców (klasa mini kryptonim Wizjer oraz klasa taktyczna krótkiego zasięgu kryptonim Orlik), okrętach podwodnych kryptonim Orka, okrętach obrony wybrzeża kryptonim Miecznik i ich wariancie patrolowym kryptonim Czapla. Dodatkowo w zestawieniu pojawia się jeszcze system ochrony portów oraz kotwicowisk, w skład którego wejdzie także nawodny bezzałogowiec Ostryga.

  To czego możemy się spodziewać jeszcze w 2014 roku, to dwie pozycje. Pierwsza to planowane podpisanie w grudniu br. umów na pociski JASSM oraz na drugi Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy wyposażony w pociski NSM. Można pokusić się o stwierdzenie, że te dwie umowy, w postaci zadatków, to duża część pozostającej jeszcze do zadysponowania kwoty na znajdujących się w dyspozycji Inspektoratu Uzbrojenia rachunkach bankowych.

Prawidłowa realizacja PMT nabiera dziś dodatkowego znaczenia

  Plan Modernizacji Technicznej to program niezwykle ważny, obecnie jego realizacja jest dodatkowo zmotywowana sytuacją pogorszonego bezpieczeństwa za naszą wschodnią granicą, podkreślał wiceminister Czesław Mroczek. W perspektywie 10 lat planujemy na ten cel wydatkować ponad 130 miliardów złotych. Kwota ta oraz zgodny ze standardami NATO 10-letni cykl planowania, umożliwia nam realizację dużych, wieloletnich programów. Co często jest podnoszone przez kierownictwo resortu obrony i nie tylko to fakt, że dzięki PMT mają być budowane zdolności Sił Zbrojnych oraz podniesiemy zostanie potencjał naukowy i przemysłowy Polski. W opini MON, do realizacji tych celów stosowane są dobre narzędzia, a ostatni rok to przygotowanie wielkich projektów.

  Informowano o tym już wcześniej, ale w trakcie konferencji przypomniano, że z powodu sytuacji na Ukrainie już kilka miesięcy temu przeprowadzono analizę PMT. Wnioski jakie z niej wyniesiono, to potrzeba zwiększenia siły rażenia - a to zapewnić mają systemy rakietowe i lotnicze. Tym samym, w stosunku do poprzedniego harmonogramu przyśpieszono realizację programów związanych z pozyskaniem pocisków lotniczych JASSM, naziemnych zestawów rakietowych Homar, uderzeniowych bezzałogowców oraz śmigłowców szturmowych. MON nie obawia się zachwiania bilansu finansowego planu, dzięki wieloletnim umowom istnieje możliwość odpowiedniego rozłożenia w czasie obciążeń finansowych.

Budowa zdolności do utrzymania systemów w służbie operacyjnej

  Ważnym wątkiem konferencji była kwestia narodowego potencjału przemysłowego. Jak już wspomniano, jego podniesienie to jeden z celów kosztownych inwestycji w armię. Oczekiwaniem MON jest posiadanie krajowych zdolności do utrzymania w służbie operacyjnej pozyskanego sprzętu (obsługa, serwis, remont). Nie musi to jednak oznaczać, że dostawca konkretnego systemu ma budować zaplecze produkcyjne w Polsce (padł przykład programu Wisła). Nie oznacza to również ograniczenia się tylko do tego poziomu. MON daje szanse polskiemu przemysłowi, który powinien z tego skorzystać, na rozwijanie współpracy i kooperację z partnerami zagranicznymi. MON wspiera także badania oraz temu sprzyjać ma offset - kierowany tylko do zbrojeniówki.

To co zrealizowano w 2014 roku, z drobnymi wyjątkami, zainicjowane zostało już dużo wcześniej. Ciągle czekamy na "faktyczne" uruchomienie PMT, choć należy zauważyć wyzwanie przed jakim stanęła administracja resortu. Rok 2015 będzie realnym wyznacznikiem tego, jak sobie radzi obecna ekipa z modernizacją armii. Z jednej strony dobrze, że będzie to rok wyborczy (motywacja do działania), z drugiej strony istnieje ryzyko podejmowania nieprzemyślanych decyzji w celach propagandowych (nadrzędne "oczekiwanie sukcesu"). Zdjęcia: Mariusz Cielma/Dziennik Zbrojny

  Sama budowa zaplecza obsługowego, krytyczna, zdaniem resortu obrony, z racji Polski jako państwa "brzegowego" NATO (co pomaga stronie polskiej argumentować interes bezpieczeństwa i ograniczanie w postępowaniach swobodnej konkurencji), będzie podniesieniem naszych możliwości obronnych. Przykładowo dziś w segmencie rakietowym wyznacza je produkcja pocisków Grom, czy Spike, te możliwości mają zdecydowanie wzrosnąć dzięki programom Wisła, czy Narew. W przypadku przeciwpancernego Spike, MON prowadzi z izraelskim koncernem Rafael rozmowy w sprawie kontynuacji programu i wsparcia polskiego przemysłu także poprzez możliwość eksportu tych pocisków do krajów trzecich.

 Jak zapewnili przedstawiciele MON, nie ma mowy również o politycznym wyborze oferentów. Bezpośredniego znaczenia dla naszych przetargów nie ma ani sprzedaż francuskich okrętów typu Mistral do Rosji, ani aktywność wojskowa Amerykanów w naszej części Europy. Decydować mają parametry techniczne czy jasno określone kryteria wyboru, w niektórych przypadkach to strona polska musi zabiegać o zgodę na pozyskanie unikalnych zdolności (podano przykład pocisków JASSM czy uzbrojonych bezzałogowców).

 Podczas konferencji minister Czesław Mroczek odniósł się do oświadczenia Sikorsky Aircraft Corporation o (możliwym) wycofaniu się z polskiego przetargu na 70 śmigłowców. Padły z jego ust jednak ciekawe słowa: „wymieniamy średnie, czy ciężkie śmigłowce w nomenklaturze NATO, bo takie śmigłowce nam są potrzebne”. Może to oznaczać chęć otrzymania śmigłowca o stosunkowo dużych możliwościach transportowych, choć może nie koniecznie zbliżonego wielkością do zastępowanego Mi-8 (w innym wypadku wykluczało by AW149).

JASSM wchodzi do polskich Sił Zbrojnych”

  Do końca listopada strona polska spodziewa się otrzymać od Amerykanów propozycję umowy międzyrządowej - Letter of Offer and Acceptance - w sprawie pocisków AGM-158A JASSM oraz modyfikacji samolotów F-16C/D Jastrząb. Inspektorat Uzbrojenia szacuje, że po analizie dokumentu będzie gotowy do podpisania umowy około 15 grudnia br. Można przypuszczać, że w tym temacie w zasadzie wszystko ze stroną amerykańską zostało ustalone. Jak jednoznacznie powiedział minister Mroczek: „JASSM wchodzi do polskich Sił Zbrojnych”.

  Realizacja zlecenia nastąpi stosunkowo szybko. Pierwszych pocisków AGM-158A spodziewać się mamy w kraju w marcu 2017 roku. Równocześnie z uzbrojeniem prowadzony będzie proces modyfikacji, do wersji M6.5, oprogramowania polskich F-16. Potrwa on od 12 do 18 miesięcy i na pierwszych samolotach będzie prowadzony w Stanach Zjednoczonych, na kolejnych - już w Polsce. Oczekuje się prawie jednoczesnego wprowadzenia do służby zmodyfikowanych F-16 oraz pocisków JASSM. Pierwsza płatność za zlecenie planowana jest już na 22 grudnia 2014 roku, następne będą realizowane przez dwa kolejne lata. Minister Mroczek podczas konferencji nie chciał podać konkretnych kwot, jednak dodał, że negocjujemy aby była o połowę niższa niż w komunikacie DSCA (padło wówczas "500 mln USD") i zapewniał, że „nie zapłacimy więcej niż Finowie”. 40 pocisków w wersji klasycznej jest tylko partią inicjującą zakup uzbrojenia tej klasy. Podczas ostatniej wizyty w Stanach Zjednoczonych Czesław Mroczek miał rozmawiać zarówno w Departamencie Obrony, jak i Stanu o pociskach JASSM-ER, czyli o zasięgu wydłużonym do przynajmniej 900 kilometrów.

Systemy manewrujące na okrętach podwodnych są dla nas niezbędne”

  Dosyć jednoznacznie podczas konferencji zabrzmiała sprawa pocisków manewrujących dla okrętów podwodnych. Szef Sztabu Generalnego WP generał Mieczysław Gocuł przekazał, że „systemy manewrujące na okrętach podwodnych są dla nas niezbędne i wpisują się w planowane uzyskanie zdolności do odstraszania strategicznego”. Konkretnie możliwości takiego uzbrojenia określamy na zdolność do rażenia obiektów lądowych na dystansie 800 kilometrów. Takie oczekiwanie wpisuje się w budowę naszych zdolności do prowadzenia rozpoznania (satelitarne, bezzałogowe, jednostki sił specjalnych i pułków rozpoznawczych). Możliwości systemu uderzeniowego oraz rozpoznawczego są traktowane jako uzależniona od siebie całość. Minister Mroczek powiedział, że w MON od dłuższego czasu zastanawiano się nad uzbrojeniem tej klasy dla okrętów podwodnych. Obecnie wypracowana została decyzja, że chcemy je pozyskać, do rozstrzygnięcia w najbliższych miesiącach pozostało jeszcze kilka kwestii. W sprawie Orki wiadomo również, że nie będzie jednego postępowania na okręt podwodny oraz pociski manewrujące. Wybrany w ramach programu Orka okręt ma mieć zdolność do przenoszenia pocisków tej klasy, one same zostaną zakupione w innym postępowaniu. Podczas prowadzenia analiz wojskowi ocenili, że wymóg zdolności do przenoszenia i użycia pocisków manewrujących przez nowe polskie okręty podwodne nie wpłynie na koszt całego programu. Trzeba oczywiście zagospodarować środki na same pociski oraz system logistyczny przewidziany dla nich.

Program Kruk, który ma doprowadzić do nabycia do 40 śmigłowców uderzeniowych, został, w ocenie MON, przyspieszony - rozpoczęto fazę analityczno-koncepcyjną, która ma zakończyć się opracowaniem SW i WZTT do połowy 2015 roku.

  Można założyć, że docelowo elementem strategicznego odstraszania o największym zasięgu oddziaływania będą pociski JASSM-ER (o ile uzyskamy zgodę na ich zakup) oraz manewrujące na okrętach podwodnych, oczywiście wraz z całym systemem wsparcia (dowodzenie, rozpoznanie, podejmowanie decyzji).

Wisła bez harmonogramu dostaw

  Temat systemu obrony powietrznej średniego zasięgu kryptonim Wisła nie był szeroko odnotowany podczas konferencji w MON. Warto wspomnieć, że kilkakrotnie padało określenie „wybór dostawcy w 2015 roku”, co nie koniecznie powinniśmy interpretować jako podpisanie umowy. Taka sytuacja zwykle następuje po kolejnych miesiącach szczegółowych negocjacji (w niektórych znanych przypadkach liczonych w latach). Drugą wartą odnotowania kwestią konkretnie odnoszącą się do Wisły jest harmonogram. W odróżnieniu od wcześniejszych deklaracji, na konferencji nie padała liczba sześciu baterii do 2022 roku. Terminarz dostaw będzie wynikiem możliwości dostawców i zostanie ostatecznie opracowany w trakcie negocjacji. „Harmonogram może się zmieniać”, co w praktyce oznacza, że dziś nawet MON nie wie, ile tych baterii otrzyma do 2022 roku, zapewnia natomiast, że „wiemy jednak, co chcemy pozyskać”. Samo pozyskanie systemów to jedno, należy brać także pod uwagę uzyskanie przez baterie Wisła gotowości operacyjnej, zwykle zajmuje to kolejne lata.

Drugi NDR, śmigłowce szturmowe i bezzałogowce

 Kwestią dni jest podpisanie umowy na drugi Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy. Inspektorat Uzbrojenia oczekuje ze strony norweskiego Kongsberga złożenia do dnia 7 listopada br. ostatecznej oferty. Na finiszu są także negocjacje związane z offsetem i „poważnym transferem technologii”. Wojsko szacuje, że umowa z Norwegami może być podpisana 5 grudnia br.

 Programem, który z powodu sytuacji międzynarodowej uległ przyśpieszeniu jest projekt nabycia śmigłowców szturmowych. Zadanie o kryptonimie Kruk zapoczątkowane już zostało przez IU. Do 16 października br. oczekiwano na rozesłane drogą elektroniczną zapytania w sprawie możliwości pozyskania wiropłatów tej klasy. Odpowiedzi otrzymano od kilku podmiotów,między innymi Airbus Helicopters, Bell Helicopters czy turecki TAI.  Do połowy 2015 roku przewiduje się przeprowadzenie Studium Wykonalności oraz opracowanie Wstępnych Założeń Taktyczno-Technicznych. Pierwsze etapy właściwego już postępowania w sprawie następcy Mi-24 powinno rozpocząć się kilka miesięcy później (padła wstępna data: wrzesień 2015 roku).

 „Na dniach” natomiast zainicjowane zostaną programy związane z pozyskaniem bezzałogowców powietrznych klasy mini kryptonim Wizjer oraz taktycznych krótkiego zasięgu - kryptonim Orlik. Przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać na największe maszyny tej klasy w postaci rozpoznawczych i uderzeniowych BSP kryptonim Zefir oraz rozpoznania taktycznego kryptonim Gryf. W sprawie Zefira prowadzone są rozmowy z 2-3 państwami, w praktyce ze wszystkimi jakie mogą obecnie zaoferować systemy tej klasy. W połowie 2015 roku resort obrony powinien wiedzieć, kto dostarczy polskiej armii uzbrojone bezzałogowce. Ta sprawa była jednym z tematów wizyty ministra Czesława Mroczka w Stanach Zjednoczonych, w czasie której odwiedził jedną z baz lotniczych w której stacjonują amerykańskie bezzałogowce.

(MC)




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Niewielki udział potrzeb lotniczych i okrętowych w instrumencie SAFE?

Niewielki udział potrzeb lotniczych i okrętowych w instrumencie SAFE?

W dniach 17 i 18 grudnia br. podczas sejmowych komisji i podkomisji związanych z obroną narodową przedstawiona została informacja na temat polskieg...

więcej polecanych artykułów