2014-11-23 17:56:56
Szwedzkie i polskie podwodne A26 – strażnicy Bałtyku
Ostatnie kilka lat zdominowała dyskusja o niemieckim czy francuskim okręcie, jako przyszłym orężu polskich podwodniaków. Niespodziewanie dla wielu, w ostatnich wręcz miesiącach, ambicje do walki w programie Orka deklarują także Szwedzi. W ekspresowym tempie odzyskali kontrolę nad zakładami Kockums i powrócili w ramach już narodowego koncernu Saab do znanej od lat koncepcji A26. Ta propozycja została obecnie uzupełniona o nośne hasło: Strażnik Morza Bałtyckiego.
Saab musi nadrobić dystans jaki dzieli go od konkurencji, zarówno pod względem zaangażowania w polskie postępowanie jak i przede wszystkim stopień zaawansowania programu A26. Po upadku programu Viking dla państw skandynawskich, Szwecja planowała umiędzynarodowić swój potencjał stoczniowy, Kockums znalazło się w rękach niemieckiego TKMS. Po zarzutach dotyczących dławienia dotychczasowego konkurenta, w ekspresowym tempie porozumiano się o sprzedaży Kockums dla Saab, zadbano o pełnię praw do technologii oraz natychmiast uruchomiono program rozbudowy własnych zdolności podwodnych, zaczynając od modernizacji dwóch jednostek typu Gotland, aż po gwarancję pozyskania okrętów nowego pokolenia A26. Umowa z czerwca br. opiewa na 467 milionów koron szwedzkich (211 mln PLN) i obejmuje obecnie lata 2014-2015.
Muszą zatem nadganiać czas, stąd w ostatnich dniach odbyła się w zasadzie pierwsza, publiczna prezentacja oferty Saab A26 w polskim programie Orka. Prowadził ją wiceprezes Saab i dyrektor na Europę Środkową i Wschodnią, Tobias Wennberg. Z racji miejsca, w którym obecnie znajduje się Saab w polskim programie jak i sam projekt A26, prezentacja musiała opierać się jeszcze tylko o główne założenia.
Chcemy, żeby Polska była partnerem a nie klientem - tak przedstawiał filozofię oferty Saab Tobias Wennberg. Problem tylko w tym, że wszyscy którzy przedstawiali nam ofertę partnerstwa odpadali w przedbiegach. Dobrym tego przykładem jest system obrony powietrznej Wisła. fot. Mariusz Cielma/Dziennik Zbrojny.
Szwedzi zapraszają nas do partnerstwa w opracowaniu okrętu podwodnego dla sił morskich działających w tym samym środowisku morza płytkiego, na tym samym obszarze operacyjnym jak i przeznaczonych do neutralizacji identycznych zagrożeń. Widzą w nas długoterminowego partnera, a nie klienta. Najbliższe miesiące, to rozmowy z polskimi podmiotami badawczo-przemysłowymi na temat ich udziału w programie. Według Saaba, nie chodzi tylko o polski wymóg związany z podniesieniem zdolności technologicznych przemysłu, ale również oczekiwany przez nich podział prac – A26 to wyzwanie. Ich przemysł ma potencjał, ale jest wyspecjalizowany, potrzebuje wsparcia i to jest szansa dla nas. Dobre przykłady szwedzkiej otwartości we współczesnym postrzeganiu gospodarczych powiązań to przekazanie technologii Gripena Brazylii oraz głosy zainteresowania choćby z Turcji. Całe partnerstwo integrować ma umowa międzyrządowa pozwalająca na synergię efektu gospodarczego, ale i wojskowego. Sprzyja temu niewielka odległość pomiędzy centrami przemysłowymi Szwecji i Polski, sprzyja współpracy oraz minimalizuje koszty.
Bliska współpraca obu marynarek wydaje się naturalna. Szwecja położona jest południkowo obejmując dużą część bałtyckich akwenów, na południe od niej leży Polska. Odległość pomiędzy Gdynią a Karlskroną to raptem 260 kilometrów. Bliska współpraca obu marynarek bardzo podnosi ich swobodę operacyjną, przyczynia się do realizacji wspólnych celów strategicznych – mowa o blokadzie Floty Bałtyckiej we wschodniej części morza. Bliskie położenie obu głównych baz sprzyja budowie wspólnego systemu szkoleniowego (takiego jak zaawansowany symulator) oraz obsługowego. W polskim przypadku wydaje się to nawet kluczowe – nasza baza obsługowa i remontowa związana z okrętami podwodnymi, a nawet cały port wojenny Gdynia, położony w odległości tylko około 100 kilometrów od obwodu kaliningradzkiego (więcej: Dyslokacja Marynarki Wojennej - odwrócona piramida) stanie jednym z pierwszych celów ataków rakietowo-lotniczych przeciwnika, tak jak nasze okręty podwodne będą kluczowym "zadaniem" dla Floty Bałtyckiej. Dzięki Szwedom, w czasie kryzysu nie muszą stacjonować tylko w Gdyni. Propozycja szwedzka wydaje się nawet bardziej racjonalna niż niemiecka. Łączy ją wspólny akwen działania i możliwość synergii systemu serwisowego i szkoleniowego, jednak umieszczenie Szwecji nad Bałtykiem pozwala na bardziej ofensywne działanie wspólnej floty, niż w przypadku niemieckich baz, położonych na wysokości cieśnin duńskich . Nie wydaje się nawet, że problemem jest brak Szwecji w NATO. Realne wsparcie w przypadku konfliktu opiera się przede wszystkim o wspólny interes i nawet w ramach NATO, po okresie narastania kryzysu (gdzie będziemy mogli wykorzystać np. struktury rozpoznawcze czy powietrznego dozoru Sojuszu) sprowadzi się w praktyce do uzgodnień dwustronnych. Jest duże prawdopodobieństwo, że położeni na północ od Polski Szwedzi, taki żywotny interes narodowy do sojuszniczej regionalnej współpracy faktycznie znajdą (więcej: Szwecja nie obroni się sama), szybciej niż sojusznicy z NATO leżący nad Morzem Śródziemnym.

Ta poglądowa mapa powinna ukazać, że oprócz parametrów taktyczno-technicznych sprzętu, procentów polonizacji ważnym czynnikiem wyboru w programach modernizacji Marynarki Wojennej powinny być także inne argumenty, w tym operacyjne. Nawet z takim przyznaniem są u nas problemy, czego dobrym przykładem jest niemiecki typ 212A. Faworyzowanie tej konstrukcji można było do niedawna racjonalnie uzasadnić, woleliśmy jednak powtarzać "telewizyjne" argumenty o przejrzystych przetargach itp. fot. Saab
Z wyborem A26 na okręt podwodny nowego pokolenia związane są dwa poważne problemy. Pierwszy to kwestia polskich obaw o nasze partnerstwo przy projektach dopiero rozwijanych. Wśród naszych decydentów dużo mówi się o przeskoku generacyjnym, ale w praktyce jest strach przed nieznanym. To jest widoczne w naszym budżecie, gdzie na innowacje wydajemy ułamek procenta (Saab 25% z zysków i generalnie Szwecja jest najlepszym odzwierciedleniem w Europie, znanej głównie z USA innowacyjności), my nie zaryzykujemy „pieniędzy podatników”, co głosimy już od dawna. Dlatego zmieniamy siły zbrojne wyposażeniem, które jest modernizacją dzisiejszych systemów. Kwestia druga to harmonogram rozwijania szwedzkiego okrętu podwodnego nowego pokolenia. Pierwszy A26 wprowadzony zostanie do służby operacyjnej w szwedzkiej flocie na przełomie lat 2020 i 2021. W praktyce możemy mówić o przejęciu jednostki, a nie uzyskaniu pełnej gotowości operacyjnej, nie mówiąc już o zyskaniu pierwszych miarodajnych doświadczeń. To za późno, przede wszystkim dla polskich sił podwodnych wykorzystujących jednostki typu Kobben, dziś blisko już 50-letnie. Dlatego szwedzka oferta winna mieć charakter międzyrządowy. Aby była bowiem realna, musi zakładać wypożyczenie przynajmniej jednego okrętu do czasu powstania spolonizowanego A26. Jako problem pominięty został tutaj harmonogram założony w ramach programu Orka, trudno przywiązywać do niego większą wagę, bowiem stale jest przesuwany. Polskie przetargi trzeba „wychodzić”, co pokazał wielokrotnie podejmowany zakup samolotów bojowych, zakończony pozyskaniem F-16, czy konkurs dotyczący kołowego transportera opancerzonego. Taki jest zapewne cel Saaba, wiara w to, że Polska podejmie się partnerstwa i rozwoju całkowicie nowego systemu (produktu) oraz możliwy drugi scenariusz – obecne kierownictwo MON nie rozstrzygnie przetargu na okręty podwodne Orka w 2015 roku i będzie czas, aby A26 się zmaterializował, a przynajmniej uwiarygodnił i stał się mniej ryzykowny dla Polaków.
Wedle przedstawionych na warszawskiej prezentacji danych, A26 charakteryzować się ma wypornością 1800 ton, długością kadłuba rzędu 62 metrów, średnicą kadłuba 6,7 metra, maksymalną głębokością zanurzania przynajmniej 200 metrów oraz długotrwałą prędkością podwodną nie mniejszą niż 12 węzłów (przy napędzie AIP minimum 6 węzłów). Zakłada się, że A26 z załogą 26-osobową będzie mógł jednorazowo pozostawać w morzu przez okres około 45 dni. Jednostka zostanie wyposażona w napęd niezależny od powietrza oparty o silnik Stirlinga, co pozwoli w założeniach na przynajmniej dwutygodniowe, stałe przebywanie w zanurzeniu. Cała filozofia konstrukcji nowej jednostki opierać się ma o moduły, co pozwoli na ich swobodniejszą konfigurację (wielkość okrętów w serii, liczba modułów) i późniejszą modernizację. Zgodnie ze współczesnymi wymaganiami zostanie dostosowana do współpracy z żołnierzami wojsk specjalnych jak i bezzałogowymi jednostkami podwodnymi. Na ich potrzeby przed kioskiem znajdzie się odpowiedni moduł (Multi Mission Portal) o długości 6 metrów i średnicy 1,5 metra. Moduł pomieści 8 nurków. Sam system uzbrojenia dwupokładowego okrętu także oparty zostanie o modułowy komponent. Na A26 znajdą się 4 wyrzutnie dla uzbrojenia kalibru 533 oraz 400 mm oraz zapas przynajmniej 15 środków bojowych (torpedy oraz pociski rakietowe). Pozostawiona zostanie także możliwość do przenoszenia i stawiania zagród minowych. Co interesujące, planowane jest także uzbrojenie jednostki w bezzałogowe stanowisko strzeleckie. Obronę bierną stanowić mają nowe technologie wytłumiące w tym system Saab GHOST. Jak przystało na projekt dopiero co rozwijany, zakłada się wdrożenie nowoczesnego systemu sonarowego (z zobrazowaniem także 3D i bez stref martwych) oraz systemu dowodzenia i komunikacji opartego o sieciocentryczność.
(MC)